jak zyje z nerwica-moja historia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

jak zyje z nerwica-moja historia

przez finlandia 20 wrz 2016, 10:14
Witam wszystkich dotknietych ta wstretna przypadloscia.Chcialam sie z wami podzielic moimi doswiadczniami zwiazanymi z nerwica.Wszystko zaczelo sie 6 lat temu.przezylam wtedy stres poniewaz moj maly synek zachorowal na zapalenie pluc i bardzo silnie byl odwodniony.Ale udalo sie -wyzdrowial i wrocilismy do domu.Od tamtego czasu ja sie zle czuje.....zaczelo sie dziwnym lekkim chwianiem,mialam wrazenie ze mam pod nogami przeszkode,ze upadne badz sie potkne,stan ten nie przechodzil,czulam sie przy tym dziwnie slaba,bez energi.....az w koncu postanowilam udac sie do lekarza ze wzglwdu na ten dziwny stan i dziwne zawroty glowy,tak je opisywalam bo wydawalo mi sie ze mi sie kreci w glowie..........przy tym byly bole glowy i dziwny scisk,,,,,,poszlam do neurologa,zbadal,powiedzial ze nic nie widzi,jednak nie dawalo mi to spokoju ciagle bylo zle......poszlam na prywatna tomografie glowy-wynik dobry a myslalam ze mam raka badz cos innego.Potem kolejna wizyta u neurologa ze nic sie nie poprawia zrobil probe tezyczkowa wyszla tezyczka ,powiedzial ze moze byc ona na tle nerwowym badz przez tarczyce.Tarczyca zbadana nic nie wykryto.Na codzien borykalam sie z tymi objawami:od rana do wieczora bylam slaba,bolala mnie glowa,dziwnie sie chwialam,mialam wrazenie ze nogi mi sie placza i ze w glowie mi wiruje ,ze mam zachwiania rownowagi,nie wychodzilam sama do sklepow i innych miejsc bo balam sie ze cos mi sie stanie bo tak zle sie czulam.Bylam bezsilna lekarza nic nie widzieli,zrobilam szereg badan z krwi,przeswietlenie kregoslupa,rezonans glowy,rezonans kregoslupa,tk glowy,rtg kregoslupa,przeleczylam tez niby bolerioze ktorej nie mialam bo wyniki byly malo wiarygodne,bylam u zakaznika,masazysty,kregaza,lekarza chorob wewnetrznych,badania w szpitalu,badania odkleszczowe i nic nie wyszło,wszystko ok a moj stan zdrowia podpowiadal mi ciagle ze mam cos powaznego,mowilam jak mozna sie tak zle czuc, nic nie znajdujac......bylam zalamana,bezsilna,skierowano mnie do psychologa,potem psychiatra-diagnoza nerwica ,zaburzenia wegetatywne.
Nie wierzylam nie moglam pojac jak to.Ja tak zle sie na codzien czuje a lekarze mowia tylko nerwica....koszmar .Szukalam dalej nie dowierzalam objawy wogole nie przechodzily,mijaly lata i ,nic lepiej ciagle ten sam stan,nieustajace zawroty i to"dziwne uczucie w glowie".Obawa ze sie przewroce.Potem zaczely nasilac sie zlewne poty gdzie tylko nie weszlam czy sklep,przedszkole,urzedy oblana bylam silnym potem,stres byl przy ty okropny bo balam sie ze upadne ze sie wywroce ,szybko musialm opuscic dane miejsce i co...........dalej z tym zyje.Minelo 6 lat teraz mam 32 lata i nic sie nie zmienilo,doszly tylko leki i ogromny strach.Jestem uwieziona w domu nigdzie nie moge wychodzic,do sklepu nie wejde bo wszystko sie nasila jakies skupiska ludzi nie wchodz w gre,nie wiem tak naprawde co to jest i czy to ta nerwica...czy ktos tak ma i czy uwierzyl ze te objawy to wlasnie nerwica.???jestem na psychoterapi juz 6 miesiecy i jak na razie nic sie nie zmienia poza tym ze moja pani ciagle wbija mi do glowy ze to wslasnie nerwica i utwierdza mnie w tym przekonaniu a mi tak ciezko to zrozumiec i bardzo sie z tym mecze i tymi codziennymi objawami ktore sa ciagle.Chetnie z kims porozmawiam......pozdrawiam
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
04 sty 2013, 12:55

jak zyje z nerwica-moja historia

przez KrzysztofMeras 24 wrz 2016, 01:46
Tak, to nerwica lękowa... Ja pół roku tak miałem, nieustannie potykałem się podczas chodzenia - o każdy krawężnik (za nisko podnosiłem nogę).
W sklepie nie potrafiłem ustać w kolejce, gdziekolwiek gdy stawałem w miejscu wydawało mi się że się chwieje - w rzeczywistości nie poruszałem się
Wejście do Auchan czy Tesco kończyło się zawsze tak samo, minute szedłem po sklepie po czym była ucieczka bo wydawało mi się że zaczynam
się chwiać i miałem zawroty głowy. Generalnie, miałem problem z koordynacja ruchową, ruszałem się jak oferma, ze 100 razy bym upadł ale jakoś
dziwnym trafem nigdy się to nie wydarzyło.

Mnie po pół roku przeszło - nie byłem u psychiatry, nie brałem antydepresantów, nie brałem benzodiazepin.
Co prawda nie do końca, w ciemnościach gdy nie widzę gdzie idę - szczególnie po schodach to trochę wraca
nie zapomniałem tego uczucia.
Czy było warto? nie wiem, to co przeżyłem wolałbym zapomnieć.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
30 maja 2016, 21:58

jak zyje z nerwica-moja historia

przez finlandia 25 wrz 2016, 10:53
widzis ztobie przeszlo po pol roku a mnie trzyma juz 6 lat i nie chce puscic,probuje na rozne sposoby.,ale nic nie pomaga i dlatego nie wierze ze to od nerwicy i boje sie ze to cos innego tylko nie wiem co i nie umiem sobie sama pomoc....tragedia
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
04 sty 2013, 12:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

jak zyje z nerwica-moja historia

przez BeataRD 25 wrz 2016, 11:27
finlandia napisał(a):Witam wszystkich dotknietych ta wstretna przypadloscia.Chcialam sie z wami podzielic moimi doswiadczniami zwiazanymi z nerwica.Wszystko zaczelo sie 6 lat temu.przezylam wtedy stres poniewaz moj maly synek zachorowal na zapalenie pluc i bardzo silnie byl odwodniony.Ale udalo sie -wyzdrowial i wrocilismy do domu.Od tamtego czasu ja sie zle czuje.....zaczelo sie dziwnym lekkim chwianiem,mialam wrazenie ze mam pod nogami przeszkode,ze upadne badz sie potkne,stan ten nie przechodzil,czulam sie przy tym dziwnie slaba,bez energi.....az w koncu postanowilam udac sie do lekarza ze wzglwdu na ten dziwny stan i dziwne zawroty glowy,tak je opisywalam bo wydawalo mi sie ze mi sie kreci w glowie..........przy tym byly bole glowy i dziwny scisk,,,,,,poszlam do neurologa,zbadal,powiedzial ze nic nie widzi,jednak nie dawalo mi to spokoju ciagle bylo zle......poszlam na prywatna tomografie glowy-wynik dobry a myslalam ze mam raka badz cos innego.Potem kolejna wizyta u neurologa ze nic sie nie poprawia zrobil probe tezyczkowa wyszla tezyczka ,powiedzial ze moze byc ona na tle nerwowym badz przez tarczyce.Tarczyca zbadana nic nie wykryto.Na codzien borykalam sie z tymi objawami:od rana do wieczora bylam slaba,bolala mnie glowa,dziwnie sie chwialam,mialam wrazenie ze nogi mi sie placza i ze w glowie mi wiruje ,ze mam zachwiania rownowagi,nie wychodzilam sama do sklepow i innych miejsc bo balam sie ze cos mi sie stanie bo tak zle sie czulam.Bylam bezsilna lekarza nic nie widzieli,zrobilam szereg badan z krwi,przeswietlenie kregoslupa,rezonans glowy,rezonans kregoslupa,tk glowy,rtg kregoslupa,przeleczylam tez niby bolerioze ktorej nie mialam bo wyniki byly malo wiarygodne,bylam u zakaznika,masazysty,kregaza,lekarza chorob wewnetrznych,badania w szpitalu,badania odkleszczowe i nic nie wyszło,wszystko ok a moj stan zdrowia podpowiadal mi ciagle ze mam cos powaznego,mowilam jak mozna sie tak zle czuc, nic nie znajdujac......bylam zalamana,bezsilna,skierowano mnie do psychologa,potem psychiatra-diagnoza nerwica ,zaburzenia wegetatywne.
Nie wierzylam nie moglam pojac jak to.Ja tak zle sie na codzien czuje a lekarze mowia tylko nerwica....koszmar .Szukalam dalej nie dowierzalam objawy wogole nie przechodzily,mijaly lata i ,nic lepiej ciagle ten sam stan,nieustajace zawroty i to"dziwne uczucie w glowie".Obawa ze sie przewroce.Potem zaczely nasilac sie zlewne poty gdzie tylko nie weszlam czy sklep,przedszkole,urzedy oblana bylam silnym potem,stres byl przy ty okropny bo balam sie ze upadne ze sie wywroce ,szybko musialm opuscic dane miejsce i co...........dalej z tym zyje.Minelo 6 lat teraz mam 32 lata i nic sie nie zmienilo,doszly tylko leki i ogromny strach.Jestem uwieziona w domu nigdzie nie moge wychodzic,do sklepu nie wejde bo wszystko sie nasila jakies skupiska ludzi nie wchodz w gre,nie wiem tak naprawde co to jest i czy to ta nerwica...czy ktos tak ma i czy uwierzyl ze te objawy to wlasnie nerwica.???jestem na psychoterapi juz 6 miesiecy i jak na razie nic sie nie zmienia poza tym ze moja pani ciagle wbija mi do glowy ze to wslasnie nerwica i utwierdza mnie w tym przekonaniu a mi tak ciezko to zrozumiec i bardzo sie z tym mecze i tymi codziennymi objawami ktore sa ciagle.Chetnie z kims porozmawiam......pozdrawiam


Witaj.
Ja choruję od ponad roku, diagnoza od lutego. Na początku również zaczęło się od zataczania i zawrotów głowy. Potem krok po kroku dochodziły takie objawy jak: gula w gardle, bóle w roznych miejscach ciała, depersonalizacja, tachykardia, skurcze palców u stóp. Badania wszystkie ok, Tomografia ok, doppler wykazal zwężenie tętnicy kręgowej. Później doszły objawy lękowe w sklepach, rozmowie z ludzmi: gorąco, trzęsienie całego ciała i uczucie że zaraz zemdlejesz. Choć nigdy nie doszło do tego. Ogólne osłabienie i lęk przed lękiem...Neurolog przepisała mi prochy co dało mi jakoś mozliwość funkcjonowania, wyjścia do pracy itp. Teraz są dni lepsze i gorsze...Ogólnie lęk się zmniejszył i ataki też ale dopada mnie co klilka godzin taka słabość ;-( i znów pytanie czy to niedokrwienie czy niedocukrzenie....a to tylko nerwica przypomina o sobie. Beznadziejne uczucie.

Pytanie: ma ktoś z Was takie uczucie: czuję się super, nie myślę o tym czy znów złapie mnie atak, czy źle się poczuję a za moment zjazd....brak sil,nogi z waty, dziwnie w głowie trwa to chwilę do paru minut a potem przechodzi, tak mi się robi kilka razy w ciagu dnia....
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 wrz 2016, 18:50

jak zyje z nerwica-moja historia

przez KrzysztofMeras 25 wrz 2016, 11:44
BeataRD napisał(a):
finlandia napisał(a):Witam wszystkich dotknietych ta wstretna przypadloscia.Chcialam sie z wami podzielic moimi doswiadczniami zwiazanymi z nerwica.Wszystko zaczelo sie 6 lat temu.przezylam wtedy stres poniewaz moj maly synek zachorowal na zapalenie pluc i bardzo silnie byl odwodniony.Ale udalo sie -wyzdrowial i wrocilismy do domu.Od tamtego czasu ja sie zle czuje.....zaczelo sie dziwnym lekkim chwianiem,mialam wrazenie ze mam pod nogami przeszkode,ze upadne badz sie potkne,stan ten nie przechodzil,czulam sie przy tym dziwnie slaba,bez energi.....az w koncu postanowilam udac sie do lekarza ze wzglwdu na ten dziwny stan i dziwne zawroty glowy,tak je opisywalam bo wydawalo mi sie ze mi sie kreci w glowie..........przy tym byly bole glowy i dziwny scisk,,,,,,poszlam do neurologa,zbadal,powiedzial ze nic nie widzi,jednak nie dawalo mi to spokoju ciagle bylo zle......poszlam na prywatna tomografie glowy-wynik dobry a myslalam ze mam raka badz cos innego.Potem kolejna wizyta u neurologa ze nic sie nie poprawia zrobil probe tezyczkowa wyszla tezyczka ,powiedzial ze moze byc ona na tle nerwowym badz przez tarczyce.Tarczyca zbadana nic nie wykryto.Na codzien borykalam sie z tymi objawami:od rana do wieczora bylam slaba,bolala mnie glowa,dziwnie sie chwialam,mialam wrazenie ze nogi mi sie placza i ze w glowie mi wiruje ,ze mam zachwiania rownowagi,nie wychodzilam sama do sklepow i innych miejsc bo balam sie ze cos mi sie stanie bo tak zle sie czulam.Bylam bezsilna lekarza nic nie widzieli,zrobilam szereg badan z krwi,przeswietlenie kregoslupa,rezonans glowy,rezonans kregoslupa,tk glowy,rtg kregoslupa,przeleczylam tez niby bolerioze ktorej nie mialam bo wyniki byly malo wiarygodne,bylam u zakaznika,masazysty,kregaza,lekarza chorob wewnetrznych,badania w szpitalu,badania odkleszczowe i nic nie wyszło,wszystko ok a moj stan zdrowia podpowiadal mi ciagle ze mam cos powaznego,mowilam jak mozna sie tak zle czuc, nic nie znajdujac......bylam zalamana,bezsilna,skierowano mnie do psychologa,potem psychiatra-diagnoza nerwica ,zaburzenia wegetatywne.
Nie wierzylam nie moglam pojac jak to.Ja tak zle sie na codzien czuje a lekarze mowia tylko nerwica....koszmar .Szukalam dalej nie dowierzalam objawy wogole nie przechodzily,mijaly lata i ,nic lepiej ciagle ten sam stan,nieustajace zawroty i to"dziwne uczucie w glowie".Obawa ze sie przewroce.Potem zaczely nasilac sie zlewne poty gdzie tylko nie weszlam czy sklep,przedszkole,urzedy oblana bylam silnym potem,stres byl przy ty okropny bo balam sie ze upadne ze sie wywroce ,szybko musialm opuscic dane miejsce i co...........dalej z tym zyje.Minelo 6 lat teraz mam 32 lata i nic sie nie zmienilo,doszly tylko leki i ogromny strach.Jestem uwieziona w domu nigdzie nie moge wychodzic,do sklepu nie wejde bo wszystko sie nasila jakies skupiska ludzi nie wchodz w gre,nie wiem tak naprawde co to jest i czy to ta nerwica...czy ktos tak ma i czy uwierzyl ze te objawy to wlasnie nerwica.???jestem na psychoterapi juz 6 miesiecy i jak na razie nic sie nie zmienia poza tym ze moja pani ciagle wbija mi do glowy ze to wslasnie nerwica i utwierdza mnie w tym przekonaniu a mi tak ciezko to zrozumiec i bardzo sie z tym mecze i tymi codziennymi objawami ktore sa ciagle.Chetnie z kims porozmawiam......pozdrawiam


Witaj.
Ja choruję od ponad roku, diagnoza od lutego. Na początku również zaczęło się od zataczania i zawrotów głowy. Potem krok po kroku dochodziły takie objawy jak: gula w gardle, bóle w roznych miejscach ciała, depersonalizacja, tachykardia, skurcze palców u stóp. Badania wszystkie ok, Tomografia ok, doppler wykazal zwężenie tętnicy kręgowej. Później doszły objawy lękowe w sklepach, rozmowie z ludzmi: gorąco, trzęsienie całego ciała i uczucie że zaraz zemdlejesz. Choć nigdy nie doszło do tego. Ogólne osłabienie i lęk przed lękiem...Neurolog przepisała mi prochy co dało mi jakoś mozliwość funkcjonowania, wyjścia do pracy itp. Teraz są dni lepsze i gorsze...Ogólnie lęk się zmniejszył i ataki też ale dopada mnie co klilka godzin taka słabość ;-( i znów pytanie czy to niedokrwienie czy niedocukrzenie....a to tylko nerwica przypomina o sobie. Beznadziejne uczucie.

Pytanie: ma ktoś z Was takie uczucie: czuję się super, nie myślę o tym czy znów złapie mnie atak, czy źle się poczuję a za moment zjazd....brak sil,nogi z waty, dziwnie w głowie trwa to chwilę do paru minut a potem przechodzi, tak mi się robi kilka razy w ciagu dnia....


oczywiście że tak. Kilkakrotnie w ciągu dnia następuje zmiana nastroju. Wstaje czuje że mógłbym góry przenosić, potem za kilka godzin opadam z sił i idę spać, jak jest deszczowo to nawet ze 2-3 razy dziennie się kimnę a w nocy też śpię.
Wygląda to wzorowo na cukrzycę, ale badania wszelkie miałem i nic mi nie dolega. Ale jest tak jak mówisz, raptowny spadek siły, wtedy chwytam za słodkie, potrafię ze 2-3 czekolady zjeść. Kiedyś mi wkręcano chore nadnercza ale to tez bzdura. Organizm osłabiony, nerwy działają mimo wszystko, my się czujemy dobrze ale układ nerwowy pracuje i to na wysokich obrotach, przynajmniej ja tak sobie to tłumacze. Do wachań nastroju i siły już przywykłem, nie znajduje na to rady i tu chyba ani psychiatra ani amputacja mózgu nie pomoże :-) taki już chyba będe zawsze
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
30 maja 2016, 21:58

jak zyje z nerwica-moja historia

przez BeataRD 25 wrz 2016, 11:58
KrzysztofMeras napisał(a):
BeataRD napisał(a):
finlandia napisał(a):Witam wszystkich dotknietych ta wstretna przypadloscia.Chcialam sie z wami podzielic moimi doswiadczniami zwiazanymi z nerwica.Wszystko zaczelo sie 6 lat temu.przezylam wtedy stres poniewaz moj maly synek zachorowal na zapalenie pluc i bardzo silnie byl odwodniony.Ale udalo sie -wyzdrowial i wrocilismy do domu.Od tamtego czasu ja sie zle czuje.....zaczelo sie dziwnym lekkim chwianiem,mialam wrazenie ze mam pod nogami przeszkode,ze upadne badz sie potkne,stan ten nie przechodzil,czulam sie przy tym dziwnie slaba,bez energi.....az w koncu postanowilam udac sie do lekarza ze wzglwdu na ten dziwny stan i dziwne zawroty glowy,tak je opisywalam bo wydawalo mi sie ze mi sie kreci w glowie..........przy tym byly bole glowy i dziwny scisk,,,,,,poszlam do neurologa,zbadal,powiedzial ze nic nie widzi,jednak nie dawalo mi to spokoju ciagle bylo zle......poszlam na prywatna tomografie glowy-wynik dobry a myslalam ze mam raka badz cos innego.Potem kolejna wizyta u neurologa ze nic sie nie poprawia zrobil probe tezyczkowa wyszla tezyczka ,powiedzial ze moze byc ona na tle nerwowym badz przez tarczyce.Tarczyca zbadana nic nie wykryto.Na codzien borykalam sie z tymi objawami:od rana do wieczora bylam slaba,bolala mnie glowa,dziwnie sie chwialam,mialam wrazenie ze nogi mi sie placza i ze w glowie mi wiruje ,ze mam zachwiania rownowagi,nie wychodzilam sama do sklepow i innych miejsc bo balam sie ze cos mi sie stanie bo tak zle sie czulam.Bylam bezsilna lekarza nic nie widzieli,zrobilam szereg badan z krwi,przeswietlenie kregoslupa,rezonans glowy,rezonans kregoslupa,tk glowy,rtg kregoslupa,przeleczylam tez niby bolerioze ktorej nie mialam bo wyniki byly malo wiarygodne,bylam u zakaznika,masazysty,kregaza,lekarza chorob wewnetrznych,badania w szpitalu,badania odkleszczowe i nic nie wyszło,wszystko ok a moj stan zdrowia podpowiadal mi ciagle ze mam cos powaznego,mowilam jak mozna sie tak zle czuc, nic nie znajdujac......bylam zalamana,bezsilna,skierowano mnie do psychologa,potem psychiatra-diagnoza nerwica ,zaburzenia wegetatywne.
Nie wierzylam nie moglam pojac jak to.Ja tak zle sie na codzien czuje a lekarze mowia tylko nerwica....koszmar .Szukalam dalej nie dowierzalam objawy wogole nie przechodzily,mijaly lata i ,nic lepiej ciagle ten sam stan,nieustajace zawroty i to"dziwne uczucie w glowie".Obawa ze sie przewroce.Potem zaczely nasilac sie zlewne poty gdzie tylko nie weszlam czy sklep,przedszkole,urzedy oblana bylam silnym potem,stres byl przy ty okropny bo balam sie ze upadne ze sie wywroce ,szybko musialm opuscic dane miejsce i co...........dalej z tym zyje.Minelo 6 lat teraz mam 32 lata i nic sie nie zmienilo,doszly tylko leki i ogromny strach.Jestem uwieziona w domu nigdzie nie moge wychodzic,do sklepu nie wejde bo wszystko sie nasila jakies skupiska ludzi nie wchodz w gre,nie wiem tak naprawde co to jest i czy to ta nerwica...czy ktos tak ma i czy uwierzyl ze te objawy to wlasnie nerwica.???jestem na psychoterapi juz 6 miesiecy i jak na razie nic sie nie zmienia poza tym ze moja pani ciagle wbija mi do glowy ze to wslasnie nerwica i utwierdza mnie w tym przekonaniu a mi tak ciezko to zrozumiec i bardzo sie z tym mecze i tymi codziennymi objawami ktore sa ciagle.Chetnie z kims porozmawiam......pozdrawiam


Witaj.
Ja choruję od ponad roku, diagnoza od lutego. Na początku również zaczęło się od zataczania i zawrotów głowy. Potem krok po kroku dochodziły takie objawy jak: gula w gardle, bóle w roznych miejscach ciała, depersonalizacja, tachykardia, skurcze palców u stóp. Badania wszystkie ok, Tomografia ok, doppler wykazal zwężenie tętnicy kręgowej. Później doszły objawy lękowe w sklepach, rozmowie z ludzmi: gorąco, trzęsienie całego ciała i uczucie że zaraz zemdlejesz. Choć nigdy nie doszło do tego. Ogólne osłabienie i lęk przed lękiem...Neurolog przepisała mi prochy co dało mi jakoś mozliwość funkcjonowania, wyjścia do pracy itp. Teraz są dni lepsze i gorsze...Ogólnie lęk się zmniejszył i ataki też ale dopada mnie co klilka godzin taka słabość ;-( i znów pytanie czy to niedokrwienie czy niedocukrzenie....a to tylko nerwica przypomina o sobie. Beznadziejne uczucie.

Pytanie: ma ktoś z Was takie uczucie: czuję się super, nie myślę o tym czy znów złapie mnie atak, czy źle się poczuję a za moment zjazd....brak sil,nogi z waty, dziwnie w głowie trwa to chwilę do paru minut a potem przechodzi, tak mi się robi kilka razy w ciagu dnia....


oczywiście że tak. Kilkakrotnie w ciągu dnia następuje zmiana nastroju. Wstaje czuje że mógłbym góry przenosić, potem za kilka godzin opadam z sił i idę spać, jak jest deszczowo to nawet ze 2-3 razy dziennie się kimnę a w nocy też śpię.
Wygląda to wzorowo na cukrzycę, ale badania wszelkie miałem i nic mi nie dolega. Ale jest tak jak mówisz, raptowny spadek siły, wtedy chwytam za słodkie, potrafię ze 2-3 czekolady zjeść. Kiedyś mi wkręcano chore nadnercza ale to tez bzdura. Organizm osłabiony, nerwy działają mimo wszystko, my się czujemy dobrze ale układ nerwowy pracuje i to na wysokich obrotach, przynajmniej ja tak sobie to tłumacze. Do wachań nastroju i siły już przywykłem, nie znajduje na to rady i tu chyba ani psychiatra ani amputacja mózgu nie pomoże :-) taki już chyba będe zawsze


Dokładnie tak jak piszesz, wstajesz z energią i myślisz wreszcie będzie dobry dzień, humor dopisuje a tu cyk-moment- i Cię nie ma ....Kurcze jak to pokonać? Mnie jest gorzej jak wieje wiatr...;-( . Najgorzej w pracy jak musisz pracować . ech ...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 wrz 2016, 18:50

jak zyje z nerwica-moja historia

przez KrzysztofMeras 25 wrz 2016, 12:04
Musi samo przejść...niestety. A bierzesz SSRI albo Benzo?
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
30 maja 2016, 21:58

jak zyje z nerwica-moja historia

przez BeataRD 25 wrz 2016, 12:14
KrzysztofMeras napisał(a):Musi samo przejść...niestety. A bierzesz SSRI albo Benzo?


Alprox od 0,5 do 1,5 zalezy od dnia , ostatnio staram się dawać sobie jak najmniejsze dawki. W weekendy kiedy nie pracuje mogę przeżyć wprawdzie na "kacu" bez tabletki. TRochę rozregulowałam system brania tabletek. Ale jak mi dobrze to nie chce brac , jak mi gorzej np. w pracy to dobieram . I takie to też bez sensu...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 wrz 2016, 18:50

jak zyje z nerwica-moja historia

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 25 wrz 2016, 12:26
finlandia napisał(a):widzis ztobie przeszlo po pol roku a mnie trzyma juz 6 lat i nie chce puscic,probuje na rozne sposoby.,ale nic nie pomaga i dlatego nie wierze ze to od nerwicy i boje sie ze to cos innego tylko nie wiem co i nie umiem sobie sama pomoc....tragedia

Może za często o tym myślisz? Skupiasz uwagę na czymś, co nie miałoby racji bytu, gdybyś nie wpadła w błędne koło autodestruktywnych myśli.
Ewidentnie to wygląda na nerwicę i jeżeli nie wykryto somatycznej przyczyny, to wiedz, że nic Ci nie jest.
Potrzebujesz komfortu psychicznego i dużo odpoczynku. Permanentne napięcie nerwowe jest bardzo szkodliwe dla zdrowia (układ nerwowy jest połączony z odpornościowym) i sprawnego myślenia.
Uzupełnij magnez, ponieważ jego niedobory są częstą przyczyną problemów natury psychicznej.
Trzymaj się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

jak zyje z nerwica-moja historia

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 25 wrz 2016, 12:30
KrzysztofMeras napisał(a):Wygląda to wzorowo na cukrzycę, ale badania wszelkie miałem i nic mi nie dolega. Ale jest tak jak mówisz, raptowny spadek siły, wtedy chwytam za słodkie, potrafię ze 2-3 czekolady zjeść. Kiedyś mi wkręcano chore nadnercza ale to tez bzdura. Organizm osłabiony, nerwy działają mimo wszystko, my się czujemy dobrze ale układ nerwowy pracuje i to na wysokich obrotach, przynajmniej ja tak sobie to tłumacze. Do wachań nastroju i siły już przywykłem, nie znajduje na to rady i tu chyba ani psychiatra ani amputacja mózgu nie pomoże :-) taki już chyba będe zawsze

Te cukrzyce, chore nadnercza i inne bzdury wkręcają hipochondrycy, którzy zresztą również cierpią na nerwicę. Lepiej ich nie słuchać, bo dzięki nim można sobie wmówić, że się umiera.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

jak zyje z nerwica-moja historia

przez KrzysztofMeras 25 wrz 2016, 12:35
BeataRD napisał(a):
KrzysztofMeras napisał(a):Musi samo przejść...niestety. A bierzesz SSRI albo Benzo?


Alprox od 0,5 do 1,5 zalezy od dnia , ostatnio staram się dawać sobie jak najmniejsze dawki. W weekendy kiedy nie pracuje mogę przeżyć wprawdzie na "kacu" bez tabletki. TRochę rozregulowałam system brania tabletek. Ale jak mi dobrze to nie chce brac , jak mi gorzej np. w pracy to dobieram . I takie to też bez sensu...


Alprox jest strasznie uzależniający - to dobrze, że kontrolujesz jego przyjmowanie. Ja dostałem go w Kwietniu, ale nie wykupiłem.
W jakiś sposób widzę, że się wyciszasz a jednak nadal trochę brakuje bo mówisz że masz objawy.

Próbowałaś odstawić leki? U mnie, rezygnacja z Hydroksyzyny i mieszanki ziół którą piłem 3 razy dziennie pomogła. Przy Hydro miałem
"trząski" i inne dziwne objawy, od kozłka lekarskiego bolała mnie głowa, może spróbuj odstawić na tydzień? U mnie rzucenie wszystkiego
dało dobre rezultaty, możesz sprawdzić jak zareagujesz na odstawienie Alproxu, jak nie dasz rady to sobie zarzucisz tabsa i tyle, możesz
tylko zyskać.

P.S kolega pisze o przyjmowaniu Magnezu - przestrzegam przed tym. U mnie poziom magnezu był dobry, włączenie do diety tabletek z dużą
dawka magnezu wywołało migrenę i duże komplikacje. Nie powinno się go łykać bez konsultacji z lekarzem. Pierw badania krwi
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
30 maja 2016, 21:58

jak zyje z nerwica-moja historia

Avatar użytkownika
przez Aligheri 25 wrz 2016, 12:39
Finlandia jakbyś opisała swoje samopoczucie w przeciągu ostatniego dnia, bądź też tygodnia? Zgodzisz się z tym że nastrój twój przebiegał wokół silnych przeżyć, niezadowolenia, smutku, jakiegoś wyrazu niepokoju? Wszelkie dolegliwości fizyczne mogą wynikać z ciągłego stresu, napięcia psychicznego i fizycznego, lęku, bo siła ich oddziaływania ma większe przebicie niż mogłoby się wydawać. Postaraj się identyfikować uczucia, często te o zabarwieniu negatywnym, a wtedy może dojdziesz do tego że są rezultatem podłoża psychicznego. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na ten cytat "ale nic nie pomaga i dlatego nie wierze ze to od nerwicy i boje sie ze to cos innego tylko nie wiem co", może to nie jest kwestia wiary, a braku wiedzy i zrozumienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
04 maja 2016, 14:29

jak zyje z nerwica-moja historia

Avatar użytkownika
przez Rabinizm 25 wrz 2016, 12:40
KrzysztofMeras napisał(a):P.S kolega pisze o przyjmowaniu Magnezu - przestrzegam przed tym. U mnie poziom magnezu był dobry, włączenie do diety tabletek z dużą
dawka magnezu wywołało migrenę i duże komplikacje. Nie powinno się go łykać bez konsultacji z lekarzem. Pierw badania krwi

Polecam naturalne metody, np. picie kakao. Każdemu doradzam napój bogów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
374
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 15:40

jak zyje z nerwica-moja historia

przez BeataRD 25 wrz 2016, 12:53
KrzysztofMeras napisał(a):
BeataRD napisał(a):
KrzysztofMeras napisał(a):Musi samo przejść...niestety. A bierzesz SSRI albo Benzo?


Alprox od 0,5 do 1,5 zalezy od dnia , ostatnio staram się dawać sobie jak najmniejsze dawki. W weekendy kiedy nie pracuje mogę przeżyć wprawdzie na "kacu" bez tabletki. TRochę rozregulowałam system brania tabletek. Ale jak mi dobrze to nie chce brac , jak mi gorzej np. w pracy to dobieram . I takie to też bez sensu...


Alprox jest strasznie uzależniający - to dobrze, że kontrolujesz jego przyjmowanie. Ja dostałem go w Kwietniu, ale nie wykupiłem.
W jakiś sposób widzę, że się wyciszasz a jednak nadal trochę brakuje bo mówisz że masz objawy.

Próbowałaś odstawić leki? U mnie, rezygnacja z Hydroksyzyny i mieszanki ziół którą piłem 3 razy dziennie pomogła. Przy Hydro miałem
"trząski" i inne dziwne objawy, od kozłka lekarskiego bolała mnie głowa, może spróbuj odstawić na tydzień? U mnie rzucenie wszystkiego
dało dobre rezultaty, możesz sprawdzić jak zareagujesz na odstawienie Alproxu, jak nie dasz rady to sobie zarzucisz tabsa i tyle, możesz
tylko zyskać.

P.S kolega pisze o przyjmowaniu Magnezu - przestrzegam przed tym. U mnie poziom magnezu był dobry, włączenie do diety tabletek z dużą
dawka magnezu wywołało migrenę i duże komplikacje. Nie powinno się go łykać bez konsultacji z lekarzem. Pierw badania krwi


Własnie czuję podświadomie, że już czas na odstawienie leku, tylko że właśnie to uzależnienie jest najgorsze. Niby biorę małe dawki ale i tak, kiedy nie wezmę tabletki czuję że jej brakuje... Trzęsie mną, słabo, zimno, gorąco, przydałby się dwutygodniowy urlop, żeby to przetrzymać....Chociaż może jak się uprę ;-) Najgorsze te objawy somatyczne , gdyby to minęło byłabym w raju, bo ataki i lęki minęły...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 wrz 2016, 18:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do