Nerwica lękowa na wesoło :)..

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 22 paź 2008, 23:21
hehe, ja sobie coś przypomniałam, co prawda nie jest to śmieszne, ale powiem ;)

to był mój w zasadzie taki pierwszy poważniejszy atak, tylko że wtedy nie wiedziałam jeszcze co to jest... sprawa była taka, że był dzień nauczyciela, i musiałam przetransportować do domu dużą ilośc kwiatków ;) kwiatków było zdecydowanie więcej niż moich rąk, więc kulturalnie wyciągnełam plastikową reklamówkę i poupychałam te kwiatki do worka :P wsiadam do autobusu, tłok jak nie wiem co, gorąco, ale przepchałam sie do przodu i jade... oczywiscie nie patrze na ludzi, ale słysze obok siedzą jakieś dwie laski i nawijają: "o ja nie moge, patrz, ta dziewczyna wiezie kwiatki w plastikowym worku, hahaha, jak można kwiatki wsadzić do plastikowego worka..." kątem oka na nie popatrzyłam, a ona na mnie non stop gapią i cały czas gadają o tych kwiatkach i się ze mnie śmieją... ;> oczywiście na 3 przystanku juz musiałam wysiadać, ciemnośc przed oczami i prawie mdleje :P ehh, i jak tu normalnie funkcjonować wśród społeczeństwa ;) najgorsze było to że potem dostałam mandat, bo nie miałam drugiego biletu :roll:
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

przez Misiek 22 paź 2008, 23:38
No co Ty wzadziłaś kwiatki do plastikowej torby... :?: :!:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

przez fobia 23 paź 2008, 02:45
moze nie tak smieszne, ale ja tez cos mam - przypomnialam sobie jak dostalam moj pierwszy atak paniki jakies 2,5 roku temu- mialam wrazenie ,ze sie dusze i mam zawal jednoczesnie- przestraszona mama zabrala mnie do przychodni lekarskiej, ktora jest niedaleko mojego domu- tam pani pielegniarka pelniaca rowniez funkcje recepcjonistki poinformowala nas ,ze w chwili obecnej nie ma zadnego lekarza w przychodni , ktory moglby sie zajac moim przypadkiem bo a to jeden sie spoznil , drugi jest gdzies tam itd. i jezeli moje dolegliwosci sa bardzo niepokojace to mam jechac do szpitala co tez uczynilam , w szpitalu na dzien dobry powiedzieli mi , ze nie moga mnie przyjac bez skierowania lekarza, usilnie tlumaczylam ,ze w przychodni nie bylo zadnego lekarza (panie patrzaly na mnie jak na wariatke) dopiero dzeiki interwencji kolegi, ktory mial tam praktyki zostalam przyjeta...
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

Avatar użytkownika
przez IceMan 23 paź 2008, 02:45
wróbelek Elemelek, no jak można tak biedne kwiatuszki potraktować?

(żarcik ;) )

A tak bardziej poważnie, nie wiem czemu mi podczas wyobrażania sobie całej sytuacji na siedzenia koło ciebie wpakowały się 2 głupiutkie chichoczące szesnastki? Może taki typ? :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

przez Ridllic 23 paź 2008, 07:09
Wiecie co dobrze,że jest taki temat bo naprawdę wiem ,że do tego paskudztwa trzeba nabrać dystansu .Rozumiem ,że to bardzo trudne podczas ataku bo przecież trudno się nawet skoncentrować na drobnostce ale do sedna .Dwie historie które mi sie w życiu przydarzyły jedna jest związana z lękiem druga z przełamywaniem lęku :mrgreen:

kiedyś podczas wizyty w innym Mieście (a byłem jeszcze mało uświadomiony jak działa cały mechanizm) wybrałem się na zwiedzanie tak z buta dokładnie była to Gdynia no jako ,że głupio by nie było odwiedzić skweru Kościuszki ,Twardo dotarłem tam bez większych przeszkód zainteresowanie wiadomo statki pamiątki głupoty człowiek nie myśli to i ataku nie ma heh no ale przyszedł czas na uwiecznienie tej chwili kozacko mieć zdjęcie stojąc na na murku na końcu skweru ale tu pojawił się problem moja koncentracja przeniosła się na to ,że może mi się zacząć coś dziać i zaczęło :D długo nie myśląc "kładę jak długi ten piepszony deptak a długi naprawdę uwierzcie podczas ataku myśląc żeby tylko nie zejść wpadłem do pierwszej taksówki i chyba źle mnie gość zrozumiał lub ja z tego wszystkiego musiałem źle powiedzieć bo myśląc o szpitalu coś powiedziałem (nie wiem co nawet) gościu wywiózł mnie pod muzeum Marynarki Wojennej na Oksywiu przeprowadzając taka sesje terapeutyczną ,że zanim tam dojechaliśmy nic już kompletnie mi nie było :mrgreen: dodam że przy okazji zwiedziłem to muzeum ;)

druga historia to pomysł mojej psycholog miałem straszny problem poruszaniem się środkiem transportu jakim jest bus , ale jednak ,że czułem się już jak młody bóg to przyszedł czas na przełamanie tego lęku wiecie przystaneczek koło domciu do miasta 30 min czemu by nie spróbować czekam na busa 3 zł przekładanka w ręce Twardy jak Harrison Ford w "Ściganym" 8) podjeżdża bus wsiadam ledwo co ruszył ja się nakręciłem myślę co tu zrobić ale wyszedłem z opresji poprosiłem go żeby się zatrzymał , że niby zapomniałem czegoś tak że ujechałem 1 przystanek wracam z buta pod dom (5 min) drogi "samopoczucie ok zaraz po wydostaniu się z pojazdu" wróciłem czekam na kurs nr 2 sytuacja identyczna tylko odległość przejazdu o 100% większa myślę o nie do 3 razy sztuka "i qrfa jaki pech 3-go busa prowadził kierowca nr 1" na cały głos że teraz to już chyba mnie dowiezie do tego miasta dojechałem ale ta podróż nie była przyjemna bo co miałem zrobić z siebie wariata że znów czegoś zapomniałem. :D Tak że koszt misji 9 zł zakończona niepowodzeniem do tej pory nie myślę nawet o takim transporcie jak zatłoczony duszny bus :mrgreen:
Ridllic
Offline

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

przez fobia 11 lis 2008, 21:20
wlasnie przegladalm forum i czytalam post jednego urzytkownika...cos o nerwicy i w tej chwili przypomnialo mi sie ,ze chcialam sie dowiedziec od meza co bylo w serialu i wypalilam "kochanie co bylo wczoraj w nerwicy... " w pokoju byla jeszcze siostra ze szwagrem i mielismy niezly ubaw :lol:
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re:

Avatar użytkownika
przez anna en 11 lis 2008, 22:20
sokzczeresni napisał(a): TAKI PAN JESTES??? JAK TAK TO SIE ZARAZ NA PANA WYRZYGAM!!! i wsadzam sobie palce do gardla. Facetowi prawie wyszly oczy z orbit. ale drzwi otworzyl...

boze, jak to musialo komicznie wygladac :lol:

prawie sie zlałam ze smiechu :D:D:D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

Avatar użytkownika
przez bee84 11 lis 2008, 23:16
Po jednym z najgorszych ataków z wycieńczenia wylądowałam w szpitalu, byłam nieżywa, normalnie w zaawansowanej agonii ... wyglądałam tak kiepsko, że z góry, zanim zobaczyli wyniki badań zapodali mi kroplówe z potasem i tam jakimiś solami ...
I wtedy pomyślałam sobie, że może pielęgniarka się pomyliła i podłączyła mi coś innego ... wiec czekałam aż akurat nikogo nie będzie na izbie przyjęć ... i zaczęłam czytać co było napisane na tym worku, który mi podłączyli ... i oprócz kalium (potas) ... było jeszcze parę innych nazw łacińskich i jednej z nich nie znałam .... więc godzine łaziłam (trzymając kroplówkę) po korytarzu żeby znaleźć telefon i zadzwonić do koleżanki z farmacji aby się upewnić czy mnie nie trują ... i nosiłam jeszcze ze sobą wszystkie swoje rzeczy, żeby mnie nie okradli :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

Avatar użytkownika
przez Agressia 11 lis 2008, 23:19
Śmiech to cudowne lekarstwo na wszystko.
Sztuką jest podchodzić do siebie z dystansem, ja się uczę.

Często swoje lęki z dzieciństwa przedstawiam w sposób niepoważny [przez co nikt nie bierze ich na poważnie...].
Opowiadam z uśmiechem jak to kiedyś bałam się WSZYSTKIEGO. Przed pijakami uciekałam do domu, przed ogniem też, ale jeszcze krzyczałam żeby mama zadzwoniła po straż, jak się wywróciłam twierdziłam, ze sie wykrwawię i umrę, bałam się patrzeć w niebo nocą i oglądać serial "samo życie" .
Mama też musiała siedzieć ze mną w nocy bo...ściany się przysuwały, a spod łóżka wychodziły węże!

I najlepsze: wszystko co drewniane trzymałam przez papierek albo chusteczkę, żeby...drzazga się nie wbiła, bo jak sie wbije i nie zostanie wyciągnięta to dojdzie do żyły i za 7 dni popłynie do serca i... :shock:
Patyczki od lodów też owijałam papierkami : p.
Kiedyś zadzwoniłam do mojej mamy, jak była w pracy i płakałam do słuchawki, ze mi się drzazga wbiła i ma przyjść i ją wyciągnąć bo umrę.
Kiedyś ktoś to skomentował tak : "To ja się nie dziwie, że rodzice boją się ciebie gdziekolwiek puszczać"

:]
"Tylko umysł czyni człowieka prawdziwie szczęsliwym"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 gru 2006, 17:44
Lokalizacja
Olkusz

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

przez moana 18 mar 2009, 20:52
Hej. Ja kiedyś miałam straszną wtopę w liceum. na lekcji polskiego czuję , że się zaczyna , twarz mi drętwieje , serce wali przestaję kontaktować i nagle na dobitkę słyszę jak zza grobu głos nauczycielki "Marta powie..."Wstaję przerażona i błagalnie patrze na moją kumpelę z ławki coby mi pytanie naświetliła a ona oczy ma jak spodki i jest autentycznie przestraszona , patrzę po klasie , wszyscy patrzą na mnie z lękiem sytuacja sie przedłuża. Na szczęście nauczycielka była b. inteligentna i zorientowała się gdzie tkwił błąd. "martusiu słuchaj uważnie , nie powiedziałam "Marta powie" tylko "...ma ta powieść". Kumpela powidziała mi póżniej że wyglądałam jak upiór , wstałam bez powodu , czerwona i zaczęłam krążyć wzrokiem po sali , jakbym chciała wyjąć tasak z tornistra i zrobić jatkę...
Dodam jeszcze że poczułam taką ulgę że nie jestem pytana , że momentalnie zapomniałam o ataku
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 mar 2009, 16:34

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

przez mokunik 19 mar 2009, 02:06
Hej. Czytam i zaśmiewam się do łez az mnie brzuch rozbolał. Jesteście wspaniali. wielka szkoda, że tak świetnym osobom ptrzytrafiło się takie ustrojstwo.
Nie wiem czy to śmieszne, ale po pewnym czasie moja siostra zaczeła to opowiadac jako anegnotkę. Byłam w tramwaju. jechałam do pracy i dopadł mnie atak, oczywiście mrowienie w głowie, zawroty i cos nowego ślinotok, ogrom wody uzbierał mi się w buzi a najgorsze, ze nie wiedziałam co z tym zrobić. Dzięki opatrzności miałam gruby szalik , bo była zima i oczywiście wszystko wyplułam ukradkiem w ten szaliczek :)

Rok temu wracałam od znajomych oczywiście tramwajem. jade i słyszę "merry christmas, merry christmas" rozglądam sie po tramwaju i nikogo nie widze kto by takie słowa wypowiadał. Matko chyba mam początki schizofrenii, i nagle słysze znowu "merry christmas, merry christmas" kurcze myslę, to i mnie dopadło. Zaczełam się bać, tysiąc mysli na godzinę jak ja mam sobie z tym poradzić. I znowu słysze ten głos, zaczęłam się uważnie przyglądac osobnikom siedziącym w tym tramwaju i znalazłam powód mojej schizofrenii. Siedział sobie jakby nigdy nic starszy facet i gadał do szyby. Moja radośc nie miała końca.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 sty 2009, 21:28
Lokalizacja
Warszawa Praga Poł

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

przez asiulek107 19 mar 2009, 03:33
no i stracilam troche panowanie nad soba i dre sie na caly autobus: TAKI PAN JESTES??? JAK TAK TO SIE ZARAZ NA PANA WYRZYGAM!!!


BUAHAAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! OD DZISIAJ STOSUJE NA WSZYSTKO, JA PIERDZIELE, KIERWA, POPŁAKAŁAM SIE, NAJLEPSZY TEKST EVER.
żeby z taką siła z nia wygrywać..
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
05 mar 2009, 02:10

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

przez Martini88 22 lis 2009, 17:56
Hehehe, uśmiałam się. Więcej takich postów! Właśnie takie podejście powinniśmy miec do tej naszej choroby - zdystansowane. Ja dystansu nauczyłam się od mojej przyjaciółki i współlokatorki. Bardzo ją podziwiam za to jak wszystko potrafi obrócic w żart, chociaż też miała w życiu ciężko.

Mój pierwszy atak, pomimo całego tragizmu wspominam ze śmiechem. Oczywiście zawał, na ciężkim kacu. Umieram, tracę świadomośc, nie wiem co się dzieje. Mówię do współlokatorki, żeby dzwoniła na pogotowie. Ona niedowierza, ale z pełnym spokojem dzwoni. Pani z pogotowia się pyta, co mi dolega. Ja zamiast opisac co mi jest konkretnie z dramatyzmem w głosie mówię:
Ja: - umieram...
Współlokatorka: - koleżanka twierdzi, że umiera - [pani z pogotowia coś tam pyta] - Co konkretnie Ci się dzieje?
Ja: - energia mnie opuszcza...
Współlokatorka: - koleżanka twierdzi, że energia ją opuszcza

Do dzisiaj się z tego śmiejemy i w sumie to dziwimy się, że potraktowali nasze zgłoszenie poważnie. Druga rzecz to ekipa, która wtedy do mnie przyjechała z tego pogotowia. Żartowali sobie ze mnie ile wlezie ;) W pewnym momencie mówię: Ale ja miałam iśc dzisiaj na wesele... A doktor odpowiada: No, jakby pani poszła, to by jutro pani żałowała, że jednak pani nie umarła.

[Dodane po edycji:]

Zapomniałam jeszcze dodać na koniec, jak już odjechało pogotowie (dostałam zastrzyk z relanium) leżałam i dogorywałam. Współlokatorka siedziała przy komputerze. W pewnym momencie zakuło mnie serce więc jęknęłam z przerażenia, na co odwraca się moja współlokatorka i z wk*rwem mówi:
-No co? Co znowu do cholery?
Martini88
Offline

Re: Nerwica lękowa na wesoło :)..

przez magdalenabmw 23 lis 2009, 16:13
Miałam raz taką akcję, która jest śmieszna tylko z perspektywy czasu :mrgreen: :

Trafiłam do szpitala po zatruciu Paracetamolem. Staneło nade mną kilku młodych, przystojnych pielęgniarzy. Dostałam litr wody kranówki do wypicia naraz, potem 30 tabletek węgla do zjedzenia naraz. Wstałam i poczułam panikę. Znaną mi świetnie. Świat zaczął sie cofać jak w Matrixie.. acha- atak nerwicy. Podeszłam w tym pokoju (izba przyjeć) do pani doktor siedzącą przy biurku i szepczę resztą siły:
ja-Proszę mi dać coś na uspokojenie, mam atak nerwicy lękowej...
lekarz-Ma pani jakieś zaświadczenie od psychiatry?
ja-Pani doktor, ja tu trafiłam przez nagłe zatrucie, nie noszę takich rzeczy jak zaświadzcenie od psychiatry w kieszeni..
Pielęgniarz:
-Typowa nerwica, od razu widzę.
Lekarz:
-Nic pani nie dostanie na uspokojenie, ma pani uszkodzoną wątrobę.
<mi już słabo na maxa>
Lekarz do pielęgniarza:
-Proszę dać pani worek. Weżmie pani worek i niech pani głęboko oddycha.

Wziełam worek, troszkę mi lepiej, siadam na leżankę a koło mnie tych pięciu przystojnych pielęgniarzy...

i nagle wziuuuummm paw.
Nie trafiłam do worka, większość węgla z wodą kranówką wylądowała na szacownym pielęgniarzu.

Było mi głupio, ale jak zaczeli wszyscy WYĆ ze śmeichu to i mi atak przeszedł :mrgreen:
Niezła siara, co? :oops:
Jednak chyba paw był urokliwy bo owy pielęgniarz przyszedł do mnie następnego dnia jak leżałam na oddziale i zapytał czy sie z nim umówię na kawę :lol: :mrgreen:
magdalenabmw
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], MSNbot Media i 32 gości

Przeskocz do