czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

Avatar użytkownika
przez slitzikin 03 wrz 2007, 21:19
Ty to się napozdrawiasz :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Twilight 04 wrz 2007, 01:38
Prawda? Pozdrowień nigdy za wiele ;)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Wielki problem z lękiem...

przez Psychotronik 05 wrz 2007, 10:43
No więc mam taki problem, że jak siedzę w domu to prawie na okrągło mam w sobie strach…

Już pisze dlaczego.
Ostatnio szedłem sobie z dziewczyną i za mną zaczęli krzyczeć najpierw coś do niej. Później jak już zostałem sam podeszli do mnie, no i trochę mnie pobili. Było ich 3. Każdemu z osobna raczej dałbym rade ale wiecie każdy mocny w grupie. Zaraz po tym jak dostałem spotkałem na mieście swoich kolegów, i im o tym powiedziałem. Za jakiś czas znowu szli ci sami. Mój kolega podszedł sam do nich i zaczął im gadać co ode mnie chcą itp. Już nawet gdy sam do nich podszedł to widać że byli „obsrani”. Jeden który mnie najbardziej wtedy gnębił dostał chyba raz. Podkreślam było ich trzech a tylko jeden do nich poszedł. Główny sprawca napadu na mnie zaczął wygrażać jeśli „chcesz się napierd.., to już dzwonie po kolegów” więc śmieszne bo nadal była przewaga 3 na 1.

Następnego dnia to ja szedłem z kolegami a on siedział z dziewczyną sam, tyle że ja taki nie jestem i nawet nic nie krzyknąłem.

Lęk mi pozostał że jak wyjdę sam na miasto będę gnębiony cały czas przez kogoś. Nie wiem co jest, ale już 3 razy się czepili mnie w 3 ostatnie tygodnie wakacji.
Jest jakaś na to rada żeby się nie bać? Trochę już mnie wkurza to że siedzę cały czas zespinowany, i myślę co to będzie…
Nie wiem
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 10:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez slitzikin 06 wrz 2007, 10:30
Przejdzie samo z czasem. Poważnie. Nie zwracaj na nich uwagi jak idziesz ulicą i tyle. Nie sobie coś krzyczą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Wielki problem z lękiem...

przez Rommel 06 wrz 2007, 15:57
Psychotronik napisał(a):No więc mam taki problem, że jak siedzę w domu to prawie na okrągło mam w sobie strach…

Już pisze dlaczego.
Ostatnio szedłem sobie z dziewczyną i za mną zaczęli krzyczeć najpierw coś do niej. Później jak już zostałem sam podeszli do mnie, no i trochę mnie pobili. Było ich 3. Każdemu z osobna raczej dałbym rade ale wiecie każdy mocny w grupie. Zaraz po tym jak dostałem spotkałem na mieście swoich kolegów, i im o tym powiedziałem. Za jakiś czas znowu szli ci sami. Mój kolega podszedł sam do nich i zaczął im gadać co ode mnie chcą itp. Już nawet gdy sam do nich podszedł to widać że byli „obsrani”. Jeden który mnie najbardziej wtedy gnębił dostał chyba raz. Podkreślam było ich trzech a tylko jeden do nich poszedł. Główny sprawca napadu na mnie zaczął wygrażać jeśli „chcesz się napierd.., to już dzwonie po kolegów” więc śmieszne bo nadal była przewaga 3 na 1.

Następnego dnia to ja szedłem z kolegami a on siedział z dziewczyną sam, tyle że ja taki nie jestem i nawet nic nie krzyknąłem.

Lęk mi pozostał że jak wyjdę sam na miasto będę gnębiony cały czas przez kogoś. Nie wiem co jest, ale już 3 razy się czepili mnie w 3 ostatnie tygodnie wakacji.
Jest jakaś na to rada żeby się nie bać? Trochę już mnie wkurza to że siedzę cały czas zespinowany, i myślę co to będzie…


Wiesz co spytaj się kuzyna czy rodzeństwa starszego czy ich koledzy znają jakiś silnych kumpli a oni im wpier*****
jestem entem
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
27 sie 2007, 11:29
Lokalizacja
z Fangornu

przez Psychotronik 06 wrz 2007, 16:45
Ale ja kolegów to mam takich co by im wpier... jak chcą leciutko tylko z tym że moi koledzy mieszkają na jednym końcu miasta a ja na drugim, oczywiście bardzo często chodzę przez miasto więc mam taką spinę że po prostu jak ja ich pobije z kolegami tak mocno to wtedy mam przejebane gdy będę sam (oni też do tego mają na pewno kolegów)

Ja bym nie zwracał uwagi, i w sumie od tamtej pory nic z nimi nie miałem bo po prostu sam ich nie widziałem, tylko gdy byłem grupą. Oni zarzekali się że mnie połamią... jak myślicie co w głowach takich smrodów siedzi że chcą za free kogoś pobić? Ja mam 16 oni 15...
Jeden z nich ma brata takiego "ustawionego" jeśli chodzi o kryminał... więc to też może wpływać na jego zachowanie. Kur... ale to jest wkurzające. Przez to po jakimś czasie nerwicy można dostać.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:57 pm ]
Wczoraj dowiedziałem się że ci sami okradli mojego kolegę, i podobno kilku już innych młodszych ludzi...
Nigdy czegoś takiego nie miałem że ponad 2 tygodnie żyję prawie w ciągłym strachu, mija to gdy trochę sie podpije na jakiejś imprezie itp, ale nie mogę normalnie funkcjonować... nawet w szkole jestem prawie cały czas spięty, teraz też.

Myślicie że psycholog by pomógł? Rozmowa z księdzem czy cokolwiek bo to jest wkurzające na maksa. Ja już mam nawet myśli żeby ich zabić w jakiś sposób oby tylko mieć ten komfort że nie spotkam tego chłopaka... to jest nienormalne.
Nie wiem
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 10:33

Lęk przed hałasem

przez MaxNerv 07 wrz 2007, 16:44
Pozwoliłem sobie założyć ten temat, bo nie znalazłem podobnego. Opiszę tutaj jeden z moich podstawowych lęków, może ktoś będzie potrafił udzielić mi jakichś wskazówek i pomóc mi go pokonać.
Jak w tytule: mam straszny lęk przed hałasem. Nie chodzę na żadne dyskoteki, ani głośne imprezy, bo po prostu źle się czuję, jestem przytłoczony, nie potrafię myśleć, gdy głośno gra muzyka lub ludzie głośno krzyczą, czyli ogólnie gdy jest hałas. Staram się wtedy jak najszybciej wyjść z takiego miejsca, byle dalej od hałasu.
Próbuję sobie tłumaczyć, że przecież hałas nie stanowi dla mnie zagrożenia, ale jednak nie potrafię pozbyć się lęku w takiej sytuacji. Jestem jakby nadwrażliwy na hałas.
Ale jeszcze nie to jest najgorsze. Często podróżuję pociągiem. Na naszym dworcu peron jest dość wąski, z jego jednej i drugiej strony często śmigają pociągi. Już kilka razy zdarzyło się, że za moimi plecami przemknął, np. pociąg towarowy na pełnej szybkości. To co się ze mną wtedy działo to wielka masakra. Zwłaszcza gdy zostałem nagle zaskoczony pojawieniem się pociągu, który robił tak straszny hałas zaledwie kilka metrów ode mnie. Mogę to opisać jako wyrzut adrenaliny, drżenie rąk i nóg, atak lęku, uczucie, że zaraz zemdleję. To jest straszne, ale przecież nie mogę zatykać uszu na peronie pełnym ludzi, bo to będzie co najmniej głupio wyglądać. A niestety jestem zmuszony do korzystania z PKP. Co robić w takiej sytuacji? Jak się chronić przed tym destrukcyjnym wpływem hałasu?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 sie 2007, 12:11

Avatar użytkownika
przez Tornado 10 wrz 2007, 16:04
...miałam podobny problem... i w sumie do dzisiaj na koncerty nie chodzę, na dyskoteki bardzo żadko - chałas niesamowity...

Kiedy stwierdziłam u siebie nadwrażliwość na chałas stwierdziłam, może zacznę od czegoś małego - zamiast wiecznie ściszać radio (nawet gdy grało najciszej - dla mnie było nieraz za głośno) - specjalnie zostawiałam na takiej głośności na jakiej słuchała rodzinka - po jakimś czasie zaczęłam nieco podgłaśniać radio - był to chałas, ale wychodziłam z przekonania, że jeśli mam sie wyzbyć lęku przed chałasem - muszę się do niego przyzwyczaić.
Chyba jednak po pół roku "przyzwyczajania się" do chałasu poszłam na pierwzą dyskotekę - namówiły mnie koleżanki i głupio było wyjść zaraz po wejściu i też nie mogłam pokazać, że nie umiem się bawić, więc i doszłam do tego, że jak już minie to pierwsze udeżenie po uszach - później już jakoś można wytrzymać...
Najtrudniejsze było właśnie przeprowadzenie się do miasta - na ulicach - chałas, na uczelni - chałas - wszędzie głośno. Ale zaczęłam pracę przy obsłudze telefonicznej klienta - i po stosunkowo krótkim czasie przyzwyczaiłam się do hałasu - codziennie dziesiątki telefonów i nadawanie prosto w ucho - przyzwyczaiły mnie do radzenia sobie z nadmiarem chałasu :lol:

Może dobrym sposobem byłyby słuchawki na uszy? (tak jak mi pomogły rozmowy telefoniczne - Tobie pomogłaby muzyka w słuchawkach...)
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 10 wrz 2007, 16:10
ja tylko gdy mam spadek nastroju jestem przewrażliwiona na hałas i wtedy on potrafi mnie mocno wykończyć a szczególnie wysokie tony typu np gwizdanie głośne lub pisk dziecka - koszmar :roll: ale zdarza się to tylko gdy jestem po ataku lub w spadkach nastroju przy drobnych odczuciach somatycznych.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Tornado 11 wrz 2007, 08:35
Wg mnie Jaśkowa jest to trochę coś odmiennego - człowiek wtedy właśnie potrzebuje uspokojenia się i wyciszenia - polecam do tego muzykę relaksacyjną :lol:
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 11 wrz 2007, 15:16
Tornado ja przy muzyce relaksacyjnej usypiam jak chodziłam na akupunkturę to mi taką puszczali bajka bajeczna ;) ale przy małym dziecku zero szans na taki relaks :roll:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez tornados 15 wrz 2007, 17:18
Trudna sprawa, nigdy nie wiadomo co siedzi takim we łbie. Moze sobie odpuszczą po jakimś czasie.
Ja w sumie nie mam strachu przed pobiciem, napadem. Pomimo, że przydzryły mi sie dwie takie sytuacje. Najgorsze jest to, ze w ogóle nie potrafie się bronić. W obu przypadkach zero reakcji, nie mogłem wykonać żadnego ruchu, krzyczeć. Stałem jak słup soli. W ten sposób zabrali mi komórkę i drugi raz dostałem kopniaki od kierowcy, że się zamyśliłem i wolno przechodziłem przez ulicę. Dopiero po tych zajściach, jak byłem już bezpieczny przyszła mi agresja do nich.Fajtłapa ze mnie.
"Ludzie pozostają samotni, ponieważ budują raczej ściany, a nie mosty"
John Newton
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 lip 2007, 22:38
Lokalizacja
Wrocław

przez Psychotronik 15 wrz 2007, 22:44
No i co ja mam poradzić jeśli znowu dzisiaj dowiaduje się że ten mongoł okrada ludzi, nawet sam. Po prostu wybiera osoby które widać że są uległe. A mi strach nadal zostaje, ale gdybym o spotkał samego to bym go tam porozrywał, tyle że ja mam taki strach iż później to ja zostanę rozerwany przez niego i kolegów jesli będę sam. Chodź podobno tak przeważnie nie jest.
Nie wiem
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 10:33

przez MaxNerv 21 wrz 2007, 13:01
Czasem nawet lubię posłuchać głośno muzyki w słuchawkach, ale rzadko się to zdarza i jest jeden warunek: muzyka musi mi się podobać. Piosenka, której nie lubię, a muszę jej głośno słuchać szczególnie mnie drażni.
Najbardziej się boję tego, że niedługo znów czekają mnie częste podróże pociągami. Hałas przejeżdżającego pociągu kilka metrów ode mnie jest przerażający. Jak mam sobie wytłumaczyć, że nie stanowi on dla mnie zagrożenia? Taka nadwrażliwość pojawiła się u mnie jakiś rok temu, nie wiem skąd. Nie zdarzyło się nic, co mogłoby to spowodować...
Oczy można łatwo zamknąć i nie patrzeć, a uszy... no właśnie.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 sie 2007, 12:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: minou i 17 gości

Przeskocz do