Nerwica a podróżowanie, wakacje, itp.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez paq 19 lip 2006, 22:45
może to i prawda o tym ciśnieniu, ja sam mam ciśnienie podwyższone i jak byłem w górach to cały czas myślałem że to szkodliwe przy moim ciśnieniu, czy w czasie podchodzenia moje serce to wytrzyma?itd.
A nad morzem czułem się, jak na mnie, fantastycznie i nawet sam się dziwiłem że nie mam prawie żadnych lęków, miałem tylko jeden krótki atak ale niezbyt silny. :) oddaję głos na morze.
paq
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
25 mar 2006, 11:09

przez Moniczka 20 lip 2006, 08:24
A swoja droga czy atak paniki zawsze ma strasznie przerazajacy przebieg,czy tez czasami polega tylko na lekkich atakach strachu i niepokoju oraz utraty pamieci?
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Myka 23 lip 2006, 21:20
Własnie wróciłam z gór i stwiredzam,ze klimat przynajmniej mi osobiscie bardzo odpowiadał :)Czułam sie bardzo dobrze, np.w ponad 30stopniowym upale chodziłam po górach :)Wiec polecam góry:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
08 lut 2006, 17:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Aga1 23 lip 2006, 22:12
Cześć , właśnie wróciłam z nad morza .Byłam 2 tygodnie.Było cudownie i bez lęków.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez Hollow 23 lip 2006, 23:31
Nie mam odwagi się nigdzie ruszać... A tak kocham góry...
Żałosne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

przez Moniczka 24 lip 2006, 09:54
Hollow,a moze warto zrobic pierwszy krok?Nie myslcie,ze to takie latwe,ze przychodzi mi naturalnie ot ruszyc sie i wejsc na gore.Duzo stresu jest juz przed wyjazdem(czy nic mnie nie zlapie,czy wytrwam).Pozniej jest droga,ktora tez trzeba przetrwac a czlowiek coraz bardziej napiety...Na mioejscu zwykle przez pierwsze dni czuje natlok przerazajacych mysli o smierci,o zwariowaniu itd.Ogolnie to nie jest to proste a wrecz meczace,wykanczajace psychicznie.Ale jakos w koncu wchodze na wybrana gore-wczesniej robiac kilka wejsc w doliny.Jednak i tak przy wchodzeniu jest maly niepokoj,zawroty glowy...Czy nie sadzicie,ze tpo czasem niebezpieczne?A morze mnie nudzi-bezczynne lezenie na plazy powoduje,ze czlowiek za duzo mysli,a nawet jak stara sie nie myslec to zbyt zrelaksowany organizm i tak daje upust nerwicy.
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Myka 24 lip 2006, 19:18
Przestan to nie jest załosne! Ja nieraz niemiałam odwagi odprowadzic kolezanek które mnie odwiedzały na przystanek ,200 m :( Teraz biore proszki,pewnie to one mi pomogły czuc sie dobrze .Ale staram sie pracowac nad soba aby takich chwil wolnosci było wiecej i abym jak najrzadziej musiała rezygnowac z przyjemnosci przez to okropne choróbsko.
Pozdrawiam serdecznie:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
08 lut 2006, 17:29

przez Aga1 24 lip 2006, 19:43
Hollow , nie można mówić otym ze to jest żałosne. Każdy z nas miał lub ma podobne problemy. Trzeba tylko zacząć z tym walczyć. Robić wszystko byśmy dali rade żyć normalmoe . Ja w lutym zaczełam sie leczyć i nareszcie miałam normalne wakacje.Było tak że nie mogłam poczekać na peronie 5 min na pociąg bo wydawało mi sie że mdleje, rece mi sie trzesa itp.Teraz nie miałam nic z tych objaw3ów . Chyba powinieneś poważnie pomyśleć o leczeniu i zacząć normalne życie.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez Hollow 24 lip 2006, 21:36
Myka napisał(a):Ja nieraz niemiałam odwagi odprowadzic kolezanek które mnie odwiedzały na przystanek, 200 m
Skąd to znamy...

A co do gór, to istnieje śladowa szansa powodzenia, jeśli nie jestem na to gotowy (nie zjada mnie lęk, potrafię odczuć entuzjazm, nie chce mi się rzygać). Powiecie, że trzeba walczyć, ale mi taka walka, choćby wygrana nie daje żadnej satysfakcji. Ból - owszem. Wiem, mam z***ny mózg...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Rumianek 26 lip 2006, 22:02
Hej, ja mam za 2 tygodnie urlop a mnie akurat znowu dopadło. Na dodatek jestem jeszcze w dołku. Jadę nad morze, ale zastanawiam się jak ja dam radę tyle czasu wytrzymać w pociagu. moze do tej pory proszki zaczną działać, bo jem je już od dwóch tygodni. Mam jednak nadzieje, że to morze pomoże mi odzyskać równowagę, będę chodzić po plaży i zbierać muszelki. Pozdrawiam was wszystkich i życze miłego wypoczynku gdziekolwiek... byle bez lęków.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
26 lip 2006, 21:42

Jak czujecie się daleko poza domem?

przez koshmar 26 gru 2006, 20:17
hej mam pytanie czy macie takie uderzenia jakiejs dziwnej swiadomosci i wtedy łapie was lęk,jak jestescie daleko poza domem? np. za granicą albo na drugim koncu polski!? mnie np łapie taki lek,ze zaczynam nienawidziec tego miejsca jak sie na nie patrze to mi troche niedobrze i sie strasznie boje czegoś- sam nie wiem dokońca czego... wrazenia ze zwarjuje itp. juz niedługo bo za kilka miesięcy wyjeżdzam zagranice do pracy to może być koshmar... jeszcze bede miał troche terapi do tego czasu + wezm na wszelki wypadek jakiś doraźny środek jak np. xanax. ktos z Was miśki miał coś takiego? pozdrowionka nerwusy
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
01 paź 2006, 18:19

przez Freak 26 gru 2006, 20:37
Ja zawsze jak przebywałem daleko poza domem nerwica dawała znać o sobie przez cały czas. I tak miewałem nieraz po pare dni biegunki i brak apetytu. Największym koszmarem pozostają jednak noce poza domem ponieważ wogóle nie śpie i dostaje drgawek i nudności. Uczucie że zaraz zwariuje i nie wytrzymam oczywiście też się pojawia. Jednak po tej męczarni niesamowitym uczuciem jest powrót do domu. ;)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 gru 2006, 12:44

przez grzegpl 26 gru 2006, 23:37
Może, choć to nie pewnik wyjazdy same w sobie wywołują napady nerwicowe i powinieneś na jakiś czas z nich zrezygnować?Na pewno nie rezygnuj z terapii psychologicznej to wiele pomaga.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
15 gru 2006, 01:35

Avatar użytkownika
przez maiev 27 gru 2006, 14:37
daleko poza domem to ja zawsze się martwię że w domu stanie się coś złego, a mnie tam nie będzie i będe musiała żyć z tym że ja wyjechałam i nie mogłam pomóc a mojej rodzinie coś się stało. Głupie, ale ta myśl nie daje mi spokoju. Dlatego nie wyjeżdżam na wakacje, bo po co. I tak nie będę się dobrze bawić, bo gdzieś we łbie będzie krążyć ta myśl. Normalnie paranoja.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do