Nerwica lękowa-kancerofobia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez Agusko41 02 cze 2016, 10:06
Witam Was wszystkich bardzo serdecznie
Jestem wrakiem człowieka i sama jestem sobie winna.
Od lat zaczytywałam się w forach i artykułach onkologicznych. Od 3 żyję w ciągłym strachu że mam raka (oczywiście coraz to innego). Dziesiątki badań, wizyt lekarskich.. Każdy ból kojarzę z nowotworem. Gdy tylko coś zaboli lub zakłuje, od razu siadam do kompa, wpisuję swoje objawy i co widzę? Rak płuc, rak trzustki, czerniak, chłoniak..itd ..itp. W marcu miałam operację wycięcia guza piersi. Wynik- ropień sutka, czyli nic groźnego. Potem 3 tygodnie w domu, no i się zaczęło. Po miesiącu od operacji stanęłam na wagę i 6 kg mniej, bez żadnej diety!!. Co zrobiłam? Oczywiście internet, hasło” szybka utrata wagi bez przyczyny” i co czytam? Jeden z pierwszych objawów różnych nowotworów. Wtedy załamałam się całkowicie. Faktem jest że jadłam w tym czasie mniej, miałam mniejszy apetyt. Jestem osobą otyłą, więc zdaję sobie sprawę że te 6 kilo dla mnie to nie to samo co 6 kg dla kogoś kto waży 60 kg. Do tego zaraz doszły objawy somatyczne: ból brzucha, ból lędźwiowy, kłucie w lewym boku, kłucie w żołądku, czasem nudności-moja diagnoza- rak trzustki. Strach i napięte nerwy nie opuszczały mnie nawet na chwilę. Trafiłam na badania do szpitala z powodu tego spadku wagi. Badania jakie miałam zrobione to: usg brzucha, kolonoskopia , gastroskopia, tomografia komputerowa brzucha, wszelkie amylazy, lipazy , badania na tarczycę i mnóstwo innych . Wyszły jedynie: bakterie helicobacter pyroli , nadżerki na żołądku, powiększona i stłuszczona wątroba. Po wyjściu ze szpitala i antybiotykoterapii objawy brzuszne ustąpiły. Waga od wyjścia ze szpitala do dziś (a minął miesiąc) wzrosła o 1,5 kg. Ja niestety zamiast się cieszyć że nie spada dalej, zastanawiam się dlaczego tak mało przytyłam skoro jem dużo. Mam się ważyć raz w tygodniu w celu kontroli wagi- cały tydzień od niedzieli do niedzieli to jeden wielki stres, czy aby nie zacznie spadać znowu. Wiem ,wiem, każda normalna otyła osoba cieszyła by się z każdego zgubionego kilograma. Ja normalnie też, ale nie w sytuacji, kiedy mam w głowie, że na pewno mam raka, tylko lekarze coś przeoczyli. Powiem wiem że ja nawet wiem jaki to rak- rak trzustki, czyli ten najgorszy, nierokujący i którego ciężko rozpoznać. Niezły ze mnie „lekarz” co? Tyle tylko, że żadne z badań obrazowych ani laboratoryjnych ( a mam ich zrobionych mnóstwo) tego nie potwierdzają. (tu znów się zastanawiam czy aby lekarz opisujący tomografię jest wystarczająco wyszkolony, czy sprzęt był dobry, a może zmiany są, ale nie były widoczne) Od kilku dni znów wróciły lekkie pobolewania w brzuchu, częstsze wypróżnienia, delikatne odczuwanie lędźwi. To wszystko dzieje się ciągu dnia. W nocy nie odczuwam żadnych bóli, śpię w miarę spokojnie. Jedynie zaraz po przebudzeniu odczuwam ból w dole brzucha i musze iść do toalety. To co mnie najbardziej męczy to ten niewyjaśniony spadek wagi. Żadne tłumaczenia na mnie nie działają. Niedawno dostałam bóli w klatce piersiowej i z tyłu na plecach. Towarzyszył temu duży ból przy przełykaniu. Od razu myśl- no tak, skoro nie trzustka to pewnie rak płuc: schudnięcie, ból w klatce, ból pleców-wszystko pasuje. Wylądowałam na pogotowiu i okazało się, ze mam zagrzybiony przewód pokarmowy po antybiotykach- kilka dni nystatyny i bóle mięły. Od miesiąca chodzę na terapię do psychologa. Czy pomaga? Nie wiem, chyba za krótki czas, bo szałowej poprawy nie ma. Diagnoza: nerwica lękowa. Wykańczam siebie, wykańczam męża i córeczki. Nie chcę umierać , nie chcę ich zostawić .
Najchętniej słuchałabym od każdego „ nic Ci nie jest” " Na pewno nie masz raka" " Na 100% jesteś zdrowa"..tyle że to pomaga na 2 minuty.
Nie wiem co mam robić. Mam dość.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 cze 2016, 09:43

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez Tukaszwili 02 cze 2016, 10:15
Skoro po takiej ilościa badań, które EWIDENTNIE wskazują, że ABSOLUTNIE raka nie masz, dalej sobie tę chorobę wmawiasz no to obawiam się, że tu oprócz terapii z psychologiem potrzebna jest również farmakologia. Nie ma złotej recepty, do niedawna też byłem przekonany, że mam raka jelita, ale wystarczyła kolonoskopia, która nic nie wykazała, abym się uspokoił. Oczywiście nerwy przeniosły się na inne obszary ciała, jednak stopniowo wykluczam kolejne choroby i wierzę, że już niedługo skończę z badaniami :D
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez Tukaszwili 02 cze 2016, 10:16
A i ja również chudłem, ale nie ma w tym nic dziwnego - tak działają nerwy. Przez wkręcanie sobie raka jelita z przerzutami (bo według mojego umysłu już całe ciało miałem zajęte) straciłem apetyty zupełnie.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez Agusko41 02 cze 2016, 11:26
Tukaszwili- dziękuję za odzew :great: Psycholog powiedziała , że po kilku sesjach będzie można stwierdzić czy jest potrzebne leczenie farmakologiczne, jeśli tak, pokieruje do psychiatry. Na razie cisza, więc czekam. Są chwile że jest dobrze, przekonuję sama siebie że jestem zdrowa, czytam wyniki badań po 10 razy, uśmiecham się..i nagle pstryk..wszystko wraca. No, ale pewnie znasz to uczucie ciągłego lęku i strachu, więc wiesz o czym mówię. P.S. Słowa wyróżnione wielkimi literami w poście który napisałeś bardzo mnie cieszą. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dobrego humoru :)
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 cze 2016, 09:43

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez Tukaszwili 02 cze 2016, 11:54
No cóż, po prostu wiem co piszę :D. Doskonale znam to uczucie kiedy zastanawiasz się, czy lekarz nie popełnił błędu, ale skoro Ty tych badań miałaś tyle, to szanse, że każdy lekarz, który Cię badał zrobił coś źle i że każda maszyna, pod którą Cię obserwowali była zepsuta, są zerowe :)

U mnie nerwica zaczęła się w 2011 roku, wtedy bałem się zawału serca. Po zrobieniu 5 ekg w 4 miesiace, ECHO serca i Holterze również czasem miałem obawy, ale znacznie słabsze. Stopniowo przemijały.
A co do czytania wyników, to nie jesteś jedyna na tym forum :D niedawno z kimś rozmawiałem o tym natręctwie. Mój wynik kolonoskopii czytałem chyba 50 razy, mimo że stoi w nim jak byk: zmian patologicznych NIE MA.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez Agusko41 02 cze 2016, 13:12
Zazdroszczę , że potrafisz już trochę spokojnie podejść do tematu. Ja się ciągle zastanawiam dlaczego kłuje, boli, puka, skoro wyniki wyszły dobre a bakteria została wyleczona. Ciągle myśli galopują po głowie. Mam nadzieje że z czasem trochę wyluzuję, bo w przeciwnym razie wykończę siebie i całą rodzinę :(
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 cze 2016, 09:43

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez Tukaszwili 02 cze 2016, 17:25
Droga Agusko41, skoro lekarze mówią mi, że jest ok, no to nie ma sensu, abym sobie coś wkręcał. Niestety nerwica u mnie działa tak, że potrafię przez dłuższy czas być spokojny, ale wystarczy jedna stresowa sytuacja, że zaczynam wkręcanie od początku. Widzisz, mi w tych jelitach dalej coś burczy czasem, coś się przeleje, ale wiem jedno: najlepsze badanie w celu wykrywania tej CHOROBY, KTÓREJ NAZWY NIE WOLNO WYMAWIAĆ, czyli kolonoskopia, nie wykryło żadnych zmian. Nie mam polipów, nie mam guzów, jelito grube jest czyste. Powtarzam to jak mantrę i dociera. Nie będę kłamał, że jestem teraz w pełni spokojny, bo wciąż gdzieś tlą się lęki, a to rak kości, a to coś z wątrobą (mimo że w marcu próby wątrobowe robiłem - wynik książkowy, a w kwietniu USG jamy brzusznej - żadnych zmian), a może jednak to serce nawali. Staram się jednak skupiać na innych kwestiach życia. Trudne zadanie, ale czasem wykonalne. Wiem jak to jest z rozkminianiem tych zakłuć itp.. Normalnego człowieka coś zakłuje przez sekundę i uzna "a /cenzura/ tam, ważne, że przeszło". U mnie jest PRAWIE podobnie, czyli na początku się nie przejmę, ale 5 minut później się zastanawiam czy przypadkiem nie ignoruję jakiegoś poważnego objawu. Najgorzej nasze nerwice znosi rodzina, mi się prawie związek pięcioletni rozsypał, na szczęście w ostatniej chwili przyszło opamiętanie.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez Mezus 02 cze 2016, 19:02
Tuka.- pochwal się, podziel się wiedzą, w jaki sposób udało Ci się niemal nirwanę osiągnąć?
Widzę, że spora część z nas krąży w podobny sposób- chętnie się dowiem, co Tobie w opanowaniu pomogło.
Offline
Posty
217
Dołączył(a)
02 gru 2011, 18:44

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez lockheed 02 cze 2016, 19:43
Pocieszę Cię. W styczniu wkręciłem sobie raka trzustki. Miałem objawy w WC, schudłem w 4 tygodnie prawie 8kg. 100% rak trzustki. Jak widać żyję, badania nic nie wykazały, a brzuch jak pobolewa tak pobolewa. Teraz obawiam się ALS, ale tutaj boję się, że naprawdę coś jest na rzeczy... .
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
30 lis 2011, 21:22

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez Agusko41 02 cze 2016, 20:57
Lockhed, a wiadomo skąd ten duży spadek wagi? Wróciłeś do normalnej? To mnie najbardziej martwi u mnie. Hmmm. Co do Twojego przypadku faktycznie, gdyby to byl rak trzustki to od stycznia do dziś mogło by Cię tu nie być. Ehhh te nasze myśli. Masakra jakas. Pewnie Twoje podejrzenia do ALS też okażą się bezpodstawne. Tego Ci życzę.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 cze 2016, 09:43

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez lockheed 02 cze 2016, 21:07
Spadek wagi ze strachu, myślałem że jem tyle samo, ale gdy "wytrzeźwiałem" okazało się, że jednak przestałem jeść i bardzo wszystko przeżywałem. W środę idę do neurologa... . Znowu wydawanie pieniędzy...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
30 lis 2011, 21:22

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez Agusko41 03 cze 2016, 07:32
Kurde, chciałabym jak Tukaszwili mieć choć chwilę spokoju. Dacie wiarę że ja już mężowi przed odbiorem wyników, polisy ubezpieczeniowe przygotowałam? Taka byłam pewna że to rak. Wczoraj siostra mi powiedziała, że będzie miała TK brzucha i że dadzą jej kontrast do wypicia. Hmm..moja pierwsza myśl? Kurcze, ja dostałam kontrast dożylnie-może dlatego nie widać było zmian na trzustce? Oczywiście natychmiast miałam ochotę poczytać na necie jakie podanie jest lepsze przy TK jamy brzusznej, jak inni mieli, ale się powstrzymałam..No i tak to u mnie właśnie wygląda. Wystarczy jedno zasłyszane zdanie a ja już analizuję :(
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 cze 2016, 09:43

Nerwica lękowa-kancerofobia

Avatar użytkownika
przez Agni82 03 cze 2016, 08:23
Mam podobnie I wlasnie z tym trafilam do mojej terapeutki. Okazalo się ze mam nerwice. Wszystko zaczelo się od wizyty w szpitalu, gdzie mialam usuwany torbiel na jajniku. I od tego czasu wymyslam Sobie najrozniejsze raki, w zaleznosci gdzie boli. Prawie 3 lata w terapii, jest lepiej. Nie biegam Co 3 miesiace do ginekologa. Wylazowalam troche. Choc wciaz plakaty z rakiem, badz osoby po chemii wywoluja u mnie przyspieszone bicie serca, to jest to juz lzejsze. Wczesniej to mnie somatyka powalala do lozka ;) .
Zaczelam Zdrowiej sie odzywiac, w kazdym cukierku widzialam raka, bo to cukier, it'd. Moja tearpeutka spytala mnie: ile jeszcze pani zamierza katowac swoje cialo? No I odpuscilam. Okazuje się , że pod tym strachem przed rakiem , jest drugie dno I dopiero od niedawna zaczelam w nim kopac. Tam się kryje ten wlasciwy problem.
Mysle, że terapia pozwoli Ci dostrzec, co tak na prawde jest na rzeczy. Przestaniesz ganiac po lekarzach, czytac fora o rakach( to radze Ci przestac robic od teraz), nie googluj objawow. Ja tez tak kiedys robilam. Ciezko przestac, bo pomyslisz Sobie, a jak coś przegapie I umre?
I tu pojawia się cos , czego ja bardzo dlugo nie chcialam do siebie dopuscic: to I TAK nie zalezy ode mnie. Nie mam na to wplywu. Mozesz przebadac się od stop do glow, wyjsc na ulice I miec wypadek.
Musisz odpuscic kontrole.
life begins at the end of your comfort zone
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1271
Dołączył(a)
18 sty 2015, 22:06

Nerwica lękowa-kancerofobia

przez Agusko41 03 cze 2016, 09:52
Agni82, dziękuję za Twój wpis. Wydaje mi się że rozumiesz co przechodzę. Siedzę teraz w pracy, kłują mnie plecy, boli podbrzusze, 4 razy byłam w wc..a głowie tylko jedno. W połączeniu z niewyjaśnionym spadkiem wagi sprzed miesiąca wszystko wskazuje na raka trzustki. Nie przekonują mnie badania laboratoryjne, tomografia brzucha i 2 usg (zapewne coś lekarze przegapili, sprzęt był stary albo nowotwór w pierwszym stadium i dlatego niezauważony. Wiem, wiem jak to brzmi dla osoby racjonalnej..po prostu stek bzdur A dla mnie to wielki problem. Dlaczego wciąż coś boli skoro wg lekarzy jest ok?..i setki innych pytań w głowie. Na fora nie wchodze odkąd zaczęłam terapię, czyli dopiero od miesiąca, tyle tylko, że naczytałam się o wszystkich objawach przez 3 ostatnie lata i NIESTETY wszystko pamiętam, jakie objawy do jakiego raka pasują. :( Zastanawiam się czy istnieje jakieś badanie po którym będę się w stanie uspokoić, bo mam wrażenie że nawet jak ich zrobię jeszcze tysiąc to i tak nie rozwieją moich strachów.
P.S. 3 lata terapii? o kurde, myślałam że pójdzie stanowczo szybciej :(
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 cze 2016, 09:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do