Niechęć i niemożność robienia czegokolwiek...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez smutna_panna 18 kwi 2007, 09:23
Skupiam sie na tablicy, niby wszystko w porzadku. Nagle zapytuję się siebie czy czasem mnie cos nie boli. Ależ oczywiscie! Nadciągają nudności i mdłości. Już nie mogę pisać. Przełykam ślinę, bo chyba zaraz zwymiotuję. Próbuję ignorować. Sięgam do torby, po długopis/telefon/kartkę (whatever) - nudności przechodzą. Siedzę dalej. Zastnawiam się czy już sie czuje normalnie. Notuję. Nagle robi mi się gorąco. Dotykam szyi. Puls mam powyżej 100 uderzeń na minutę, serce wali niemiłosiernie. Wychodzę do ubikacji. Korytarz pokonuję z trudem, mam gigantyczne odrealnienie - juz nie wiem czy ide na swoich nogach, czy na obcych, czy ręce są moje czy na jakies antence, wogole nie wiem czy idę. Staję w oknie. Zimne powietrze mnie otrzeźwia. Wracam do sali po torbę. Idę do domu. Oczywiście zero stresu, zero rozkojarzenia, jestem tu i teraz. Tylko to zmeczenie jakbym wniosł worek cementu na 4 pietro.


Mam identycznie. Wystarczy, że wyjdę/ pogadam z kimś, przechodzi momentalnie. Ale koszmar zaczyna się gdy jest zupełnie cicho... Wtedy jestem tylko ja i myśli, strach przed tym, co na pewno nadejdzie...
I nadchodzi.

CIAŁO liceum DUSZA muzeum napisała
nadal mam jej swiadomosc i jeszcze wiele razy mnie atakuje, tylko, ze teraz potrafie brac odwet


jak???

pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 15:30

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 18 kwi 2007, 09:45
smutna pytasz jak?
rodzajem odwetu dla mnie jest sama wiedza czym tak naprawde jest nerwica, i prawdziwa wiara, ze to "tylko nerwica", gdy przychodza ataki juz potrafie odepchnac pierwsze objawy ...czuje ze nadchodzii atak, kzaczyna kolatac serce, czuje bol w klatce piersiowej, klopoty z oddychaniem.... gdybym chciala ten atak rozwinalby sie tak jak to sie dzialo wczesniej, ale teraz mysle sobie "to tylko nerwica, jestem zdrowa i nic niema prawa mnie bolec", zaraz staram sie czyms zajmowac, obojetnie, chodzby przyszwaniem guzikow :D
wiem, ze to trudne, sama tego niepotrafilam, ale ludzie z tego forum pisali natarczywie, ze mozna, dlugo trwalo zanim sie tego nauczylam, nie sama, z pomoca lekow i psychoterapii. wiem, ze to nie koniec, zdaje sobie sprawe, ze nerwica moze powrocic, forumowicze pisza o takich historiach, dlatego ciagle pracuje nad soba, jestem na bacznosci....
nidziowa napisał(a):Myslę, ze to ma scisły związek z rutyną, robieniem codzinnie tych samych czynności o tej samej porze. Pewnego dnia zaczynasz miec tego dość, zaczynasz buntowac sie w środku, nie widzisz sensu w tym co robisz. Widzisz ludzi naokoło siebie, którzy robia rzeczy "wielkie", rozwijaja się. A ty tylko dom.....

masz racje, tez tak mysle i wspaniale to ujelas, nerwica to bunt od srodka, ja czuje tak samo.
mariankujak chcesz to podam ci adres przychodni ghdzie ja chodze, przychodnia publiczna nic sie nieplaci, na miejscu psychiatra i psychoterapeuta, terminy z tego co wiem, nie takie drastyczne, ja mialam szczescie, ze 1 raz mialam wizyte juz za tydzien, niewiem jak jest teraz
pozdrawiam serdecznie
lidia
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

przez nidziowa 18 kwi 2007, 20:43
MArianek
Jedynym dla ciebie rozwiązaniem jest pojscie na terapie do specjalisty. Przy jego pomocy zrozumiesz ze to nerwica i spojrzysz na siebie zupełnie inaczej.
Jeżeli cię to pocieszy to wiedz, ze ja tez byłam w podobnej sytuacji. Po pierwszych objawach nerwicy zaczełam odwiedzać po kolei róznych specjalistów szukając u siebie choroby. Interniści, gastrolog, proktolog, laryngolog, ginekolog. Wizyty na pogotowiu na ekg z powodu kucia w okolicach serca. I tak ponad poł roku. Msza niedzielna była dla mnie koszmarem. MIałam wrazenie ze zemdleje...

Dopóki nie zrozumiesz ze to nie choroba tylko nerwica nie zaznasz spokoju. Zadne leki nie pomogą.
Trzymaj sie
słuzę radą
Staram się mysleć pozytywnie....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 lut 2007, 15:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez MaRiAnEk 18 kwi 2007, 21:34
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 21:21 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Avatar użytkownika
przez ewa125 18 kwi 2007, 21:52
tez tak mialam ze mi sie nic nie chcialo i wszystko mnie meczylo ale wiecie co powiem wam cos moze pocieszajacego- teraz jak juz mozna powiedziec wyszlam z nerwicy (nie lubie tego slowa- wyszlam z nerwicy, bo zawsze sie boje ze mnie znowu dopadnie- hehe natrectwo myslowe) to mam duuuuuuuuuzo wiecej energii na robienie wszystkiego niz przed pojawieniem sie nerwicy!! zalatwilam swoje problemy i jestem teraz duzo szczesliwsza niz przed nerwica. przed nerwica ciagle spalam i wszystko mnie meczylo, oczywiscie nie tak jak w czasie trwania choroby ale jednak, myslalam ze taki juz po prostu mam charakter, taka sie urodzilam "slabsza", a jednak nie, teraz jest o wiele lepiej, juz nie spie tyle co kiedys i w ciagu dnia nie jestem zmeczona jupiiii :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez MaRiAnEk 18 kwi 2007, 22:37
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 21:24 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

przez nidziowa 19 kwi 2007, 11:04
Marianek
A jak ty dałeś rade odwiedzic tylu lekarzy?? :D Ile czasu ci to zajeło?
Toz to musiał byc dla ciebie dodatkowy supermax stres.
Wpółczuję ci.
I moja rada.
Idz do psychiatry z pzrychodni. Po co masz jeszcze ponosic dodatkowe koszty. JA chodzę na terapie juz rok czasu i nie wiem czy byłoby mnie stac aby to opłacic z własnej kieszeni. :evil: A terapeute mam swietnego. Słucha, naprowadza...kaze mi osobiscie wyciagać wnioski z mojego zachowania, emocji....,nie ocenia, nie narzuca, nie doradza.
Wazne jest aby terapeuta umiał poprowadzic rozmowę tak, abys ty sam zrozumiał swoje zachowanie, umiał spojrzec na problem z obu stron,. Jeżeli lekarz zacznie oceniać, mówic ci co robisz dobzre a co żle ----to zmień lekarza. MOJA RADA.
pozdrawiam
Staram się mysleć pozytywnie....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 lut 2007, 15:47

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 19 kwi 2007, 11:49
nidziowa super rada, moj , a raczej moja psychoterapeutka, naprawde malo mowi, i z poczadku, gdy wychodzilam z gabinetu, to sie zastanawialam, jak ona ma mi pomoc, kiedy wlasciwie nic niemowi, nic nieradzi, tylko zadaje pytania i wlasnie "kieruje" rozmowe tak, zebym sama mogla dojsc do odpowiednich wnioskow. rzeczywiscie, rozmawiamy o sprawach, o ktorych myslalam wczesniej tysiace razy, ktore niedawaly mi spokoju, a jednak, gdy rozmawiam o tych sprawach z nia, te sprawy nabieraja zupelnie innego wymiaru, aszystko staje sie jasne, a najwazniejsze, ze sama dochodze do tych wnioskow....
marianku, a tobie gratuluje, moim zdaniem dokonales czegos wielkiego, odwiedzajac az tylu specjalistow, a jesli jeszcze od nich wszystkich uslyszales ze wszystko jest ok, to juz teraz pozostaje ci "tylko" uwierzenie, ze to "tylko" nerwica. jak ci sie to uda, to juz naprawde wielki sukces, a z tego co piszesz, chyba ci sie powoli udaje, trzymam kciuki za ciebie "ziomalku" ;) :lol:
a to co uslyszales na spowiedzi, to naprawde bardzo mądre slowa, mniej wiecej to samo powiedzial mi moj lekarz, to prawda nic niedzieje sie bez przyczyny, i to ze cierpimy ma swoj cel, moim bylo zrozumiec sama siebie, i zacząc postepowac i zyc jak zawsze chcialam, zyc w zgodzie z sama soba
pozdrawiam serdecznie i sciskam
lidia
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

przez cinnamon_inspiration 19 kwi 2007, 12:18
Kiedyś budziłam się po to, aby znów zasnąć. Wszystko było trudne to wykonania, nawet mycie się. Teraz myślę, że to zamieniło się troche w lenistwo i zaczełam sie zastanawiac kiedy przekroczyłam te granice.
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Avatar użytkownika
przez mateusz 24 kwi 2007, 06:59
EWA125 ..podnioslo mnie na duchu po przeczytaniu Twojego postu,zaczalem sie zastanawiac nad jedna rzecza,choc wiem ze kazdy czlowiek jest inny i ze co na jednego dziala to na 2 moze nie zadzialac...To moze opiszesz nam w skrocie jak wygladala Twoja walka z nerwica..Jakie mialas objawy i co pomagalo Ci je zlikwidowac.. Ja tez walcze,choc przyznam szczerze ze mam ja juz od 4 lat a walcze dopiero od 3 miesiecy..Ale za to z calej sily,zbieram bardzo cene dla mnie porady od ludzi ktorym sie udalo,bardzo dziekuje i pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
12 kwi 2007, 02:57
Lokalizacja
Londyn

przez jużniemoge 24 kwi 2007, 07:03
Hej ja mam dokładnie to samo wiem że musze sie nauczyć wszytsko wieczorem planuje a na drugi dzien nic mi sie nie chce dobrze że jest jeszcze kilku ludzi o podobnych odczuciach :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 kwi 2007, 21:06

przez MaRiAnEk 01 maja 2007, 16:42
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 21:26 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Re

Avatar użytkownika
przez Ysa 01 maja 2007, 17:56
Ja też mam takie dni, kiedy myślę, że już nic mi nie pomoże. Nie warto się poddawać, w końcu jest to walka o zdrowie, o życie o szczęście. Ja ciągle mam niewielką nadzieję, że kiedyś to się skończy. Staram się cieszyć każdą chwila kiedy jest ,,normalnie"
Chciałabym Ci pomóc, ale niestety nie potrafię.
Avatar użytkownika
Ysa
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
22 paź 2006, 17:14
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 01 maja 2007, 21:16
marianek, nic z tego!!
piszesz jakbys mial sie zamiar poddac,
wiem, ze ciezko, wiem, ze to dusi czlowieka od srodka, wiem ja i wiedza tutaj wszyscy na tym forum, kazdy z nas przezywa mniej wiecej to samo, somatyczne objawy dobijaja, gdy sie pojawiaia wszystkie diagnozy najlepszych lekarzy szlak trafia,
ALE Z TEGO MOZNA WYJSC!!
jestes za mlody, zeby pozwolic na to, by jedyne zycie uchodzilo ci miedzy palcami, wierze, ze masz gdzies w sobie schowana sile, musisz ja tylko odnalesc i uzyc jej. niepozwol nerwicy na to, zeby to ona wygrala, tu chodzi o twoje zycie szczescie, o twoja przyszlosc.
a tak w ogole, to mam ochote z toba pogadac, moze na gg, jesli masz, a narazie zycze ci duzo sily i wiary
bedzie dobze, pozdrawiam serdecznie
lidka
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do