czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

przez dukeofsnow 09 gru 2007, 23:03
Cieszę się że znalazłem tą informację. Również mam ataki paniki w kościele- duszności, zawroty głowy lęk przed utratą przytomności
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 gru 2007, 22:58

Avatar użytkownika
przez Werty 10 gru 2007, 01:13
Po co w ogole chodzic do kosciola? Kosciol (bez znaczenia jakiej religii) jest struktura niedemokratyczna i nastawiona na kult jednostki (krotko mowiac; jeden pier**li reszta slucha). Jezeli nawet ktos jest wierzacy rownie dobrze moze oddawac czesc swojemu Bogu (bez znaczenia jakiemu) sam w swoim sercu... Z tego co pamietam nawet w P.Ś. jest zdanie, ze Bóg nie mieszka w zadnym miejscu zbudowanym reka czlowieka.(czy cos takiego).
Chce jeszcze zaznaczyc, ze wychowalem sie w rodzinie katolickiej i na dobra sprawe jestem katolikiem (teoretycznie bo nie praktykuje i nie zamierzam, chociaz jestem wierzacy). Ale mam swoje przemyslenia na temat religii, i gdy ktos sie wglebi w historie religii i kosciolow to sam pewne rzeczy zrozumie. I nie mam na mysli wcale jakis Dawkinsow czy innych stronniczych i nieobiektywnych badziewi, mam na mysli opracowania religioznawcze porownujace, rozne wierzenia.

Aha i niech mi nikt, blagam, nie pisze, ze bez religii czlowiek jest pusty blablabla i inny religijny belkot.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez luthien 10 gru 2007, 11:07
arturk napisał(a):i tlumacze sobie to w ten sposob: jest to moja kara za wszystkie grzechy, musze sie meczyc ale nie moge odpuscic, bo jak odpuszcze to jest to oznaka mojej slabosci i niewiernosci... to jest moja droga krzyzowa tu na ziemi.


Bóg czasem wystawia nas na próbę. Próbę wiary, tak jak Abrahama na górze Moria. Ale pamiętaj o tym, że On cię nigdy nie zostawi, jeżeli wierzysz. I pamiętaj, Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem.

Oczywiście, że Bóg jest wszędzie. Kościołem jesteśmy My, wierzący. Ale nigdzie tak jak w kościele-budynku nie spotkasz Chrystusa, który jest ukryty w hostii. Nigdzie nie poczujesz obecności Chrystusa tak jak podczas komunii św. To nie koniecznie musi być murowany kościół, bo ja ostatnio na rekolekcjach przekonałam się, że atmosfera na nabożeństwie zależy od ludzi, którzy są obecni, a nie od miejsca. Do kościoła chodzi się po to żeby poczuć jedność z Chrystusem i bliźnimi. Bóg nie tylko daje, Bóg również od nas wierzących wymaga. Więc nie możemy tylko rządać, ale również dawać coś od siebie. I tym dawaniem jest też chodzenie na mszę. Jednak nie po to, żeby iść i się pokazać w nowym kożuchu, ale po to, aby dać świadectwo swojej wiary. Wiem, że dużo ludzi chodzi po to, żeby się pokazać i zobaczyć innych, żeby móc o tym później poplotkować, albo po to, żeby pokazać że się chodzi. Mnie taka postawa ludzi też przeszkadza i kiedyś też przestałam chodzić z tego powodu do kościoła. Teraz zrozumiałam, że Chrystus jest dla mnie ważniejszy niż ci ludzie i chodzę do kościoła dając tego świadectwo.
Co do "klepania modlitwy", też nie jestem zwolenniczką. Wiem ile radości daje mówienie modlitwy prosto z serca, ale takie są reguły i nic na to się nie poradzi. Kościół powinien w pewnym stopniu się zreformować, bo właśnie takim sztywnym podejściem zniechęca wielu młodych ludzi. Księża powinni wyjść na przeciw młodym.
Sex afery i zachłanni ludzie zdażają się nie tylko w Kościele, ale wszędzie. Wiem jak taki ksiądz może zniechęcić, to prawda. Miałam takiego kiedyś, który patrzył tylko na kasę, ale od kilku lat mamy świetnego księdz, który całe serce oddał naszej parafii, w 3 lata zrobił więcej niż tamten w 20.
A może wasze złe samopoczucie w kościele wynika z tego, że znajdujecie się wśród ogromnej ilości ludzi? Albo z innego powodu, a nie tylko dlatego, że to kościół? Ja na przykład czuję lęk przed spowiedzią, ale wiem, że to nie wynika z tego, że boję się samej spowiedzi, mam po prostu fobię społeczną i każdy bliższy kontakt z obcą osobą powoduje u mnie lęk.
Werty, mam nadzieję, że moich słów nie odbierzesz jako "religijnego bełkotu". Wierzę i nikt nie jest w stanie mi tego zabronić. Nie jestem "religijnym fanatykiem", bo pewnie tak byście napisali, jestem zwykłą dziewczyną, ci którzy mnie znają to dobrze o tym wiedzą.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez pan zolpidem 15 gru 2007, 12:11
Lęk przed przyszłością. Tego mi w ankiecie brakowało.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
09 gru 2007, 01:33
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Rachel 15 gru 2007, 21:55
Ja odczuwam przede wszystkim lęk przed ludźmi.To paraliżuje moje życie i wydaje się wręcz nie do opanowania, bo (tak jak zresztą wielu z was) boję się czasem wyjść z domu i załatwić podstawowe sprawy. Czasem przeżywam lepsze chwile (tak jak w ostatnim czasie), ale zdarza się to bardzo rzadko i trwa niedługo. Drugi lęk dotyczy przyszłości - nie potrafię jej sobie wyobrazić pozytywnie. Zawsze mam co do niej czarne scenariusze. Poza tym boję się jeszcze bardzo szkoły i kościoła (jestem wierząca). Robi mi się tam słabo, kręci w głowie, pocę się, dostaję "trzęsawki" a serce wali jak oszalałe. Ale to chyba dlatego bo jest tam dużo ludzi. To by było chyba tyle. Jak coś mi się przypomni to jeszcze napiszę.
"Nie musimy bać się innych. To tacy sami ludzie jak my."
"Każdy ma swój własny, niepowtarzalny styl popełniania głupstw."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
04 lis 2007, 13:25
Lokalizacja
czy to ważne?

przez smutna48 16 gru 2007, 22:03
zaznaczyłam cierpienie ale to cierpienie z samotności samotność smutek boje sie krzywdy jakie ludzie potrafią zyządzac innym boje sie jak ktos mi nie odpowiada na jakas wiad. jakktos długotrwale mnie ignoruje klamie takich sytuacji boje się bardzo ...
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez pyzia1 16 gru 2007, 23:08
Najbardziej boję się samotności
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

lęk przed kościołem

przez akka22 20 gru 2007, 12:37
Witam. Cieszę się że znalazłam to forum bo w końcu znałazłam kogoś kto ma ten sam problem co ja. Chodzi oczywiście o złym samopoczuciu w kościele. Czytałam wyżej posty innych uzytkowników, m.in: magda17, arturk, dukeofsnow. Chciałabym nawiązać z wami kontakt, powymieniać się spostrzeżeniami, a także tym jak sobie radzić z naszym problemem... Czekam na jakiś odzew z waszej strony... Pozdrawiam

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:40 am ]
Witam. Cieszę się że znalazłam to forum :D bo w końcu znałazłam kogoś kto ma ten sam problem co ja. Chodzi oczywiście o złym samopoczuciu w kościele. Czytałam wyżej posty innych uzytkowników, m.in: magda17, arturk, dukeofsnow. Chciałabym nawiązać z wami kontakt, powymieniać się spostrzeżeniami, a także tym jak sobie radzić z naszym problemem... Czekam na jakiś odzew z waszej strony... Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 gru 2007, 12:25
Lokalizacja
Tarnów

Lęk, że to nigdy się nie skończy.

przez bonzo81 20 gru 2007, 23:20
Heyah,

a mój lęk nie jest do końca związany z tym co przeżywam tzn. zawroty głowy itp.bo z tym sobie jakoś radzę, natomiast pojawia się u mnie coś na zasadzie lęku przed tym, że już nigdy się nie wyleczę z tego "gówna" i ogólnie, że czas przed chorobą kiedy życie sprawiało mi radość już nie powróci.

Pozdrawiam,
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
25 lip 2007, 18:32

Avatar użytkownika
przez Misiunia 05 lut 2008, 19:19
Najbardziej boję się chorób,jestem typowa hipochondryczką (tak mi się wydaje,bo nikt jeszcze nie zdiagnozował mojej przypadłości),Boję się,że zachoruję na jakąś nieuleczalna chorobę,ze umrę albo zostanę kaleka.Lęk jest tak silny,że gdy tylko coś mi dolega (nawet zwykłe przeziębienie) to paraliżuje mnie strach i jestem pewna,ze to coś poważnego.Ogólne choruje bardzo często,jestem przeziębiona 5,6 razy w roku,do tego mam chory żołądek i jelito wrażliwe i ciągłe infekcje grzybiczne,których nie moge sie pozbyc.Kiedys nawet zrobiłam sobie test na HIV,bo ubzdurałam sobie ,że pewnie go mam i przez to moja odpornośc jest taka słaba.Pisałam już o tym kiedyś,ale ostatnio coraz częściej nachodzą mnie lęki o najbliższych.To już nie dotyczy tylko mnie,ale np.kiedy mój chłopak jest chory tez paraliżuje mnie strach,ze to coś poważnego,jak musi gdzieś jechac to martwię się,ze może miec wypadek,jak wraca z basenu i boli go głowa,to martwię się ze pewnie dostanie wylewu...i jest jeszcze wiele takich sytuacji.Nigdy mu o tym nie mówiłam,wie tylko,że jestem przeczulona na punkcie własnego zdrowia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
29 lip 2007, 12:19
Lokalizacja
UK

przez sredniowieczna_panna 05 lut 2008, 23:45
zaznaczyłam lęk moralny.
Pisałam o nim na forum NN, w tematach "poczucie winy" i "mania na temat Boga"

...

ale budfujące jest, ze az 11 osób to zaznaczyło..wiem,z e to brzmi niesprawiedliwie, ale przynajmiej wiem, ze to mozliwe, ze rzeczywiscie to lęki, a nie na prawde brudne sumienie...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:45 pm ]
zaznaczyłam lęk moralny.
Pisałam o nim na forum NN, w tematach "poczucie winy" i "mania na temat Boga"

...

ale budfujące jest, ze az 11 osób to zaznaczyło..wiem,z e to brzmi niesprawiedliwie, ale przynajmiej wiem, ze to mozliwe, ze rzeczywiscie to lęki, a nie na prawde brudne sumienie...
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Avatar użytkownika
przez viviana 06 lut 2008, 00:24
Misiunia napisał(a):Najbardziej boję się chorób,jestem typowa hipochondryczką


To tak jak ja i też najbardziej boję się chorób . Kiedyś był to zawał i wylew a dziś rak .

Boję się też strasznie śmierci ,że umrę młodo i zostawię swojego synka który ma tylko 3 i pół latka . Pocieszam się jednak myslą,że trzy wróżki wywróżyły mi bardzo długie życie :)
"Normalność jest linoskoczkiem nad odchłanią anormalności"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
27 paź 2007, 00:00
Lokalizacja
Ze swojego świata :)

Avatar użytkownika
przez Fiolka 06 lut 2008, 00:35
Boję się że pod koniec swojego życia będę go żałować, że nie pozostanie po mnie nic pozytywnego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
19 gru 2007, 01:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do