czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

Tylko strach i łzy :(

Avatar użytkownika
przez AgusiaOL 08 sie 2006, 11:46
Witam i proszę Was o pomoc
Nie wiem co mam robić...
Wszystkiego się boję. Mam okazję zacząć inne życie, zdala od wszystkich moich starych znajomych, starego życia. Ale ja tak strasznie się boję. Boję sie, bo mi zależy... Mam już dość życia w cieniu. Mam już dosć tego, że wszyscy mną poniewierali. A potem były łzy albo złośc. To nie jest w porządku... Szkolili mnie na szarą mysz i nie znałam innego świata. zawsze byłam TĄ GORSZĄ... Boję się wyjść na ulicę, bo myślę że ich spotkam. Chciałabym być wolna i już nie bać się budzic ani płakać przed snem... Tak bardzo chcialałabym zakopać przeszłośc pod ziemią i zacząc wszystko od nowa i mieć pewność, że wszystko sie uda...
Mam dośc tego wszystkiego. Boję się nawet jak dzwoni telefon, albo jak ktoś wchodzi po schodach.... Albo te okropne wyrzuty sumienia. Że jestem zła, że lepiej by było gdyby mnie nie było. Głupio mi jest przed swoją rodziną, bo wydaje mi się, że zrobiłabym im przysługę gdybym umarła...
Pozdrawiam A.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 sie 2006, 17:01

Avatar użytkownika
przez agapla 08 sie 2006, 11:58
Słuchaj jeżeli masz mozliwość lepszego życia to nie rezygnuj być może to jest twoja szansa aby sie wyzwolić z lęku :idea: pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez AgusiaOL 08 sie 2006, 12:16
Bardzo bym chciała mieć przyjaciół, ale moze jestem za słaba... będę próbować. Bo jeszcze mam nadzieję...
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć,

bo nikt za mnie nie umrze...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 sie 2006, 17:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agapla 08 sie 2006, 12:35
Uwierz w siebie ,każdy ma prawo do przyjaźni ,może jeszcze nie natrafiłaś na ludzi którzy Cie docenią i polubią za to jaka jesteś ,życie przed Tobą tylko trzeba uwierzyć w swoje możliwości .Powiem Ci mnie zycie nie oszczędzało ,kiedys bylam zakompleksiona i przestraszona opinni innych ,ale już dawno to zmieniłam.Człowiek sie zmienia bo życie go tego uczy,trzeba tylko zacząc być pewnym siebie i mieć własne zdanie, a przyjaciele znajdą sie sami ! ;) ludzi jest pełno jest w czym wybierać.pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez AgusiaOL 08 sie 2006, 12:52
U mnie też jest lepiej niż było kiedyś ;) i myślę, że o tym kiedyś nie warto wspominać... ale niektórych rzeczy łatwo się nie zapomina :cry:
zawsze jest jeszcze nadzieja i chęci, że w życiu do wszystkiego można dojść
serdecznie Cię pozdrawiam
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć,

bo nikt za mnie nie umrze...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 sie 2006, 17:01

przez Smutna... 09 sie 2006, 11:18
Rozumiem Cię. Kiedyś przeżywałam dokładnie to samo. chciałam odizolować się od moich dawnych przyjaciół przy których ciągle czulam się gorsza. Nadal boję się ich spotykać na ulicy. Chciałam zacząć wszystko od nowa. Na pewno znajdziesz prawdziwych przyjaciół, którzy docenią to jaka jesteś. Wszystko zacznie się od nowa. ja nie spodziewałam się że jeszcze kiedykolwiek poznam czym jest prawdziwa przyjaźń, jednak coraz bardziej prekonuję się że nie wszyscy ludzie są tacy sami jak Ci z ktorymi przebywałam wtedy.Chociaż nie potrafię uwierzyć ani się przekonać do żadnej przyjaźni na razie wystarcza mi życie w samotności.
pozdrawiam:)
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

wspolne posilki

przez pawcio 16 sie 2006, 02:26
hej mam pytanie opisujecie tu rozne przypadlosci leku jak jazda samochodem wyjscie z domu itp.I co mnie zatanawia to ze tez mam podobnie oczywiscie czasami ale nie do tego daze chodzi mi o to ze mam problem zjedzenia wspolnego posilku z rodzina czy tez ze znajomymi Wiec jak ?czy ze mna juz jest calkowicie zle? :roll: 3m cie sie i piszcie ;) :lol:
DZIENDOBEREK WSZYSTKIM
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
14 sie 2006, 00:31
Lokalizacja
ANGLIA

przez magdasz 16 sie 2006, 16:24
Pawcio nie martw sie. nie jestes sam z tym jedzeniem. mam depreche z towarzyszacymi objawami leku i tez nie bylam w stanie jesc z rodzinka. bralam talerz, uciekalam do pokoju i zamykalam za soba drzwi. nie moglam zniesc mysli ze ktos moze sie na mnie patrzec kiedy ja jem - nic wtedy nie przelknelam. potem jak mi sie pogorszylo przestalam w ogole normalnie jadac. przez kilka miesiecy zywilam sie batonikami a w porywach "dobrego" samopoczucia robilam sobie NAWET kanapki...tzn suchy chleb z czymkolwiek...dzem albo keczup...teraz to mnie sie z tego chce smiac :lol: a co smieszne to bylo. teraz jest duzo lepiej wiec Tobie tez sie uda! wspolne jedzenie jest naprawde przyjemne, zawsze mozna sobie pogadac posmiac sie i naladowac pozytywna energia. zycze szybkiego "znormalnienia" i przyjemnego biesiadowania ;)
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
12 sie 2006, 20:58
Lokalizacja
Kraków

przez kretka 17 sie 2006, 09:51
Ja nigdy nie miałam podobnego problemu, ale czytałam, że to częsty objaw. Nie jest z Tobą jeszcze "aż tak źle" ;-) Główka do góry!
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Eva 17 sie 2006, 10:23
Znam osobę samotną która swoje posiłki jadała przy otwartych drzwiach wejściowych z obawy że może coś zle połknąć i się ...udusi :( Pawcio a jakie masz relacje z rodzinką ,lub ze znajomymi ? akceptujesz wszystkich ? oni Ciebie również ? czego się boisz jedząc razem z nimi? że zle pokroisz kotleta ,że coś spadnie Ci z widelca ? pomyśl dlaczego masz taki lęk jadając z nimi . Ja uwielbiam jadać z rodzinką bo czuję wtedy więz z nimi , a w dzisiejszych szybkich czasach to kazda chwila spędzona z moimi chłopakami jest dla mnie cenna. Wole czekać na nich do wieczora bo samej nie lubie jadać :). Pawcio izolacja nie jest dobrym pomysłem ,bo widać że uciekasz przed czymś i chowasz się w samotności. Człowiek to jest zwierz stadny :) i potrzebuje towarzystwa . Czy Ty sam Siebie akceptujesz?
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez Martusia 17 sie 2006, 14:20
ie wiem co w tym takiego, ale mnie też to stresuję.Z nerwów wszystko mi leci z widelca, drżą ręce.W ogole, to właśnie to sobie uświadomiłam:)
Czasami nie mam już ochoty jeść przez to i zostawiam np. obiad, mimo, że się nie najadłam do końca.
Bawi mnie to.:D
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez Nonenow 17 sie 2006, 18:07
Martusia napisał(a):Bawi mnie to.:D


To sie chyba nazywa miec dystans do problemu? :)
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

przez pawcio 18 sie 2006, 00:26
Eva napisał(a): Czy Ty sam Siebie akceptujesz?
nie mam pojecia czemu tak robie ale sie trzese przy jedzeniu a czy sie akceptuje raczej tak tyle ze sama wiesz sa nie raz rozne nastoje i czasem chce sie byc kims innym dzieki za rade :P pozdrawiam
DZIENDOBEREK WSZYSTKIM
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
14 sie 2006, 00:31
Lokalizacja
ANGLIA

strach przed zaangażowaniem?

przez rysio 18 sie 2006, 17:15
Witam
Opiszę po krótce mój problem.
Spotykałem się z dziewczyną 1.5 roku, na początku było całkiem fajnie, wychodziliśmy sobie razem, dużo rozmawialiśmy, byliśmy razem także w górach. Po ok pół roku trafiła się impreza, wesele, na które byliśmy zaproszeni, oczywiście, dlaczegóż nie mielibyśmy pójść. Tylko że dnia w którym owo wesele miało mieć miejsce zaczęło się robić ze mną coś dziwnego, nie mogłem zjeść śniadania, lęki przed sam nie wiem czym. Na imprezę trzeba było dojechać samochodem, obawiałem się tego że nie przetrzymam drogi, że będę wymiotował i sobie nie poradzę. Taki stan utrzymywał się do samego momentu rozpoczęcia wesela. Potem już było ok.
Niestety pojawiło się kolejne wesele, miesiąc później. I tutaj niestety problemy zaczęły się już w momencie kiedy się o tej imprezie dowiedziałem. Powiedziałem o tym dziewczynie, była bardzo wyrozumiała, chciała mi pomóc. Ostatecznie impreza się odbyła i było niby wszystko ok.
Niestety potem wraz z tym jak związek zaczął się zacieśniać, byłem coraz bardziej zestresowany. Były momenty, że nie potrafiłem zjeść w jej towarzystwie. Teraz w świetle kolejnej, powiedzmy, większej imprezy na choryzoncie już nie dałem rady, to mnie przytłoczyło, po głowie krążyły myśli które nie pozwalały mi racjonalnie myśleć. Moją decyzją było zakończyć tą znajomość. Tęsknie do niej, bardzo starała się mi pomóc.
Tłumaczę sobie, że skoro pojawiały się nerwy/lęki to może to nie była ta osoba. Lęki były związane z opiniami innych, tak mi się przynajmniej wydaje.

Chciałem się tym podzielić, nie wiem sam co o tym myśleć.
pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
18 sie 2006, 17:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 13 gości

Przeskocz do