Niechęć i niemożność robienia czegokolwiek...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Niechęć i niemożność robienia czegokolwiek...

Avatar użytkownika
przez kikut 08 mar 2007, 18:03
No nie mogę się za nic konstrutywnego (niekonstruktywnego też) zabrać, bo ciągle mnie nosi, jestem cały czas w lękach i nic nie mogę, no...
Sponsorem mojego powrotu do życia jest NFZ.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
25 lut 2006, 19:02

przez MEJ 08 mar 2007, 20:18
hej! a próbowałeś na przykład pić meliskę. to trochę wycisz ;) Pozdrowionka
MEJ
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:30
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 09 mar 2007, 22:49
mam podobne odczucia czasem. wstaje rano wysylam syna do szkoly.... i mam tysiace planow, np. zmienie firanki, umyje okna, pojde na zakupy, poprasuje sterte ubran itd itp. konczy sie na tym ,ze robie szybki objad , pobawie sie z dzieckiem, i na nic wiecej niemam ochoty. tak mija dzien, a ja jak ten bezuzyteczny rupiec siedze w mieszkaniu, i rozmyslam, i wsluchuje sie w swoj organizm, doszukując sie nowych dolegliwosci.......... czemu (podobno) zdrowi ludzie, czesto wyksztalceni, i przeciez nie jacys psychole, wmawiajacy sobie ze jest sie napoleonem, czemu mamy takie beznadziejne objawy, a zarazem takie bardzo wredne, choroba uderza w nasze czule punkty, kiedys lubilam chodzic po sklepach a teraz boje sie wyjsc gdziekolwiek, lubilam gotowac, sprzatac i miec w domu porzadek, a teraz niemam na to ohcoty, robie to co musze, a wszyscy dookola na tym cierpia. nerwica to choroba psychiczna, z tym tylko, ze daje nam pelna swiadomosc, to tak jakby ktos powoli zrzeral moje cialo na moich oczach bez utraty przytomnosci.........beznadzieja
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez telimenka 21 mar 2007, 12:37
oj znam to uczucie! Tyle chcę codziennie zrobić a nie robię nic. Nasiliło się przez ostatni miesiąc :( to jest straszne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Olga 15 kwi 2007, 17:01
No właśnie - jeden z najgorszych objawów...Mam tyle do zrobienia i kocham życie - a lęki blokują we mnie wszystko. Ledwo co robię, wszystko odkładam na ostatnią chwilę, bo 99% zajmują w moim mózgu myśli lękowe i skupianie sie na objawach i ciągłe macanie się czy wszystko okej czy nie. Muszę się mocno powstrzymywać żeby ciągle nie macać piersi czy są tam guzy czy nie. Ech...Mam zamglony umysł - jakbym miała wirusa - jak w komputerze - i wszystko dziąła wolniej...Działam niezbornie i zrywami...Nie lubię odbierać telefonów i rozmawiać, przestałam lubić rozmawiać...tylko uwielbiam gadać z moim facetem i to wszystko...Boję się zostawać sam na sam ze znajomymi, bo trzeba coś mówić a ja nie mam siły...nie chce mi się gadać...macie coś takiego?
Ostatnio edytowano 15 kwi 2007, 19:53 przez Olga, łącznie edytowano 1 raz
nie dajmy się nerwicy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 13:05
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez ashley 15 kwi 2007, 19:32
Ja też tak mam, że nic mi się nie chce. Tzn chcialabym dużo tylko jakoś te wszystkie problemy mnie ograniczają i blokują. Beznadziejne uczucie, ale nie trwa wiecznie, na szczęście.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez Mona75 15 kwi 2007, 19:36
Ja tez to znam. Zaczynam cos i prawie nigdy nie kończę. Wszystko mnie wtedy drażni i irytuje. Ta niezdolnosc do działania dobija...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

przez MaRiAnEk 15 kwi 2007, 22:25
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 21:09 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 15 kwi 2007, 23:57
dokladnie marianek. to jest dobijajace, to ciagle wsluchiwanie sie w siebie, w swoj organizm. niemozna sie na niczym skupic bo w glowie siedzi tylko doszukiwanie sie chorob, najgorsze to, to ,ze wiemy, ze to jest glupie, niedorzeczne, wiemy, ze jestesmy zdrowi, co potwierdzaja wyniki i lekarze, a jednak doszukujemy sie uparcie objawow przeroznych chorob, co w istocie i paradoksalnie odbija sie atakami i somatycznymi objawami, ktore zapedzają nas w bledne kolo nerwicy.

MaRiAnEk napisał(a):Codziennie sobie obiecuje, ze jutro zaczne normalnie zyc,

niech mi ktos powie, co to znaczy ta "normalnosc"?
bo ja juz sie zagubilam, juz nienormalne jest dla mnie to , ze czuje sie "noormalnie", bo takie dni tez bywaja kiedy niemam atakow i uda mi sie zając czyms glowe, ale jak tylko sie ockne, to przeraza mnie to ze nic mi niejest dla mnie to podejzane ("nienormalne") i tak samo.... nagle stwierdzam, ze mnie boli glowa, serce miesnie takze i wtedy zaczyna sie moja "normalnosc'
marianek potwierdzam!!! to istna paranoja :shock:
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

przez justys 16 kwi 2007, 08:46
Moge powiedziec ze mam to samo.Zawsze pelno planow na nastepny dzien,a jak przyjdzie co do czego to nic nie robie,a pozniej jestem na siebie o to zla.Ostatnio wlasnie dopadla mnie taka niechec do robienia czegokolwiek,ale zmuszam sie zeby nie siedziec bezczynnie w domu.Tymbardziej ze w koncu musze znalezc prace.Tylko ze te leki tak strasznie we wszystkim przeszkadzaja,a perspektywa pracy mnie wrecz przeraza.Chociaz to dziwne bo kiedys juz pracowalam i dawalam sobie calkiem dobrze rade,a teraz nie mam pojecia co sie ze mna stalo.
Olga z tym gadaniem mialam kiedys tak samo,bardzo balam sie zostac z kims sam na sam bo trzeba bedzie rozmawiac.Wiec unikalam tego jak moglam,az w koncu kiedys przelamalam sie i zobaczylam ze to wcale nie jest takie straszne,ze taz mam cos do powiedzenia.
CIALO liceum DUSZA muzeum napisala:
niech mi ktos powie, co to znaczy ta "normalnosc"?
bo ja juz sie zagubilam, juz nienormalne jest dla mnie to , ze czuje sie "noormalnie", bo takie dni tez bywaja kiedy niemam atakow i uda mi sie zając czyms glowe, ale jak tylko sie ockne, to przeraza mnie to ze nic mi niejest dla mnie to podejzane ("nienormalne") i tak samo.... nagle stwierdzam, ze mnie boli glowa, serce miesnie takze i wtedy zaczyna sie moja "normalnosc''

Czuje dokladnie tak samo,juz sie tak w tym wszystik zagubilam,ze jak mam ten ''normalny'' dzien to czuje sie pozniej jak bym nie byla soba.
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
22 mar 2007, 15:57
Lokalizacja
czestochowa

przez MaRiAnEk 16 kwi 2007, 13:41
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 21:13 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 16 kwi 2007, 21:27
marianek, to co opisujesz to typowe objawy nerwicy. przerabialam takie sytuacje tysiace razy. Wiem, ze ty o tym wiesz, i ze to niewiele daje, ze rzeczywiscie mozna sie zagubic, i watpic w cokolwiek. niepiszesz, jak dlugo to juz trwa, kiedy sie zaczelo i czy sie leczysz, czy bierzesz jakies leki, ale mialam identycznie, czytajac twoj post jak opisujesz jak nadciaga ten atak, twoje objawy, to przypominaja mi sie wlasne koszmary. marianek, sam nic niezdzialasz, niestety nawet najsilniejszy czlowiek w obliczu nerwicy staje sie slabym niemowlakiem. ta choroba wygryza czlowieka od srodku, wygryza nasz harakter, nasze odczucia, mysli, niszczy nasze marzenia i plany. ale to niedzieje sie bez przyczyny. kiedys pisalam podobne posty i niewierzylam ludziom ktorzy pisali, ze mozna z tego wyjsc, smialam i drwilam z nich w duchu, mowilam (wybaczcie) "kretyni, pewnie niewiedza co to prawdziwa nerwica". mylilam sie, mozna wyjsc, a pierwszy krok trzeba zrobic do poradni, do psychiatry i psychoterapia. trzeba samemu nauczyc sie olewania tych objawow, to bardzo trudne, ale zapewniam cie , ze mozna.
ta nasza normalna nienormalnosc, mimo ze sie lecze...........nadal mam jej swiadomosc i jeszcze wiele razy mnie atakuje, tylko, ze teraz potrafie brac odwet, tobie marianku tez sie uda, gleboko w to wierze. koniecznie napisz czy sie leczysz i jesli bierzesz leki to jakie?
pozdrawiam was bardzo cieplutko
lidia
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

przez nidziowa 17 kwi 2007, 22:10
Ja też to pzrerabiałam jakiś czas temu. Myslę, ze to ma scisły związek z rutyną, robieniem codzinnie tych samych czynności o tej samej porze. Pewnego dnia zaczynasz miec tego dość, zaczynasz buntowac sie w środku, nie widzisz sensu w tym co robisz. Widzisz ludzi naokoło siebie, którzy robia rzeczy "wielkie", rozwijaja się. A ty tylko dom.....
Juz ci to nie wystarcza, chciałabyś zacząć robić coś innego, realizować swoje marzenia...
JA 7 lat jestem w domu wychowujac dzieci i dbając o męża. Kiedys to mi wystarczało ale nie dzis. Pzrypłaciłam to nerwicą. Męczę sie strasznie....chciałabym cos zrobic a boję sie..
powodzenia
Staram się mysleć pozytywnie....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 lut 2007, 15:47

przez MaRiAnEk 17 kwi 2007, 22:57
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 21:19 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do