czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

przez kretka 20 wrz 2006, 17:19
Zgadzam się z przedmówcami. Najlepiej popytać, może psycholog poleci kogoś. Nie ma się czego bać, nerwicowcy nie są groźni dla otoczenia i na pewno psychiatra tego nie stwierdzi:-)
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Eva 20 wrz 2006, 17:39
Magnolio a jesteś grozna dla otoczenia ? zrobiłaś juz komuś jakąś krzywdę ? albo jesteś agresywna w stosunku do Siebie? jesli nie to bez Twojej zgody nie grozi Ci szpital ;) Psycholog jest lekarzem od duszy ...psychiatra właściwie też ,ale on może pomóc w uśmierzeniu dolegliwości "cielesnych" dobierając odpowiednie leki dla Ciebie. Idz ...zobacz... przekonasz się sama ! nikt na siłę nie zmusi Cię do niczego ;) Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Lęk przed psychiatrą!

przez miminka 20 wrz 2006, 22:13
Magnolia napisał(a):Witam! Pisze ten post ponieważ okazało się,że moja sytuacja rodzinna+ nerwica lękowa doprowadziły do tego,że postanowiłam wybrać się do psychiatry po jakieś leki.Dostałam leki przeciwlękowe od mojej lekarki rodzinnej,ale mój psycholog powiedział ,że nie mam brać byle czego i jak już to skonsultować to z psychiatrą.Ale mam taki lęk że pójde do niego a on stwierdzi że np jestem groźna dla otoczenia i każe mnie zamknąć w szpitalu.Wiem,że to działa moja zalękniona wyobraźnia,ale boje się i nie umiem się przełamać.Jakie Wy mieliście doswiadczenia?Pozdrawiam


kochana Magnolio! (Piękny, pachnacy i wiosenny login wybrałaś:-)
Od marca tego roku lecze depresję. Ona również, tak jak u Ciebie, wyrosła z nerwicy, problemów w domu, w pracy, lęków. Pierwsze leki dostałam od lekarza pierwszego kontaktu, ale z jednoczesnym skierowaniem do lekarza psychiatry. Wiem, co czujesz, bo miałam podobne obawy. Niestety, u nas psychiatria kojarzy się z "domem wariatów", "czubkami" itp. milutkimi określeniami. Ale naprawdę jest zupełnie inaczej! Pierwsza wizyta u psychiatry była cierpliwym wysłuchaniem mojej historii, płaczu i lęków. Pani doktor łagodnie i cierpliwie wyjaśniała mi, co się ze mną dzieje i od pół roku prowadzi moje leczenie. Bez niej chyba przestałabym funkcjonować - a jednak żyję, podjęłam kilka ważnych decyzji, których nie miałam odwagi podjąć. Lekarz psychiatra jest podobnym terapeutą jak psycholog - tyle, że oprócz wysłuchania może przepisać leki i za każdym razem dopasować je do tego, jak poprawia się Twoje zdrowie. Głowa do góry - i czym prędzęj zapisuj sie do lekarza. Aha, ja się zapisałam do lekarza w przychodni w szpitalu psychiatrycznym - nie bój się, że Cię "zamkną", są ludzie bardziej niebezpieczni dla otoczenia, niż Ci, którzy po prostu mają zszargane przez życie nerwy!
Pozdrawiam Cię serdecznie, odwagi :D :D
Przyjaźń zaczyna się w chwili, gdy jedna osoba mówi do drugiej:"Co, Ty też?! Myślałem, że jestem jeden!" - C.S. Lewis
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
29 sie 2006, 18:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Magnolia 20 wrz 2006, 22:50
Dzięki serdeczne Wam wszystkim za odpowiedzi,a szczególnie Tobie Miminko ..bardzo mnie uspokoiłaś.Tak naprawde w głębi wiem,że nic sie nie stanie jak pójde do psychiatry,ale moje lęki często zasłaniają mi zdrowy rozsądek.Musze sie po prostu przełamać....
"Okłamali mnie z nadzieją,że uwierzyłem i przestanę chcieć.Muszę leczyć się na ból i strach.Gdzie jest człowiek,który z siebie sam pokaże mi jak...." (Coma-Leszek Żukowski)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

przez Anula1_1 21 wrz 2006, 15:10
moj chlopak nie wyszedlby sobie ode mnie od tak i wiecej sie mna nie zaintersowal i nawet nie powiedzial ze zamierza wyjechac, jestem tego pewna. Moze nie ma najlepszego podejscia do moejgo probemu, ale mysle ze to dlatego bo sam w tym nie tkwi i po prostu nie miesci mu sie to w glowie ze psychika moze zdzialac takie rzeczy. Mysle ze tez jest zmeczony moim ciaglym narzekaniem i patrzeniem jak znowu sie ogladam ze wszystkich stron czy czasem cos mi nowego nie wyskoczylo itd...z jednej strony nie amm do niego pretensji bo nie jest psychologiem, ale czasem potrzebuje zeby mnie wysluchal i zebym nie bala sie mu mowic o sobie...Ale to nie znaczy ze on sie nie interesuje mna w ogole tylko wyrzuca m iswoje problemy, wyczekuje wspolczucia a sam wcale mnie nie wspiera. W wielu sprawach mnie wspiera i jest ze mna....tylko ta moja nerwica chyba go przerasta...
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
01 sie 2006, 13:19

przez iwka 21 wrz 2006, 19:09
Anulko a ja mysle, że jestes nie dość silna by to chcieć zobaczyc i własciwie ocenić... Jeszcze nie czas. jeszcze sie nie przelało...I każdą krytyke odpierasz... Nikt tu nie chce Zle dla Ciebie.. Piszemy Ci o włsnych odczuciach i doswiadczeniach.. Ale człowiek czesto jak sie sam nie przekona to nie chce wierzyć..I kazdy ma własna drogę.. i własny ból do zniesienia.. Widocznie masz jeszcze wiecej korzysci z tego zwiazku niż strat... Moze bedzie wszystko dobrze...Zycze Ci tego z całego serce... i nie bój sie , że juz nigdy nikogo nie znajdziesz.. Facetów którzy chca by ć rycerzami na białym koniu i ratować swoja wybranke jest naprawde wielu... Sama sie o tym przekanałam..
Człowiek tyle jest wart ,ile dobrego zdąrzy zrobić na tym świecie.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 22:20
Lokalizacja
Olsztyn

przez Anula1_1 21 wrz 2006, 19:19
może i tak....masz racje, ale narazie rzeczywiscie więcej mam radosci niz smutku w tym zwiazku. Kocham go i wiem i czuje ze on mnie też. naprawde. dzieki za wszystkie odpowiedzi:*
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
01 sie 2006, 13:19

przez miminka 21 wrz 2006, 22:19
:D Wybierz się koniecznie, sama wiem, jak trudno jest pokonać depresję bez wsparcia lekami. I pamiętaj, na początku możesz dostać silnie zobojętniające, ale nie będzie tak stale. Pozdrowionka i powodzenia - napisz czy już się zapisałaś, albo jak będziesz po wizycie - czekam!!:-))
Przyjaźń zaczyna się w chwili, gdy jedna osoba mówi do drugiej:"Co, Ty też?! Myślałem, że jestem jeden!" - C.S. Lewis
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
29 sie 2006, 18:35

Avatar użytkownika
przez peace-b 22 wrz 2006, 02:36
Ja też miałam w tamtym czasie więcej radości niż smutku z tamtego związku i gdyby nie tamto wtedy pewnie by on wciąż trwał, dlatego Cię rozumiem. Uważam że należy dać ludziom szansę. Wspomniałam wcześniej że Twój chłopak jeszcze nie dorosnął (o czym świadczą jego wypowiedzi) - daj mu szansę. Faceci już tak mają... prawie zawsze jak duże dzieci którym trzeba matkować - ale przed nami starają się grać macho 8)

Pozdrawiam :)
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez iwka 22 wrz 2006, 15:49
I o to własnie chodzi... ciesze sie bardzo... To tobie ma być dobrze... Powodzenia.. i trzymaj się
Człowiek tyle jest wart ,ile dobrego zdąrzy zrobić na tym świecie.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 22:20
Lokalizacja
Olsztyn

Konfrontacja z lękiem

Avatar użytkownika
przez gabi82 23 wrz 2006, 21:29
Zastanawiam sie "wchodzac" w sytuacje wywołujace lek np. jazda samochodem, samotne wyjscie za zakupy mozemy sobie zaszkodzic?, Czy lek bedzie sie w nas utrwalał czy za kazdym razem bedzie nam łatwiej zmierzyc sie z ta sytuacja. Mi osobiscie wydaje sie ze bedzie łatwiej. Co wy sadzice na ten temat?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 sie 2006, 16:52
Lokalizacja
warszawa

przez AnnaR 23 wrz 2006, 22:03
Wg mnie każde zetknięcie się z sytuacją powodującą lęk i pozytywne jej zakończenie warunkuje nas pozytywnie, tzn. widzimy, że wszystko moze być ok i wzmacniamy swoją wiarę w to, że sobie poradzimy następnym razem.jesli się nie uda, to gorzej i tak być nie moglo, wiec się nic nie traci próbując.ale z reguły jednak się udaje :D
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
15 sie 2006, 21:00
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Eva 23 wrz 2006, 23:22
Zawsze lepiej próbować. Nawet jak coś nie wychodzi ,to tym bardziej wtedy nie można się załamywać tylko trenować ,trenować i jeszcze raz trenować..... żeby sie z każda sytuacją stresującą na nowo oswajać i przyzwyczajać . Trzeba wręcz wychodzić swoim lękom na przeciw i stając wtedy oko w oko przełamać te paskudne lęki . nie wiem jak wy ,ale ja za każdym razem jak coś mi się uda to odczuwam ogromną radość sama z siebie ,a gdy coś nie wyjdzie pocieszam się że ...jutro też jest dzień i zacznę od nowa ;)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez peace-b 24 wrz 2006, 00:13
Wydaje mi się że za każdym razem będzie nam łatwiej zmierzyć się z sytuacją. Lęk może powracać ale na pewno będzie mniejszy i będzie szybciej mijał a po wielu powtórkach może nawet zniknie samoistnie :)
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: matteusz89 i 30 gości

Przeskocz do