Farmakologia a psychoterapia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez monik 16 gru 2006, 21:51
Jestem nowa na forum i nie mam doświadczenia, ale jak zapanować nad myślami to dla mnie na razie nierealne.
monia
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
16 gru 2006, 21:16
Lokalizacja
okolica Zielonej Góry

Avatar użytkownika
przez Bring me to live 17 gru 2006, 01:49
Wydaje mi się, że nie da się zapanować nad myślami, emocjami. W wielu przypadkach problem polega na tym, że próbujemy zapanować nad emocjami, których się nie da opanować. Ale te nasze próby zapanowania nad nimi powodują wewnętrzny konflikt. I tu tkwi problem.. Kiedyś strałem sie za wszelką cenę opanować emocje.. Teraz staram się z nimi płynąć.. Jest ciężko, póki co udaje się w 40%. Ale, praktyka czyni mistrza..Stanięcie z boku i popatrzenie na siebie to jest wspaniała rada. Tylko pamiętajcie to nie przychodziod razu.. Trzeba próbować, a w miarę prób coraz częściej się udaje..
192cm, 85kg i zielono-niebieskie oczy, w których czai się lęk...
Posty
47
Dołączył(a)
29 lip 2006, 17:28
Lokalizacja
Karkonosze

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 18 gru 2006, 00:09
Walka z nerwicą jest naprawde bardzo ciężka :( I nie ma na nia żadnej recepty. Każdy jest indywidualną jednostką.... może my Nerwicowcy jesteśmy poprostu zbyt wrażliwi ???? dlatego sobie nie radzimy z problemami które nas przerastają....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez justynacz80 20 gru 2006, 14:08
Witam wszystkich. Na pewno pomysł by samemu pokonywac lęk przed okreslonymi sytuacjami jest dobry. A co jeśli odczuwa sie niepokój, lęk nie wiadomo przed czym. Tak po prostu po przebudzeniu zaczyna ściskać w zołądku i odczuwa sie niepokój, aż trudno usiedziec w jednym miejscu. Co z tym robić? Ma ktoś tak i wie moze jak sobie można pomóc?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 gru 2006, 21:14

przez KaRooLiNa 21 gru 2006, 00:09
Martusia to co napisałas jest super tylko ja bym chciala znalezc taki sposob zeby sie tego pozbyc raz na zawsze i zapomniec ze bylam na wogole chora na nerwice.Nie wiem juz co mam zrobic zeby sie tego pozbyc :( jeszcze rok temu biegalam sama po miescie kupujac prezenty pod choinke a teraz czubka nosa sie boje wystawic z domu chyba ze ide z kims i to najlepiej 200 metrow od domu a jak trzeba cos dalej zalatwic to tylko samochodem z moim chlopakiem...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 lis 2006, 13:23
Lokalizacja
Starachowice

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 22 gru 2006, 00:23
Karoolinko cięzko jest się przyzwyczaic do życia z nerwica ! zwłaszcza kiedy jeszcze niedawno było sie calkiem zdrowym i radosnym ...
Ale zobaczysz poradzisz sobie i wyjdziesz z tego :)
Powodzenia :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

przez Czarnulka 10 sty 2007, 00:22
Na forum jestem już od jakiegoś czasu, jednak nigdy nie pisałam tutaj, ponieważ ciągle sobie wmawiałam że pewnie mnie to nie dotyczy, a konkretnie nerwica. Miałam ( i mam ) problemy z sercem, przypomina arytmie, przy czym duszności, które ciężko jest opanować. Byłam u kardiologa, po licznych badaniach stwierdzono że wszystko z sercem jest ok! Hmmm....zaczęło mnie to zastanawiać :? co może być przyczyną. Moja koleżanka podała mi tą stronkę, i kiedy czytam rzeczywiście moje objawy są skutkiem nerwicy. Wiem że muszę to leczyć, ponieważ zaczyna mnie to strasznie męczyć. Ostatnio mam coraz mniej siły :| ponieważ duszności, a przy tym szybkie bicie serca strasznie męczą :!: Boję się o siebie. A co najgorsze jestem osobą, która ma mało wiary w siebie, i cały czas myślę ,że nic mi nie pomoże, że sobie nie poradzę, albo że samo minie....jednak w głębi wiem że samo napewno się nie wyleczy :| Tutaj potrzebna jest pomoc. Mam do Was pytanie, jak zacząć takie leczenie :?: Jak mogę sobie pomóc :?: Jak Wy sobie radzicie :?:
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
13 gru 2006, 22:46
Lokalizacja
Warszawa

SPOSOB NA NERWICE

przez __anka__ 12 sty 2007, 00:09
Pisze na podstawie wlasnego doswiadczenia i przemyslen :)

Nerwica to jest choroba duszy, nie ciala. Jak masz grype to zle sie czujesz niezaleznie czy o niej myslisz czy tez nie. Nerwica ma to do siebie, ze jak sie zapomnisz na chwile to mija

Dlatego nie da sie wyleczyc tego samymi tabletkami. Ja w ogole nie bralam tabletek i jako studentka farmacji odradzam (moze zabrzmiec dziwnie ;) Tabletki tuszuja objawy fizyczne na jakis czas, dopoki sie ich nie odstawi. Nie liczcie na to ze biorac jakikolwiek lek omina was konsekwencje jego przyjmowania. W przypadku psychotropow bedzie to bezsennosc, nawroty lękow, atakow, zlych mysli, apatie, depresje i wiele innych.

Moja rada to gdy wiecie na pewno ze nic wam zlego nie dolega (zadne badania nie potwierdzily jakichs zaburzen) to przestancie chodzic ciagle po lekarzach, robic badania i zadreczac sie czytaniem roznych tekstow o chorobach. Zacznijcie zapelniac swoje mysli pozytywnymi rzeczami. Przestancie sie skupiac na sobie i oczekiwac od otoczenia wiecznego wspolczucia. Skupcie sie na pomaganiu innym, na budowaniu w sobie brawdziwej milosci do wszystkiego i wszystkich.
Zacznijcie olewac objawy ficzyczne nerwicy tzn jak cos sie zaczyna dziac, to nie dzwoncie po pogotowie, ani do nikogo z blaganiem o pomoc. Pozstarajcie sie poradzic sobie sami. Skupcie uwage na czyms innym, zacznijcie spiewac, cokolwiek. NA poczatku bedzie trudno, ale potem dacie rade :)

Droga do wyleczenia jest wylacznie praca nad soba, wlasnym wnetrzem. Wypracujcie wlasna filozofie zyciowa.
Mi pomogla wiara w Boga- przestalam bac sie smierci (bo jest zycie pozagrobowe), cierpienia ( umacnia nas w wierze, jestesmy silniejsi psychicznie, dzieki czemu trudniej nas zlamac, dowiadujemy sie co jest najwazniejsze w tym krotkim pelnym meczarni zyciu :)

Praca nad soba musi trwac bez przerwy!

Uwierzcie mi ze w zyciu nie jest najwazniejsze ciagle odczuwac przyjemnosc albo spokoj. Cierpienie tez jest dobre, jesli umiemy je wykorzystac i przemyslimy pare spraw.

Mam 21 lat, dzieki nerwicy diametralnie zmienilo sie moje podejscie do zycia, jestem dojrzalsza i uwazam to za najwiekszy skarb jaki dotychczas dostalam.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
11 sty 2007, 22:28

przez toya75 12 sty 2007, 08:09
AnkaJesli swoimi postami chciałaś doprowadzić ludzi do kolejnych lęków to Ci sie udało :evil: Skóra cierpnie na człowieku.Skoro masz takie doświadczenie,to chociaż pofatygowałabys sie o więcej szczegółów(ile sie leczysz,jekie leki,jak odstawiałaś)Myslę że jako przyszła farmaceutka chcesz sie popisać swoją nikłą wiedzą ,ale chyba wybrałaś nieodpowiednie forum.Tutaj zeby pisać o lekach trzeba mieć naprawdę ogromne wyczucie.Raczej nikt tu nie łyka tabletek bo lubi i nikt nie jest debilem mysląc że są witaminami.Jak bys miała trochę pojęcia to najpierw doczytaj jakie spustoszenie czyni nie leczony lęk i jak sie ma to do zażywania leków(pomijam leki typu benzo,ja mam na ich temat swoje zdanie,jakie? zachowam dla siebie)
Monika
toya75
Offline

przez hexa 12 sty 2007, 08:46
Hej.Ja po przeczytaniu waszych postów ciesze sie ze jestescie. Nie zrozumcie mnie zle , ale ciesze sie ze nie jestem sama , ze wiem ze nie wariuje tylko jestem wrażliwsza od innych i stąd moje problemy. Pomagam sobie walczyc z ta dolegliwością poprzez odganianie od siebie złych mysli, krzycze na siebie w myslach, mówię , że to tylko moja wyobraznia plata mi figle, bo tak naprawde nie umre , nic mi sie nie stanie , bo jestem zdrowa. Przede wszyskim mysle o tym ze jestem zdrowa.Jak mam gdzies wyjśc to wychodze, jak czuje ze bedzie atak zaczynam sie czyms zajmować, czymkolwiek, sprzatam lub maluje paznokcie.Cokolwiek.Nie biore leków, łykam deprim, pije herbatki, chodze na terapie i powoli czuje ze staje na nogi. Powoli.Zycze wam szybkiego powrotu do zdrowia i fajnie ze jestescie. :smile:
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 sty 2007, 08:33

przez __anka__ 12 sty 2007, 08:53
do toya75

Skoro pisze, to chyba wiem co. Nie robie tego po to zeby sie ludzie przeze mnie pochorowali jeszcze bardziej :/

Wlasnie mi chodzi o to zeby uwierzyc ze wyleczenie zalezy od nas samych. Owszem, lęk nie leczony czyni spustoszenie, ale leczenie nie ma polegac na braniu tableteczek, bo nie masz chorego wybrakowanego mozgu czy czegos innego.
Myslenie ze leki tylko mnie uratuja prowadzi do nikad, bo co to za myslenie o nerwicy jak o chorobie ciala/ mozgu(to nie wybrakowanie komorek nerwowych)??? JAk wytlumaczysz ze wszystko fizycznie jest ok- nawet komorki nerwowe nie maja zadnych defektow, a zle sie czujesz???
Pomysl logicznie.
Tak traktuje ja wiekszosc ludzi i lekarzy. Dlaczego to wydaje sie oczywiste ze gdy zle sie czujemy fizycznie to trzeba cos na to wziac i po sprawie? Wiem jak lęk dziala na czlowieka. Nie mowie ze to nie jest trudne. Sama nawet doszlam do wniosku ze nie ma gorszej choroby, gdy traci sie panowanie nad swoim umyslem. Sama chorowalam moze z rok, nie wiem, przestalam w koncu zwracac uwage na ta chorobe bo nie jest prawdziwa ze tak powiem. I skutkiem tego ze przestalam sie skupiac na ciele (sprawdzac czy mi jeszcze serce bije, nie wychodzic z domu bo mam taki silny lęk i cala sie trzese)- minelo. Lekarz by powiedzial ze samo (bo nie udalo mi sie zastosowac dluzszej kuracji) Ale nie, nie samo, ciezka praca nad soba i wlasnym wnetrzem!
Mialam polaczenie nerwicy lękowej z wegetatywną. Ataki paniki, gdy mamy nie było w domu. Ataki w szkole, bo bałam sie tlumu, w autobusie. Czasem siedzialam na przystanku, z godzine bo cala sie trzeslam, serce wariowalo, swiat wirowal, a ja balam sie ludzi i przez to prosic o pomoc, czekalam az umre. Nie moglam w nocy zasnac bo mialam drzenie i mrowienie, polaczone z dretwieniem calego ciala, nog i rak, tez czulam ze mnie kluje, piecze, boli szczypie, mrowi mozg, okropne bole glowy. Nie moglam sie podniesc kanapy bo mialam mroczki przed oczami i balam sie ze padne, ciagle plakalam. Chcialam nawet szybko umrzec, byleby tak sie nie meczyc. Bywalo jezdzenie na pogotowie, ostatecznie mysli samobojcze, bo tak cierpialam, uwazalam ze nikt mnie nie rozumie, ze mialam tego dosyc. Ten lęk przed wszystkim byl nie do zniesienia, tak mi sie wydawalo.
Gdy bralam tabletki czulam sie jeszcze gorzej, po niektorych otumaniala dziwnie dobrze sie czulam, ale po odstawieniu 2x gorzej bo nie bylam przygotowana na kolejny atak. Myslalam ze juz jestem zdrowa! Tabletki sprawiaja ze czujemy sie moze zdrowo ale nie jestesmy!

Ale zaczelam myslec. Doszlam do wniosku ze nerwica wziela sie ze strachu przed czyms (u mnie przed ludzmi akurat) Wiec droga do wyleczenia to opanowanie tego strachu- czyli w moim przypadku olanie go i skupienie sie na czyms innym. Czytalam rozne artykuly w necie, ale przestalam, bo byly tak strasznie medyczne i zawsze mi sie wydawalo ze ludzie to piszacy nie wiedza o czym pisza wlasciwie, owszem lekarz zaobserwuje objawy, psycholog popyta o jakies przezycia z dziecinstwa, dowartosciuje (bo uzna ze to przez brak akceptacji siebie), podpowie jak z tym powalczyc, ale co z tego. Jak przestaniemy chodzic do psychologa i tak zostajemy z tym sami! Dobrze jest z nim porozmawiac jesli sie nei ma nikogo bliskiego.

Ale wystarczylo troche logicznie pomyslec. Lęk jest naszym wytworem, nie powstal znikad i nie jest jak obcy czlowiek ktory nas akatuje!. Jest czescia nas, dlatego tylko wlasnym nastawieniem mozna sie go pozbyc. Proponuje wiecej luzu w nerwicy, bo naprawde na nia sama sie nie umiera. Ciagle sie choruje przez wyolbrzymianie i ciagle myslenie o niej jak o chorobie smiertelnej.
Dopiero skutki podgrzewanego stresu oslabiaja i wyniszczaja organizm. A na stresy sa rozne rady, na pewno nie tabletki!

Skoro juz chcesz odstawic tabletki, bo nie dzialaja, to patrz co robisz- przyzwyczailas organizm do nich- masz atak nawet podczas ich brania bo nie dotarlas do zrodla swojej nerwicy! Probujesz tuszowac objawy tabletkami, ale to do nikad nie zaprowadzi, predzej czy pozniej bedziesz miec atak no i nie umiesz z nim przez tabletki sobie poradzic :/

Ja naprawde chce ludziom pomoc, bo wiem ze da sie i jak da sie pokonac nerwice. Wiem ze w silnym leku zrobi sie wszystko, nie mysli sie o konsekwencjach brania chemii i uwaza sie ze to jedyne wyjscie. Sama wyszlam z tego, bez chemii i psychoterapeutow. A i bliscy sie ze mna nie cackali, po jakims czasie mieli juz tego zmyslania mojego dosyc i narzekania jakie to zycie dla mnie jest okrutne (zabolalo, a jak- w koncu myslalam ze umieram, a tu taki ignor). Teraz widze ze dobrze zrobili, bo w koncu zmusilo mnie to do myslenia i do szukania w sobie tej SIŁY
Warto sie pomeczyc i nauczyc sie podejsc do lęku z dystansem, na pewno w koncu sie uda. Czasem jest bardzo silny, wiem, ale czasem na pewno mozna zaczac myslec racjonalnie i zaczac wierzyc troche w siebie!

I prosze Was nie nastawiajcie sie od razu anty-, przemyslcie troche dluzej to co napisalam, bo zrobilam to nie z nudow, tylko chce pomoc. Widze ze duzo ludzi nie wie jak, wiec ja podpowiadam.
Pozdrawiam i zycze wyzdrowienia :)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
11 sty 2007, 22:28

Avatar użytkownika
przez Róża 12 sty 2007, 09:31
Cześć Anka-ja doskonale rozumiem co chcesz przekazać i podpisuję się pod twoją opinią obiema rękami.Masz całkowitą rację i umiałaś szybko i celnie odkryć istotę nerwicy.Mnie to zajęło o wiele więcej czasu,ale też zrozumiałam o co w tym wszystkim chodzi i że samemu można sobie pomóc najszybciej i najskuteczniej.Ale trzeba do tego "dojrzeć"poprzez kolejne klęski i zwycięstwa.Ja niestety mam jeszcze sporo bloków,ale pracuję nad tym.W końcu musi się udać.Pozdrawiam.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez toya75 12 sty 2007, 10:42
Anka!Czy Ty myślisz że ja nie wiem na czym polega działanie nerwicy,skąd się bierze i jak ją opanować?Za długo siedze w tym temacie :roll: Myślisz że Twoje posty to jakaś nowina ?Już Virginia chciała nas kopac po tyłkach by nie cackać się ze sobą.Jakoś nie zauważyłam aby od Jej postów ludzie tłumnie opuścili forum,cudownie olśnieni i uzdrowieni.Gratuluje że wygrałaś z chorobą sama ale nie możesz generalizować i wrzucić nas do jednego worka.Dziwnym zbiegiem okoliczności farmalologia rozwija sie w kierunku leczenia nerwic?Bo jakoś nie zauważyłam aby tłumnie powstawały ośrodki terapeutyczne.Niejeden z nas nawet nie wyobraża sobie podróży do psychoterapeuty.Leki pozwalaja na to aby nas wyciszyć , nabrać dystansu a potem to już praca nad sobą :!:
toya75
Offline

przez atrucha 12 sty 2007, 11:53
__anka__ teoretycznie masz rację. Ale tylko teoretycznie. Nerwica lękowa może doprowadzić człowieka do takiego stanu,ze nie ma innego wyjścia jak farmakologia. Wiem bo sama to kiedyś przerabiałam. Są sytuacje w których człowiek MUSI być sprawny fizycznie i MUSI stanąć na wysokości zadania jakie funduje mu życie. Musiałabym teraz opowiedzieć Ci kawałek swojego życia,aby zilustrować to o czym mówię. Nie chcę po raz kolejny wracać do tego.. W komfortowej sytuacji są osoby,które nie posiadają dzieci i mogą liczyć na pomoc innych.Wtedy zdecydowanie inaczej to wygląda - można pozwolić sobie na "eksperymentowanie z psychiką".
Powiem wprost - drażni mnie,kiedy wpada na forum ktoś i ogłasza,ze ma super sposób na pokonanie nerwicy..Gdyby takowy istniał, zapewne nerwica lękowa dawno byłaby dla wielu tylko wspomnieniem. Pozdrawiam.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do