Nerwica a agresja

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez skari 15 sty 2007, 08:07
Niteczko,
nigdy nie miałem takiego problemu, żeby ktoś się mnie bał czy był też przerażony moim zachowaniem. Gdy siostra zobaczy, że z bylebłachostki uderzę w coś to mówi tylko "Głupi jesteś, uspokój się", dziewczyna natomiast "Nie rob tak, wez gleboki wdech i już niech CI przejdzie". No ale z reguł nikt wtedy do mnei nic nie mówi, nic ode mnie nie chce ... miło ;)

Do lekarza nie mam ochoty iść, ani brać żadnych leków. Jestem sportowcem i nie potrzebne mi żadne wyciszające tabletki - to zapewne źle by wpłynęło na moje osiągi.
Może zamiast psychiatry psycholog?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
14 sty 2007, 12:29

Avatar użytkownika
przez Róża 15 sty 2007, 11:11
O rety,jestem zaskoczona!Bibi-nie jesteś żadnym odmieńcem.Ja też nie jestem agresywna,tylko,że nie tłumię emocji.Po prostu agresji we mnie tyle,co kot napłakał.Ktoś musi mi mocno na odcisk nadepnąć żeby moją reakcją była agresja.Ale co więcej-znam na żywo kilka osób z nerwicą i też są spokojne,zero agresji.Ale teraz już rozumiem dlaczego ludzie tak odbierają nerwicowców-bardzo negatywnie.Zastanawiam się jednak czy agresja to kwestia nerwicy,czy raczej charakteru?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez caleb 15 sty 2007, 14:08
Moze po czesci masz racje,moze to w jakiejs czesci jest moj character.Ale to nie znaczy ze nie mam nerwicy mam wiele podobnych problemow co wy.Mam za bujna wyobraznie , pewnie dlatego uzaleznilem sie od gier... Ale prawda jest taka ze agresje u mnie powoduja fobie , boje sie krytyki tak bardzo ze powoduje to u mnie przerozne stany albo sie zamykam w sobie albo jestem wybuchowy.Brak skupienia , nie slysze co inni mowia i wydaje mi sie ze mowia o mnie.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 sty 2007, 06:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wybuchy,agresji, zmiennosc natroju --- jak z tym walczyć??

przez pablo84 21 sty 2007, 00:27
Witam!!!

Jestem nowym uzytkownikeim tego forum, doslownie pare minut temu zalogowalem sie na tej stronce. Mam problem jak wielu z Was, otóż od kilku lat mam ataki złosci, agresji...Zastanawiam się skąd to się we mnie bierze. Mam 22 lata, Kobietę którą Kocham, niczego w życiu mi nie brakuje, jestem lubiany przez otoczenie...wszystko jest pięknie, do czasu. Potrafię w jednej chwili ze spokojnego ułożonego człowieka zmienić się w psychopate. W jednej chwili obrażam się o byle co, nie potrafię czegos zrobić kilka razy pod rząd, zaczynają sie wtedy wybuchy agresji często dochodzi do tego że to łamie a poźniej probuje to naprawić. Kiedy dochodzi do kłótni z najbliższymi to ja zawsze musze być górą, nawrzucam im czasami za byle co, czasami tez dochodzi do tego że uderze ( kobiet nie bije to jedyny plus tego), czesto ranie bliskie mi osoby mowile slowa ktorych zaluje i sam sobie sie dziwie ze tak czasami mowie.
Nie wiem jak sobie radzic. Chcialbym dowiedziec sie jak z tego wyjsc, jakie leki wziać, nigdy nie bylem u żadnego lekarza w tej sprawie. Co byscie mi doradzili?? Są na to jakies leki by wyeliminowac wybuchy mojej agresji, by do wszystkiego podchodzic bez wiekszego stresu, by nie denerwowac sie przez jakies błachostki. Prosze o pomoc, za wszystkie odpowiedzi z góry serdecznie dziekuje i Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 sty 2007, 22:30

przez caleb 02 lut 2007, 14:30
Co do ciebie kolego znam ten bol tez nie skrzywdzil bym kobiety jesli bym to zrobil znienawidzil bym sam siebie, musisz najpierw obadac czemu masz te napady agresji , pewnie masz wysokie ego i nienawidzisz przegrywac podejmij walke z samym soba to jest twoje zadanie od dzis i jesli cos cie wkur... to odejdz od tego olej przejdzie nie prubuj starac sie na sile o cos , cos co robisz wyjdz z pokoju skonczysz to pozniej odprez sie przespij nerwy mina. Jesli bedziesz sie staral na sile w nerwach tylko sie jeszcze bardziej w tym pograzysz.Jednym slowem to jest bledne kolo, nie daj sie temu ty tu rzadzisz ! nie to g.. co siedzi w twojej glowie nie daj sie nerwom! Jedyne lekarstwo jak tu pisza na tym forum to praca ciezka praca nad soba.Wykorzystaj ta agresje przeciwko temu , wykorzystaj zawziecie a jak sie z kims klocisz to sluchaj i patrz na to co ta osoba mowi obiektywnie a najlepiej wyjdz nie ma sie co denerwowac i nie mysl o tym bo sie nakrecasz tylko.Uwierz mi ja bylem strasznie agresywny wszystko to moze nie minelo ale przybralo inny harakter musisz te nerwy w jak najwczesniejszej fazie wyczuc im wczesniej tym lepiej .Bedziesz spokojniejszy gwarantuje ci to. Jestem tego przykladem nerwowy jestem od zawsze i zawsze sie przejmowalem za duzo na glowie za duzo mysli spojz na siebie obiektywnie , zboku widac to inaczej zaczniesz to rozumiec lekartstwa pomoga na krotka chwile, po leczeniu u psychologa znow bedziesz musial sam stawic czolo tym problem wiec najlepiej pracuj od dzis nad soba od kiedy to przeczytasz.Musisz miec wspaniala kobiete skoro mimo tych nerwow akceptuje cie i jestescie razem znajdz w niej oparcie napewno ci pomoze.Pozdro i powodzenia latwo nie bedzie ale malymi kroczkami da rade.Dzieki temu forum wszystko stalo sie jasniejsze dobrze ze jest takie cos zalety internetu daja sie odczuc na tym forum :) dzieki wam wszystkim ktorzy pisali posty zaczynam radzic sobie z tymi fobiami dzieki wam pozdro.

ps. Nie koniecznie musisz uspakajc sie jak pisze znajdz na to sposob cos co cie odpreza kazdy jest inny przeciez.Napisz czy ci to pomoglo co napisalem czy sobie radzisz lepiej z nerwami jestem ciekaw czy podziala tak samo na ciebie sposob jaki znalazlem jak na mnie podzialal.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 sty 2007, 06:04

przez ostatnia 13 kwi 2007, 23:21
:idea:
Ostatnio edytowano 17 kwi 2007, 10:55 przez ostatnia, łącznie edytowano 1 raz
...i proroka można ogolić
Lec be friends
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
13 kwi 2007, 21:52

Avatar użytkownika
przez Mizer 13 kwi 2007, 23:25
Potem przeczytam cały topik, obiecuję :)

Ja jestem przede wszystkim agresywna, ale jak nie pozwalają mi sie wyładować <stół, talerz, drzwi> to na sobie, bo drzwi rozwalę, stół bedzie się chwiał, a mi się siniaki pogoją ;/ ;/ (ale popierdzielone założenie)
bezwyjsciowo głupia sytuacja

kiedys- autoagresja związana z zaburzeniami jadła.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Zorki 25 kwi 2007, 21:11
Ok, nadszedł czas poużalać się nad sobą.

I ja nie panuję nad agresją, choć ona nie pozwala mi wrócić wśród ludzi.
Dzisiaj na terapii doszedłem do wniosku, że wszystkie moje kontakty z ludźmi opieram o konflikt. Nawet przyjaźń, kiedyś tak dla mnie ważną, traktuję najwyżej jako zawieszenie broni w celu rozpoznania sił przeciwnika. Psychiatra spytał, czy ktoś może mnie lubić tylko za to kim jestem - i musiałem odpowiedzieć: nie. W mojej rzeczywistości ciągle trzeba coś komuś udowadniać.

Przy tym po kilku latach dreptania w gnojówce nerwicy lękowej, gdy wreszcie udaje mi się wylizać, odczuwam cholerną potrzebę sprawdzania się. Myślałem, że to dziwne nie jest - każdy facet z jajami tego potrzebuje.

Próbowałem wyjść do ludzi, próbowałem czuć się wśród nich dobrze jak przed laty. I wciąż kończy się tym, że muszę kogoś prowokować. Mam z tego trochę krótkoterminowej satysfakcji z mierzenia się z innymi i masę długotrwałego rozczarowania, że znów jestem sam.

Jestem pieprzonym agresywnym tchórzem. I teraz zastanawiam się, jak wk****ą mnie ewentualne odpowiedzi na tego posta ;)
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

Avatar użytkownika
przez IceMan 25 kwi 2007, 22:03
A ja Cię nie wk****ę, tylko powiem, że mam podobny problem.
Zorki napisał(a):odczuwam cholerną potrzebę sprawdzania się

Tak tego dokładnie u siebie nie widzę. Mi to po prostu przychodzi. Czasem jak czegoś nie cierpię, nie znoszę, to potrafię słownie być naprawdę agresywny. Na szczęście z pięściami do nikogo nie wyskakiwałem :lol:
Ale czasem mi się zdarza co nieco powiedzieć... i potem nadal jestem przekonany, że tej osobie należało się to coś usłyszeć, ale czasem po drodze narobię zamieszania i boruty... i nie wychodzi to tak różowo :?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Pstryk 31 maja 2007, 23:03
Nie wiem jak to nazwać: uporem, głupotą, złośliwością czy agresją... Często, gdy nie jest "po mojemu"(?) wybucham złością, przeważnie udaje mi się ją kontrolować, ale niestety zdarza się, że nie panuję nad tym co mówię, robię... nie przyjmuję do wiadomości żadnych wyjaśnień, ostrzeżeń, nie liczę się z żadnymi konsekwencjami. Oczywiście, potem tłumaczę sobie, że sobie zasłużyłam, że jestem taka siaka owaka....
Te wybuchy przerażają mnie samą. W momencie napadu tak jakby coś mną owładnęło. W żaden sposób nie potrafię się opanować! Cóż, nie raz urządzałam takie piekło mojemu chłopakowi - wyrzucałam go, policzkowałam, mówiłam najgorsze rzeczy... Wstyd mi za to... ale najbardziej przeraża mnie fakt, że ostatnio te niekontrolowane przeze mnie wybuchy zdarzają mi się "na zewnątrz" czyli w otoczeniu obcym mi, np. w pracy. Do tego stałam się okropnie wulgarna i głośna (krzyczę)... Ludzie, jak to powstrzymać?????
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez GRACJA 31 maja 2007, 23:10
Tu może pomóc psychoterapia, ewentualnie farmakologia . Trzeba się wyciszyć. Ja to miałam. W pracy zachowywałam sie podobnie. Przez takie zachowanie można stracić pracę i dlatego trzeba się leczyć. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez Pstryk 01 cze 2007, 22:15
Od 3 miesięcy non stop jestem pod kontrolą psychiatry. Wizyty co tg, leki, psychoterapia. Nie działa. A pracę mogę stracić lada moment.
Pstryk
Offline

AGRESJA!!!KOCHANI POMÓŻCIE MI

przez pentan 18 cze 2007, 15:59
Witam Was Kochani.Jestem nowy na tym forum.Opiszę swój problem.Jestem drugi raz żonaty i moje drugie małżeństwo wisi na włosku.Otóz.Czasami mam napady agresji.Używam wobec żony przemocy fizycznej a także mówię jej najgorsze rzeczy.Mam ochot ę zrównać ją z ziemią.Moja pierwsza żona zostawiła mnie z tego powodu.Teraz mam wspaniałą żonę którą kocham ponad życie.Właśnie po ostatniej awanturze wyprowadziła się z domu.Boję się że tym razem nie wróci.Za każdym razem jej obiecuję że się zmienie,ale po parunastu dniach znowu przychodzi atak agresji.Nie jest on skierowany na żonę.Ona po prostu jest pod ręką.Wcześniej moje ataki były skierowanę na moją mame.Czyli kto jest pod ręką.Kiedy idę np.ulicą i ktoś przede mną idzie wolniej mam ochotę coś mu zrobić.To samo jest kiedy jadę autem.Jestem wrogo nastawiony do ludzi.Dwa lata temu leczyłem się na depresję i zostałem wyleczony.Ataki agresji mam odkąd pamiętam.Byłem z tym problemem u psychiatry.On uznał że mam za mało ruchu i nie mam gdzie wyładować negatywnych emocji.Dał mi też lek Rispolept 1 mg na miesiąc.Ale to nic nie pomogło.Jeżeli nie znajdę pomocy moje życie stanie się koszmarem.Odejdzie ode mnie druga żona i zostane sam jak palec.POMÓŻCIE!!!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
18 cze 2007, 13:23

Avatar użytkownika
przez Róża 18 cze 2007, 17:09
pentan-sam widzisz,że to bardzo poważny problem i trzeba go jak najszybciej rozwiązać.A czy posłuchałeś rady psychiatry?Dobrze by było gdybyś zaczął uprawiać jakikolwiek sport,choćby bieganie.Ale poza tym szukaj pomocy u psychiatrów.To już nie przelewki,możesz komuś zrobić krzywdę,pomijając to,że sam też cierpisz.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 16 gości

Przeskocz do