Ludzie pewni siebie

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ludzie pewni siebie

Avatar użytkownika
przez telimenka 30 sty 2007, 22:07
Jest pewien typ ludzi, o których można powiedzieć, że 'są zbyt pewni siebie', pewnie każdy z Was spotkał kogoś takiego - głowa zawsze uniesiona, uśmiech na twarzy, donośny głos i ton nie znoszący spzeciwu. Jak sobie radzicie w kontaktach z nimi? Dla mnie, która cierpię na fobię społeczną kontakty z 'normalnymi' ludźmi są koszmarem, a co dopiero z takimi... Dziś rozmawiałam z kimś i takim - czułam, że przewierca mnie wzrokiem.. widzi jaka jestem nieporadna, od razu straciłam resztki mojej pewności siebie. Skuliłam się drżąc i przestałam sie odzywać. Co gorsza ta osoba to zauważyła i powiedziała to na głos...
Nie umiem się komuś takiemu sprzeciwić, powiedzieć 'nie' - chyba to jest najgorsze.
Czy znacie jakieś sposoby na oswojenie się z takimi stresującymi osobami? Słyszałam, że trzeba sobie wyobrażać kogoś takiego w śmiesznej sytuacji (u dentysty, na nocniku :smile: itp.) Co o tym sądzicie? Co zrobić, żeby kontakty z nimi były łatwiejsze? My jesteśmy jednym wielkim wyrzutem sumienia, oni zwykle wcale nie zauważają swoich błędów. Czy porozumienie się z kimś takim jest w ogóle możliwe?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez kikut 31 sty 2007, 00:00
Wiesz Telimenko, dziś na terapii właśnie o tym rozmawiałem. Mówiłem że są ludzie, którzy wzbudzają we mnie przykre uczucia - złości (a nawet nienawiści), strachu, poczucia niższości itp. Opisałem tych ludzi jako tych, którym "powodzi się w sensie emocjonalnym", a ja po prostu czuję się duuużo gorszy od nich.
Usłyszałem odpowiedź, że nie jestem gorszy. Jestem inny na tyle, na ile każdy z ludzi jest inny, indywidualny. Nie wiem przecież, co ci uderzająco pewni siebie mają w duszy, z czym się borykają "prywatnie", na co dzień.
Tak jak nie wszyscy wiedzą, co siedzi we mnie (choć oczywiście znerwicowanym jest niewątpliwie trudniej).
Ciekawe, może ludzie "ostentacyjni" coś chcą w ten sposób skryć?
Sponsorem mojego powrotu do życia jest NFZ.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
25 lut 2006, 19:02

Avatar użytkownika
przez IceMan 31 sty 2007, 00:26
hmmm... ja przed taką osobą w sumie gram kogoś kim zwykle nie jestem. Nie pokazuję wahania, nie mam wątpliwości, nic mnie dookoła nie obchodzi, trochę tak jakbym był ignorantem, no i szukam słabego punktu w tej osobie żeby zbić ją z tego podium pewności siebie. Ale mimo wszystko w głębi duszy jestem taki jak ty Telimenka. A szczery jestem przed takimi samymi typami ludzi jak ja ( i uważam że porozumieć się można tylko z takimi "bratnimi duszami"). Prawdę mówiąc chyba stałem się kameleonem - wtapiam się w otoczenie. Ale nie wiem czy to do końca dobre podejście... oceń sama.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Yantar 31 sty 2007, 02:29
telimenko nie ma nic zlego w ludziach bardzo pewnych siebie, ale musza to byc jednostki, ktore nie tylko znaja swoja wartosc ale i rozumieja jak rozni potrafia byc ludzie. Wtedy warto sie takich ludzi trzymac. (bynajmniej nie dlatego zeby "wisiec u panskiej klamki" ale mozna sie od nich wiele nauczyc, zreszta tacy ludzie zadko kiedy korzystaja ze swojej pewnosci siebie egoistycznie)
Inna grupa sa ludzie bardzo pewni siebie ale ta pewnosc buduja na nizszosci innych i jej poglebianiu. Ale jak mowi stare afrykanskie przyslowie "Nawet mrowka moze zabic slonia".
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

Avatar użytkownika
przez lula 31 sty 2007, 21:11
Trochę to niesprawiedliwe co mówicie o ludziach pewnych siebie. Macie do nich pretensje, za to, że nie są takimi jakimi sami chcielibyście być. Co złego jest w tym, że ktoś nie ma fobii, nie czuje się osaczony w kontaktach z innymi ludźmi, ma silny charakter i poczucie własnej wartości i ogólnie jest otwarty?
W całej swej nerwicowości zaczynamy piętnować to co jest dobre.
A jeśli mamy problemy w relacjach z takimi ludźmi to jest to rzecz, którą mamy w sobie zmieniać, a nie pietnować za normalność i równowagę psychiczną innych ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
15 sty 2007, 22:47
Lokalizacja
skądinąd

Avatar użytkownika
przez Virginia 01 lut 2007, 00:49
No coz... ja jestem taka osoba, ktora z zewnatrz mozna okreslic "pieszczotliwie" kobieta-czolg. Na pewno zestawienie mojej osobowosci z osoba, ktora boryka sie z rozmaitymi problemami stanowi duzy i niesprawiedliwy kontrast.

Ale... naprawde nie gryze. I nie zawsze bylam... "taka" Tzn ja nie jestem pewna siebie, ja jestem soba, a mowiac bardziej precyzyjnie ja stalam sie soba, a w dodatku jestem siebie swiadoma (zreszta to chyba moj najwiekszy talent).
Wiem czego chce, jestem zadowolona i radze sobie ze soba, z zyciem i z innymi ludzmi, a oprocz tego, ze jestem silna i niezalezna i realizuje siebie i mam pomysl na zycie, no i potrafie "sie sprzedac". Poza tym ostatnia praca, wyszkolila mnie bardzo w postawie asertywnej i radzeniu sobie nawet w nieprzyjemnych sytuacjach, wiec sila rzeczy stalam sie jeszcze bardziej "pewna siebie". Ok dosyc. Bo wpadne w samouwielbienie, a stamtad juz nic mnie nie uratuje. To moj bedzie koniec i poczatek psychopatii.

Mozna mi zazdroscic :mrgreen:
Oczywiscie, ze mozna jezeli postepuje sie po najmniejszej linii oporu. Ale mozna tez czerpac inspiracje.

Bylam szara mysza, niesmiala, ktora unikala ludzi, bo czula sie gorsza. Mialam mnostwo kompleksow, za duzy nos, za maly biust, gigantyczne dupskoitp itd Pospolite problemy raczej, rosly do ogromnych rozmiarow, bo na to wszystko nakladalo sie bardzo trudne dziecinstwo, ponad moje sily, brak jakiegokolwiek wsparcia, samotnosc, leki o przyszlosc, brak rodzicow, maz chory na nerwice itp itd Ogromny bagaz ciezkich zyciowych doswiadczen, z ktorymi przez dlugi czas nie umialam sobie poradzic.

Gdyby porownac czlowieka do domu, to ja mieszkam teraz w palacu, ktory sama sobie wybudowalam, ale gdyby ktos przyjrzal sie z czego ten palac powstawal, czym jest okupiony, jak ciezka mi bylo dojsc do punktu w ktorym jestem, to nigdy, nigdy by mi niczego nie zazdroscil.


Tak naprawde zlapalam rownowage i ciesze sie zyciem, bo pomimo wszelkich problemow, ktore mialam rozwijam sie. A ponad to poniewaz, zycie niezle dalo mi w "to grube dupsko" (widocznie musialam je miec na poczatku moje drogi, zeby jakos przetrwac hehe) jestem wrazliwa i otwarta i elastyczna.
I dzieki tym cechom niczego sie nie boje, bo sobie ufam. Po prostu wiem, ze sobie poradze niezaleznie od okolicznosci, no chyba, ze beda to jakies traumatyczne wydarzenia, dopuszczam do siebie mysl, ze zycie moze mnie rzucic na kolana, dlatego im bardziej jestem pewna siebie tym bardziej ksztaltuje w sobie pokore. To wszystko jest mi dane, a nie jest moje. Ja korzystam ze swojego zycia najlepiej jak umiem, ale wiem, ze nie jest ono moja wlasnoscia, bo nie wszystko jest zalezne ode mnie.

We wszystkim trzeba umiec znajdowac "zloty srodek", nie mam innej recepty na zycie i dziekuje Bogu kazdego dnia, ze jest mi dana ta umiejtnosc, w dostatecznym stopniu.


No a teraz... jak sobie radzic z takimi jak ja?

No coz jak ze wszystkimi, AKCEPTOWAC. Ja sie ciagle ucze od innych. Dlaczego nie uczyc sie od takich osob ja ja?
Trzeba zalozyc sobie "oddzielne akta" i nie popelniac grzechu glownego, nie porownywac sie z nikim. Jestesmy odrebni, w roznym stadium rozwoju, z roznym obciazeniem i problemami do rozwiazania. Ale mozna sie rozgrzeszyc tylko wtedy jezli naprawde pracuje sie nad soba i ja naprawde, sciagam czapki z glow, dla prawdziwych staran bez wzgledu na to ile danej osobie udalo sie osiagnac, bo efekty przyjda predzej czy pozniej. Umiejetnosc codziennej mozolnej pracy nad soba to jest prawdziwa wartosc. I nalezy ona do kazdego czlowieka, jesli tylko chce. Tutaj sie wlasnie wszystko zaczyna...
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 01 lut 2007, 01:05
Fajnie, że ktos poruszył taki temat ;) Jak dla mnie to praktycznie wszystkie osoby są pewne siebie, wygadane, usmiechnięte. Mam wrażenie jak bym tylko ja była taką przysłowiową sierotką Marysią..cóż. Wydaje mi się, że sposób na polepszenie kontaktów z ludźmi "bez kompleksów" to po prostu nie dać się! Choćby to miało być sztuczne, może wtedy w końcu się nam polepszy. Ja się jakoś staram.. ;)
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Avatar użytkownika
przez IceMan 01 lut 2007, 01:53
lula - może i niesprawiedliwe, ale raczej skupiliśmy się na tych ludziach pewnych siebie, którzy tą pewność budują na poniżaniu innych - i to właśnie z takimi osobami zwykle ma się problem...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez LuC 01 lut 2007, 11:32
tak jestem pewny siebie, ale nie lubię osób które wyżej srają niż dupe mają, że sie tak wulgarnie wyrażę.

Telimenko, przy rozmowie z taką osobą, zrób w tył zwrot (no chyba, że to twój szef :/), nie ma się co zmuszać!

btw. nie cierpię okazywać słabości
"Należy doceniać to, co się posiada, nie niszczyć tego, a i korzystać z życia piersią pełną, bo nie znamy dnia ani godziny "

pozdr...
LuC
Avatar użytkownika
LuC
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
22 sty 2007, 17:22
Lokalizacja
z doskoku

Avatar użytkownika
przez Róża 01 lut 2007, 11:55
Ja udaję pewną siebie,ale nie jestem taka.Natomiast rozumiem,co chciała nam powiedzieć Virginia-mam koleżankę,którą traktuję jako swoje "Guru".Jej życie wyglądało tak,że powinna się załamać.Ojciec alkoholik i balowicz,prawie go w domu nie było,matka zgorzkniala i bardzo wymagająca.Dziewczyna całe życie żyła pod presją wygórowanych wymagań.A jednak wyszła z tego obronną ręką.Jest bardzo pewna siebie,wewnetrznie zdyscyplinowana i potrafi kierować ludźmi,od których jest zależna(typu szef)jak tylko chce.Ale nad tymi słabszymi,potrafi otworzyc prawdziwy parasol ochronny,jest bardzo koleżeńska i równa z niej babka.Zawsze mi powtarzała-"nie przejmuj się pierdułami,na które nie masz wpływu".I te słowa wybawiły mnie już z niejednej opresji.Oby takich ludzi bylo jak najwięcej.Dodają nam sił i chęci walki o siebie,o własny wizerunek.
A takich pseudo-pewnych siebie,tzw.wampirow-najlepiej unikać i omijać szerokim łukiem.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez telimenka 01 lut 2007, 13:33
Tak jak napisal Yantar - 'nie ma nic złego w ludziach pewnych siebie', ale jak słusznie zauważa Piotrek - tylko taka pewność siebie jest dobra, która jest objawem zdrowej, normalnej samoakceptacji i otwarcia, a nie bezgranicznego samouwielbienia i chęci absolutnej dominacji nad innymi...Taka na pewno nie chciałabym być! Chciałabym być po prostu 'pewna siebie'. Póki co jest inaczej i nie radzę sobie w kontaktach z osobami toksycznie pewnymi siebie; tych u których ta pewność jest normalna lubię i szanuję, bo wiele się od nich nauczyłam - zauważyłam, że mają oni tendencję do otwierania 'parasola ochronnego' nad słabszymi.
Mam nadzieję, że uda mi się zaakcetować to, że każdy z nas jest indywidualnością. Macie rację: całą pewność siebie trzeba samemu wypracować, człowiek nie zmieni się od tak od samego chcenia. Trzeba działać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez IceMan 02 lut 2007, 01:50
Tak Telimenka... praca, praca i jeszcze raz praca. Trzeba kształtować siebie przez cały czas i nie przerywać, pilnować, bo nie wiem jak u was ale ze sobą mam tak, że jakieś postępy zrobię w tym do czego dążę (np. do poprawy pewności siebie i samoakceptacji) i tylko chwila nieuwagi (w przenośni oczywiście) i wszystko potrafi lec w gruzach... Nie można sobie pozwolić na chwilę załamania ani nic takiego... Mam nadzieję że rozumiecie wszyscy o czym mowa.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez maiev 02 lut 2007, 02:22
LuC napisał(a):ale nie lubię osób które wyżej srają niż dupe mają, że sie tak wulgarnie wyrażę.

no ja też- a spotkałam kilka takich i nieźle zalazły mi za skórę.
Własnie takich ludzi nie lubię - nie wszystkich "pewnych siebie" ale właśnie tych "wampirów" jak to określiła Róża. Skutki związku z takim "typem" odczuwam do dziś.
A tak ogólnie to podziwiam ludzi pewnych siebie - tyle maja odwagi i wiary i siły. I jak sie na nich patrzy to można sobie pomyśleć że wszystko im łatwo przychodzi, co raczej nie jest prawdą. Ale myslę że fajnie jest wierzyć w siebie i swoje siły - wtedy wszystko jest łatwiejsze. Zazdroszczę takim ludziom. Może kiedyś.....
Osobiście to jak jestem w otoczeniu takich ludzi to raczej milcze i słucham - nie mam śmiałości się odezwać. troszkę mnie przytłaczają. Ale jak są sympatyczni to po czasie i ja się rozkręcę mimo mojej fobii. :)
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez magosza26 02 lut 2007, 22:09
no ja niestety mam taką siostrę która się dowartościowywuje poniżajac mnie ,m.in próbowała mnie tak traktować..ale ,że zeszłam jej totalnie z drogi to mi to już zwisa..ale pamięć o tym,że ona uważa się za kogoś lepszego czasem się odzywa i boli.. ,taka niezagojona rana..

...jednak wydaje mi się,że wiele osób z pozoru pewnych siebie odgrywa jakąs rolę.. a za kulisami też kryje się wiele niepewności oraz kompleksy....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 10 gości

Przeskocz do