Strach przed wyjściem z domu

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Strach przed wyjściem z domu

Avatar użytkownika
przez Priscilla_126 26 sie 2016, 18:46
Nie wiem, jak sobie z nim poradzić. Mam go od kilku lat i chciałabym, żeby zniknął, bo utrudnia mi funkcjonowanie na dworze, nigdzie nie wychodzę i często są o to kłótnie z rodzicami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
25 sie 2016, 01:00
Lokalizacja
Warszawa

Strach przed wyjściem z domu

przez dubidu 26 sie 2016, 20:40
Doskonale Cię rozumiem. Strach przed wyjściem z domu sparaliżował mnie kiedyś do tego stopnia, że nie wychodziłam z niego praktycznie w ogóle. Tyle co musiałam dojechać na uczelnię (był to wtedy koszmar nie do opisania), z której i tak często rezygnowałam, żeby zostać w domu. Coś niebywale piekielnego i rujnującego życie i samego człowieka. Minęło 10 lat... teraz wychodzę. Swój lęk w skali od 1 do 10 (kiedyś było 12) teraz oceniam na... 2. Może 3. Samego wychodzenia z domu już się nie boję. Nauczyłam się jednej ważnej rzeczy...nieważne w jak nerwowym stanie wychodzę...im dłużej idę, tym mniej się boję. I to jest fakt, bo największy lęk pojawia się chwilę po wejściu w sytuację go wywołującą. Wychodzę z domu ---> denerwuję się...wyszłam ----> bardzo się boję, oddalam się coraz bardziej - --->zaraz zemdleję, udusze się, spanikuję---> I tu jest apogeum lęku! A gdy lęk osiągnie swoje apogeum, to powoli zacznie opadać. Stąd też po pewnym czasie odległość od domu przestała mieć znaczenie, a wręcz im dalej się idzie, tym jest lepiej. Jednak jest to ciężka sprawa do pokonania. Wiele rzeczy musiało się w moim życiu wydarzyć, żebym teraz mogła taki post napisać...
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 lip 2016, 10:33

Strach przed wyjściem z domu

Avatar użytkownika
przez Priscilla_126 26 sie 2016, 21:20
dubidu napisał(a):Doskonale Cię rozumiem. Strach przed wyjściem z domu sparaliżował mnie kiedyś do tego stopnia, że nie wychodziłam z niego praktycznie w ogóle. Tyle co musiałam dojechać na uczelnię (był to wtedy koszmar nie do opisania), z której i tak często rezygnowałam, żeby zostać w domu. Coś niebywale piekielnego i rujnującego życie i samego człowieka. Minęło 10 lat... teraz wychodzę. Swój lęk w skali od 1 do 10 (kiedyś było 12) teraz oceniam na... 2. Może 3. Samego wychodzenia z domu już się nie boję. Nauczyłam się jednej ważnej rzeczy...nieważne w jak nerwowym stanie wychodzę...im dłużej idę, tym mniej się boję. I to jest fakt, bo największy lęk pojawia się chwilę po wejściu w sytuację go wywołującą. Wychodzę z domu ---> denerwuję się...wyszłam ----> bardzo się boję, oddalam się coraz bardziej - --->zaraz zemdleję, udusze się, spanikuję---> I tu jest apogeum lęku! A gdy lęk osiągnie swoje apogeum, to powoli zacznie opadać. Stąd też po pewnym czasie odległość od domu przestała mieć znaczenie, a wręcz im dalej się idzie, tym jest lepiej. Jednak jest to ciężka sprawa do pokonania. Wiele rzeczy musiało się w moim życiu wydarzyć, żebym teraz mogła taki post napisać...

Cieszę się, że już Ci prawie przeszło :) I dzięki za radę :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
25 sie 2016, 01:00
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 14 gości

Przeskocz do