Farmakologia a psychoterapia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Ania1987 15 mar 2007, 01:03
Jaśkowa napisał(a):a walka jaka toczymy to już nasza własna strategia



O i tu pies pogrzebany. Moja własna strategia zawiodła bo chciała być mądrzejsza od wszystkich, a przede wszystkim od lekarzy. Teraz powierzam swój los właśnie im i będę się dostosowywała do ich zaleceń bo skoro powiedzieli mi (psycholog ze współpracą z psychiatrą) że są w stanie mnie z tego wyleczyć to znaczy że tak jest i ja im wierzę. Oczywiście nie będę bierna, dam z siebie tyle ile tylko mogę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 15 mar 2007, 06:36
dokładnie
nie każdy lekarz jest dobry, to oczywiste, ale bez przegięć, złych jest mniej
to nie jest przyjemne jak ma się jakiś problem i idzie się z tym do lekarza, zwłaszcza psychologa czy psychiatry albo seksuologa, bo jesteśmy nastawieni na myślenie "ja sobie dam radę ze wszystkim", cywilizacja sukcesu itd. jak nie dajesz sobie rady, to jesteś "looser"

jasne, ja też jestem za tym, żeby być silnym, niezależnym i radzić sobie z własnym życiem, ale życie jest bardzo złożone i często nie poradzisz sobie sam/a, czasem trzeba nauczyć się przyjmować pomoc od innych ludzi i przestać nosić głowę ze zbyt wysoko uniesioną brodą, jak śpiewał Bob Dylan:
http://www.bobdylan.com/songs/rolling.html
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Ania1987 15 mar 2007, 09:52
BlueOrange napisał(a):trzeba nauczyć się przyjmować pomoc od innych ludzi i przestać nosić głowę ze zbyt wysoko uniesioną brodą


Właśnie może po prostu niektórym ciężko jest się przyznać do swojej niedoskonałości, porażki czy jak to sobie każdy chce nazwać. Mnie też nie było łatwo. Wszystkiego bym się w życiu spodziewała ale nie strachu przed szkołą i ludźmi, który pogłębia się na coraz to szersze płaszczyzny. Mam dosyć takiego życia i dlatego PROSZĘ O POMOC specjalistów. Nie będę grała silnej tak jak przez całe życie bo taka do końca nie jestem, nie chcę się sama zmagać z tym problemem, bo już nie umiem, całe moje krótkie życie dusiłam w sobie swoje potrzeby i problemy i nie wyszło mi to na dobre.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 15 mar 2007, 10:20
i z taką postawą faktycznie można wyjść z tych problemów wg mnie, bo po 1wsze akceptujesz problem (tego nie robią ludzie typu "ja jestem od wszystkich mądrzejszy"), po 2gie szukasz pomocy specjalistów i własnej, czyli starsz się o poprawę swojej sytuacji
wg mnie to są dwa najważniejsze czynniki - akceptacja problemu, który istnieje i szukanie wyjścia z sytuacji

wiem, że nie zawsze to działa, bo jak już napisałem życie jest bardzo złożone i trudno coś przewidzieć, ale działając w taki sposób zwiększa się prawdopodobieństwo sukcesu dużo bardziej niż negując problem i nie szukając rozwiązań
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Ania1987 15 mar 2007, 11:58
Ja sobie nie wyobrażam przeżywać 2 terapii, szczerze nawet nigdy bym nie pomyślała że po jednej z tego nie wyjdę. Mam zamiar rozgrzebać przeszłość i zamknąć ją raz na zawsze Biorę leki które w przyszłości mają zapobiec depresji, myślę że lekarze wiedzą co robią i skoro mówią że są w stanie mnie wyleczyć to byłabym głupia gdybym z tej pomocy nie skorzystała. Tonący chwyta się nawet brzytwy, a kto się chce sam użerać z tą choroba to proszę bardzo, przecież nikomu nie zabronię. Ja mam jej dość i chcę w końcu zacząć żyć normalnie jak najszybciej. Dla mnie działanie na własną rękę to taka zabawa w kotka i w myszkę z nerwicą. Raz jest lepiej to dobrze potem jest gorzej to fatalnie i tak w kółko ciągła huśtawka nastroju. Nie mam zamiaru tak się męczyć całe życie i udawać że jest normalnie i dobrze, bo jestem twarda (bo tak wcale nie jest) i zazdrościć innym życia bez lęku.

Czasami trzeba się poddać żeby zwyciężyć. Może u nas ten moment jest najważniejszy, przecież całe życie chcemy być najlepsi. Może dopiero wtedy gdy przestaniemy być najmądrzejsi i zaufamy ludziom którzy uczyli się o przypadkach takich jak my i poddamy się ich leczeniu to zwyciężymy tą chorobę. Po co walczyć z lekarzami(jasne zdarzają się ludzie nieodpowiedni do tych zawodów, ale chyba nie wszyscy, chcemy być mądrzejsi od nich wszystkich, jeśli tak to gratuluję mądrości i wiedzy o chorobach natury psychicznej) Nerwica to choroba jak każda inna, ma swoje prawa, objawy i skutki, odkryto jak się ją leczy więc czemu z tego po prostu nie skorzystać. Może to ten upór nie pozwala nam się wyleczyć!?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 15 mar 2007, 12:07
wydaje mi się, że ten problem typu "co? ja nie dam rady?!" to jest pierwsza bariera do pokonania dla każdego psychologa ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Ania1987 15 mar 2007, 12:16
Dla psychiatry chyba też. Może ludzie boją się słowa psychiatra bo kojarzy im się z czymś szalonym. Ale teraz myślę że po coś mnie lekarz przekonywał do zażywania leków i myślę że nie dla łapówki od firm farmaceutycznych

Fajnie jest się w końcu przyznać że jest się słabym albo inaczej nie tak twardym jak się myślało. To naprawdę przynosi ulgę że nie muszę być się doskonała w każdym calu, męczyło mnie to już bardzo uuffff...... co za ulga :shock:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez maniek 15 mar 2007, 12:27
Czy leki są konieczne?
Kiedy zachorowałam na nerwice po pierwsze nie wiedziałam,że to nerwica-tak bardzo jest ona skomplikowana!Wszystkiego się bałam-lęk był aż tak paraliżujący,że trudno mi było wyjść z domu a co dopiero do szkoły!Przez ponad tydzień męczyłam się z tym okropnym uczuciem-to było cały czas we mnie,nie mogłam się tego pozbyć,choć zażywałam środki uspokajające-okazało się później,że były one za słabe.Potem wszystko waliło się jak domek z kart: nieprzespane noce,paniczny strach,lęk przed swoimi myślami i nieodłączne przekonanie,że to"koniec"dla mnie.Byłam z tym oczywiście u psychiatry-przepisał mi wtedy asentre.Niestety lek ten był nie utrafiony!Pewnej nocy miałam dosyć tego wszystkiego(wyczerpana ciągłym lękiem)- wpadłam na (przyznam teraz)głupi pomysł-przedawkowałam leki na serce.To nie była próba samobójcza-choć wcześniej myślałam o tym...niestety było aż tak źle:(
Zażyłam te tabletki bo chciałam się uwolnić od cierpienia-zasnąć i się nie obudzić-zapomnieć o tym.Tak bardzo mnie świat przerażał:(
Później trafiłam-oczywiście na oddział toksykologii-tam okropne płukanie żołądka(jak sobie to przypominam zbiera mi się na wymioty)FEEEE!!!
Następnie przyszedł psychiatra...powiem wam:wszyscy lekarze,którzy tam byli patrzyli na mnie jak na UFO-nie dziwię się choć mogli by sobie darować te "głupie oczy".To mnie wkurzyło-wystarczy zrobić ze sobą coś nie tak i już jesteś traktowany jak wariat a nie jak człowiek,który jest"załamany" psychicznie i głeboko cierpi.Najgorsze było to,że nikt nie wiedział co mi jest-nawet ja sama.
Potem odwieźli mnie do szpitala psychiatrycznego-innej drogi przecież nie było-musieli mnie zbadać.To co tam przeżyłam NIGDY nie zapomnę...


Tak więc w moim przypadku leki były KONIECZNE,ponieważ nie radziłam sobie sama.Silna nerwica-w swoim początkowym stadium(jak widać)wymaga leczenia tabletkami...w przeciwnym razie(choć nie zawsze!)tak jak ja można trochę"ześwirować";)
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
13 mar 2007, 19:49

Avatar użytkownika
przez GRACJA 15 mar 2007, 13:27
Ania - popieram Cię w całości. J też próbowałam bez lekarzy no to nerwica zafundowała mi zespół jelita nadwrażliwego. Nikomu tego nie życze-okropne choróbsko. Teraz pilnuje się lekarzy, słucham ich, przyjmuje proponowany sposób leczenia i lepiej na tym wychodze. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 15 mar 2007, 13:43
wydaje mi się, że "problem" pacjentów z lekarzami polega na myśleniu, które już opisałem, co można sprowadzić do "ja jestem mądrzejszy niż wszyscy dookoła"
sęk w tym, że oni przerabiają przykłady takich "pacjentów" w trakcie nauki miliony i uczą się od wielu inteligentniejszych niż oni po to, by takim jak my pomóc (przynajmniej jakaś część z nich, chyba większość)
ale nie da się pomóc ludziom, którzy nie chcą przyjąć pomocy, takim ludziom nie da się pomóc choćby nie wiem co, będą zawsze kwestionowali wszystko i stawiali się ponad innymi... zbytnia inteligencja może prowadzić do skrajnej głupoty, ale w świecie jest miejsce dla wszystkich
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Ania1987 15 mar 2007, 14:01
GRACJA napisał(a):zespół jelita nadwrażliwego.


Właśnie dlatego zaczęłam brać leki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez atrucha 15 mar 2007, 14:04
Ja też :mrgreen:
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Ania1987 15 mar 2007, 14:06
Znaczy dopiero tutaj na forum dowiedziałam się że to się tak nazywa, zwał go jak zwał nienawidzę tego to właśnie ta sprawa napawa mnie o lęk i mnie nakręca
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 15 mar 2007, 14:43
Ania 1987 mając na myśli swoją własną strategię nie myślałam o leczeniu się na własną rękę tylko o indywidualnej strategi leczenia bo każdy z nas jest inny i wymaga innego podejścia ;) dlatego nie wolno niczego uogólniać i generalizować choroby, bo u każdego ma ona inny przebieg i nasilenie, jeden da sobie radę tylko z terapią innemu potrzeba leków, wiem to dobrze bo przeżyłam wszystko na własnej skórze, też nie chciałam sie już nigdy obudzić chciałam zasnąć i wstać w lepszym świecie gdzie nie będzie lęku, paniki i somatyki. Gdy zaczęłam przyjmować Zoloft objawy tak się nasiliły, że noszono mnie do łazienki bo nie miałam siły dojść do niej sama miałam jadłowstręt, depersonalizację, wymioty, rozwolnienie, porażony wzrok, drgawki itd aż nie chce sobie przypominać, dlatego z tak dużą dawką wyrozumiałości podchodzę do chorych ludzi do tego co robią jak się leczą jak walczą, bo to jest walka trudna i czasem musi minąć duzo czasu nim zobaczy się światełko w tunelu ;)
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do