czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

przez louise 14 kwi 2006, 00:28
Jednym słowem masz pr........ !
Ale ja bym jednak pojechała,albo bym zrobiła święta z dziećmi,niekoniecznie z mężem , u siebie w domu(jeżeli masz taką możliwość)
Bez dzieci byłoby Ci bardzo smutno i miałabyś wyrzyty sumienia;-(
Jak pojedziesz ,też będzię źle ,ale przynajmniej nie będziesz sama :cry:
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 17:16
Lokalizacja
Gdańsk

przez mamukaroli 14 kwi 2006, 00:53
Niestety przekichane,zawsze komuś będzie źle, nie wiem czy na ich miejscu stawiałabym tak sprawę , bo ponoć bardzo im zależy żebyśmy byli razem a w ten sposób tylko zaogniają sprawę między nami:(
A ja po prostu nie chcę pogrywać dzieciakami
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Virginia 14 kwi 2006, 01:24
Sama musisz wiedziec, co dla Ciebie dobre. Ale ja w takiej sytuacji zostalabym w domu z dziecmi. Mezowi powiedzialabym, ze prosze go zeby zostal w domu, na co on pewnie powie, ze nie.
I tak w sumie bedzie lepiej, po tym jak sie zachowuje!!

Zostan w domu. Po co Ci dodatkowe stresy i droga przez meki.
Te swieta to okazja do duchowego odrodzenia. Nie musisz wszystkich zadowalac. Pomysl o swoim zdrowiu. Daj sobie to prawo.

A meza, sorry to bym wyslala na rozmowe do psychologa, bo albo nie radzi sobie z Twoja choroba (co rozumiem i wcale to nie znaczy ze Cie nie kocha!!! odrzucenie chorego to pozbycie sie problemu z wlasnej psychiki) albo jest zwyklym chamem, a takiemu TO Z BOGIEM!!!!!

Prosze Cie pomysl o sobie i Twoich coreczkach, niech maja spokojne swieta.
Caluje.V.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez roccola 14 kwi 2006, 07:17
Popieram Virginie. Niech te Święta beda dla Ciebie czasem wyjątkowym. DLA CIEBIE. Ja bym miala w nosie rodzinke męża ktory jak mówi "nie kocha Cie" i od pazdziernika straszy odejsciem. Ty i dzieci jestescie najwazniejsze .
...i spojrzała na pęta które ją więziły...
...i poczuła wiatr...zapach ze wschodu..
..była wolna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez kochajacy 14 kwi 2006, 08:39
mamukaroli napisał(a):Kurcze i jeszcze teściowa z tekstami - zrób to dla dzieci.


klasyczny przyklad manipulacji, mamukaroli zeby podjac decyzje w tej sprawie wydaje mi sie ze powinnas odwolac sie do hierarchi wartosci i odpowiedziec sobie na pytanie co w niej stoi wyzej , zadowolenie tesiowej -manipulantki i calego grona rodziny
:?:
czy twoje zdrowie i spokoj+dobro dzieci :?:
to innymi slowami powiedziala juz bardzo madrze znakomita kolezanka virginia ;) , a kwestie krytyki jaka moze cie dotknac w zwiazku z takim wyborem wogole pomin , zdanie innych nie jest ci do niczego potrzebne :idea: ,zbierz w sobie cala odwage i badz na nia glucha , wtedy poczujesz sie niezalezna od niej , co moze przyczynic sie nawet do ustapienia lub zlagodzenia objawow nerwicowych
pozdrawiam i zycze wesolych swiat
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

przez kinga 14 kwi 2006, 09:36
wiesz czasem dobrze sie jest zbuntowac wbrew wszystkiemy, to pomaga czujesz wtedy taka sile niezaleznosc ze postawilas na swoim, ja ma mnostwo takich sytuacji kiedy nie pootrafie odmowic wole sie meczyc zeby nie sprawic komus przykrosci czy zeby glupio nie wyszlo ale powiem Ci ze w momencie kiedy uda mi sei powiedziec nie nie zrobie tego nie mam na to ochoty nastepuje takie zajebiscie fajne uczucie, moja rada zastanow sie co bedzie lepsze dla Ciebie, a prawda jest taka ze jak tobie bedzie zle to i dziecie nie beda mialy radosci, ja bym sie zbuntowala i nie jechala, po co sie meczyc??
a po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
11 sty 2006, 23:03

Avatar użytkownika
przez anita27 14 kwi 2006, 10:18
Czasem ciezko jest udawac i nie ma po co.Wspolczuje ci takiego zycia.Ja juz z tego bagna wyszlam i zyje sobie spokojnie.Jak dlugo zniesiesz jeszcze taka sytuacje.Jesli masz i widzisz jakies wyjscie to koniecznie zrob cos z tym.Nawet jesli sie boisz to ratuj swoje zycie.Niestety mamy je tylko jedno.Trzymam kciuki za ciebie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Avatar użytkownika
przez telimenka 14 kwi 2006, 11:46
w 100% zgadzam się z Virginią! Trzymaj się jakoś, będzie dobrze!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Kto sie boi chodzic do koscioła

Avatar użytkownika
przez Don Pablo 15 kwi 2006, 13:59
Kto sie boi chodzic do koscioła a szczególnie tego co tam muwiom
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
14 sty 2006, 22:56

przez kratka 15 kwi 2006, 14:04
ja się boję i jest to dla mnie cholerny problem, bo jestem katoliczka i chcę chodzić.
nie boję się tego co tam mówią :)
po prostu fizycznie nie mogę tam wytrzymać, jeśli nie ma miejsc siedzacych to od razu wychodzę, bo wiem, że nie wystoję. robi mi się duszno i słabo, pocę się.
moje chodzenie do kościoła jest trochę bez sensowne zwarzywszy na to, że tak ciężko mi wytrzymac, że i tak nie jestem wstanie skupić się na mszy i nic z niej do mnie nie dociera.
aha, i zawsze w kościele robi mi się smutno i ryczę. bo np. bozia się tak na mnie strasznie patrzy z obrazu :(
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
16 mar 2006, 22:32

przez DOC PABLO 15 kwi 2006, 14:30
Ja miałem wczoraj kosmiczną sytuację - z wzwiązku z moim brdzo złym samopoczuciem , postanowiłem pójść do spowiedzi , u któej nie byłem już około 4-5 lat .Stres wiec był nieunikniony
stanołem w kolejce im bardziej się zbliżałem do konfesjonału tym serducho szybciej itp. aż doszło do sytuacji ze był spowiadany ktoś z przeciwka -przede mną, czyli nadchodziła moja olej , - mój stan dochodził zeniitu , nie wiedziałem czy zaraz zemdleje , czy co , bo serce waliło ze 180 bpm , a z ty nagle kśiądz wychodzi z konfesjonału i mówi ze nie da rady wiecej ....
i bach , nie wiem czy yraowało mi to życie czy jak - przedziwna sytuacja.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:07

przez aska 15 kwi 2006, 16:22
to moj najgorszy problem.latem zawsze staję na dworzu (gdzie i tak mszy nie słychać) a zimą w ogóle nie chodzę.ale lubię to miejsce i mam potrzebę tam chodzić często jak nie ma ludzi a jest kosciól jest otwarty to wchodzę i sie modlę.nie rozumiem dlaczego sie boisz tego co tam mówią?
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
17 lut 2006, 19:26

Avatar użytkownika
przez dzasti13 15 kwi 2006, 16:40
stanołem w kolejce im bardziej się zbliżałem do konfesjonału tym serducho szybciej itp. aż doszło do sytuacji ze był spowiadany ktoś z przeciwka -przede mną, czyli nadchodziła moja olej , - mój stan dochodził zeniitu , nie wiedziałem czy zaraz zemdleje , czy co , bo serce waliło ze 180 bpm , a z ty nagle kśiądz wychodzi z konfesjonału i mówi ze nie da rady wiecej ....
i bach , nie wiem czy yraowało mi to życie czy jak - przedziwna sytuacja
WItaj nietaka przedziwna , bo ja mialam tak samo w zeszlym tygodniu wyszlam z kosciola bo mi slabo sie zrobilo, ale powrocilam leki siedzialy mi caly czas na raminiu , niebylam w konfesjonale z rok moze lapiej , ale powiedzialam sobie , ze musze wytrzymac , jak juz dochodzily to tez myslalam ze serce wyskoczy z piersi , a ja zachwile uciekne!
A tu nagle jak ukleknelam i zaczelam spowiedz , i byl u nas przezazdem ksiadz ktory mnie spowiadal tak niesamowity , tak pieknie przeprowadzil ta spowiedz , ze jak skonczylismy ,a ja cala uplakana i radosna czulam sie jak ptak nie zebym tyle nagrzeszyla tylko , ze ten ksiadz mnie tak na duchu podniösl, czulam sie super!A rowniez tez tak mam ze jak niema siedzenia to , przewaznie slabo i niedobrze poce sie i serducho wali, ale mysle sobie jestem w kosciele jak upadne to moze mi pomoga , w koncu jestem w ODmu BOzym i TU niemoze Mi sie Nic Zlego Slac!POzdrawiam
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

przez DOC PABLO 15 kwi 2006, 20:25
dzis podjołem druga próbę - sytuacja się powtórzyła , tym razem sam uciekłem - nie wiem czy zdąbędę się na następną wizytę w konfesjonale.

choć własnie mam nadzieje na taki skótek jaki opisałaś.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 33 gości

Przeskocz do