czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

Avatar użytkownika
przez Justynka 01 mar 2007, 14:26
Wydaje mi się, że Wiatr ma rację. Wyjedziesz, a co z terapią? potem chyba będzie jeszcze trudniej zebrać się wsobie i znów wybrać na leczenie, a sam wyjazd nie wyleczy twoich lęków, możeesz chwilowo o nich zapomnieć, ale one ciągle będą. A jeśli pojawią się nowe? Spróbuj zebrać jeszcze raz wszystkie siły i porozmawiać szczerze z psychologiem, ten pomysł z napisaniem tego na kartce wydaje mi się calkiem niezły, jeśli czujesz, że słowa nie przejdą ci rzez gardło (sama tak mam wielokrotnie! to okropne, chcesz powiedzieć, ale się nie da, jakbyś zapomniał jak się mowi...) ;)
Jeśli to doda ci odwagi pomyś sobie, że nic co ty powiesz, chociaż nie wiem jak wstydliwe jest do dla ciebie, nie zaszokuje terapeuty. Wierz mi oni (terapeuci) nasłuchali się już takich rzeczy, że nic juz nie jest w stanie ich szczególnie zdziwić :mrgreen:
pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

przez wiatr 01 mar 2007, 14:47
Przeszlość jest najgorsza jeśli nią żyjemy, gdyz nie potrafimy żyć przyszłością. Mialam tak muzg zapwełniony przeszlością,że aż nie widziałam jednego kroku do przodu. Teraz widzę daleko w przyszlość.

No tak. Dlaczego? Szkałam kiedys pomocy( w innym temacie opisywałam)
psychoterapia inwidualna mi pomogła. Ja wiedzialam że sma sobie nie mogę pomóc został mi tylko on. Nie robilam podchodów, nie przygotiowywałam się , nie dobieralam żadnych pięknych wyrazów i nie myślalam co on omnie pomyśli. Bylo to dlamnie bez znaczenia. Pragnęlam tylko by mi pomógl.Calkowicie mu zaufalam.Mowiłam,mówilam co tylko mialam na myśli, być może calkiem bezsensu, teraz tego nie pamietam, wiedziałam rownież ,żadnych leków,żadnych, chcę z tego wyjść na światlo dzienne. Nie oceniałam siebie ani terapełty. .Czy bolało, oj nieraz. Ale warto było.Posprzatałam własne życie. Nie żyję przeszlością, bo poco, a przyszlość zawsze mogę zmienić gdyż mam nad nią kontrolę.Kochani serdecznie was pozdrawiam. ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

przez maciek861 01 mar 2007, 15:28
Dziekuje wam jesteście kochane :) od razu lepiej sie poczułem :) doszedłem dzisiaj rowniez do wniosku :idea: ze moze miec wpływ na moja skłonnosc do otwierania sie fakt,iż moim terapeuta jest facet a ja niestety nie potrafie sie zbytnio otwierac przed męższczyznami :( Wolałbym miec sesje terapeutyczne z kobieta , mojej poprzedniej psychoterapeutce byłem w stanie zwierzyc sie duzo bardziej ale niestety wyjechała za granice :( niestety chyba zostane u tego terapeuty bo na 2 miesiace nie ma sensu szukac nowej osoby i zaczynac wszystko od poczatku,poza tym nie mam zaufania do innych miejsc gdzie mozna uzyskac pomoc psychologiczna a na terapie odpłatna niestety mnie nie stac :( jeszcze raz dziekuje za słowa otuchy :D
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 mar 2007, 02:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wiatr 01 mar 2007, 15:37
Kochany maciku 861 to nie ma znaczenia czy psychologiem jest kobieta, czy tez mężczyzna, to tylko zależy czy ty bedziesz wspólpracowal szczerze. Tak naprawdę. I nie zastanawiaj sie co masz powiedzieć , przecież nie zdajesz egzaminu.Mów tylko to co w danym momencie myślisz, czujesz. Jeśli chodzi oból, on tylko jest w gabinecie, jeśli cie zaboli to oznacza że jesteś szczery. Ból mija wraz z momentem zamknięcia za tobą drzwi gabinetu. I najcudowniejsze uczucie na świecie . Stajesz sie lżejszy, kamień spada s serduszka. Piękne uczucie.I tego uczucia doświadczysz, aż staniesz sie wolnym i niezależnym. Tylko pamietaj bez analizowania sam ze sobą co do psychoterapelty. Niepotrzebnie się nakręsasz,. Szkoda czasu. Pa.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

przez maciek861 01 mar 2007, 18:37
masz racje musze powiedziec wszystko i bedzie ok....teraz sie troszke zdołowałem tym ze niestety nie ma innego bardziej skutecznego i bezbolesnego sposobu walki z problemami psychologicznymi :( bo z tego co wiem to nie zawsze psycholg jest w stanie pomóc :( tak naprawde mimo iz jestesmy na wysokim poziomie cywilizacyjnym mamy plazmy i inne głupoty a nie znaleziono jeszcze problemu na zwykłe ludzkie troski
:( przepraszam troszke narzekam ale tak jakos mi sie to właczyło jak przejrzałem troche tematów na tym forum
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 mar 2007, 02:13

Avatar użytkownika
przez IceMan 01 mar 2007, 19:48
Ja zauważyłem pewien problem - mój - czasem ktoś mnie rzekomo krytykuje, ale tak naprawdę żartuje - wszystko jest z jajem i przymrużeniem oka, ale ja tego nie zauważam, biorę na poważnie, potem ten ktoś się tłumaczy, jemu głupio, mi głupio... czyli do d***. Chcę to zwalczyć - może znacie jakieś metody? Wiem, że to się wiąże z brakiem samoakceptacji, ale czy są jakieś doraźne metody walki z tym?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez wiatr 02 mar 2007, 00:05
Nie zadręczaj się , głowa do góry , będzie dobrze i nie przepraszaj ;) Pa. Pozdrawiam Cię serdecznie :lol:
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Ania1987 02 mar 2007, 02:07
Tak Piotrek, są! Trzeba podejść do swojej osoby z dystansem i umieć się śmiać i żartować z siebie (oczywiście są jakieś granice). Bardzo mi się podobają osoby z tą umiejętnością, bo widać, że nie są w siebie zapatrzone, umieją przyznać się do swojej niedoskonałości(zdają sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy niedoskonali i szanują to). Ja jeszcze nie do końca pojęłam to, co tu napisałam(wynika to z małej wiary w siebie i nerwicy), ale osiągnęłam już 70% sukcesu(bo moja wiara w siebie wzrasta z dnia na dzień)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez maciek861 02 mar 2007, 12:16
ok masz racje wiaterku, nie ma sensu .pozdrawiam
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 mar 2007, 02:13

Avatar użytkownika
przez ashley 02 mar 2007, 16:56
Maciek skoro wyjeżdżasz za granicę tym bardziej powinieneś o wszystkim powiedzieć terapeucie. Nie wstydź się, nie bój się, bo jeśli się przyznasz to tylko wykażesz się odwagą. On przed wyjazdem pomoże Ci poukladać to o czym mu nie mówileś i dzięki temu będzie Ci latwiej. Wyjazd i zmiana otoczenia na pewno dobrze Ci zrobią, życzę powodzenia :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez maciek861 02 mar 2007, 21:20
Troche sie w tej chwili boje czy wystarcza mi te dwa miesiące...zastanawiam sie czy wyogle jechac moze wczesniej zajac sie soba.Ale z drugiej strony marzyłem o tym wyjezdzie przez ostatnie pół roku bez przerwy .Doszedłem nawet do wniosku ze moj lek powrócił dokładnie po,kiedy zaczałem marzyc o wyjezdzie ,bo wczesniej przez 2 lata go wyogle nie odczuwałem,myslałem ze tego typu lęki to juz przeszłosc .Nawet mój psychoterapeuta mówi ze moje doły i działania autodestrukcyjne (czesto sie niszcze w rózny sposob) są reakcja na to ze moge zrealizowac swojego marzenia .W moim przypadku powstało jakby błedne koło-niszcze sie i odczuwam lek bo chce wyjechac i chce wyjechac bo chciałbym nie odczuwać leków ,a teraz doszło do tego ze chciałbym wszystko poukładac wiec boje sie tego co pare osob napisalo ze wezme lęki ze soba w bagazu (wczesniej nie uznawałem takiej opcji) wiec boje sie wyjechac ale jestem zakrecony :)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 mar 2007, 02:13

Avatar użytkownika
przez Justynka 02 mar 2007, 22:37
Wiesz co, ja mam tak samo z realizacją swoich zamiarów i marzeń. W zasadzie ostatnio ciąglę prowadzę walkę z sobą, ze swoją nerwicą, bo ona powoduje,że nie mogę tak raz na zawsze się odważyć i zacząć wreszcie robić w życiu to, co lubię i to, co bym chciała. W mojej głowie jest dużo pomysłów na to, co mogłabym zrobić, tyle rzeczy mnie interesuje, ale ciągle jeszcze coś mnie blokuje. I im bliżej jestem podjęcia jakichś działań i osiągnięcia celu, tym bardziej się boję, to tak, jak powiedział twój terapeuta-boję się, że mogłyby się zrealizować moje marzenia.
Co do wyjazdu Maciek, to wydaje mi się, że skoro naprawdę o nim marzyleś, to może powinieneś spróbować, bo może ci to przynieść wiele satysfakcji. Tylko, że wtedy będziesz musiał przerwać terapię......ja mam takie doświadczenia, że jeśli wypadnie parę sesji, to potem bardzo mi się nie chce nic ze sobą robić, ale może z tobą będzie inaczej, może na wyjeździe się odnajdziesz :D sam musisz zdecydować ;) powodzenia.
Pozdrawiam wszystkich![/i]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez lula 03 mar 2007, 00:33
A ja mam problem z krytyką, bo nawet gdy ktoś mnie krytykuje to:

- często nie zauważam, że słusznie. W tej kwestii jestem upośledzona. Nie potrafię ocenić, czy ktoś jest nie fair, czy może rzeczywiście coś robię nie tak.
- w pierwszym odruchu zawsze reaguję agresją i złością. Później w tej złości tak się zapętlam i znów nie potrafię ocenić sytuacji i ostatecznie na końcu i tak jestem zła na siebie.
-generalnie nie wiem o co chodzi. ciągła ambiwalencja między samopobłażaniem, a samokrytycyzmem.

Buuu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

przez maciek861 03 mar 2007, 19:46
Dziekuje Justynko za pare miłych słow pozdrawiam :D
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 mar 2007, 02:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do