czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

Avatar użytkownika
przez Śmierć 24 wrz 2006, 00:49
ale jak zniknie to potem z kolei może się odnowić , tak było ze mną i srodkeim komunikacji miejskiej :)... od stycznia nie jezdze, a wczesniej jezdzilem, z kolei 5 lat temu tez nie jezdziełem, a s potem az do tego feralnego stycznia jedzilem spokojnie :D
.......................................................... nie mam pojecia dlaczego i jak moglo mi sie to odnowic, ehh, jednak jestem mysli, ze proby sprostania sytuacją ktore ten lęk w nas wywoluja nas umacniaja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

przez atrucha 24 wrz 2006, 11:52
Według mnie konfrontacja to jeden z najlepszych sposobów na zwalczanie tej paskudnej choroby. Przetestowałam wielokrotnie. Przynosi efekty :)..
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez wizzy27 28 wrz 2006, 09:13
Masakra, ja mam problem przed zaśnięciem lub rano (tu w przypadku gdy mój chłopak wychodzi do pracy a ja mam zostac w domu- czasem sama czasem nie- ale i tak mnie "to" dopada).Objawy to przede wszystkim bóle w mostku, przyspieszone bicie serca- nieraz mam kilka nocek nie przespanych - wtedy jestem nieprzytomna. Idę dziś w poszukiwaniu psychologa; mam też kolejną wizytę u neurologa- może on kogoś mi poleci- to dobry lekarz. Za chwile wychodze na angielski- na 2 godziny i mimo ze jest tam ok, to niemal za każdym razem przed wyjsciem denerwuje sie ;-( Dużo wysiłku kosztuje opanowanie tego- czasem sie udaje i jest ok ale czasem nie i wtedy..........sami wiecie. Pozdrawiam.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 15:39
Lokalizacja
GŁOGÓW

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kanika_ 28 wrz 2006, 09:22
U mnie strach powodowali ludzie. Teraz wlasciwie kazda nerwowa zblizajaca sie sytuacja. Przykladowo wyjezdzam ... na wakacje albo na studia. Sama mysl o wyjezdzie powoduje lek i nerwy. Czuje jakgdyby nogi z waty, stawy kolanowe mam jakby nie swoje, poca mi sie dlonie i marzne! Wlasciwie to zimno, ktore jest wszechobecne, najbardziej mnie meczy. Mam dziwne dreszcze, a na twarzy jakby wypieki. Najchetniej w takich momentach chodzilabym doslownie po scianach. Nie znosze tego!!!
Czasem stres jest tak silny, ze potrafie nie spac. To zwykle przed egzaminami, choc nie ma reguly.
Nie moge jesc. Na nic nie mam ochoty. I co dziwne stres i strach powoduja, ze swedza mnie dziasla. Nie skomentuje tego:) Staram sie z tego smiac, aczkolwiek nie wychodzi bardzo czesto. Sama sytuacja tak mnie przytlacza ... ze najchetniej zamknelabym sie gdzies, schowala w pokoju z pozaslanianymi oknami, polozylabym sie na ziemi i przelezala tak, az ten koszmar sie skonczy.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 wrz 2006, 14:15
Lokalizacja
lodzkie

LęK WYSOKOśCI-POMOCY!!!

przez jackin 28 wrz 2006, 15:37
Witam
Od pewnego czasu mam problem (lęk wysokości). Od pewnego czasu poniewaz jeszcze jakis czas temu nie mialem z tym zadnych kłopotow wysokości była dla mnie frajdą, dzis jest moim duzym zmartwieniem bo dostalem b.dobra oferte pracy na wysokosciach. Co mam robic?? to moja szansa.
PS. Nie miałem żadnych upadków, groźnych sytuacji itp.
Jedynie dziwne sny, że spadam w dół!!

PROSZę O POMOC[/url]
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 15:23
Lokalizacja
Gdańsk

przez Dąbrówka 28 wrz 2006, 15:42
u mnie odkąd mam nerwicę też odezwał się lęk wysokości, którego nigdy dotąd nie miałam. Nie mogę także iść do wesołego miasteczka, bo juz samo patrzenie na karuzele "zwala mnie z nóg" a jeszcze tak nie dawno mogłam wchodzić na wysokości i kręcić sie do bólu na karuzelach. Myślę, że to błędnik jest jakoś nadwrażliwy w zw. z tą nerwicą.
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 sie 2006, 12:24

Avatar użytkownika
przez venom 28 wrz 2006, 19:25
U mnie rowniez zazwyczaj wieczorem, a prawde powiedziawszy to zaczyna sie kolo 18 (mrowienie, uczucie dusznosci, czuje puls serca w kazdym cm ciala itd) biore wtedy afobam i po chwili przechodzi a przed snem relanium i hydro. W ciagu dnia raczej mnie nie bierze, chociaz czasami sie zdaza ale zawsze mam przy sobie rezerwowa tabletke afobamu. Staram sie nie myslec o tym i zajac sie praca, a pracuje fizycznie wiec przez 8 godzin praktycznie nie mam czasu zeby myslec o lekach.

Pozdrawiam
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

Lęk przed... swoimi własnymi rękami. (mała autoanaliza)

przez Citalo-Fan 28 wrz 2006, 21:42
Jakiś czas temu na podstwie analizy swoich lęków doszedłem do wniosku że mam fobię społeczną. Szczerze mówiąć już nawet wolał bym mieć naprzykład żółtaczkę typu B niż to dziadostwo. Ale do rzeczy. Mój problem polega na tym że jako-tako nie mam lęków przed ludźmi bo jestem osobą towarzyską i często spotykam sie z różnymi ludźmi. Wyjątkiem jest jednak to że boję się naprzykład tego że za chwile zaczną mi sie łapy trzęść np. przy podpisywaniu czegoś na poczcie albo w sklepie, przy wydawaniu kasy(czuję przypływ adrenalinki). W dodatku mam tą świadomość że sam się nakręcam na to, ale nie potrafię kontrolowac moich urojeń związanych ze wzrokiem innych patrzących na mnie (którzy wogole nawet nie patrzą):evil: :evil:. Niewiem skąd mi sie to wzielo bo kiedys nie mialem tego problemu, a tu taki klops zadomowił się w mojej psychice. Dodam że w życiu nie ćpałem, pić piłem ale okazyjnie i nie czesciej jak 2 razy na miesiac... No może troszkę więcej w wakacje ;p. Chyba świruję na stare lata :lol: Brzmi to conajmniej śmiesznie ale niestety to prawda :roll:. Macie jakies pomysły, rady, metody, cokolwiek na zwalczenie tego g*wna? Jestem już przemęczony tym choróbskiem. Pomózcie...Proszę! :roll: pozdro.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 19:57

Avatar użytkownika
przez peace-b 28 wrz 2006, 23:25
Na Twoim miejscu zapomniałabym o tej szansie bo z pewnością ten lęk szybko nie minie, a w takiej sytuacji myślenie o pracy na wysokości to najlepsza droga do pogłebienia nerwicy.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez peace-b 28 wrz 2006, 23:57
Citalo-Fan z Twojego opisu Twój problem nie wygląda mi na fobię społeczną a nerwicę lękową/natręctw. Wszyscy tu borykamy się z jakimiś lękami i problemami. Gdybyśmy mieli cudowna na nie receptę.... :roll: Każdy stara się radzić jak może - jedni leki, inni psychoterapię, jeszcze inni samokontrolę. Najchętniej powiedziałabym "staraj się o tym nie myśleć" choć wiem że to praktycznie niemożliwe. Postaraj się jakoś rozpraszać swoja uwagę i nie skupiać jej na lękach. Po prostu rób co masz robić i nie zastanawiaj się co się stanie lub jak to co będziesz robił będzie przebiegać. Po prostu nie wywołuj wilka z lasu bo jak będziesz myślał że ręka Ci się trzęsie itd. to faktycznie zacznie Ci się trząś. Staraj się myśleć że wszystko jest ok, lub nie myśl wcale hehe :)
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Lusi 29 wrz 2006, 09:44
Też miałam taki problem. Uwierz mi, że naszego zdenerwowania nikt nie widzi. Brałam udział w szkoleniu pomagającym w znalezieniu pracy i było tam ćwiczenie polegające na tym, że wchodzimy do pomieszczenia, w którym siedzi potencjalny pracodawca, trzeba się przedstawić, przywitać, wszystkie te bajery. Trzeba to zrobić tak, aby pracodawca pomyślał o nas, że jesteśmy pewni siebie i wogóle zarombiści. A najlepsze było to, że wszystko było nagrywane. Nerwy nie do zniesienia. Ale przy oglądaniu filmu okazało się, że NIC NIE WIDAĆ ja sama nie widziałam swojego zdenerwowania. Także nie przejmuj się. Każdy, ale to każdy się czasem denerwuje, to jezt zupełnie normalne. Głowa do góry i do przodu.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

przez sylwusia-78 29 wrz 2006, 11:04
Ja również mam problemy z wychodzeniem ,najpierw zaczyna mi walić serce pużniej robi mi sie lodowato na buzi a następnie zaczynam mieć uczucie jak bym miała zaraz zemdleć a muszę wychodzić po córkę do szkoły chodzi do 1 klasy.Mam niedaleko a za każdym razem jest tak samo.Codziennie i nawet jak mam iść do sklepu wchodzę do pawilonu i się zaczyna jazda jak zawsze.Czy wy też tak macie.Już rano wstaję z myślą że znowu będzie tosamo. :cry:

[ Dodano: Pią Wrz 29, 2006 11:08 am ]
a jeszcze kiedyś mi to przeszło a wruciło teraz na jesień.Zmora
Nerwica to wróg Którego trzeba pokonać.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 11:49
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez gabi82 29 wrz 2006, 12:29
Ja juz chyba lek przed wychodzeniem z domu mam za soba. udało mi sie go pokonac robiac małe kroczki. Codziennie gdzies wychodziłam na sile. Strasznie sie bałam ale wychodziłam. Najpierw z kims z rodziny, potem sama. Bałam sie tez jezdzic samochem. Teraz jezdze juz sama. Najwazniejsze to uwierzyc w siebie i w to ze nic nam sie nie stanie poza domem. Trzeba walczyc ze soba. Robiac małe kroczki trzeba isc coraz dalej az w koncu lek sie zmniejszy i nie bedzie juz taki straszny. Obecnie juzprawie nie ma leku poza domem. Czasami nachodza mnie jakie straszne mysli ale straram sie je poprostu "olac" i nie zagłebiac sie w nie. Najwazniejsze to umiec nie potegowac złych mysli. Trzeba odrazu zmienic myslenie z negatywnego na pozytywne. Uwierzcie ze jesli codzinnie bedziecie wychodzic na sile z czasem lek sie zmnijeszy do tego stopnia ze bedziecie umieli go opanowac. wszystkim życze powodzenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 sie 2006, 16:52
Lokalizacja
warszawa

przez Moniczka 29 wrz 2006, 15:43
Wlasnie,nikt nie widzi tego ze my sie denerwujemy.Moja lekarka
ginekolog nie chciala mi wczoraj uwierzyc,ze cierpie na nerwice lekowa,ze taka wydaje sie spokojna i zrownowazona towarzysko,tymczasem na pismie mam ze choruje i leki juz rok lykam!Tez idac ulica nieufnie patrze na ludzi,czy ktos dziwnie mi sie nie przyglada.Postaraj sie nie myslec o swoich rekach gdy gdzies idziesz.Trzymaj jakas parasolke albo reklamowke.Lub udawaj,ze z kims rozmawiasz przez komorke.Ja wdrazam to cwiczenie-zajmuje rece,pozwala poczuc sie pewnie i zasmakowac sztuki aktorskiej ;) I nie przygladaj sie dloniom.Rob mechanicznie co masz robic: witaj sie,podpisuj kwitki na poczcie itd.Ja czesto w nocy skupiam sie na rekach.Patrze na nie i zwlaszcza dlonie wydaja mi sie nienaturalnie wielkie,nie moje ale strasznie straszne a to tylko leki....U ciebie tez, a wiec trzymaj sie mocno!
Moniczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do