Jak opanować nerwice

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Vault 15 sty 2007, 01:56
hmm a komu z was brakuje celu w zyciu ??? Ja swoj stracilem i od nowa szukam... moze celem w moim zyciu powinno byc zwalczenie nerwicy ?
czy raczej jak znajde sobie inny cel w zyci to nerwica sama znknie badz nie bedzie mnie napadala ?? co o tym myslicie ?
A ten sposob uff cizki jest naprawde ale chyba warto spprobowac, ehh nie wiem czy jestem na tyle silny ;/
WKUR* SIĘ NA WŁASNĄ NERWICĘ A POTEM JĄ PRZEBIEGNIJ !!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 sty 2007, 16:16
Lokalizacja
Wrocław/Stevenage(UK)

Avatar użytkownika
przez lula 17 sty 2007, 23:14
Z tym pozytywnym myśleniem mam zawsze mieszane uczucia.

Z jednej strony jak najbardziej jestem przekonana do myślenia pełnego nadziei nie skupiającego się na czarnych scenariuszach i stronach życia. Taki truizm: nadzieja pozwala odzyskać i nie stracić sensu życia. dlatego cały czas wierzę i mam nadzieję, że mimo iż nerwiczka wróciła to znów uda mi się jak kiedyś ją przystopować.

Z drugiej strony nie rozumiem całkowicie dlaczego tak promuje się tzw. pozytywno-afirmacyjne metody. Moim zdaniem wprowadzają zamęt, odwracają uwagę od rzeczy istotnych, działają trochę jak te psychotropy.
Jestem przekonana, że tak rozumiane pozytywne myślenie prowadzi do nasilenia wewnętrznych konfliktów i rozwoju nerwicy. Do czego ma prowadzić myślenie: "jestem silna, jestem mądra, jestem zdrowa" kiedy WŁAŚNIE w tym momencie czuję się słaba, może niekoniecznie głupia, ale na pewno nie zdrowa?!!

Przychodzi mi na myśl porównanie takiego myślenia do "amerykańskiego uśmiechu".
-jak leci kochana?
-och czuję się świetnie, po prostu great, cudownie i rock and roll
a jak naprawdę jest każdy wie. przecież smutek, zwątpienie i niemoc to część naszego życia i trzeba to znosić. Po co deformować rzeczywistość i wprowadzać chaos?

Podoba mi się jednak myślenie Martitki. Właśnie dlatego, że daje nadzieję, a nie stara się na siłę przekonywać.
Kiedy jest źle myślę sobie: jest źle, będzie lepiej, a na pewno zrobię wszystko, żeby bylo i jak ognia wystrzegam się nakręcania w typie:wszystko jest ok i ja się dobrze czuje, nic złego się nie dzieje tratata...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Avatar użytkownika
przez Róża 18 sty 2007, 09:29
Lula,chyba masz rację.Muszę to przemyśleć.Ja właśnie się zachowuję po amerykańsku,ale tak mnie to już zmęczyło,że nie daję rady.Tylko kto ze mną wytrzyma jak zmienię image?I czy ja sama ze soba wytrzymam?Zamknięte koło?
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez lidia_29 18 sty 2007, 10:50
no tak, mam myslec pozytywnie w momencie kiedy boli mnie serce miesnie mam zawroty glowy itp, mam sie zmuszac i wmawiac sobie ze wszystko jest ok, oszukiwanie samej siebie to jest sposob na wyleczenie?? wątpie, ja mysle ze poczuje sie wyleczona kiedy niebede swiadoma ze ta choroba w ogole istnieje, czyli szanse na calkowite wyleczenie rownają sie zeru bo jak zapomniec o chorobie o ktorej sie wie tyle ze moglabym podyskutowac na ten temat z niejednym specjalistą. wierze ze poprzez branie lekow psychoterapie moge poczuc sie lepiej mam szanse normalnie zyc, ale nigdy niepozbede sie swiadomosci ze nerwica istnieje ze w kazdej chwili moze mnie dopasc, to to samo co alkoholizm, czlowiek moze niepic przez cale zycie ale niezmienia to faktu ze jest alkoholikiem. ja osobiscie pogodzilam sie juz z tym, i walcze zeby normalnie zyc a mysli pozytywne?? ....wierze ze kiedys napelnią moją styraną glowe pozdrawiam wszystkich serdecznie
Offline
konto zablokowane
Posty
58
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:28
Lokalizacja
;lodz

Avatar użytkownika
przez Róża 18 sty 2007, 12:19
Lidia-pocieszam cię :D Mnie przez cztery lata to cholerstwo dało spokój!A najbardziej miarodajną oznaką tego było,że gdy rozmawiałam z sąsiadką "nerwicówką"o jej dolegliwościach,po prostu nie mogłam zrozumieć o co jej chodzi!!Uwierzysz,ja nerwicówka od początku świata-nie mogłam wczuć się w jej dolegliwości.Niby wiedziałam o co chodzi i że coś podobnego ja kiedyś miałam,ale tak dalece zapomniałam o tym problemie,że stał się dla mnie obcy.Myślę,że gdyby nie poważna choroba jednego dziecka,wypadek w szkole drugiego dziecka i strata pracy(i to wszystko na raz)byłabym wolna!Ale masz racje to jak choroba alkoholowa,wystarczy mocne niepowodzenie życiowe,psycha siada i ryp-od nowa się w to wpada. :( Co ciekawe trzymałam się mocno dopóki musiałam,dopiero potem padłam i to na całej linii.Ale tez pocieszam-tym razem o wiele szybciej i skuteczniej dochodzę do siebie,chociaż droga jeszcze daleka.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez lidia_29 18 sty 2007, 13:23
witaj rozo , rozumiem to o czym piszesz, tez mialam taki okres ze bylam wolna a na wspomnienie tych koszmarnych chwil nieumialam zrozumiec siebie, wrecz smiac mi sie chcialo i nawet nazywalam siebie debilka za to ze mialam takie "jazdy" ale coz, niezmienia to faktu ze nerwica jest jak jakis wirus ktory siedzi gdzies w nas i tylko czeka zeby sie uwolnic i dac nam popalic. ja nawet wyobrazilam sobie obraz bo uwazam ze zeby mozna bylo z czyms walczyc trzeba wiedziec z czym sie walczy wiec ja wyobrazilam sobie nerwice jako pasozyt ktory wpial sie pazurami w moj mozg, kiedy czuje sie lepiej to tak jakby nerwica opadala z sil i odczepiala kolejno te swoje macki , kiedy mam jakis atak to ona "zywi sie"moim stanem samopoczucia. moj lęk panika to dla niej wspanialy pokarm. musze wiec robic wszystko zeby ją "zaglodzic" ale nawet jak zostanie z niej sama "skora i kosci" to wiem ze bedzie czychac na byle okazje zeby powrocic i nabrac sil,zeby moc mnie gnebic do woli...... wiem moze to glupie moze mnie nazwiecie wariatką ze tak to widze , ale mnie samej jest lzej w ten sposob walczyc psychoterapia na ktorą chodze uswiadomila mi ze to ja jestem wladcą swojego myslenia i ja decyduje o czym mam myslec, narazie jeszcze niepotrafie tego dokonac, ale dzieki mojemu uporowi wierze ze mi sie uda wygrac nietylko bitwe ale i wojnę. pozdrawiam wszystkich lidia z lodzi
Offline
konto zablokowane
Posty
58
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:28
Lokalizacja
;lodz

Avatar użytkownika
przez Róża 18 sty 2007, 21:20
No bardzo trafne wyobrażenie.Taki "obcy"w umyśle. :(
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez misiaczek 19 sty 2007, 01:20
ja też spróbuję tej terapi od jutra bo dziś chyba nie jestem w nastroju boję się tego pier... wiatru
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 sty 2007, 11:04
Lokalizacja
CZęSTOCHOWA

Avatar użytkownika
przez viper_88 23 sty 2007, 15:55
Wiem, że temat jest co prawda nieco stary, ale chyba nie zaszkodzi w nim odpowiedzieć :D Jestem pewien, że gdybym ja również powiedział, iż wydaje mi się, że ja także nie przeżyłem w swoim dzieciństwie żadnych znacząco przykrych i traumatycznych chwil, to kochający i tak stwierdzi, że gdybym chciał, to mógłbym dopatrzeć się w tym okresie jakichś rzutujących dziś na moją osobę sytuacji (przy czym muszę podkreślić, iż wcale nie neguję twojego poglądu, a wręcz przeciwnie, jestem wielce skłonny się zgodzić). Dodatkowo muszę także powiedzieć, iż jestem pełen podziwu co do osoby kochającego za to, jak uporał się on z własnymi problem, a jego wypowiedzi i emanująca od niego chęć wspierania innych, wielce mnie podbudowały w trakcie czytania tego tematu :smile:

Co do moich własny problemów muszę powiedzieć, iż obecnie zażywam pewne tabletki ziołowe, które bezproblemowo można nabyć w aptece, bez konieczności posiadania recepty. Na samym początku działały one lepiej niż obecnie (czyli uspokajły mnie w większym stopniu), ale mimo tego nie zamierzam zaprzestać ich zażywania.

Jeśli chodzi o afirmacje (o których nadmieniał wcześniej kochany), to o takiego rodzaju terapii słyszałem już dawno. Nigdy jednak nie miałem w sobie wystarczająco dużo samozaparcia, by je na sobie przeprowadzić (jak zapewne wszystkim wiadomo w takich chwilach pojawia się, myśl że nie ma to w zasadzie żadnego sensu i że napewno nic z tego nie wyjdzie. Dodatkowo przychodzą także myśli, które w zasadzie "skuteczmie" mącą całą tę sprawę)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 sty 2007, 19:17

przez edyta26 26 sty 2007, 17:25
Jest naprawdę wiele metod by uporac się z tym paskudztwem!!Ja sobie powoli z tym radze!!Uparłam sie i ide do przodu. Stosuje wiele technik o których powiedziała mi pani psycholog!!!Zdarzaja sie cuda!!

[ Dodano: Pią Sty 26, 2007 4:25 pm ]
Pozwólmy by lęk do nas dotarł i pokazmy kto tu rzadzi!!!Nie walczmy z nim.....!!!!!!!! To działa-wypróbowałam!!
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
23 sty 2007, 20:34
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Nerwica, z którą walczyłam została POKONANA!!!!

przez Martitka 31 sty 2007, 19:05
Pisząc tego posta nie myślałam, że metoda o której napisałam może tak szybko zadziałać. Wiem, ze kazdy z Was ma swój sposób i opinie na temat tej choroby i nie będę z nikim polemizować czy moja metoda jest najlepsza, czy leczy nerwicę, bo nie po to tu jestem. Chcę tylko Wam powiedzieć, że nareszcie mogę normalnie żyć. Mogę zostawać sama w domu, poruszać się samochodem, wyjeżdżać na weekendy. I to nie dlatego, że całkowicie zlikwidowałam nerwice, ale dlatego, ze nauczyłam się nad nia panować. I to nic, ze czasem przychodzi niepokój, ja się już nie boję. A skoro tak, to czuję się zdrowa, bezpieczna i SILNA. Naprawdę zachęcam do poczytania mojego ostatniego posta NERWICA NIE PRZYCHODZI Z ZEWNĄTRZ... Jestem żywym dowodem na to, ze stany beznadziejne można pokonać :)))) Całuski i duuuuużo duuuużo wiary w siebie :) Nerwuski :)))
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 21:13

przez anielka 01 lut 2007, 22:47
tak naprawde chodzi w tym wszystkim o kontrole procesu myślowego, o dopuszczanie negatywnych myśli, ale nieidentyfikowanie się z nimi.. bo negatywna myśl rodzi negatywną emocję - ta zaś uruchamia w nas proces lękowy..
na mnie najlepiej działa medytacja - 20 minut dwa razy dziennie - nauka polegająca na kontrolowaniu przepływu myśli.. świetnie się sprawdza gdy zaczyna sie proces lęku - gdy spirala lęku zaczyna się nakręcać - dzieki medytacji można nauczyć się ją powstrzymywać..
dzięki temu nie następuje atak paniki.
polecam wszystkim nerwusom książkę pt. Pokonać lęk.
sama choruje od 4 lat.. ale jakoś sobie radze, są lepsze i gorsze dni. mam za sobą 2.5 roku świetnej terapii, nie biorę żadnych leków. Prowadze firmę, mam rodzine - funkcjonuje, choć kiedyś przez rok nie wychodziłam z domu..
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

Jak opanować nerwice

przez shadow_no 11 mar 2007, 20:17
Witajcie,
postanowiłem napisać krótki temat w którym opiszę na co dodatkowo powinniście na codzień zwracać uwagę. Temat zainspirowany własnymi doświadczeniami, książką 'Naturalna mowa ciała G. Rebela' oraz tematem Martusi: Jak opanować nerwice.

Poniższe wiadomości mają za zadanie pomóc Ci ukryć ale i zwalczyć lęki.

-W pomieszczeniu (dużym) pozostajecie w pobliżu drzwi (ucieczka) lub poruszacie się wzdłuż ściany (ochrona)
Jest to charakterystyczna cecha 'lękowca', po tym zachowaniu można łatwo zdiagnozować kto ma problemy z lękami. Starajmy się na tyle ile możemy, zlewać się z tłumem.

-Ustawianie się zbyt blisko lub zbyt daleko od innych ludzi.

-Zagryzanie warg
Bardzo częsty tik, który wbrew pozorom nie jest trudny do opanowania.

-ciągłe dotykanie swojej twarzy
Podobnie jak zagryzanie warg, powinniśmy ograniczyć te automatyczne już ruchy. To samo z tupaniem, czy trzepotaniem dolnymi kończynami. :) Częstym odruchem jest również szczypanie, czy skubanie swojego ciała.

-mówienie w sposób zbyt głośny lub zbyt cichy, za szybko lub zbyt wolno
Najlepiej dostosujmy nasz ton głosu, do rozmówcy.

-ubiór: zbyt ekscentryczny lub zbyt mało rzucający się w oczy
Dbajmy o siebie. Kiedy zaakceptujemy swój wygląd, osiągniemy bardzo dużo. Raz jeszcze: pamiętajmy o dbaniu o własny wizerunek.

-Posługiwanie sie kolorami zbyt jaskrawymi, lub zbyt smutnymi

-unikanie kontaktu wzrokowego
Nie bójmy się spojrzeć w oczy. A kiedy ktoś na nas patrzy - zapewniam, że przyjemniej jest popatrzeć również na niego, niż na sufit.

Jeżeli tego typu informacje okażą się Wam przydatne - temat będzie rozwijany.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez maiev 18 mar 2007, 05:21
Można tu pisać?? :mrgreen: Nigdy nie wiem ;)
heh ja mam (miałam?) chyba wszystko :mrgreen:
Do tej pory nie mogę sobie poradzić z kontaktem wzrokowym. Jak na kogoś patrzę to klops - nie wydusze słowa, bo mam pustkę w głowie. chyba zawsze będę ludziom oglądać buty. :? ;)
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do