czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

przez lublinianka 14 wrz 2006, 13:15
właśnie ogładam na TV2 program o fobii szkolnej i fobii społecznej i tak sobie pomyślałam - inni też mają podobne problemy, niektórzy mają nawet gorzej i skoro oni mogą jakoś dawać sobie z tym radę, to ja też jakoś sobie poradzę!
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

przez limba 14 wrz 2006, 16:40
feniks napisał(a):I trzymajcie za mnie kciuki jutro i przez cały tydzień

Pamiętamy o Tobie i trzymamy kciuki!!!!Będzie dobrze,-napewno.Niestety ta choroba,jest ciężka,ale do pokonania.Pozdrawiam
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

Avatar użytkownika
przez anita27 14 wrz 2006, 20:42
Mam troszke innym problem choc zwiazany rowniez z 1 wrzesnia.
Mianowicie chodzi o synka.Zaczal w tym roku 4 klasy podstawowki,doszly mu nowe obowiazki,strasznie duzo nowych obowiazkow.Boje sie ze sobie nie poradzi,mam strasznie wysoki poziom w szkole a ja mam pewne obawy czy podolam mu pomoc.Wzaden sposob nie udaje mi sie zacheci go do nauki,potwornie nie lubi sie uczyc,siedziec nad ksiazkami,zero mobilizacji.
Bardzo mnie to nurtuje.Boje sie,ze moze nie otrzyma promocji do nastepnej klasy.Wiem,ze byc moze wszystko wyolbrzymiam ale boje sie szkoly za niego.
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ^.Lyanne.^ 14 wrz 2006, 23:42
feniks napisał(a):Staram sie cieszyć tym co mam.


Oj, jak dobrze poczytać tak optymistyczne posty! Feniks, dasz radę! :D Ja, niestety, nie radzę już sobie, chyba skazałam się sama na wewnętrzną niemoc... =/ :( Ale 3maj się, nie pękaj! :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 00:45
Lokalizacja
skądinąd* vel Poznań

nocny postrach ulic

Avatar użytkownika
przez peace-b 15 wrz 2006, 00:07
Nie wiem czy znacie te takie samochody MPO które czyszczą ulice? Niedawno zaczął się okres w którym zaczęły znów jeździć :( Pewnie wielu z was ich nie słyszy bo śpiecie w nocy ale ja tak już mam że chodzę spać puźno nad ranem albo mam lekki sen. Te samochody są strasznie głośne.. Ten zbliżający się huk całkowicie mnie przeraża. Budzę się i słyszę że "to coś" jest coraz bliżej i bliżej. Lek natychmiast mnie paraliżuje, serce zaczyna walić a ja nie mogę się ruszyć. Gdy jednak huk jest bardzo bardzo blisko zawsze wyrywam się z łóżka i biegnę do okna aby się upewnić co to za dźwięk. Czekam zawsze z nosem przyklejonym do szyby a serce podchodzi mi do gardła do czasu aż zobaczę pomarańczowe światło i upewnię się że to TYLKO TEN SAMOCHÓD :oops:

Najgorsze jest to że jak one jeżdżą to nie przejadą raz tylko tak z 5 czy 6 razy w odstępach gdzieś 2 minutowych albo dłuższych. Ledwo serce przestanie mi walić a tu znów po chwili zaczynam słyszeć ten potworny zbliżający się warkot i wszystko zaczyna się od nowa. Najgorsze jest jak jadą 2 naraz - wtedy to dopiero jest huk.

Czy ktokolwiek inny ma podobny problem i paniczną obsesję na punkcie tych "czyszczarek" (bo już tej na punkcie sygnału karetek nie liczę)?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez Ojakdobrze 15 wrz 2006, 02:22
Nie mysl o tym to samo minie. Kiedys mnie tak huk samolotow straszyl(tzn moze nie az tak, bo nie bieglem do okna, ale chwile sie balem bo nie wiedzialem co sie dzieje) i w ogole o tym nie myslalem i minelo. Proponuje zapomniec o tym, niedlugo zima, wiec pewnie w zimie nie beda jezdzic, a do wiosny juz o tym zapomniesz. A jesli nie da rady do zakladaj sluchawki na uszy, wlaczaj muze i zasypiaj w nich :).
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
15 wrz 2006, 00:26

przez Kama1234 15 wrz 2006, 08:40
Owszem, też nie cierpię czyszczarek MPO, ale to nie one same w sobie mnie przerażają, lecz świadomość tego, że niestety, zaczyna światać i nadchodzi nowy wstrętny dzień z problemami, którym trzeba będzie stawić czoło...
Pzdr

Kama
Na pustym niebie piękny jest lot sokoła...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
17 sie 2006, 15:20
Lokalizacja
Katowice

lęk przed utratą miłości lub obiektu

przez asdf71 15 wrz 2006, 16:23
Witajcie, co wiecie o lęku przed utratą czyjejś miłości lub samej osoby ? Strach przed stratą ukochanej/ego, rodzica, przyjaciela itp... ? Wiecie jak sobie z tym radzić ?

nie piszemy całego tematu wielką literą [dop. shadow_no]
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 wrz 2006, 16:20

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 15 wrz 2006, 20:27
Nie tak dawno bałam się żyć samodzilnie, bez miłości, teraz z tego lęku coś co prawda zostało ale niewiele. Prędzej mi do obojętności. Nie wiem co lepsze.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez peace-b 15 wrz 2006, 20:57
To chyba częsty lęk bo nie wielu ludzi chce być samotnych z wyboru. Ja zawsze sie boję że coś się stanie i stracę tych na których mi zależy. To w sumie taka bezsilność bo czasem nie wiem co byśmy robili a oni i tak odejdą - zostawią nas w ten czy inny sposób. Tak jak mój ex-chłopak który któregoś dnia po prostu miał zły humor i stwierdził że wygodniej mu będzie samemu gdy skupi sie na karierze. Było mi cięzko się z tym pogodzić ale co mogłam zrobić? Od paru miesięcy jestem z kimś innym i ten ktoś jest w dla mnie najbliższą podporą. Nie wiem co zrobie jeżeli jego też stracę... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez asdf71 15 wrz 2006, 21:04
problem w tym, że przecież wcale nie musimy nikogo tracić...to tylko (i aż :) ) lęk... tylko jak to cholerstwo opanować...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 wrz 2006, 16:20

Avatar użytkownika
przez peace-b 15 wrz 2006, 21:37
Bo ja wiem... starać się cieszyć chwilą obecną?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez pronto 15 wrz 2006, 21:46
Ja mam zawsze o 4-tej w nocy,ataki paniki i uciekam z domu w poszukiwaniu ratunku!?Gdyby nie moja żona, pogotowie miałoby zajęcie co noc!Próbowałem różnych sposobów,ale "ona"jest bardzo uparta i nie chce zmienić godziny wysępowania.Jest to bardzo męczące,gdy chodzę do pracy.Pozdrawiam wszystkich "nerwusków". :cry:
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 sie 2006, 19:09
Lokalizacja
Bydgoszcz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do