Farmakologia a psychoterapia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Pierwszy raz tutaj jestem...

przez MaMaR 25 maja 2007, 17:45
Sama nie wiem czy to pocieszające że tyle osób walczy z nerwicą czy przygnębiające. Staram sobie wmówić że nie mam problemu, ale nie da się długo samej siebie oszukiwać. Walcze z tym od ok 4 lat, zaczęło się od tego że mój są siad który ma pasa rasy Pitbull nie upilnował go i zaatakował ona 2 razy innego mniejszego psa, nie mojego ale wywołało to we mnie okropne uczucia. Na pczątku nie mogłam spać jak słyszałam ich samochód i że znowu przyjeżdżają i cały czas obawiał się odgłosu kolaczatki bo ten pies taka nosił. a musze dodać że ten sąsiad do miłych nie należy i potrafi być agresywny. I od tego czasu lawina ruszyła, jak tylko ich widze jest mi niedobrze boli mnie brzuch, mam ataki paniki nie moge oddychać. Troche się uspokoiłam i pogodziłam z myślą że tu mieszkają ale zamiast czuć się pewnie we właśnym domu sprawdzam czy są u sibie czy jest pies. Nachodzą mnie przerażające myśli. Czasami ma wrażenie że z tego lęku oszaleje. Moja rodzina już o tamtych incydentach tak nie pamięta a za mną ciągnie się to tyle czasu i nie daje żyć normalnie. Już nie pamiętam jak to było kiedy będąc w domu czy gródku czułam się normalnie i bezpiecznie. Tylko jak ich nie ma jest dobrze. Rzadko wychopdze z domu a do tego doszły natręctwa typu: dokręcanie kurków od kuchenki gazowej czy napewno są dobrze dokręcone, ale nie raz kiedys dochodziło do tego że przekręcała je po 20 razy, teraz zeszłam do 3, sprawdzanie czy okna i drzwi są pozamykane, czasmi wyłączam z konataktu lampki itp. bo boje się że jak tego nie zrobie to może się zdarzyć coś złego. Kiedyś było inaczej było narmalnie, a teraz jestm przerażona i mam wrażenie że nie żyje normalnie tylko wegetuje. Tylko będąc poza domem, wyjeżdżając gdzieś czuje się normalnie i swobodnie. Nie wiem jak z tym walczyć z rodziną napewno o tym nie porozmawiam, do lekarza też nie wyobrażam się zgłosić, nie wiem co zrobić i jak z tym walczyć do tego jeszcze sąsiad zrobił dzisaj awanture na całą ulice. Mnie to nie dotyczyło, tylko kogos z jego rodziny, ale i tak w domu słysząc krzyki dostałam ataku paniki. Czasami ma wrażenie że tego wszystkiego nie wystrzymam i porostu zwariuje niech mi ktos doradzi błagam jak walczyć z tymi lękami jak stać się mocniejszym psychicznie może są jakieś leki nie szkodliwe które by mi pomogły prosze napiszcie jakieś rady. Może ktoś z was ma podobną sytuacje. Wydaje mi sie że jak sąsiad by się wyprowadził to wszystko byłoby dobrze, ale pewnie sie oszukuje ale napewno kamień z serca by mi spadł. Sama nie wiem jak z tym sobie poradzić :cry:
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 maja 2007, 17:25

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 27 maja 2007, 23:14
a2d2 chdziłam do psychoterapety mam 2 sesje za soba i nic!beznadzieja !miałam wrażenie że 1 terapeutka do której chodziłam dodam że z panstwowego osrodka , traktowała mnie jak kolejny taki sam przypadek- i zamiast skupic sie na tym jak mam normalnie zyc przerabiała ze mna całe moje dziecinstwo - w koncu znudziło mi sie wałkowanie tego samego i zrezygnowałam! ok 3 miesiecy temu chodziłam do psychologa prywatnie - brał 70zł za 45 min - w zasadzie ja siedziałam na bujnym fotelu a on se na mnie dziwnie patrzył jak jakis koles co slini sie na laski w autobusie - i ciagle kazał mi ćwiczyc joge i oddechy c oczywiscie guzik dawało po ok 10 sptkaniach zrezygnowałam! brałam też leki od psychiatry SERNIL i doszłam do wniosku ze to przeciez lek na depesje a nie na nerwice lękową!

Powiedz mi jak ty z ty walczysz? i gdzie chodzisz do terapeuty>? w krakowie?
ps. byłes może na jakimś spotkaniu nerwusków w krakowie????

MaMar mysle ze powinnas isc z tym do spychologa!!!i to pilnie!!!bo twoje leki sa troszke inne niż nasze! u mnie jest tak że poza domem czuje sie zle i cieżko znosze każdy wyjazd ..... itp
Idz najpierw do jakiegos terapety!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

przez a2d2 28 maja 2007, 00:17
Ad 1)
*maleństwo* napisał(a):a2d2 chdziłam do psychoterapety mam 2 sesje za soba i nic!

Wg mnie wszystko leży w nas i naszym nastawieniu. Jesli podchodzimy ze to nic nie da to stanie sie to faktem. Ja powiem Ci ze ostro sie nakrecilem pozytywnym mysleniem ze dam rade. Jesli sie nie uda to cóż jak spadać to z wysokiego konia podobno. Narazie nie dopuszczam takiej mozliwosci.
Ad 2)
*maleństwo* napisał(a):Powiedz mi jak ty z ty walczysz?

Jak walczylem zanim sie nie poddalem ? Ano poprostu na przelamanie szedlem. Na sile jezdzilem. Czulem sie okropnie ale jakos jechalem, jak trzeba bylo to szedlem. Pozniej sam sie oszukalem w tej walce i zaczalem za duzo przebywac w okolicy domu, pozniej juz coraz rzadziej z niego wychodzic i tak sie uwstecznilem. Teraz znowu zaczynam na sile wychodzic nawet za cene zlego samopoczucia. Oprocz tego korzystam z Coaxilu i na napady mam zawsze pod reka Afobam w razie czego , ktory daje mi chociaz maly komfort.
Ad 3 )
*maleństwo* napisał(a):i gdzie chodzisz do terapeuty>? w krakowie?

Tak Kraków - osrodek Gestalt wiecej bede Ci mogl za jakis czas napisac jak to widze bo dopiero zaczynam.
Ad 4)
*maleństwo* napisał(a):ps. byłes może na jakimś spotkaniu nerwusków w krakowie????

Ufff na to to ja nie jestem chyba jeszcze gotowy bo nie wiem czy bym rade dal a nie chce sie od razu na starcie rzucac na tak gleboką wode. Ale jak sie podkuruje mam nadzieje wdepnąć.
Narazie spotykam sie z 2 moich znajomych nerwicowców, z jednym prawie codziennie sobie rozmawiam, nieraz popijamy piwko.
Ludzi znudzonych życiem ,którzy narzekają w życiu na brak adrenaliny
Zapraszam po moją nerwicę, i zakupy do hipermarketu
Wrażenia gwarantuję niezapomniane, i nie jeden dreszczyk emocji :))
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 04 cze 2007, 21:25
Kurcze znow mam jakies złe dni , cigle sie boje :((( a zwłaszcza w tych autobusach , pewnie macie juz dość tych moich opowiadan o moich problemach :(( jeszcze tate mam bardzo chorego w szpitalu :(
juz nie wiem co mam robic , jak mam sie z tego bagna wyciągnąć!!!:((( może zabardzo o tym mysle????
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

przez my_cha2 07 cze 2007, 01:28
ja juz jestem "znerwicowana lękowo" ze tak to uj,me od 2 lat. Biore leki Citaxin , oraz doraznie afobam albo inny.
:evil: mam juz dosc tego ogolnie!
chodze do psychiatyry, probowalam chodzic na terapie indywidualna, ale zamiali mi sie co chwila terapeuci i caly czas ten sam temat byl walkowany , glownie sie pytali jak sie dzis czuje itp itd , ale nic jak mam sobeiz tym poradzic, a bylam naprawde pozytywnie nastawiona , po 4 miesiacach co tygodniowej terapii<panstwowej dodam> zrezygnowalam bo mnie wku*** terapeutka mowiac ze nei jestem chora- jej argumentem bylo to ze rzucalam sie sniezkami z chlopakiem <teraz juz bylym bo nie wytrzymal z moja choroba> , wiec fantastycznie.
teraz bylam u innego psychiatry i doradzil mi abym poszla na terapie poznawcza tam mi terapeuta poinien mowic jak mam sobei radzic , bolowac"zle" mysli i smierci itp. podal mi kilka adresow < jestem z warszawy> poszukalam podzwonilam .
Mieszkam ogolnie na Tarchominie /Białołęka i dowiedzialam sie ze najblizszy terapeuta jaki mzoe mnie przyjac jest w centrum na ul.koszykowej, wiece rewelka, gdybym mogla jezdzic autobusami sobie <okolo 40 min drogi od domu> to chyba nie potrzebowala bym kolejnego konowala?? :? :? :? :? :? wrrrr
nienawidze naszej kochanej sluzby zdrowia. co najlepszy przystanek ode mnei jest poradnia psychologiczna , dzwonilam tam rowniez i sie dowiedzialam ze oni zadnej terapi nie prowadza, wiec po cho** oni wogole maja ta poradnie? na jednorazowe wizytki... ? ehh

aktualnie jestem na etapie ze wychodze z psem na 50 m od domu z kims jestem z stanie pujsc 150 m , efekt udreki od wrzesnia 2006 r tylko na lekach i wlasnej "determinacji"
do tego rodzinka wspaniala mi mowi np moja siostra ze jestem pasozytem , bo w tej sytuacji nie ucze sie i nei pracuje bo jak bym dojezdzala?> ze powinnam zaczac cos z tym robic itp itd , ale co ja moge ?? nic tak naprawde sama nie zdzialam.

ktos mi doradzi co w takiej sytuacji mam zrobic ? Nóż czy pętelka na szyje ?
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
19 lis 2006, 20:54
Lokalizacja
WARSZAWA

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 07 cze 2007, 02:19
sądzę, że nie ma jednej metody, ja też się boję, czasem się przełamuję, a czasem się wycofuję
z logicznego punktu widzenia to jest bezsens, to fakt i ludzie, którzy nie mają takich lęków widzą nas poprzez swój pryzmat - "braku tego typu lęków", więc ich opinie można sobie w dupę wsadzić, bo dla kogoś, kto nie czuje lęku - lęki innych są czymś idiotycznym

to prawda, z realnego punktu widzenia te lęki są faktycznie porypane, idiotyczne, ale my je przeżywamy, są dla nas straszne i nie możemy sobie z nimi dać rady

nie wiem jak radzić sobie z różnymi lękami, ale myślę, że wiem, jak radzić sobie z takimi opiniami - po prostu 3ba zrozumieć, że oni nie wiedzą co to jest i 3ba olać głupoty, które mówią, bo mówią je z perspektywy ludzi, którzy nie mają tego problemu, więc jak niby mieliby mówić z sesnsem? oni nie mają o tym zielonego pojęcia, więc można to całkowicie olać i się tym nie przejmować
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

przez my_cha2 07 cze 2007, 02:44
nie jest mi latwo to olac poniewaz top moja rodzina , najblizsza jaka mam , choc nei zdaja sobei z prawy z tego co ja tak naprawde przezywam i gadaja glupoty, to i tak czy siak mnei rania ,a ja z natury biore sobei wszystko do siebie.

ale nie tylko w tym jest problem .. nie dosc ze wlasnie nei mam wsparcia i zrozumienia , takze nie mam zadnej pomocy .. jezlei chodzi o terapie.

jak narazie mam pomysl zeby kupic sobie ksiazki z terapia lekowa , postudiowac je sobie i moze "sama sobie zrobie taka terapie" , eh tak wiem dziwnie to brzmi ale nie mam zadnego innego pomyslu jak sie wykaraskac z tego wszystekigo ...:(
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
19 lis 2006, 20:54
Lokalizacja
WARSZAWA

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 07 cze 2007, 04:59
my_cha2 napisał(a): nie jest mi latwo to olac


a kto powiedział, że to łatwe? :smile:
nie jest łatwe, jest bardzo trudne, zwłaszcza jak te głupie opinie tworzą Twoi najbliźsi z rodziny, ale czasem nie ma wyboru - trzeba definitywnie odciąć się od rodziny, to boli i jest straszne, ale czasem nie ma innego wyjścia
jest takie powiedzenie, że rodziny się nie wybiera, wybierasz przyjaciół.... jeśli o mnie chodzi - ja z jednej strony kocham swoich rodziców i zależy mi na nich, ale z drugiej strony wiem jak wiele cierpienia od nich otrzymałem, zwłaszcza od rodzeństwa, i chcę się od nich odciąć

nie wiem czy jestem gotowy (a kto jest?), ale już coraz bardziej chcę po prostu odciąć się od tego wpływu, chcę żyć po swojemu bez zbędnego pieprzenia moich rodziców co oni o tym sądzą, to moje życie, a nie życie ich syneczka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

przez my_cha2 07 cze 2007, 12:42
co masz na mysli mowiac o odcieciu sie od rodziny ?

jezeli chodzi o przeprowadzkje nie jestem w stanie tego zrobic. nie pracuje , nie ucze sie, nie mam gdzie zamieszkac i za co zyc.. . nie jest to mozliwe , przynajmniej do puki nei bede w stanie pracowac.

Jezeli chodzi o wyzdrowienie to moja rodzina mi tylko mowi zebym zaczela co z tym robic, i zebym sie przelamywala , ze jak zle sie czuje zebym szla dalej.Jak jestem medlejaca jak moge isc dalej ? beznadziejna sprawa .. :( kiedy czuje ze dobrze sie czuje i nei mysle o niczym w tedy jestemw stanei isc dalej, tam gdzie jeszcze sama nie bylam .Oni tego nie rozumieja. Nie wiem dlaczego w koncu to rodzina, ktora powinna zrozumiec, zwlaszcza matka wlasna corke.. :(
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
19 lis 2006, 20:54
Lokalizacja
WARSZAWA

Avatar użytkownika
przez inez3 08 cze 2007, 08:30
co do rodzicow... moj probelm, te moje leki to wlasnie rodzice... jestem jedynaczka, ukochana corcia, czasem za bardzo trzymana pod kloszem... takie cos jak "nie biegaj, bo sie spocisz"

kiedy zaczela sie moja przypadlosc to rodzice byli pierwszymi, ktorzy wiedzieli, ciezko to przezyli... ja zawsze usmiechnieta, pewna siebie nagle boje sie wyjsc do sklepu 100 m od domu...

ja natomiast bardzo chcialam z tego wyjsc, od razu do psychologa, terapia... tam sie dowiedzialam, ze po czesci to ich wina... bardzo mnie do siebie przywiazali... zawsze im mowilam jak nawet chcialam nie isc do szkoly to mama sie zgadzala i wypisywala mi zwolnienie...

teraz choc mam 24 lata nadal jestem od nich w jakims sensie uzalezniona, kiedy czulam sie zle to natychmiast dzwonilam do mamy... sama balam sie gdzies pojechac (to mi zostalo do dzis - moj najwiekszy problem) najlepiej na wakacje z nimi... czujecie?? 20-letnia dziewczyna na wakacje z rodzicami...

po nawrocie pani psycholog mi powiedzila, ze najlepiej dla mnie byloby sie wlasnie wyprowadzic... skoo pracuje i jestem niezalezna od ich finansowo to tak powinnam to zrobic...

dodam jeszcze, ze moi rodzice wiedza, ze to z nimi i przez nih mam ten problem, staraja sie, ale nie zawsze im wychodzi: "pamietj zamknij okna jak bedziesz wychodzic", "zaplac rachunki", "czemu juz nie masz pieniedzy", "a ile ci zostalo z pensji?"

niby moje zycie jako dziecka bylo szczesliwe, ale za bardzo zwiazane z rodzicami... jak sieokazalo to tez nie jest dobra,zbytnia wiez...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

psychoterapia a leki?

przez rojkowa 10 cze 2007, 18:26
Witam Czy wasz psychoterapeuta radzi wam zeby nie brac leków?
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 maja 2006, 19:08

Avatar użytkownika
przez AronFtv 10 cze 2007, 20:23
Leki czy jaka kol wiek terapia polega na wyrwaniu sie z nerwicy
Czy nie radził aby nie brać leków to zależy od stadium choroby itp
Nerwica to nie katar więc leki wspomagają leczenie one działają punktowo tzn mają jak by swoje DNA i pomału małymi krokami według chormonogramu nas leczą
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

przez rojkowa 10 cze 2007, 20:28
ja z tym walcze 10 lat i wiem ze nerwica to nie katar jeszce troche to bede lekarzem medycyny tyle sie naczytałam na ten temat a i tak nie jestem madra jsli chodzi o pania nerwice hiihii
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 maja 2006, 19:08

przez weronika 10 cze 2007, 23:21
no nie wiem , mi sie to wydaje dziwne, moja terapeutka jest raczej zadowolona że biore leki, powinno sie przecież łączyć te dwie dziedziny leczenia, leki hamują przecież bardzo objawy, przynoszą ulgę, co pozytywnie wpływa na współprace podczas terapi bo chory czuje sie lepiej i może pracować , mówić o tym co go przeraża, mnie przed braniem leków nikt by nie przyjął na terapia ponieważ nie było możliwości żebym porozmawiała np o tym że boje sie schizofreni ponieważ na sam dźwięk tej nazwy robiło mi się niedobrze słabo i musiałam wyjść
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 37 gości

Przeskocz do