czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

Avatar użytkownika
przez Ania1987 27 lut 2007, 16:29
Ja czasami obawiam się przechodzenia przez pasy, gdy te wszystkie samochody stoją, światła świecą wprost na mnie, a kierowcy skupiają wzrok na osobach przechodzących. Nigdy nie wiem jak się mam zachować to tak jakbym szła po jakimś wybiegu, gdzie wszyscy gapią się tylko na mnie(tak jest najczęściej, kiedy przechodzę sama).


A co do kościoła to też czasami nie mogę wystać, ale jest to na szczęście takie miejsce, z którego w każdej chwili mogę wyjść, ale co niedzielę walczę ze sobą i staram się nie panikować. Na to najlepszym sposobem jest dla mnie skupienie się na duchowości tego miejsca, odcięciu się od rzeczywistości i od otaczających ludzi i powiedzeniu sobie, że tutaj chroni mnie ktoś o wiele silniejszy i nie da mi zrobić krzywdy. Naprawdę to pomaga
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez Róża 27 lut 2007, 16:45
... Na to najlepszym sposobem jest dla mnie skupienie się na duchowości tego miejsca, odcięciu się od rzeczywistości i od otaczających ludzi i powiedzeniu sobie, że tutaj chroni mnie ktoś o wiele silniejszy i nie da mi zrobić krzywdy. Naprawdę to pomaga...

Aniu,jak pięknie to napisałaś.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Amelka_2006 27 lut 2007, 18:03
Dzieki za rady. Próbuje z tym walczyć, zaczełam nawet psychoterapie - zobaczymy jak bedzie... Pozdrawiam!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
12 paź 2006, 20:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Ania1987 27 lut 2007, 23:05
Dzięki Róża, to, co napisałam to czysta prawda, która płynie prosto z mojego serca, gdyby nie wiara to pewnie nie byłabym w stanie walczyć z tą chorobą. Kościół jest dla mnie szczególnym miejscem, gdzie czuje się na równi z innymi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Jadę po lepsze czy...gorsze?

przez Moniczka 28 lut 2007, 15:01
Za dwa dni jade na dluzej za granice.Piekielnie boje sie lotu,rozlaki z domem,nowych miejsc i ludzi.Boje sie,ze tam na miejscu oszaleje,postradam zmysly.Jut teraz co noc sie dusze,wali mi serce,mam dreszcze,mdlosci,jestem blada i przerazona.Oprocz luxety doraznie lykam alprox,ale nie mozna wiecznie na tym jechac.Psychiatra uwaza,ze tam sobie poradze,zwalcze nerwice ale ja sie boje ze bedzie wrecz przeciwnie.Umiem perfect jezyk,ale co z tego skoro brak mi przebojowosci,pewnosci i odwagi.Jestem zrozpaczona :cry:
Moniczka
Offline

przez Iwcia24.9 28 lut 2007, 16:07
Moniczka doskonale rozumiem Twoje obawy.Sama zastanawiam sie nad wyjazdem za granice ale jakos brakuje mi odwagi.Przeraza mnie lot samolotem tzn nie sam lot ale fakt ze moge w nim dostac ataku i przeciez nie mam mozliwosci wyjsc i sobie pochodzic po swiezym powietrzu!A lot naprawde jest dlugi bo prawie 10 godz.Napisz jak zdobylas sie na odwage na wyjazd.Podziwiam Cie i chcialabym miec tyle odawgi by w koncu moc cos zrobic ze swoim zyciem.Moj lekarz tez twierdzi ze to dla mnie dobre rozwiazanie i gwarantuje mi ze tam nic mi nie bedzie- a wrecz przeciwnie ze zmiana klimatu i otoczenia korzystnie na mnie wplynie a ja pomimo to nie mam odwagi na wyjazd choc bardzo bym chciala.Pozdrawiam. :(. Ps.Chcialam dodac ze obenie nie biore juz lekow psychotropowych jedynie Hydroxyzyne- dlatego moze jest mi trudniej sie przelamac.Buzki
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
13 sie 2005, 15:03
Lokalizacja
podkarpacie

przez lekliwy 28 lut 2007, 19:33
jesli chodzi o przejscia dla pieszych to mam identyczne objawy - aczkolwiek sa tygodnie ze jest ok i poza lekkim przyspieszeniem bicia serca nic mi sie nie dzieje ale sa dni ze jest ciezko - jak np dzis mialem na miescie nogi z waty - za kilkanascie dni mam obrone pracy dyplomowej i mysl o tym mnie coraz bardziej stresuje :/
a w kosciele siedze z tylu i jest ok - gorzej jak tylnia ławka zajeta to wtedy szukam jakiegos bocznego kąta ;) nie wyobrazam sobie siedzienia w srodku kosciola :(

jesli chodzi o obrone pracy dyplomowej to zalozylem nawet temat - moze ktos mi cos poradzi ...
http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=6954
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
26 lut 2007, 13:55

Avatar użytkownika
przez Ania1987 28 lut 2007, 23:32
O tak siedzenie w gdzieś na środku kościoła brr :? aż mnie ciarki przechodzą, chociaż przyznam się szczerze, że miałam zamiar kiedyś się przemóc, ale jeszcze nie jestem taka odważna :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez nunus85 01 mar 2007, 01:11
Włascie i tu tez moge sie dopisac do listy
ja wszelka krytyke ze strony ludzi bardzo powaznie biore
tak w praktyce to nie wazne kto to mówi to zawsze mnie to boli
szczególnie przy silnej depresji nie moge sie odnaleźć
Jacy jesteśmy ? - tacy jak subiektywnie odbieramy siebie wiedząc o sobie niemal wszystko? - czy tacy jak postrzegają nas inni stojać z boku, nie wiedząc o nas prawie nic i niedoświadczając tego co przeżyliśmy?
Offline
Posty
88
Dołączył(a)
24 lut 2007, 18:46
Lokalizacja
Kraków

Mój lęk :((

przez maciek861 01 mar 2007, 02:34
Witam wszystkich :smile: Własnie sie zapisałem i chciałbym podzielic się z wami moim problem.Otóż od wielu lat,praktycznie od dzieciństwa boje sie tego iz inne osoby uznaja mnie za osobe nienormalna głupią ,chora psychicznie itp. W kontakcie z innymi ,nwet z przyjaciółmi mam tego typu lęki. Przez to niestety czesto izoluje sie od innych próbujac znalezc wyjscie z tej sytuacji zapomniec. Od 4 lat chodze do psychoterapeuty (i to niejednego) i od tego czasu nie udało mi sie z nim porozmawiam twarza w twarz o tym problemie.Moj lek przejawia sie w tym ze boje sie tego co sam mowie ,nie potrafie panowac nad tymi emocjami .Co gorsza moj lek przenosze na inne dziedziny zycia i np przestaje o siebie dbac niszcze sie ,specjalnie zacinam przy goleniu itp. Jakis miesiac temu obiecałem sobie ze w koncu powiem mojemu psychoterapeucie o wszystkim ...o tym z czym tak naprawde do niego przychodze bo on nie jest juz w stanie diagnozowac o co tak naprawde u mnie chodzi....Marnuje tylko swoj jego czas zajmujac sie jakimis głupotami zamiast tym problemem....Niestety lek mnie paraliżuje...Niestety rowniez wiele czasu mi nie zostało bo dwa miesiace wyjezdzam na 12 miesiecy za granice (doszedłem do wniosku ze moze taki wyjazd pomze mi o tym zapomniec) w i moje sesje ulegna zakonczeniu....Moze powinienem zwrocic sie do psychiatry ? Bo niestety w rozmoie z tym psychoterapeuta wstyd przejmuje gore .Powiedzcie prosze co o tym myslicie ,bo ja juz do tego od dawna nie mam siły.....Chciałbym sie pewnego dnai obudzic i nie myslec o tym problemie ....
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 mar 2007, 02:13

przez molus 01 mar 2007, 12:25
po prostu potrzebujeszpoczucia akceptacji od innych tak ci na tym zalezy ze strach i lek jaki odczuwasz podczas spotkan cie paralizuje i nie potrafisz na niczym innym sie skupic, masz bardzo niska samoocene i moim zdaniem naprawde powinienes powiedziec o tym swojemu psychoterapeucie jak najszybciej poki jeszcze nie wyjedziesz. chcialam zapytac jeszcze czy masz jakiegos przyjaciela? za granica mozesz dopiero poczuc sie wyobcowany i zestresowany, sprobuj teraz troche sie z tym uporac zeby pozniej bylo troche latwiej. zawsze mozesz zapisac sobie to wszystko na kartce co chcesz powiedziec i pokazac ja terapeucie albo ja przeczytac, trzymam kciuki i uda ci sie, przelam sie bo nikt ci nie pomoze jak nie bedzie wiedzial o co chodzi.
trzymaj sie :)
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
25 lut 2007, 10:50
Lokalizacja
olkusz

Avatar użytkownika
przez ewa125 01 mar 2007, 13:26
znam to uczucie kiedy sie psychologowi gada glupoty a ukrywa to o co tak naprawde chodzi. tez tak robilam. pomoglo mi to uswiadomic sobie gdzie tkwil problem, ale psychologowi nie powiedzialam o tym nigdy i przerwalam terapie bo nie widzialam dalszego sensu chodzenia na nia, ale moim problemem sie zajelam i teraz juz nerwicy nie mam, chociaz nie powiem on a zostawia po sobie jakis tam maly slad i czasami czuje sie niepewnie i obco. ja wiem i ty wiesz ze powinienes powiedziec o twoim problemie psychologowi bo inaczej nie ma sensu do niego chodzic. moze sprobuj zmienic psychologa, moze przed innym bedzie ci latwoej sie otworzyc.. z 2 strony wiem jakie to ciezkie i wstydliwe. powiem ci moze tylko tyle na pocieszenei ze jakbys opowiedzial o tym, to psycholog na pewno by sie nie zdziwil bardzo bo wiele osob z nerwica ma problemy wlasnie tego trypu- niska samoocena, problemy z kontaktami z innymi.takze on jest na to przygotowany. jezeli wyjezdzasz za 2 m-ce to mysle ze sprobuj postawic wszystko na 1 karte i powiedziec to, albo moze napisz list opisujacy twoj problem i daj go psychologowi do przeczytania. wyjazd moze cie odprezyc i na chwile uwolnic od nerwicy ale pamietaj ze jak nie rozwiazesz tych problemow to ona bedzie wracac, a trzeba sie jej pozbyc raz na zawsze. nie ma co sie ludzic ze jakos inaczej da sie ja pokonac. nerwica mowi nam - STOP ZMIEN COS BO JA (ORGANIZM ) JUZ Z TOBA NIE WYTRZYMUJE. tak naprawde to np. w moim przypadku okazala sie pozyteczna, bo wreszcie zdalam sobie sprawe z tego ze niszcze sama siebie negatywnymi myslami i pewnymi problemami, a tak sie nie powinno zyc. powodzenia!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez maciek861 01 mar 2007, 13:37
Tak mam jednego dobrego kumpla,samotnosc moze mi przeszkadac za granica ale jak myslicie- moze zmiana miejsca zamieszkania wpłynie na mnie pozytywnie ? Bo zawsze jak gdzies wyjezdzałem nie myslałem o tym problemie-jakos nie mam tego typu mysli.A jak siedze w moim okropnym miescie (ktorego zreszta nienawidze podswiadomie ) to od razu sie dołuje :(( Chyba bede musiał to jaks z siebie wycisnac ,nie wiem moze wysłac mailem to co chce powiedziec? wiem ze bedzie mnie to strasznie bolało :((( ogólnie zawsze byłem maxymalnie wrażliwy i nawet najmniejsza krytyka w dzicinstwie typu "co robisz kretynie " zawsze na mnie bardzo zle działała i po pewnym czasie zaczałem myslec ze jestem nienormalny .Dzisiaj jest ok mysle tylko ze jestem wrazliwy ,pewnie mam jakas nerwice bo wiele razy myslałem ze jeszcze miesiac i mnie zamkna gdzies w jakims zakładzie ,myslałem ze jestem na skraju choroby psychicznej i długo nie pociagne ....Ale zawze jakos potem przestawałem sie dołowac i przez chwile szło lepiej ...tak niestety było.3 miesiace temu zwiazałem sie z dziewczyna (bylismy razem 2 tygodnie) ale niestety mimo ze było mi z nia dobrze niby wszystko ok to i tak zastanawiałem sie czy ona czasami nie mysli ze jestem nienormalny ? Chociaz wiem ze było to absurdalne ale tego typu natretne mysli krazyły mi cały czas w głowie
Ogólnie zawsze jak rozmawiam z psychoterapeuta to wszystko zawsze podkoloruje ,mówie ze sobie poradze, ze jestem silny ,a tak naprawde czuje głeboki lek :((( przepraszam a chaotyczna wyopowiedz ale tak jakos wyszło :((
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
01 mar 2007, 02:13

przez wiatr 01 mar 2007, 14:02
kochany maciku 861 skoro wybierasz sie za granicę za dwa miesiące, przekonana jestem, że w całej okazalości weżmiesz siebie całego wraz z zawartością która cie gnębi. Ten okropny bagarz moze się rozsypać za jakiś czas tam. Piszesz ze będziesz 12 m-cy. Wydaje mi się puki jeszcze masz czas tak naprawdę szczerze nawet gdyby miało boleć porozmawiaj z psychoterapełtą. Ból ustąpi, zaleczą się rany jak po wielkiej operacji, a ty tak naprawdę tylko sam ze sobą wyjedziesz bez tego cholernego bagarzu. Masz jak napisaleś dwa m-ce. Wykorzystaj ten czas dla samego siebie ale uczciwie przed samym sobą. Nie zwlekaj, a zobaczysz będzie dobrze. Spokojnie będziesz mogł pojechać z sobą, a nie uciekać przed sobą.Pa. Z całego serca Cie pozdrawiam.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], SCF i 36 gości

Przeskocz do