czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

Lęk - bez niego życie byłoby prostsze, a przynajmniej znośne

przez Adelajda76 20 kwi 2007, 21:37
Lęk - wróg nr 1. Podcina mi skrzydła od 10 lat. Najpierw były lęki sytuacyjne - przed zmianami, wyjazdami, zamknietymi pomieszczeniami. Z czasem narastały, nasilały az ataki paniki stały się codziennościa. Ciągły silny lęk i derealizacja zaowocowały depresją i próbą samobójcza. Leczyłam się kilka miesięcy w klinice psychiatrycznej. to było 8 lat temu. poznałam żródło mojego lęku, silne leki mnie wyciszyły i co z tego? staram się normalnie funkcjonowac ale takie złe okresy się przytrafiajai wtedy wszystko sie wali. właśnie teraz, od 3 tygodni żyje w w lęku przed lękiem, ataki paniki znów przychodzą znienacka. Wtedy czuje, ze wariuję. Boję sie szaleństwa, bo moja mama miała w zyciu kilka silnych epizodów psychozy schizoafektywnej. Zawsze bardzo to przeżywałam. Psychiatrzy, psycholodzy zapewniają mnie, że to "tylko" nerwica, depresja, ale te lęki naprawde mnie uposledzają. Miesiąc temu zapisałam się na dzienny oddział psychoterapii. Mam wrażenie, ze problemy innych jeszcze bardziej mnie dołują, przeżywam wszystko, płacze, wczuwam się. 4 dni nie chodziłam. zwątpiłam w skutecznosc grupowej terapii. Juz nie wiem co robic. Jak się od tego cholerstwa uwolnić????!!!!!!
"Bądź odwazny a moce ci pomogą"
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 kwi 2007, 22:57
Lokalizacja
Konin

Avatar użytkownika
przez Destrukcja 20 kwi 2007, 22:04
mam podobną histo(E)rie...:(
całe zycie towazyszy mi ten irracjonalny lęk...boje sie zyc boje ze strace swiadomosc kontrole ze moja psychika nie zniesie tej matni i popadnie w "surrealizm"umysłowy
traumy z dziecinstwa zastraszanie i paniczny strach przed psychiatrykiem: ...... zeby przelamac ten konwesans obrałam coll med i jednak tez czarno to widze


co do empatii wobec wspołuczestnikow terapii grupowej mam dokładnie to samo....po czasie jak juz wydawacby sie ze osiagam stabilizacje wypływają jak lawina , oddział dzienny ma to do siebie ze co rano kazdy mowi "jak sie czuje" os trzecie słuchają i nijako utozsamiają z tymi objawami w efekcie nawet jesli ulokują je w podsiadomosci i tak potęgują lęki i frustracje...z czasem powracaja jak bumerang i zakłocaja rownowage
...
ja niestety nie radze sobie z tym mimo ze bardzo chce 7 lat probuje ,jednak sa tu osoby ktorym sie udaje holernie im zazdroszcze zycze Ci abys Ty tez była jedną z nich
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
30 sty 2007, 22:52

przez nikey21 24 kwi 2007, 15:47
Dziś mam fatalny dzień. Cały czas płaczę i myślę że nie dam rady.... Wizyte mam dopiero w maju ale i tak tracę nadzieję że cokolwiek to da. Najgorsze jest to jak spisuje przy mnie to co mówie na kartce, czuje się jak na przesłuchaniu:(Teraz ide do innej i może ta tak tego nie robi . Najchętniej poszłabym prywtnie bo tam jestem anonimowa a tu mają wszystkie moje dane. Może to głupie ale bardzo to mnie ogranicza...uważam na wszystko co mówie bo obawiam się być może bez podstawnie że mogłoby to pójśc dalej...... Już nie mam siły:(
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 sie 2006, 23:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Mona75 24 kwi 2007, 18:39
Oni są zobawiązani do dyskrecji, nigdzie dalej to nie wypłynie. Będzie lepiej, zobaczysz...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez yeti 24 kwi 2007, 22:01
nikey21 ja tez sie boje tego, ze to co powiem może przeczytac kiedys ktos nie powolany i w jakis sposob wykorzystac w negatywnym tego slowa znaczeniu, chociaz wiem, ze to glupie ale niestety takie mysli zadreczaja, ale to chyba wynika wlasnie z naszej choroby... Musimy jakos dac rade i zwalczyc to, pozdrowionka
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

przez Anczitka 03 maja 2007, 16:36
Ja osobiscie bardziej polecam psychiatrow niz psychologow!latwiej jest znalezc dobrego psychiatre niz wykfalifikowanego psychologa tymbardziej ze psychologia i jej studiowanie stalo sie w pewnym sensie modne!a specjalizacja w psychiatrii jest czesto powolaniem moze sie myle

Psycholog - osoba posiadająca właściwe kwalifikacje, potwierdzone wymaganymi dokumentami, do udzielania świadczeń psychologicznych polegających w szczególności na: diagnozie psychologicznej, opiniowaniu, orzekaniu, psychoterapii oraz na udzielaniu pomocy psychologicznej.


Psychiatria - dziedzina medycyny zajmująca się rozpoznawaniem, leczeniem, rehabilitacją, profilaktyką zaburzeń psychicznych. Bada ich uwarunkowania biologiczne, psychologiczne, rodzinno-genetyczne, społeczne, konstytucjonalne - sposoby powstawania i skutecznego zapobiegania. Kanon psychiatrycznego podejścia do ludzkiego umysłu zawiera się w manifeście Kandela. Związana ściśle z neurologia, neurofizjologia, neurochemia, antropologia, etologia, filozofia, genetyka, psychologia, seksuologia, socjologia
Anczitka
Offline

przez anonima 06 maja 2007, 17:53
ja swojej się nie boje, ale czyjejś tak- Nie potrafiłabym się pogodzić z tym faktem
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
16 mar 2007, 22:57

przez Amy Lee 06 maja 2007, 20:12
Ja zaznaczyłam zdrady, chociaż tak na prawdę mam na mysli opuszczenie. Boję się tego, że wszyscy ludzie, oprócz moich rodziców, wolą żyć/spędzać czas beze mnie. Że jeżeli cały czas nie bedę się starała być w centrum uwagi, wszyscy od razu o mnie zapomną.

Jeszcze zaczęłam się bać, że wszyscy ludzie mają jakieś zaburzenia, przez co nie mogą pomóc ani sobie, ani bliskim.
Ostatnio edytowano 06 maja 2007, 22:42 przez Amy Lee, łącznie edytowano 1 raz
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez Mizer 06 maja 2007, 20:53
Zaznaczyłam jedną opcję.

A szkoda.

Oprócz zdrady byłoby tego więcej.

Przed bliskością- bardzo utrudnia, pisałam gdzieś na czym to u mnie polega i kiedy się ukazuje.

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd- chciwa jestem widocznie.

Szczerze? Najchętniej odpowiedziałabym, że nie wiem, bo nie znam źródła. Na prawdę.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Lęk przed zniszczeniem sobie życia.

przez Kolegialny_registrator 08 maja 2007, 02:42
Witam, jestem nowy na forum.
Mam nerwicę od jakiś 2 lat, objawiała się różnie, generalnym motywem jaki się przewija jest lęk przed popełnieniem czynu, który zniweczy moje plany życiowe, przy czym musi być to czyn zawiniony przeze mnie i absolutnie nie dający się usprawiedliwić np. ostatnio panicznie boję się, że pisząc jakąś pracę pisemną na studiach zwyzywam (w tej pracy) wykładowcę, konsekwencje takiego czynu są oczywiste, co ciekawe nie boję sie że kogoś zwyzywam słownie :roll: Wymyśliłem system rytuałów, których wykonanie przed oddaniem kartki łagodzi lęk, ale dzisiaj np. nie zdążyłem ich dokonać i mam napad, wkręcam sobie że kogoś zwyzywałem itd. Zdaję sobie sprawę, że moje lęki są absolutnie irracjonalne. Chociaż często wyolbrzymiam też konsekwencje codziennych niepowodzeń (jakich doznaje każdy), nie potrafię wybaczyć sobie błędów. Generalnie moje objawy zaczęły gdy w odstępie rocznym zmarły dwie bliskie mi osoby(jedna na raka, druga w podeszłym wieku z przyczyn naturalnych), chyba uświadomiłem sobie że życie jest tylko jedno i nie mogę go sknocić. Na to wszystko nakłada się niska samoocena, wynikająca z tego iż jestem osobą niepełnosprawną, byłem w dzieciństwie nieakceptowany przez rówieśników etc. (ale to inna bajka). Nie wiem jak doszedłem prawie do końca studiów, mam poczucie, że nie zasługuje na to aby je skończyć ale póki co jeszcze daję radę, chociaż jest coraz ciężej. Co gorsza ze względu na ich kierunek, nie mogę podjąć leczenia psychiatrycznego (kandydaci do zwodu jaki chcę wykonywać są pod tym kontem sprawdzani), na prywatnego psychologa mnie nie stać (i jeszcze długo nie będzie stać). Pat :(
Posty
6
Dołączył(a)
08 maja 2007, 01:50

Avatar użytkownika
przez Róża 08 maja 2007, 08:39
Kolegialny_registrator witaj,są różne poradnie internetowe,chociaż najlepszy jest ponoć kontakt bezpośredni z psychologiem czy psychiatrą.
Znam dobrze to o czym piszesz.Nigdy nie jestem pewna do końca co naprawdę napisałam lub powiedziałam ;) .Pobyt na forum też działa jak psychoterapia grupowa,więc bądź tu z nami jak najczęściej.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Czesia 09 maja 2007, 00:21
boisz sie ze kogos zwyzywasz, ale czy chociaz raz juzCi sie zdarzylo?

ja boje się z kolei ze wyjde z domu bez jakiejs znaczacej czesci garderoby i wszyscy beda sie ze mnie smiac, generalnie boje sie osmieszenia, takze nie przejmuj sie z tym da sie zyc, najlepiej sie nie zastanawiac nad tym...

UWAGA- nawet jesli bardzo starsz sie nie zniweczyc swoich planów zyciowych to pamietaj ze "plany" los sam potrafi czesto zmieniac. nie zawsze da sie z tym walczyc, czasem lepiej otwarcie czekac co przyniesie dzien.

powodzenia
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 maja 2007, 20:28

Avatar użytkownika
przez Róża 09 maja 2007, 09:03
:D No tak z tą garderobą to i ja miałam(na szczęście przeszło).Musiałam się uszczypnąć w spodnie lub bluzkę,żeby być pewną,że je posiadam na sobie. ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Kolegialny_registrator 10 maja 2007, 08:30
Czesia napisał(a):boisz sie ze kogos zwyzywasz, ale czy chociaz raz juzCi sie zdarzylo?

ja boje się z kolei ze wyjde z domu bez jakiejs znaczacej czesci garderoby i wszyscy beda sie ze mnie smiac, generalnie boje sie osmieszenia, takze nie przejmuj sie z tym da sie zyc, najlepiej sie nie zastanawiac nad tym...

UWAGA- nawet jesli bardzo starsz sie nie zniweczyc swoich planów zyciowych to pamietaj ze "plany" los sam potrafi czesto zmieniac. nie zawsze da sie z tym walczyc, czasem lepiej otwarcie czekac co przyniesie dzien.

powodzenia


Dzięki, świadomość, że inni tez borykają się z podobnymi problememi pomaga. Nigdy nie popełniłem czynów, który są przedmiotem moich leków (one się zmieniają ale zasada jest jedna), mam świadomość ich irracjonalności, jednak gdyby ta świadomość wystarczyła do uporania się z nimi, nie byłoby tego forum :)
Posty
6
Dołączył(a)
08 maja 2007, 01:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do