czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

Avatar użytkownika
przez KawaNadMorzem 10 maja 2007, 10:45
...ja też miałem taki problem, że będąc poza domem myślałem że nie mam jakiejś częśi garderoby, ale juz mi przeszło, czasmi wraca to do mnie w snach ...
~`nie wszystko jest takie proste na jakie wygląda...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
07 maja 2007, 17:47
Lokalizacja
Z domu, z pracy .... LBN

przez Marcelinka 10 maja 2007, 16:03
Witam!Ja również najbardziej boję się zdrady. Mąż już mnie kiedyś bardzo mocno skrzywdził i od tego moje problemy się zaczeły(depresja, nerwica).Trwa to już ponad 2 lata.Najgorsze jest to ,że już mu nie potrafię zaufać.
Jestem kim jestem i nie mam obowiazku być tym, kogo inni we mnie widzą." R.P FEYNMAN
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
02 maja 2007, 02:12

Avatar użytkownika
przez KawaNadMorzem 10 maja 2007, 16:27
ja dotyczący obrazu własnej osoby - związane z niską samooceną a raczej z miomi kompleksami... :roll:
~`nie wszystko jest takie proste na jakie wygląda...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
07 maja 2007, 17:47
Lokalizacja
Z domu, z pracy .... LBN

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Czesia 11 maja 2007, 02:05
zadziwiające - tyle ludzi, tyle charakterów, a nerwica u kazdego tak samo wyglada:)

ja tez nie mogę wystac calej mszy w Kosciele, własciwie to jest miejsce od którego zaczeły sie moje ataki. generalnie we wszystkich miejscach w których trzeba poczekać lub chwilke postac t.j przystanek autobusowy, kolejka w sklepie, swiatła przy przejsciu dla pieszych itp moga sie pojawic u mnie lęki - oczywiscie jezeliim na to pozwole:) jak to powiedział ostatnio moj psycholog "leki nie pojawiaja sie w zaleznosci od miejsca, one nie decyduja kiedy przyjda tylko to ja mam na nie wpływ i to ja decyduje czy sie pojawia czy nie" - te słowa dały mi niesamowicie wiele. faktycznie - to ja zarzadzam swoimi lękami a nie one mna....:)
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 maja 2007, 20:28

Avatar użytkownika
przez WERCIA 11 maja 2007, 10:09
ja 3 lata temu tez balam sie przejsc dla pieszych,moj kuzyn zginal jak przechodzil na zielonym swietle z corka,malej nic sie nie stalo,odepchnal wozek.po terapii jakos wyszlam z tego i teraz nie obawiam sie przejsc dla pieszych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
07 maja 2007, 16:05
Lokalizacja
SZCZECIN

przez Siódemka 11 maja 2007, 10:35
Amelka_2006 napisał(a):Czy macie na to jakiś sposób? Proszę o radę.



Co do przejść dla pieszych, a szczególnie wysepek to ja w najgorszym moim okresie czułem się prawie jak w autobusie - nie mogę iść! Wtedy pojawiał się strach (że umrę albo coś mi sie stało - nie, no śmiać mi się chce z tego że byłbym ofiarą czerwonego światła :lol: ). Ja nie mam na to sposobu, po prostu zagryzam zęby i idę, co ważne ROZGLĄDAM SIĘ UWAŻNIE, bo lęk rozprasza i zajmuje myśli, sprawia, że jestem zdezorientowany.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 maja 2007, 15:30

przez MaRiAnEk 11 maja 2007, 11:05
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 21:35 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Avatar użytkownika
przez Madzik13 11 maja 2007, 17:42
Ja tez mam lęk na przejsciu dla pieszych :oops:. Ogólnie nie lubie drugiej strony ulicy :mrgreen: Jak juz tam jestem to czuje sie jakbym była zamknięta w więzieniu :roll: Wtedy szybko załatwiam co najwazniejsze i przechodze :lol: . A poradzic mozna sobie np. patrząc na przejezdzające samochody i patrzec kto w nich siedzi i sie zastanawiac kim ten ktos moze byc :roll: I se myślec " ale głupia baba" :mrgreen:
Nie ma na świecie lepszego psychiatry od szczeniaka liżącego Cię po twarzy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 20:25
Lokalizacja
Bytom

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 13 maja 2007, 03:03
ostatecznie można przejść przez ulicę 'bez zebry' :mrgreen:

faktycznie bezruch jest jakoś bardziej nerwicowy, nic się nie dzieje i umysł zaczyna świrować...
wg mnie najgorsze są objawy fizyczne, bo jak tylko w samej głowie się coś pieprzy, to niech się pieprzy, obserwujesz te myśli i olewka, skupiasz siena czymś innym i po bólu
ale jak do tego wali się coś z ciałem (zawroty głowy, drżenia itp) to wtedy następuje spirala lęku - w głowie się boisz, z ciałem zaczyna sie coś dziać - boisz się bardziej i tak dalej, tworzy się wir lęku

osobiście chciałbym mieć lęki tylko w głowie, wyśmiałbym je :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez lady*k 13 maja 2007, 11:12
Iwcia24.9, również mam w kościele lęki.. Robi mi się tak strasznie słabo, mama trzyma mnie pod rękę, ale chodzić muszę, bo nie dopuszczą mnie do bierzmowania.. Muszę mieć w indeksie stempelek księdza za każdą mszę, nabożeństwa, drogi krzyżowe.. Ostatnio mi się pogorszyło, a do kościoła muszę chodzić sama.. Kiedy zastanawiam się co będzie, kiedy stracę przytomność, coraz bardziej się nakręcam i jest coraz gorzej:/
>>>Niech z szyb zostanie pył..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
26 kwi 2007, 21:20
Lokalizacja
Ostrów Wlkp.

Strach przed tym czy mówie spójnie,stylistycznie...

przez Erypik 14 maja 2007, 15:12
Witam Was

Ostatnio czuje sie coraz lepiej,przeczytałem durza ksiazek na temat pewnosci siebie,i musze przyznac po terapi ksiazkowej czuje sie coraz szczesliwszy.Wyznaczylem juz swoje cele,wiem dokad podazac,i powoli zaczynam by z siebie zadowolony.
Jednak od kilku tygodni meczy mnie bardzo dziwne natrectwą,jest dla mnie panicznie szkodliwe gdy z rozmawiam z osobami ktorych nie znam.
Czesto gdy sie wygłupie podczas rozmowy albo strzele jakoms nie logiczna gafe,albo opowiem cos nie spojnie,lub nie dokladnie,nachodzi mnie zmartwienie i poczucie ponizenia,co raz bardziej w padam wir tego myslenia.I juz dochodzi nawet do tego ze gdy kumus zdarzy sie jaknac,lub cos zle przetlumaczyc,w sobie mysle o tej osobie ze jestdurna,glupia oraz malo inteligentna.Niewiem co mi dzieje ze coraz bardziej zaczyna mnie to wynisczac,a najgorsze jest to ze niewiem jak z tym walczyc.Ilekroc staram sie mowic do siebie ze to co mysle jest glupie,i staram sie to sobie przetlumaczyc,i tak jak zaczne rozmawiac skim nieznajomym zaczynam sie bac ze sie wyglupie.
Niewiem sadze kieruje mna jakas zbyt wielka ambicja,ale boje sie tego...
Prosze napiszcie co wy na to???
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
25 wrz 2006, 22:10

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 19 maja 2007, 13:46
Ja mam tyle dobrze, że rodzice nie zmuszają mnie do chodzenia do Kościoła. Raz tylko, przed Wielkanocą, kazali iść na chwilę. Poszłam dla świętego spokoju, wytrzymałam 10 min. Martwi mnie to, że za kilka miesięcy czeka mnie ślub w rodzinie i obecność w kościele obowiązkowa :? Na samą myśl robi mi się słabo. Nie wiem, jak to będzie :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

przez sylutek 19 maja 2007, 23:28
ja ogolnie boje sie otwartej przestrzeni jak w okolo mnie nie ma czego sie przytrzymac [plotu,drzewa,sciany itp.] wtedy nogi robia sie mi jak z waty jestem rozkojarzona serce wali jak oszalale przez ulice najczesciej przebiegam boje sie ze kiedys to moze skonczyc sie tragicznie.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
09 maja 2007, 23:59
Lokalizacja
portland

przez Kolegialny_registrator 21 maja 2007, 00:50
MaRiAnEk napisał(a):Moim zdaniem, Kolegialny_registratorze, cierpisz na nerwicę natręctw z urojeniami.

Nie wiem cóż to za kierunek studiów, ale do pewnych zawodów przechodzi się testy psychologiczne, a nie psychiatryczne. Zresztą możesz udać się do odległego miasta do psychiatry z NFZ, natomiast jakoś dziwne wydaje mi się to oko wielkiego brata, który skanuje wszystkie przychodnie w Polsce w poszukiwaniu wzamianek o psychiatrycznych poczynaniach ludzi...


Oczywiście, że nie będą sprawdzać w przychodniach, tymniemniej nie chcę być zmuszany np. do składania fałszywych oświadczeń, pod rygorem odpowiedzialności karnej, co do przeszłego leczenia psychiatrycznego. Bałbym się ciągle, że się wyda. Jest zresztą jeszcze wariograf, który jest coraz powszechniej stosowany...
Na razie czytanie tego forum, sprowadza mnie do pionu, uświadamia że to moje urojenia a nie rzeczywistość :lol:
Posty
6
Dołączył(a)
08 maja 2007, 01:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 44 gości

Przeskocz do