czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

przez nataliaggr1 03 mar 2007, 21:52
Drogi maciek861
Wiem, że nie jest Ci łatwo porozmawiać szczerze z psychologiem, ale okłamywanie, tudzież samo mijanie się z prawdą niczemu nie służy. Od tego jest psycholog, aby mu się zwierzyć. On ma nam pomóc, a pomóc nie potrafi, jeśli nie wie o co chodzi.
Sama mam podobny problem. Cierpię na nerwicę natręctw, a do psychologa chodzę od niedawna. Na pierszym spotkaniu, gdy zapytał mnie o rodzinę... okłamałam go. Powiedziałam, że rodzice są po rozwodzie. A prawdą jest, że nie znam mego ojca:)
Jeżeli trudno Ci jest powiedzieć mu wprost, może użyj formy pisemnej? Napisz do niego list i wręcz mu na zajęciach. Wiem z doświadczenia, że łatwiej się pisze, niż mówi:)
Życzę Ci powodzenia i nie poddawaj się;)
" Są góry, przez które trzeba przejść, inaczej droga sie kończy"
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 mar 2007, 15:55

przez nunus85 04 mar 2007, 16:48
Trzeba oczenić krytyka od deprawowania
mam czesto takie uczucie szczególnie jeśli odnosi sie do mojej seksualności
ze powiedziane zdania nie sa zartem a próba zrobienia ze mnie dziecka czy umiejszenia mojej wartości
Jacy jesteśmy ? - tacy jak subiektywnie odbieramy siebie wiedząc o sobie niemal wszystko? - czy tacy jak postrzegają nas inni stojać z boku, nie wiedząc o nas prawie nic i niedoświadczając tego co przeżyliśmy?
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
24 lut 2007, 18:46
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Kopex 04 mar 2007, 17:11
ja ogolnie mam niska samoocene, ja jednak jako człowiek z humorem, bo tak naprawde w gronie znajomych jestem smieszny i w ogole, czasem ktos zazartuje ze mnie, a czasem ja z kogoś, i ja ogolnie nie biore tego do siebie, przyjmuje z dystansem i pozniej zastanawiam sie nad tym i próbuje poprawic ...
Niby wszyscy razem, a każdy osobno
Gubi swoją wolność skazany na samotność
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
28 lut 2007, 19:49
Lokalizacja
Starachowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 04 mar 2007, 17:21
Ja bym tu wydzielił 3 rzeczy:
1. Żart - spoko - jest ok, można zawsze pożartować, choć mam problem czasem z rozróżnieniem czy to krytyka czy żart - widać moi znajomi to dobrzy aktorzy :P ;
2. Krytykę - tu nie ma za bardzo żartów i trzeba trochę się nad sobą zastanowić, czy się dobrze robi czy nie;
3. I to co mnie najbardziej trapi. Czasami ludzie chcą nam - za przeproszeniem - po prostu do**bać. Bo tak. Nie podobamy się im, nie mają podstaw, ale robią tak bo im się podoba. I jak to rozróżnić od powyższych, i jak się przed tym bronić - agresją (słowną) czy ignorancją? To mnie najbardziej trapi...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Lęk przed...słońcem

przez Alexandra 04 mar 2007, 18:06
Pewnie będę wyjątkiem, ale bardzo specyficzny wpływ ma na mnie słońce. Zazwyczaj wszystkie depresje czy nerwice nasilają się jesienią, a u mnie pojawiają się dziwne lęki, gdy..wyjdzie pierwsze słońce i zaczyna się wiosna. Wszyscy wtedy się cieszą, a ja źle się czuję. Najlepiej jest mi jesienią i zimą, wtedy jestem najweselsza, Słońce budzi we mnie obawy. I cały czas zadaję sobie pytanie: dlaczego akurat słońce i pogodne dni? Może macie na to jakąś teorię?
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Justynka 04 mar 2007, 19:34
Kiedyś miałam tak jak ty i dziwiłam się dlaczego :? Potem zaczęłam chodzić na terapię i śwadomość siebie i motywów własnego zachowania trochę mi się zwiększyła. Nagle już wiedziałam dlaczego tak mnie smuci nadchodząca wiosna i radość ludzi dookoła, zakochane pary itp. Okazało się, że lepiej czulam się jesienią i zimą, bo w moim serduchu też zapanowała taka właśnie zima, szaruga i mrok. Jesienią i zimą jest któtszy dzień i nie przebywa się tak długo na dworze, często jest brzydka pogoda, leje jak z cebra, wieje i............nie trzeba się ruszać z domu, można zaszyć się w kącie i nie musieć wychodzić na świat i do ludzi, wymówką może być mróz za oknem albo to, że już się ściemniło.... :roll: Wiosną wszystko budzi się do życia, także wielu ludzi budzi się z zimowego zastoju. Nagle robi się cieplej, dzięń dłuższy, wiara wylega na ulicę, śmieje się, bawi...........Pasowało by wyjść z domu przyłączyć się do życia, bawić się, cieszyć wiosną z innymi.............ale jeśli się ma przed tym opory, a w środku trochę za dużo smutku, to taka wiosna zamiast cieszyś, smuci jeszcze bardziej :cry:
Nie wiem jak to jest u ciebie, ale radziłabym ci poszukać przyczyn swojego złego samopoczucia i smutku nie w porze roku, ale w swoim wnętrzu i starała się temu jakoś zaradzić;)
Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez dark. 04 mar 2007, 22:35
Nie lubię słonca, nie lubie pogodnych dni.
Najgorzej jest w wakacje kiedy jest dlugi zachod i szybki wschod. Ogolnie staram sie nie wychodzic w takie dni z domu. Zasłaniam okno i staram sie nie dopuszczac promieni do pokoju w ktorym przebywam.

Lubie zimę, dlugie wieczory, pochmurne dni, mrok . Słonce mnie "razi" nie pasuje do niego.
a wiosna to najgorsza pora roku, wszyscy się cieszą nie wiadomo czym, że im cieplej i kwiatki rosną
:roll:


znowu co niektorzy mnie do konca nie zrozumieja
pozdrawiam



dark.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
06 sty 2007, 00:18
Lokalizacja
środkowopomorskie

przez zagubiona.1 04 mar 2007, 23:31
Krytyka... Ehh przez nią niemal się nie przewinęłam :| My nerwuski jesteśmy chyba zbyt delikatni by nam wypominać błędy i wady. Właśnie przez krytykę miałam półroczną lukę w życiorysie - to czas w którym zamiast chodzić normalnie do szkoły zaszyłam się w domku i odciełam od wszystkich... Heh żeby było ciekawiej spowodowała to głupia spekulacja w moim kierunku - ktoś zasugerował,że jestem głupia i naiwna... Chyba jest w tym trochę racji, bo mądra osoba nie przejęłaby się aż tak tago typu błachostkami ;) Zato teraz czuję się świetnie! Pokonałam lęki, wróciłam do życia, doświadczyłam miłości :))) jednak trochę czasu mi to zajęło... I tak czuję się wygrana! Musimy być silni i uodpornić się na krytykę złego świata ;)
Ściskam mocno wszystkich nerwusków!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 wrz 2006, 16:10
Lokalizacja
Wlkp

przez Alexandra 04 mar 2007, 23:42
Z tym , że ja nie jestem osobą siedzącą w domu...zimą wychodzę, często wychodzę. A slońce mnie razi, przeszkadza, robię sie drażliwa wtedy...
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

przez maciek861 05 mar 2007, 00:31
Na pierszym spotkaniu, gdy zapytał mnie o rodzinę... okłamałam go. Powiedziałam, że rodzice są po rozwodzie. A prawdą jest, że nie znam mego ojca:)


mam bardzo podobnie ,a czasami moje wypowiedzi przypominaja propagande sukcesu :) Własnie zabieram sie za ten list bo widze ze innego sposobu zeby przekazac te informacje.Tylko sie moj terapeuta maxymalnie zdziwi .
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 mar 2007, 02:13

przez chodek 05 mar 2007, 01:09
Ja jestem osoba przewrażliwioną jak nie wiem co na krytykę ze strony innych, w sumie z biegiem czasu dochodzę do wniosku, że krytyka mi się należała, bo w pewnych momentach postępowałem nie do końca rozsądnie i podjąłem kilka decyzji zbytnio nie uświadamiając sobie ich konsekwencji. Naiwny byłem i to bardzo(w sumie nadal jestem)ale te życiowe wpadki mają to do siebie, ze uczą nas na przyszłość.W sumie ważne jest sprzężenie zwrotne-warto mieć dobrego przyjaciela, który wyrazi swoje zdanie na dany temat i potrafi czasem nam zasadzić zdrowego kopa w tyłek jeśli zajdzie taka potrzeba i zaprowadzić nas na odpowiednie tory. Co do krytyki to trzeba się nauczyć się ją odbierać i dokonywać selekcji, bo nie oszukujmy się,tak jak pisze Piotrek zawsze znajdzie się osoba, która tak dla sportu będzie chciała nas zmieszać z błotem i się dowartościować.
" Ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem "
"Z tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle"
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 gru 2006, 21:37

przez shadow_no 05 mar 2007, 16:28
Mam podobnie, z tym, że to zwykle mija po pierwszych tygodniach wiosny.
Dni takie jak obecnie są jednymi z najgorszych dla mnie.
te promienie słońca powodują, że czuje się nieswojo. Na szczęście, to mija po kilkunastu dniach. Dawniej utrzymywało się to sporo dłużej. Uświadomiłem sobie, że skoro na innych słońce działa jak na mnie zima, to na mnie korzystnie będzie działać i to, i to. 8)
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez GRACJA 06 mar 2007, 00:49
Ha ha z kąd ja to znam. Wiele osób traktuje krytykę jako rodzaj wyroku.Walczą z krytyką ponieważ często łączą treść krytyki z poczuciem bycia nie w porządku.
Osoba krytykowana jest zaskoczona wypowiedzią i nie ma gotowej odpowiedzi. I tu pomaga asertywność. Nie wiem czy o niej słyszeliście. Można wtedy odpowiedzieć asertywnie np: - "nie wiem co powiedzieć, jestem zaskoczony, chciałbym sie chwile zastanowić nad tym co powiedziałeś zanim odpowiem" I wtedy mamy czas na sformułowanie odpowiedzi. NP - "jeśli nie podoba ci sie coś w moim zachowaniu-powiedz mi, co konkretnie ci przeszkadza.Chętnie porozmawiam na ten temat.Ale zdecydowanie nie pozwalam abyś tak sie do mnie zwracał i nazywał mnie -"tak" czy "tak">
Lub np: " Ja myślę o sobie inaczej"
"Mam inne zdanie na swój temat"
"Ja tak nie uważam"
Proponuje np nauczyć sie takich kilku formułek i stosować w odpowiednim momencie. Ja to pare razy zastosowałam i wierzcie mi reakcje były zaskakujące. Osoba która krytykowała nagle robiła obrót o 360 stopni.
ASERTYWNOŚĆ- TO : umiejętność pełnego wyrażania siebie w kontakcie z inną osobą czy osobami. Zachowanie asertywne oznacza bezpośrednie uczciwe i stanowcze wyrażenie wobec innej osoby. Oznacza ono korzystanie z własnych praw bez naruszania praw innych osób. To trudne ale tego mozna sie nauczyć.
Przede wszystkim nie bać sie, reagowac od razu, nie zostawać z problemem do jutra.
Ja kiedy nie zareaguje od razu na krytykę to mam przechlapane na pare dni. Mam wtedy pretensje do siebie że jestem tchórz, fajtłapa, itp. A przy następnym spotkaniu z osobą która mnie skrytykowała postrzegam ją jakby była przestępcą. A przecież gdybym zareagowała od razu - nie byłoby juz problemu. Uczcie sie asertywności. To naprawde wspaniała sprawa. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Obawy, nieświadomość i świadomość

przez pawelcz 06 mar 2007, 01:31
Podobno nasze lęki powstają gdy w nieświadomości skupią się różne przykre wydarzenia i w pewnym momencie 'wybuchają', przez to czujemy sie źle, urajamy sobie złe samopoczucie itp. Ciekawe dlaczego samemu ciężko sobie poradzić z tym wszystkim i popadamy w błędne koło?
Myśli w stylu, że zwariujemy, derealizacja, napady lęku panicznego, lęku przed stratą kontroli nad sobą itp. Czy to w końcu minie samo gdy uświadomimy sobie, że to urojenia? Skoro wmawiamy sobie, ze to nerwica to czemu wciąż czujemy się kiepsko? Czy myślicie, że obawa o siebie o swoją psychikę, o to że stracimy nad sobą kontrolę, że stracimy osobowość i staniemy się 'warzywem', że to kiedyś minie? Czy takie obawy mogą jednak stać się rzeczywistością? Jak długo wytrzyma świadomość i nasz wewnętrzny cichy głos, który mówi 'to nerwica, nic się nie stanie, to tylko lęk - nie potrzebny ale cóż jest :('
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do