Farmakoterapia a życie społeczne

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Farmakoterapia a życie społeczne

przez newborn 16 lip 2016, 17:18
Szukam osób, które leczą się z nerwicy lękowej i podobnych przypadłości stosując farmakoterapię. Zastanawia mnie jak odnajdujecie i funkcjonujecie w przestrzeni społecznej - praca, szkoła, życie towarzyskie. Czy czujecie, że pracujecie wydajnie w pracy? Czy odnosicie sukcesy? Jak na uczelni, w szkole? Czy potraficie się skupić i otrzymywać dobre oceny? Jak z Waszą motywacją i ambicjami? Jestem bardzo ciekaw Waszych odczuć i doświadczeń. Powszechna opinia jest taka, że wszelkiego rodzaju leki przeciwlękowe otumaniają i sprawiają, że człowiek jest jakby wycofany, nieobecny. Czy to prawda? Co innego opinie uczonych-'profesorów' a co innego zdanie osób z doświadczeniem. Proszę podzielcie się Waszym zdaniem, będę niezwykle zaszczycony i wdzięczny. Chodzi mi zwłaszcza o obszar praca-szkoła. W końcu z czegoś trzeba żyć...
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2016, 19:30

Farmakoterapia a życie społeczne

Avatar użytkownika
przez agusiaww 16 lip 2016, 20:46
newborn, nie leczyłam sie i skonczyłam studia, znalazłam prace. Leczę się, mam lepszą pracę, skonczyłam inne studia, mam rodzine, funkcjonuje ok.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Farmakoterapia a życie społeczne

przez newborn 17 lip 2016, 17:14
agusiaww napisał(a):newborn, nie leczyłam sie i skonczyłam studia, znalazłam prace. Leczę się, mam lepszą pracę, skonczyłam inne studia, mam rodzine, funkcjonuje ok.


Miło słyszeć, dziękuję za wypowiedź i życzę dużo zdrowia. Ktoś jeszcze podzieli się opinią?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2016, 19:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Farmakoterapia a życie społeczne

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 17 lip 2016, 17:32
Leczę się, pracuję i mam jakieś tam życie towarzyskie.

Obecnie wszystko jest do bani, a pracy nie lubię, bo wydaje mi się, że się do niej po prostu nie nadaję ( chociaż sformułowanie "do niczego się nadaję" byłoby bardziej adekwatne).
Czuję się osamotniona, niepotrzebna i beznadziejna.

Odstawiłam paroxinor jakiś czas temu i na ten moment tracę kontrolę nad sobą, swoimi lękami, fobiami i ograniczeniami, dlatego powoli wracam do wspomnianego "stabilizatora nastroju"; nie twierdzę, że zacznę lubić swoją pracę albo odnajdę sens swojego jałowego życia, ale na pewno będę patrzyła na nie nieco bardziej przychylnym okiem.

Przez ostatnią dekadę mój układ serotonergiczny chyba zatracił umiejętność radzenia sobie bez chemicznych wspomagaczy i czasem myślę, że przez tendencję do szukania dróg na skróty będę żreć tabsy do końca życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do