Irracjonalny strach o mamę

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Irracjonalny strach o mamę

przez perhaps 30 maja 2016, 14:59
Witajcie :) jestem 24 letnią kobietą, młodą mężatką i za dwa miesiące będę mamą. To jest mój pierwszy post tutaj i mam nadzieję, że spotkam się ze zrozumieniem i bardziej doświadczone osoby poradzą mi poradzić sobie z moim problemem.

A jest nim niewytłumaczalny strach o rodzinę (a właściwie mamę) od najmłodszych lat. Towarzyszy mi w zasadzie od zawsze. Pamiętam jak w podstawówce wracałam do domu po szkole spanikowana, że coś złego się stało, że był pożar, że kogoś zabrało pogotowie. Gdy rodzice jechali na zakupy i nie wracali dłużej niż zwykle od razu miałam wizję wypadku albo innego nieszczęścia, 8 latka siedziała w oknie ze łzami w oczach i bała się, że jej rodzice nie żyją a pod dom przyjedzie policja powiadomić o śmierci. Chore. Tym bardziej, że nigdy nie zdarzyło się nic przez co mogłabym takie obawy mieć.
Potem powodów do zmartwień było więcej, miałam naście lat gdy mój tata wpadł w alkoholizm. Wtedy dołączył do tego strach o jego życie (że się zapije, że się powiesi, że będzie miał wypadek pod wpływem alkoholu) ale głównie strach o moją mamę, że ona psychicznie tego nie wytrzyma, załamie się. Nie potrafiłam być szczęśliwa wówczas, gdy moja mama nie była. Cokolwiek w moim życiu by się nie działo - aby się z tego cieszyć musiałam się upewnić, że moja mama się niczym nie martwi. To jej szczęście było zawsze dla mnie priorytetem, nie moje.
Po wyprowadzce z domu rodzinnego myślałam, że nie widząc tego, co się w nim dzieje będę spokojniejsza i szczęśliwsza. Ale ten brak kontroli sprawił, że martwię się chyba jeszcze bardziej. Teraz sporo się zmieniło. Tata sam zadecydował o terapii odwykowej, spędził dwa miesiące w ośrodku zamkniętym i od ponad pół roku nie pije. Jest zupełnie innym człowiekiem, moja mama jest znacznie spokojniejsza. I ja też, ale tylko wówczas, gdy kontroluję sytuacje. Gdy obserwuje ich i widzę, że jest ok. A potrzebę kontroli mam ogromną. Moja mama jest dość aktywna na facebooku. Analizuję linki którymi się dzieli, komentarze aby na podstawie ich wywnioskować czy wszystko jest w porządku czy może nie. Wiem, że zawsze odwiedza portal o określonych porach, gdy jedzie autobusem do pracy, na przerwie w pracy o określonej godzinie. Gdy jest wtedy nieaktywna wpadam w panikę. Wiem, że racjonalnych wytłumaczeń dlaczego jej nie ma jest milion i przecież logowanie się na facebooka każdego dnia nie jest obowiązkiem. A jednak ja uważam, że to dowód na to, że w jej życiu stało się coś złego, że tata znowu wypił, że stało się coś z powodu czego jest nieszczęśliwa. Nie napiszę po prostu smsa pytając, czy jest wszystko ok bo wiem, że to co robię jest chore i nikt tego nie zrozumie. Nawet w kinie staram się zerknąć na telefon chociaż raz w trakcie seansu bo mając wyciszony mogłam nie słyszeć jak mama zadzwoniłaby informując, że stało się coś złego.

Mąż śmieje się ze mnie, że jestem uzależniona od mamusi ale nie wie nawet o 1/10 z tego co tu opisałam. Wstydzę się przyznać komukolwiek do tego co czuję, co robię. Wiem, że nigdy nie stworzę mojej córce normalnej rodziny dopóki sama nie uwolnię się od ciągłego lęku.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
30 maja 2016, 14:33

Irracjonalny strach o mamę

przez atic 30 maja 2016, 16:21
perhaps,

witam na forum.
czy byłaś na terapii?
atic
Offline

Irracjonalny strach o mamę

Avatar użytkownika
przez Michellea 30 maja 2016, 16:29
Jak byłam mała też miałam takie lęki. Teraz czasem też mam.
Musisz przestać sprawdzać, czy wszystko ok u Twojej mamy. Może na początek ogranicz liczbę tych sprawdzeń i stopniowo ją zmniejszaj.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2205
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Irracjonalny strach o mamę

przez Tukaszwili 30 maja 2016, 16:40
Czasem miewam podobne lęki, może nie do tego stopnia jak autorka tekstu, ale jednak potrafią moją głowę męczyć czarne myśli związne z rodzicami. Szczególnie z mamą. Od kiedy wyprowadziłem się z domu rodzinnego (październik 2015) doszedłem do wniosku, że dopiero teraz będę widział jak moi rodzice się starzeją, że z każdą wizytą moja mama robi się starsza a jej forma słabnie. Właściwie są to jedynie natręctwa, ale potrafią dokuczać.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Irracjonalny strach o mamę

przez atic 30 maja 2016, 17:16
starzenie się rodziców to jest straszna sprawa.
atic
Offline

Irracjonalny strach o mamę

przez Tukaszwili 30 maja 2016, 17:27
Najlepsze, że moi rodzice nie są starymi ludźmi jeszcze :P tata niebawem skończy 55 lat, mama 56, a w formie są bardzo dobrej, obydwoje wyglądają na jakieś 5-6 lat mniej. Sam mam już 27, mógłbym się skupić na zakładaniu własnej rodziny, no ale...mentalnie wciąż 14latek :D
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Irracjonalny strach o mamę

przez Mezus 06 cze 2016, 16:44
perhaps - a dlaczego irracjonalny a nie przesadny?
Przecież Rodzice są nie są obcymi ludźmi, których setki mijamy na ulicy. Są osobami, z którymi zazwyczaj ma się pierwszą nierozerwalną więź emocjonalną.

Dla jasności- wiem, co piszę i dlaczego.
Z prostego powodu- taki toksyczny układ znam z doświadczenia.
Pierwszy raz nerwica kopnęła w głowę i złapała za jaja, gdy miałem naście lat- powód był "prosty". Moją Mamę, ni z gruszki, ni z pietruszki złapało NZK- po kilku tygodniach w szpitalu dostała nawet ostatnie namaszczenie. Gdy wyszła, wszystko było w porządku, do następnego epizodu kardiologicznego, po którym również mnie złapało. W nocy byłem na dyżurze u kardiologa, który piętro wyżej opiekował się moją nieprzytomną Mamą.
Wtedy i z Nią, i ze mną wszystko się udało, ale jakiś lęk towarzyszył mi zawsze.
Tym bardziej, gdy np Tato dostał udaru i wylądował na SORze.
Tym bardziej, gdy w krótkim odstępie czasu oboje lądowali u chirurgów pod nóż.
Sprawdzałem, pytałem, nadużywałem Ich cierpliwości "Wszystko dobrze?" "Nic Ci nie jest?"

Na szczęście było to uciążliwe i męczące, ale nie powodowało problemów.
Do momentu, gdy w ub roku mój Tato miał zawał, później operacja, później kontrola za kontrolą.
Wtedy mnie dopadło i do dziś trzyma kolejny miesiąc.

Czasami się zastanawiam, czy nie lepszy był chłodny wychów- 16-18 lat, wypad z domu i "krzyż" na drogę. Może takie przerwanie pępowiny było doskonałym rozwiązaniem?

Ciekawe, czy wpływ na naszą kondycję emocjonalną ma posiadanie lub nie rodzeństwa- ja jestem akurat jedynakiem, i poza Rodzicami, swoją żoną i dzieciakami w zasadzie nie mam rodziny lub nie utrzymuję z nią kontaktu.

"nigdy nie stworzę mojej córce normalnej rodziny dopóki sama nie uwolnię się od ciągłego lęku."
Fakt- ja też mam tego świadomość, ale... z innego powodu.
Dzieci widzą nas w nieustannym stresie, nerwach, panice, itp- mój syn już kilka razy w histerii potrafił do mnie zadzwonić, czy wszystko w porządku, czy wszystko dobrze. Bo się niepokoił, bo się spóźniam, itp- niekoniecznie zachowanie, ale widać rośnie kolejne "kulawe" pokolenie. Sami do tego rękę przyłożyliśmy.
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
02 gru 2011, 18:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 17 gości

Przeskocz do