czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

Avatar użytkownika
przez maiev 21 wrz 2007, 13:05
Ja właśnie uciekłam z kuchni bo tam maszynka chodzi - brr. Odkurzacza nie używam, a jak ktoś używa to wychodzę. to nie jest może lęk, ale drażni mnie taki typ hałasu okrutnie aż zęby zaciskam :smile: więc wolę unikać.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez moczymordka 21 wrz 2007, 13:22
MaxNerv, podstawowe pytanie to takie, czy miałeś kiedyś jakieś negatywne przeżycie związane z hałasem... Może stało się coś złego, i towarzyszył temu akurat duży hałas... Postaraj sobie przypomnieć jesli miałeś kiedyś jakieś traumy, to co działo się wtedy obok, jakie były tego okoliczności, co to było za miejsce, wszystko z najdrobniejszymi sczegółami. Może tam tkwi źródło.

I polecam Ci,żebyś w takie miejsca jak PKP zabierał ze sobą zawsze jakąś rzecz, która budzi w Tobie miłe skojarzenia, wspomnienia, daje poczucia bezpieczeństwa. Chociażby jakieś zdjęcie lub coś w tym stylu. W momencie zagrożenia trzymaj je w dłoni i skoncentruj się mocno na nim.
Może jakoś uda się ten lęk wygasić.

Pozdrawiam ciepło!!!! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

przez MaxNerv 30 wrz 2007, 20:38
moczymordka - dzięki za konkretną radę. Spróbuję ją zastosować.
Odpowiadając na Twoje pytanie: nie przypominam sobie sytuacji, która mogłaby mieć związek z hałasem i wzbudzać we mnie taki szczególny lęk. Myślę, że to wynika raczej z nadwrażliwości na hałas.
Od jutra zaczynam jeździć pociągami i już mam stres z tym związany, że będę narażony na hałas. Naprawdę to jest śmieszne, żeby tak reagować. Już jestem zły na siebie, że tak wydziwiam. Teraz sobie mówię, że to głupota, ale gdybyście mnie widzieli w takiej sytuacji - jestem po prostu bezbronny, nie umiem opanować lęku :(
Acha, teraz dodam jeszcze coś, przypomniałem sobie. Równie źle reaguję na sygnały, np. karetki pogotowia, straży pożarnej itp. gdy przejeżdżają obok mnie, choć nie jest to aż tak silny lęk. Po prostu czuję, jak mnie ten dźwięk przeszywa, nie potrafię się skoncentrować, mam natłok myśli...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 sie 2007, 12:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez slitzikin 30 wrz 2007, 21:12
moczymordka ja też dziękuję, nie ma problemu z hałasem, a ta sztuczka z miłym przedmiotem mi podejrzewam bardzo pomoże. Nie znałem tej sztuczki.

MaxNerv czytam teraz książkę o ludziach z zespołem Aspergera i niektórzy z nich również nie radzą sobie z hałasem (inni z kolei uwielbiają :). W każdem razie jedną z terapii jest nagradzanie dziecka za wytrzymywanie hałasu, opanowywanie zachamowań, czy zachowań. Powolutku coraz większe wyzwania.

Może świadomie wystawiaj się na takie testy, krok po kroczku. Najpierw wybierz się ruchliwą ulicą, potem gdzieś do kina, na koniec stań na peronie i czekaj na pociąg. Nagrodą dla Ciebie będzie satysfakcja, że pokonałeś kolejne wyzwanie. Nie na wszystkich ta metoda działa, ale kto wie? Może Tobie pomoże.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Lęk o najblizszych

Avatar użytkownika
przez Misiunia 03 paź 2007, 18:40
Czy ktoś z was też tak ma,że panicznie boi się o najbliższych?
Ja oprócz tego,że jestem hipochonryczką i mam hopla na punkcie swojego zdrowia,panicznie boje sie,że coś złego może przytrafic się także moim najblizszym.Boje się o moich rodziców,chłopaka...
Za każdym razem kiedy mój chłopak powie,że zle sie czuje,że coś go boli,lub jest osłabiony (a nie daj Boże jak to trwa dłużej niż parę dzień) to od razu mam głupie myśli typu,że to jakaś poważna choroba,że mogę go stracic itp...
To samo mam jeżeli chodzi o rodziców...Nawet nie wyobrażam sobie co by było gdybym miała dziecko...eehhh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
29 lip 2007, 12:19
Lokalizacja
UK

przez nicola21 04 paź 2007, 18:57
Witaj!!Ja mam dokładnie tak samo.Jestem hipochondryczka a do niedawna panicznie bałam się o swoich najbliższych!Wszystko zaczęło sie od nagłej śmierci mojego taty :( Przez rok,nie zostawiałam mojej mamy samej w domu,każde wyjście gdziekolwiek było dla mnie horrorem i ciągłym zamartwianiem się.Mama była i jest zdrowa,dlatego czasami denerwowała sie na mnie o to i często ze mną rozmawiała,bałam się również o innych członków rodziny,co było dla nich uciążliwe.Teraz już jest dużo lepiej,ale i tak codziennie puszczam sygnały do najbliższych,którzy wiedzą,że mają mi je odpuszczać, po to abym była spokojna,że wszystko jest ok!Uświadomiłam sobie,że na wiele rzeczy nie mam wpływu i że nie mogę ciągle zadręczać innych moimi lękami.Dlatego o hipochondrii nie wie raczej nikt,oprócz mnie samej.Na pewno sie domyślają,jednak staram się ukrywać moja nerwice.Pozdrawiam serdecznie :smile:
Co ma byc to bedzie, a jak bedzie to trzeba sie z tym zmierzyc... :)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
21 wrz 2007, 12:58

Avatar użytkownika
przez Mooni 04 paź 2007, 19:14
nicola,Misiunia powinnyście sie udac do psychologa. On wam na pewno pomoże. Ja mam dokładnie taki sam lęk o najbliższych. Właśnie to przerabiałam na psychoterapii. Zresztą taki stan ma zawsze wiele wątków. Ja przeżyłam śmierc mojej siostry, kiedy miałam 10 lat i siedzi to we mnie do dzisiaj. Są jeszcze inne watki, o których nie chciałabym pisac, ale meczy mnie to też tak, jak was. Ostatnio zaczęłam się bardziej kontrolować i dawać na luz. Nawet mi trochę wyhodzi :smile:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:24 pm ]
miało być wychodzi hehe
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

przez nicola21 05 paź 2007, 01:17
Mooni,masz rację..powinnyśmy się leczyć u psychologa!! Jak tylko będę miała okazję,to zacznę terapię,jednak w obecnej chwili nie mam takiej możliwości,dlatego korzystam z tego forum! Misiunia jeżeli masz taką możliwość,to zgłoś się do psychologa,psychiatry!,na pewno wtedy łatwiej Ci będzie rozwiązać swoje problemy!!Ja,staram się przezwyciężyć swoje lęki,czasami naprawdę mi się to udaję!Wiem,że to co się ze mną dzieję "zawdzięczam" tylko swojej nerwicy...lęk o najbliższych..następnie o samą siebie..jednak mimo tego,że znam przyczynę swojego lęku...to i tak czasami boję się co przyniesie jutro...co złego może się wydarzyć....co będzie ze mną z najbliższymi..Tak naprawdę to zdaję sobie sprawę z tego,że takie myślenie do niczego mnie nie doprowadzi i jest bez sensu!Jedak mimo to,czasami nachodzą mnie takie chwilę,że bardzo dużo myślę o życiu i śmierci..a mam dopiero 21 lat!Pozdrawiam :smile:
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
21 wrz 2007, 12:58

jestem ciągle spiety i myślę aby głupio nie wyglądać

przez zeejay83 21 paź 2007, 19:30
chcę sie udać do psychologa bo od ok 4 lat mam problem natur psychicznej a chodzi o to że jestem ciągle strasznie spięty.a glownie w pracy i jak jestem niewyspany albo zmeczony(mam zawroty głowy i nie potrafię sie usmiechać).strasznie sie wtedy denerwuję i mam wrażenie że wszyscy mnie obserwują.poza tym mam strasznie niska samoocene tzn.łatwo mnie urazic i wszystko biore do siebie,przejmuje sie itp.czy psycholog może mi pomóc w pozbyciu sie tego "nawyku".czy udać się do psychiatry?doradzcie
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
30 wrz 2007, 21:47

rada

przez annka 21 paź 2007, 19:42
zeejay83 napisał(a):chcę sie udać do psychologa bo od ok 4 lat mam problem natur psychicznej a chodzi o to że jestem ciągle strasznie spięty.a glownie w pracy i jak jestem niewyspany albo zmeczony(mam zawroty głowy i nie potrafię sie usmiechać).strasznie sie wtedy denerwuję i mam wrażenie że wszyscy mnie obserwują.poza tym mam strasznie niska samoocene tzn.łatwo mnie urazic i wszystko biore do siebie,przejmuje sie itp.czy psycholog może mi pomóc w pozbyciu sie tego "nawyku".czy udać się do psychiatry?doradzcie


witam
Mam podobne problemy plus jeszcze inne objawy takze uwazam ze to u Ciebie poczatki nerwicy wiec mozesz to bardzo szybko zwalczyc przy pomocy psychologa konieczniie sie udaj!!!Ja za pozno sie wzielam za siebie bo nie wiedzialam ze to nerwica i potem sie rozchulalo ze hej ;) jestem pewna ze poradzi i zaleci jakies techniki relaksacyjne ktore wyeliminuja przykre spiecia i zmeczenie
pozdrawiam
anna
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 paź 2007, 16:10
Lokalizacja
Glasgow wczesniej Krakow

Avatar użytkownika
przez silesiaster 22 paź 2007, 23:42
ja tam byłem na terapii nadal chodze i leki też zazywąć dane mi było i co...

nic się nie zmieniło:/

pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
09 gru 2006, 20:18

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 23 paź 2007, 23:29
Fajnie macie chodzicie do pracy a ja nie :( przez tą pieprzoną nerwice
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

wpisujcie czego się boicie

przez jolka26 27 paź 2007, 17:06
hej od 8 lat cierpie na depresję, nerwicę. Co roku mam epizod, który objawia się u mnie w następujący sposób: albo najpierw obniza mi sie znacznie nastrój i pojawia się wewnętrzny niepokój albo najpierw dostaje w nocy jakiegos lęku że budzę sie wystraszona z masakrycznie kołatającym sercem. uspokajam sie ale ten lek podświadomie gdzieś we mnie jest i gryzie mnie jak kornik. w kolejnych dniach zazwyczaj wali mi serce dość szybko i boje sie ze dostane zawału albu wylewu. pojawia się takie jakby odrealnienie, patrze na ten świat i jakoś dziwnie się czuję, niepokój jest większy, pojawiają się myśli po co żyję, dlaczego akurat ja, skąd się wziął ten świat, jak to możliwe że istnie, co by było gdyby mnie nie było i co bedzie jak umrę. Myśli te wywołują u mnie lęk czasem dość silny, że aż biegne do ubikacji. Kolo sie u mnie zamyka bo boje się że ze mna jest coś nie tak, skoro mam takie lęki. A więc boje sie tych moich leków i tego że się lękam. Czuję takie odrętwienie, przewlekłe wewnętrzne napięcie, pustkę typu kosmiczna nicość. Czasem boję się ze mam schizofrenię albo inną psychiczną chorobę, albo że od tego zwarjuję bo nie umiem się uwolnić od tych niepokojów, czuje jakieś zagrożenie. Brak mi tego wewnętrznego spokoju, tego światła radośći. Leczę sie u psychiatry. zazwyczaj leki te przechodza po paru tygodniach ale po nich czuje się tak zmeczona jakbym kamienie nosiła. Teraz znowu mam ten dół, myśli itp. Nie wiem co mam robić, jak z tego wyjść jak najszybciej. Czuje się coraz słabsza i za każdym razem boje sie że sobie nie dam rady. Boje sie ze jestem jakims ewenementem bo jak mozna bac sie tego : z kąd się wziołem, co ja tu robie na tym świecie. czy miał z was ktoś coś podobnego? czego wy się boicie?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 paź 2007, 15:57

Avatar użytkownika
przez BF 27 paź 2007, 17:34
To mi wygląda na lęk egzystencjalny, nerwice i depresję... wszystkiego po troche...

Ja mam HIV-fobie :roll:
bo spotkało mnie, czegom się lękał,
bałem się, a jednak to przyszło.
Hi 3,25
Avatar użytkownika
BF
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
27 paź 2007, 17:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 8 gości

Przeskocz do