boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

przez aguss8787 23 lip 2016, 21:24
boje się...
że umrę..
że zachoruję, na raka, że nie wygram, że przejedzie mnie samochód, że coś mi się stanie
i nie będę patrzeć jak moja córka dorasta
ma 5 latek, potrzebuje mamy,
przecież jak umrę to nawet mnie pamiętać nie będzie
a ja dla niej świat do góry nogami wywrócę :(
psycholog 2 razy - nie przypadł do gustu, więcej ja gadałam niż otrzymałam wsparcia
psychiatra - włączył leki, stwierdził silną nerwicę
ale po lekach pływałam, czułąm się naćpana
odrzuciłam

czekam na kolejną wizytę u psychologa, nowego
kobiety tym razem

straciłam dziecko, 4 miesiące temu, dowiedziałam się, że mój synek w umarł we mnie, 21 tydzień ciąży, połowa, brzuch, ruchy
tragedia
przeszłam piekło



każdy ból w moim ciele, każda dysfunkcja od razu zapala światło - a to może rak, a to może już przerzuty są, a zaraz umrę
a co jak dostanę białaczki, z tego nikt nie wychodzi
a co jak mam guza mózgu, a jeśli tętniak pęknie

jak żyć
nie potrafię
nie umiem się cieszyć z chwil
moja głowa chyba eksploduje
jak przestać o tym myśleć
:(
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
02 kwi 2016, 13:47

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

przez Vicki512 24 lip 2016, 15:54
Mam podobnie. Też się boję że xachoruję, umrę a mam dzieci i co będzie dalej. Nie wiem skąd to się bierze. Tylko ja mam całe mnóstwo lęków i obniżony nastrój jeszcze.
Co do twojej straty to cię rozumiem bo sama też straciłam dziecko w połowie ciąży. Ale miałam już synka więc było o tyle łatwiej. Po roku byłam w kolejnej ciąży i urodziłam zdrowego chłopaka. Choć nie powiem że się nie stresowałam.
Zrób porządek z głową ( może inny lek, psycholog ) i spróbuj ponownie. Głowa do góry :great:
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
29 cze 2016, 11:44

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 24 lip 2016, 16:03
dobrze to znam.to że umrzesz ,że wyrwane ząbki nigdy nie odrosną,obcięte nogi nie odrosną,po przerwaniu rdzenia i uszkodzeniu mózgu tracisz władzę w kończynach na zawsze to tylko dlatego że fizycznie jesteśmy tylko mięsnymi workami na gówno.czy byś wolała być robotem który się pozbiera po każdej awarii a choroby psychiczne?wystarczy wymienić oprogramowanie,urazy psychiczne?wystarczy usunąć spam do kosza.a działając przez setki lat dużo wiecej się nauczysz o tym świecie.ciało z metalu i szkła nierozkładalne i niejadalne.wyobraz sobie nagrobki nie z kamienia a uszyte z mięsa i ze skóry z wytatuowanymi datami urodzenia śmierci i imionami i nazwiskami.nie chcesz być mięsnym workiem na gówno który zostanie po śmierci zjedzony przez bakterie jelitowe przez co będzie śmierdział gorzej niż gówno,potem robale i wreszcie rośliny kiedy za życia miał raka,AIDS,HCV czy inną tragiczną chorobę bakterie,wirusy,komórki rakowe zawarte w ciele chorego znacząco użyzniają ziemię w tym miejscu przez co zielsko na grobie jest wyjątkowo bujne i wokół grobu pierścień z grzybów rytualnie co roku.żałosne.?wolała byś być maszyną?bo ja tak..nie jestem zadowolony że tatunio mnie wybzykał zamiast sklecić z metalu i szkła.jak społeczeństwo będzie dalej myślało kutachami i cipkami wkrótce wyginiemy jak dinozaury.kanibale twierdzili że najsmaczniejsze są mięśnie i mózg.często mi się śni że moje ciało sie rozpada,stypa za mnie,mój czerwony nagrobek i że leżę na stercie zdechłych capiących rozpadniętych zeszkieletowanych kur na gnojowniku co mi boleśnie przypomina jak niedługo będe wyglądał i pachniał.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7866
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

przez aguss8787 26 lip 2016, 22:26
jak wyłączyć takie negatywne myślenie?
bez przerwy myślę o chorobach jakie mogą mi się przytrafić
nie potrafię cieszyć się z miłych rzeczy
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
02 kwi 2016, 13:47

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez Natla_Miness 26 lip 2016, 22:59
Pewnie zauważyłaś, że samo się to nakręca. Myślisz, że ci źle i jest jeszcze gorzej. Skoro leki nie załatwiają u ciebie sprawy to można iść do psychologa. Możesz też się pocieszyć, że ta dolegliwość jest jakoś zbadana. Takie lękliwe myśli to typowe objawy i może uda się coś z tym zrobić. Sam lęk, że jest coś nie tak z tobą też pewnie się pojawia, nie ma co się obwiniać, to takie samo zaburzenie jak choroby somatyczne. Tylko, że skoro mówisz, że masz hipochondrię, myślisz o chorobach, to łatwo możesz zacząć szukać różnych chorób, tym razem psychicznych i je sobie przypisywać.
Wcześniej monk.2000
Avatar użytkownika
Offline
Posty
380
Dołączył(a)
28 sty 2016, 21:09

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

przez aguss8787 26 lip 2016, 23:23
nie biorę leków
przerwałam leczenie miesiąc temu
do psychologa idę za dwa tygodnie
tak, zdecydowanie jest tak, że sama siebie napędzam
pytanie jak przestać to robić bez farmakologii
chcę iść do psychologa, ale nie mają terminów
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
02 kwi 2016, 13:47

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez Teksas 27 lip 2016, 01:00
aguss8787 napisał(a):nie biorę leków
przerwałam leczenie miesiąc temu
do psychologa idę za dwa tygodnie
tak, zdecydowanie jest tak, że sama siebie napędzam
pytanie jak przestać to robić bez farmakologii
chcę iść do psychologa, ale nie mają terminów



Cierpię na to samo......choruję na wiele chorób. Oczywiście tych poważnych. Może Twój stan jest lżejszy, bo ja nie dałbym rady przestać brać leków. Miałem takie jazdy, że nawet nie chcę o tym myśleć. Jeśli farmakologia Cię odstrasza, to pozostaje psychoterapia. Albo prywatnie, jeśli masz środki, albo za skierowaniem od psychologa. Ale to potrwa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
12 kwi 2016, 21:05

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez Natla_Miness 27 lip 2016, 01:07
Od siebie mogę polecić mindfulness, czyli "psychologiczną medytację". Siada się gdzieś w ciszy i skupia uwagą na jakimś obiekcie, co w efekcie ma wyciszyć myśli. Możliwe, że zaczną się wtedy pojawiać różne uciążliwe myśli. Wtedy jest okazja, żeby się z nimi poczuć komfortowo. Zamiast się nakręcać się tym, że wszystko się źle układa, czy cokolwiek złego dzieje można oglądać myśli niczym dobry horror.

Niestety nie jest to as w rękawie na istniejące nieszczęścia. Interesuję się tematem ponad 5 lat i jak na razie nirwany nie widać. :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
380
Dołączył(a)
28 sty 2016, 21:09

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 27 lip 2016, 09:31
aguss8787 napisał(a):boje się...
że umrę..
że zachoruję, na raka, że nie wygram, że przejedzie mnie samochód, że coś mi się stanie
i nie będę patrzeć jak moja córka dorasta
(...)
psycholog 2 razy - nie przypadł do gustu, więcej ja gadałam niż otrzymałam wsparcia
psychiatra - włączył leki, stwierdził silną nerwicę
ale po lekach pływałam, czułąm się naćpana
odrzuciłam


Witaj aguss8787!

Nie trzeba być wytrawnym specjalistą, by na podstawie nawet tak krótkiego wpisu na forum, zdawać sobie sprawę, że chorujesz na silną nerwicę, którą dodatkowo nakręcasz swoimi myślami. Dziwi mnie jednak Twoja szybka rezygnacja z leczenia. Leki zawsze mają skutki uboczne, które z czasem powinny łagodnieć. Pierwsze efekty widać zazwyczaj dopiero po 2-3 tygodniach od rozpoczęcia farmakoterapii. W przypadku nerwicy jednak metodą leczenia z wyboru powinna być psychoterapia, bo tylko ona zapewnia leczenie przyczynowe. Rezygnacja z terapii po dwóch wizytach u terapeuty/psychologa to trochę niepoważne. Liczę, że psycholog, do którego teraz się umówiłaś bardziej przypadnie Ci do gustu. Nie licz jednak, że po jednej czy dwóch sesjach Twoje problemy w cudowny sposób zostaną rozwiązane. To nie psycholog ma rozwiązać Twoje problemy. To Ty masz je rozwiązać, oczywiście korzystając ze wskazówek terapeuty. Życzę owocnej pracy w oswajaniu swoich lęków i pozdrawiam!
Psycholog
Posty
7571
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 27 lip 2016, 13:18
ty umrzesz,psycholog umrze jednak większosc o tym nie myśli lub nie chce myśleć i woli się wyszaleć i dopieprzyć innym.a jak przyjdzie co do czego to się kopie studnie kiedy wybuchnie pożar.życie wcale nie jest takie fajne skoro jest żałosne.żałosne jest to iż niewiele trzeba by umrzeć.choćby ta banalna kulka w łeb z małokalibrówki albo odbicie się pioruna od latarni,letalne rakowe geny z dziada pradziada,białaczka polekowa zafundowana w zakładzie psychiatrycznym po lekach którymi gwałcą codziennie i nawet jak detent wyjdzie po kilkunastu latach na wolnosc wkrótce umrze.w twardej skarbonce na karku mieszka smaczny skarb.gdy ją przestrzelisz to zjesz mnie całego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7866
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 27 lip 2016, 13:48
ekspert_abcZdrowie napisał(a):Nie trzeba być wytrawnym specjalistą, by na podstawie nawet tak krótkiego wpisu na forum, zdawać sobie sprawę, że chorujesz na silną nerwicę, którą dodatkowo nakręcasz swoimi myślami. Dziwi mnie jednak Twoja szybka rezygnacja z leczenia. Leki zawsze mają skutki uboczne, które z czasem powinny łagodnieć. Pierwsze efekty widać zazwyczaj dopiero po 2-3 tygodniach od rozpoczęcia farmakoterapii. W przypadku nerwicy jednak metodą leczenia z wyboru powinna być psychoterapia, bo tylko ona zapewnia leczenie przyczynowe. Rezygnacja z terapii po dwóch wizytach u terapeuty/psychologa to trochę niepoważne. Liczę, że psycholog, do którego teraz się umówiłaś bardziej przypadnie Ci do gustu. Nie licz jednak, że po jednej czy dwóch sesjach Twoje problemy w cudowny sposób zostaną rozwiązane. To nie psycholog ma rozwiązać Twoje problemy. To Ty masz je rozwiązać, oczywiście korzystając ze wskazówek terapeuty. Życzę owocnej pracy w oswajaniu swoich lęków i pozdrawiam!


Pozwolę sobie skomentować te mądrości, z mojego 11 letniego doświadczenia wynika, że:

-efekty uboczne po lekach nie świadczą bynajmniej o tym, że lek działa, większość pacjentów wierzy, że jak lek wywołuje nieprzyjemne objawy to i pomaga, bo coś za coś, zazwyczaj dochodzi się do etapu kiedy człowiek stwierdza np. po 2 latach że ma jazdy jak miał i próbuje wtedy lek odstawić, nie daje rady, bo masa efektów odstawiennych jeszcze chorszych niż choroba na którą brał lek, i pakuje się w jeszcze bardziej gówniany i szkodliwy lek uzależniający

-rezygnacja z terapii po dwóch wizytach świadczy tylko o tym, że terapeuta nie ma umiejętności przekonania pacjenta do sensu terapii lub ma tak nieprzyjemny i odpychający charakter, ze człowiek złamany chorobą nie chce się dodatkowo dobijać i szuka gdzie indziej, bo po co marnować czas.
Ja chodziłam dlużej do psychologów, miesiącami, ale kiedy docierało do mnie, że to tylko pogawędki z obcym człowiekiem, który nie pamięta o czym mowiliśmy ostatnio i nie pamięta mojego imienia, i za każdym razem muszę w kółko klepać to samo, bo oczywiście żadnych "wskazówek" mi nie udzielano, więc wychodziłam z niczym, tylko z bolem świeżo rozdrapanej rany której nikt nie opatrzył

-proszę nie kłamać, szanowny ekspercieabczdrowie, że psycholog udzieli jakiekolwiek wskazówki, ONI NIE SĄ OD UDZIELANIA WSKAZÓWEK ANI DOBRYCH RAD, oni sami tak o sobie mówią, przerabiałam to będąc pół roku na oddziale nerwic. Byliśmy pouczani na społeczności, ze jak my pacjenci śmiemy prosić o dobre rady, oni nie są wróżkami i ich rola nie polega na doradzaniu czegokolwiek. Psycholodzy to są po prostu dzivvki, do których pacjent idzie żeby się wygadać (spuścić), to że niektórym to pomaga, to fakt, tak jak niektorym pomaga placebo. Wiara czyni cuda.

-i wreszcie dochodzimy do konkluzji, tak pacjent ma sobie poradzić sam, tylko dlaczego od człowieka ze złamaną nogą nie wymaga się żeby po prostu nie myślał o tym bólu, żeby spróbował na złamanej nodze stanąć małymi kroczkami, pochodzić, żeby wizualizował sobie, że jest zdrowa i myślał pozytywnie. Dlaczego nieprzytomnemu pacjenta który trafia na oddział ratunkowy nie każe się po prostu wstać i iść do domu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez Korat 27 lip 2016, 13:58
ekspert_abcZdrowie napisał(a):[
Rezygnacja z terapii po dwóch wizytach u terapeuty/psychologa to trochę niepoważne.


Jeśli chce pani pomóc, to proszę nie oceniać. Pacjenci wielokrotnie słusznie rezygnują z pracy z osobami, które nie spełniają należycie swojej roli. Większy problem to to, że często robią to za późno.

ekspert_abcZdrowie napisał(a):[
Dziwi mnie jednak Twoja szybka rezygnacja z leczenia. Leki zawsze mają skutki uboczne


Nie ma nic złego w rezygnacji z leku, gdy skutki uboczne przerastają pacjenta, proszę o trochę powagi...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
982
Dołączył(a)
17 lip 2010, 16:15
Lokalizacja
Woj. Pomorskie

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez Eteryczna 27 lip 2016, 15:55
bedzielepiej, Wybacz ,że się nie zgodzę z Tobą odnośnie terapii ,sama też chciałam wiać po dwóch trzech sesjach.zostałam i to mi ogromnie pomogło tylko że ja chodziłam do psychoterapeuty a to jest różnica .Ponad dwa lata terapi czyli nie udzielania komuś tylko wzkazówek raczej ciężkiej pracy opierającej się na wspólpracy z terapeutą ,praca nad sobą a to boli wymaga odwagi,cierpliwości i cięzkiej pracy co dnia w dużej mierze Twojej .Terapia nie polega na wygadaniu się tylko na sukcesywnym przepracowaniu swoich problemów a terapeuta w tym pomaga.
aguss8787, Tutaj kieruję słowa do Ciebie to jak się czujesz jest efektem tego co myślisz więc jak sama widzisz należałoby to myślenie zmienic?Popracować nad sobą na terapii życzę Ci aby to Ci się udało i byś nauczyła się panować nad lękami dopiero wtedy będziesz spokojna...Boi się każdy najważniejsze by nauczyć się te lęki przezwyciężać.Trzymam kciuki za Ciebie!Powodzenia.
''Odwaga to nie brak strachu, lecz świadomość, że coś jest ważniejsze niż strach. Odważni nie żyją wiecznie, lecz ostrożni nie żyją wcale.
Spiewaj jakby nikt nie słuchał..
Tańcz jakby nikt nie patrzył..
Kochaj jakby nikt Cię nigdy nie zranił..
Żyj jakby niebo było tu na ziemi..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
802
Dołączył(a)
04 lis 2015, 12:03

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 27 lip 2016, 18:45
Eteryczna napisał(a):bedzielepiej, tylko że ja chodziłam do psychoterapeuty a to jest różnica .


no fakt napisałam psycholodzy co mogło wprowadzić w błąd, ale to byli certyfikowani terapeuci... Może po prostu trafiłaś na kogoś dobrego, ale to rzadkość.

Eteryczna napisał(a):Terapia nie polega na wygadaniu się tylko na sukcesywnym przepracowaniu swoich problemów a terapeuta w tym pomaga.


A co to był za nurt? Ja chodziłam na 3 różne. Ciągłe wracanie do traumy, natłok myśli, gadanie o złych rzeczach, dopóki godzin terapii nie minęła. Wieczne poczucie że zostaję z tym sama. To ma być "przepracowywanie problemu"?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 52 gości

Przeskocz do