Nerwica a agresja

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Anuśka7 23 sie 2007, 21:56
Byłam z tym jakies pół roku temu u takiej fajnej babki-psycholog. Powiedzialam jej że mam ciągłe lęki przed tym że nie bede potrafila nad soba zapanowac (obojetnie czy chodzi o agresje, depresje czy natrectwa). I powiedzialam jej o tej, wtedy dopiero niewielkiej, agresji. Psycholog powiedziala że czasami takie samopoczucie (beznadziejne) ma nas przed czyms chronic. No dobra, super, ale ta protekcja mojego złego samopoczucia zaczyna mi uwierac...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:08 pm ]
Tak sie zastanawiam co by to moglo byc... To chyba ogolny lęk przed życiem. Mój otymizm siedzi związany w szafie. Jestem rozczarowana tym swiatem... Ogólnie męczę się w miejscu, gdzie jest dużo ludzi. Przeszkadzają mi. Wkurza mnie to, że naokolo jest tylu ludzi, ktorzy kradna, zdradzaja, nienawidza sie, nie chca sobie pomagać... A ja nie mogę nic z tym zrobić!!! Tylko mam życ i na to patrzec. Bez sensu. I wtedy włącza mi sie agresor :twisted:
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
30 cze 2007, 16:48

Avatar użytkownika
przez Topa 21 wrz 2007, 14:13
Niepokoj a agresja? No oczywiscie ze tak, to sa 2 krewniaki i tylko od naszych psychicznych predyspozycji zalezy czy jedno czy drugie beda przewazac w odpowiedzi na wewnetrzne konflikty! Do panikarza i bojowkarza nie tak daleka droga. Ja jestem tym pierwszym, chociaz nie wiem, co gorsze. Agresje mam stlumiona, niepokoj dominuje. Ale jak agresja wybuchnie to z cala sila. Tez sie boje, ze sie kiedys nie opanuje i wyzyje na slabszych np. na mojej swince morskiej ktora uwielbiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
09 lis 2006, 12:02

Czy bywacie agresywni z powodu nerwicy

przez Magnezja 17 gru 2007, 19:15
Czy bywacie agresywni (słownie) z powodu nerwicy? Ja gdy zapominam o lekach, staję sie agresywna - najchętniej bym każdego poustawiała po kątach i pokazała, gdzie jego miejsce...zachowuję sie jak jedyna sprawiedliwa...zdaję sobie sprawę z niewłaściwego zachowania, ale to jest jakby silniejsze ode mnie (po prostu muszę się na kims wyżyć słownie)... najgorsze, że zdarza mi się to w 95% w pracy...to jakaś totalna schiza, ale ma potrzebę "dokopania" słownego komuś, gdy zauważę, że coś zrobił żle....poza tym mam potrzebę wypunktowywania, że ja coś zrobiłam lepiej.... nie wiem co to jest - jakieś chore ambocje, niedowartościowanie? To kompletnie chore, ale to jakby było silniejsze ode mnie... no schiza, a co goprsza wyrabaim sobie opinię:(
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
17 gru 2007, 19:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 17 gru 2007, 19:34
Magnezja, być może odreagowujesz w ten sposób. W takiej sytuacji można albo się karać za takie postępowanie, albo sobie na nie pozwolić. Przez 'pozwolić" rozumie pozwolić mu płynąć a zarazem poobserwować je. Przeważnie bywa tak, że Twoja podświadomość chce Ci zwrócić na coś ważnego dla Ciebie uwagę. Więc poświęć trochę czasu w tym momencie na zastanowienie się, co chce Ci powiedzieć. Być może Twoja 'agresja' wcale nie jest taka nie na miejscu ;)
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Topa 17 gru 2007, 19:54
Mi jeden z moich terapeutow powiedzial: niepokoj i agresja to dwa bratanki. Obydwa sa reakcja na podswiadome konflikty wewnetrzne. Ktory z nich bedzie naszym przypadkiem zalezy od charakteru i wewnetrznych uwarunkowan. Stwierdzil, ze problem nerwicowca i takiego frustrata, ktory lazi z palka po miescie i sie odgraza moze byc taki sam tylko reakcja inna.
Ja w kazdym razie wole agresje niz niepokoj. :twisted:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
09 lis 2006, 12:02

Avatar użytkownika
przez scrat 17 gru 2007, 23:05
No, trzeba odróżnić dwa źródła.

Pierwszy to sama nerwica. Frustracja z powodu tego, że znowu czegoś nie udało mi się zrobić, że znowu choroba wygrała, bywa źródłem agresji. Najczęściej tłumionej w sobie, nie chcę obarczać tym innych, zresztą w takich przypadkach nie chce mi się kompletnie z nikim gadać, raczej agresja ma formę łagodną, nie odbierania telefonów, pójścia na długi samotny spacer, żeby się wyciszyć, uspokoić, żeby to poczucie beznadziejności przeszło, czy zamknięcia się w swoim pokoju nie rozmawiając z domownikami.

Drugie źródło jest wtedy kiedy nie wezmę leków przez 2-3 dni. Wtedy to jest koszmar, dla mnie i dla otoczenia, najchętniej wszystkich bym pozabijał a na końcu strzelił sobie w łeb z tej nienawiści do świata, do ludzi, do siebie, która wtedy dominuje.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez snaefridur 17 gru 2007, 23:06
Przecież tematy o agresji były setki razy :roll: .
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Topa 17 gru 2007, 23:32
Oj te dwa zrodla to bardzo indywidualna sprawa, mi akurat agresja sie zmniejszyla jak odstawilam leki , ale to juz inny temat :-)

Patrzcie, co znalazlam w necie:

Przejawy agresji:
• napastliwość słowna ( krzyki, kłótnie, przezywanie)
• napastliwość fizyczna (bójki, bicie, grożenie biciem, przestraszanie)
• napastliwość pośrednia (szkodzenie „ za plecami”, rzucanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami, niszczenie cudzej własności)
• podejrzliwość (przenoszenie własnej wrogości na innych, przeświadczenie o złych intencjach innych ludzi , złośliwości)
• negatywizm (odmowa współpracy, bierny opór, negowanie wszystkiego)
• drażliwość (wybuchowość, rozdrażnienie, niegrzeczność)
• uraza (uczucie złości do wszystkich za urojone lub rzeczywiste krzywdy)
• poczucie winy

Ja mam wszystkie z wymienionych (oprocz punktu drugiego :smile:
Nie wiedzialam ze jestem taka agresywna!!!!!!!!!!


I jeszcze jedno:

"agresja jest drugą stroną lęku (zawsze wynika z lęku chociaż nie każdy lęk do agresji prowadzi)"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
09 lis 2006, 12:02

przez Pstryk 17 gru 2007, 23:49
Łojesusku, Topa :shock: Dobrze, że Nas jeszcze nie zamknęli :lol:
Pstryk
Offline

Napady agresji

przez kaszanka 14 sty 2008, 23:00
Witam.
Ostatnio miewam straszne napady agresji,czuje sie jak psychopata,mam wewnetrzna chec cos rozwalic,nawet cos cennego dla mnie,niemoge tego okreslic,daje mi ta chora satysfakcje i ulge. Ostatnio bawilem sie z kotem,i nagle walnalem go w leb z taka sila ze przelecial ze stolu na ziemie,potem wzialem to co mialem pod reka,lezal srubokret w przedpokoju,i zaczalem szukac kota,ten gdzies sie schowal,pozniej lezal przez 2 godziny sztywny myslalem ze go zabilem,po chwili "wrocilem do rzeczywistosci" i wiedzialem ze mi odbija. Tez miewacie takie napady? ;/
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 15:37
Lokalizacja
Gdańsk

przez kaszanka 15 sty 2008, 00:32
Widzisz,ja tez nie znosze jak ktos zneca sie nad zwierzetami,jak widze jakies sceny w TV albo slysze cos takiego to serce mi sie kraja,ale niewiem co ze mna jest za mam takie napady.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 15:37
Lokalizacja
Gdańsk

przez Mafju88 15 sty 2008, 00:34
Opowiedz o tym psychologowi.
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez protex 15 sty 2008, 14:46
Ja wyzywalem sie na swoim psie Zenowalo mnie to ze za kazdym razem jak ktos puka do drzwi wznosi larmo tak ze go kopalem az latal po scianach Pozniej sie posunolem jeszcze dalej i go uspilem Myslalem ze to pomoze ale dupa jeszcze wiekszy dol i wyrzuty sumienia Ogolnie jestem nadwyraz spokojny ale jak juz wybuchne to robia glupie zeczy Niedawno pobilem barmana i jeszcze dwoch co chcieli mnie odciagnac i teraz tluke sie po sadach Dobry czlowiek a taki porywczy Mysle ze jak sie ciagle cos tlamsi w sobie to sie to kumuluje i wychodzi z wieksza sila.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
15 sty 2008, 00:32

Avatar użytkownika
przez hopeless 15 sty 2008, 14:56
Moja agresja ograniczyła się jak na razie
do rozbicia okna i zrobienia kilku dziur w ścianach,
jak rzucałam czym popadnie.
Raz rzuciłam w męża ale na szczęście
"tylko" chusteczką, bo ją akurat miałam w ręce.
Na koty tylko wrzeszczę, choć czasem mi się zdarzy
którąś uderzyć, zawsze mam potem straszne wyrzuty sumienia
po takim napadzie wściekłości.
Ostatnio jakimś cudem się uspokoiłam (odpukać),
zobaczymy na jak długo.
Oby na zawsze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 sty 2008, 00:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do