Boicie się łykać leki?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez Rosa26 19 maja 2016, 05:49
Ja się boję. :(
Nie wszystkie. Radzę sobie świetnie z kapsułkami. W ogóle mnie nie przerażają, żadne. Takie ze śliską powłoką też w miarę ok. np. IBUM.
Ale jak przychodzi do takich bardziej "szorstkich" to kiepsko. Zazwyczaj je porcjuje, ale też nie bardzo, bo zakończenia są ostre. :? I do tego wsyztskiego się stresuję jak mam taką sztukę przed sobą, co powoduje, że chcąc nie chcąc sama jakoś "skurczam" przełyk. I kółko zamknięte.

Jak sobie radzicie?
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu
Ernest Hemingway


http://niewygodnieszczere.blogujaca.pl

ObrazekObrazek
https://www.facebook.com/niewygodnieszczere/?ref=hl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1062
Dołączył(a)
15 lut 2016, 23:27

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez kazimierz61 19 maja 2016, 06:05
Ja łykam leki bez problemu, ale za to moja żona ma tak samo jak ty.
Lamotrix 300mg
Kwetaplex 100mg
Escitalopram Actavis 20mg
Trittico CR 75mg 1.1/3 tabletki
F-31, F-31.0, F-31.3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 19 maja 2016, 07:28
Rosa26, rozgryzam, nawet w szpitalu jak byłam mało przytomna i wciskali te leki to gryzłam im palce :D
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez NN4V 19 maja 2016, 07:41
Rosa26 napisał(a):...Jak sobie radzicie?

Rozpuść w rozpuszczalniku. Woda jest dobrym rozpuszczalnikiem (może być święcona :mrgreen: ). W najgorszym wypadku utworzy się zawiesina, którą łatwo wypić.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4326
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez Liber8 19 maja 2016, 07:51
Z jogurtem spróbuj :smile:

Podobny problem miała jedna babka w szpitalu, panikowała strasznie, 98% paniki, 2% problemu z przełykaniem, pielęgniarka doradziła jogurt, od tego momentu łykała, że aż miło było popatrzeć :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
632
Dołączył(a)
17 lut 2016, 15:49

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez Rosa26 19 maja 2016, 17:36
agusiaww napisał(a):Rosa26, rozgryzam, nawet w szpitalu jak byłam mało przytomna i wciskali te leki to gryzłam im palce :D


Ale to gorzkie strasznie są niektore... fuuu... ze dajesz rade.

Z jogurtem, ale taka rozkruszoną macie na myśli czy po prostu tabletke czy tam jej połowkę w całości, w jogurcie?
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu
Ernest Hemingway


http://niewygodnieszczere.blogujaca.pl

ObrazekObrazek
https://www.facebook.com/niewygodnieszczere/?ref=hl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1062
Dołączył(a)
15 lut 2016, 23:27

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 20 maja 2016, 07:15
Rosa26, ja wszystkie leki gryze. Jak byłam dzieckiem to mi cukierek utkwił w przełyku i wyciągali szczypcami. Od tej pory zadnej tabletki nawet ciupkiej nie połknę. Biore jakis sok i jest ok :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez Liber8 20 maja 2016, 15:55
Rosa26 napisał(a):Z jogurtem, ale taka rozkruszoną macie na myśli czy po prostu tabletke czy tam jej połowkę w całości, w jogurcie?

witajcie, w całości wrzuć tabletki do jogurtu, szkoda czasu na rozdrabnianie :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
632
Dołączył(a)
17 lut 2016, 15:49

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 20 maja 2016, 16:05
Niektórych leków nie można/ nie powinno się rozdrabniać/rozgryzać/przełamywać/rozpuszczać (w szczególności wielu leków o przedłużonym/zmodyfikowanym uwalnianiu, tabletek powlekanych czy tzw. dojelitowych) i są ku temu stosowne powody*. Co do problemu to można zastosować jakiś "lubrykant" spożywczy, coś o konsystencji oleisto-kremowej , np. olej kokosowy w stanie płynnym, ale to się nie sprawdzi w przypadku leków które trzeba zażywać na czczo / przed posiłkiem. Ja osobiście nie mam problemu z zażywaniem leków. Swojego czasu brałem bodaj 8-9 tabletek/kapsułek naraz, z czego 4 z nich były o długości 2cm każda , brałem całą garść leków naraz do ust, przepijałem niewielką ilością wody i tyle. No ale współczuję osobom które mają problem z przełykaniem.

*
- lek może utracić przedłużone/zmodyfikowane uwalnianie i stać się lekiem o natychmiastowym uwalnianiu, co może być niekorzystne- np. ze względu na osłabienie efektu terapeutycznego, zwiększenie częstotliwości/nasilenia działań niepożądanych czy wzrost toksyczności leku;
- lek, pomijając przedłużone/zmodyfikowane uwalnianie, może być powlekany również po to, aby ochronić substancję czynną przed działaniem czynników zewnętrznych czy np. środowiska panującego w żołądku, niszcząc powłokę narażamy go na unieczynnienie ;
- lek może być w postaci dojelitowej, pomijając przedłużone/zmodyfikowane uwalnianie oraz ochronę przed czynnikami zewnętrznymi , gdyż np. substancja czynna podana w normalnej postaci posiada wysoce drażniące właściwości na błonę śluzową żołądka (patrz: kwas acetylosalicylowy w postaci preparatów kardiologicznych[Polocard,Acard] do stosowania przewlekłego) ,a gdy wchłania się w jelitach ten problem odpada , poza tym niektóre leki lepiej wchłaniają się w jelicie niż w żołądku;

Krótko mówiąc- jeżeli w nazwie Waszego leku stoi jak byk CR/XR/SR/ER/XL albo info, że są to tabletki dojelitowe czy powlekane(to akurat widać gołym okiem) to lepiej zostawcie go w spokoju.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 20 maja 2016, 16:26
Lord Kapucyn, a tam ja biore leki tak kupe lat a antydepresanty jakies 7 i nic takiego nie mam. Watroba tez super wyniki, akurat najmniejsze problemy leki robia, jak ktos chla, cpa to i moze zadnych leków nie brac i bedzie miał dupne wyniki. Tak samo jak jest stłuszczenie watroby u zdrowych osob ktore nie pija, bo jedza maki.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez Liber8 20 maja 2016, 16:33
Post Lorda Kapucyna w skrócie:
kapsułki i tabletki powlekane - nie rozdrabniamy, tabletki niepowlekane o jednolitym kolorze w wewnątrz i na zew. można rozdrabniać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
632
Dołączył(a)
17 lut 2016, 15:49

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez Monster6 20 maja 2016, 18:10
Nie boję się,kiedyś się bałem,po 6 latach zjadania różnej maści psychotropów nie boję się nawet halopopierdolu.Zawsze jak coś złego się dzieje można odstawić.Nie mogę się bać,bo muszę brać psychotropy już do końca życia.Oczywiście mogę nie brać ale wtedy będe zdychał męczył się i wegetował czyli tak jak teraz bez leków.
Choroba afektywna dwubiegunowa typ I
''Odważni nie żyją wiecznie lecz ostrożni nie żyją w ogóle.''
Avatar użytkownika
Offline
Posty
962
Dołączył(a)
01 maja 2016, 17:52

Boicie się łykać leki?

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 20 maja 2016, 19:20
1) Tabletki o przedłużonym/zmodyfikowanym uwalnianiu- czyli wszelkie leki których nazwa handlowa kończy się na CR/XR/SR/ER/XL albo retard, nie nazywają się tak dla zabawy, zawierają one skumulowaną ilość substancji czynnej (zazwyczaj większą w porównaniu z preparatami o natychmiastowym uwalnianiu) która ma stopniowo się uwalniać z postaci leku, zapewniać stałe stężenia substancji czynnej w dłuższych przedziałach czasu , utrzymywać stężenie leku w okienku terapeutycznym, wydłużać czas działania leku, minimalizować działania niepożądane leku.

Jeżeli uszkodzimy taką postać leku to substancja czynna uwolni się gwałtownie, wchłonie się szybko, osiągnie Tmax, co za tym idzie zadziała silniej, ale i zdecydowanie krócej, poza tym może (ale nie musi) towarzyszyć temu nasilenie działań niepożądanych i wyższa toksyczność danej substancji. Oczywiście są wyjątki, bo niektóre leki o przedłużonym/zmodyfikowanym uwalnianiu można bezkarnie dzielić (nawet mają fabryczną podziałkę), ale to zależy od 'konstrukcji' danego leku. Poza tym są substancje, które stosuje się zarówno w preparatach o natychmiastowym uwalnianiu(IM) oraz o przedłużonym/zmodyfikowanym uwalnianiu, i jedne i drugie mają stosowne wskazania terapeutyczne (np. alprazolam).

Anegdota: pewien facet w USA przyjmował buprenorfinę (lub inny opioid- nie jest to istotne w tej chwili) w postaci TDS (a więc plastrów o przedłużonym uwalnianiu- które powoli, stopniowo uwalniają substancję leczniczą do krwiobiegu przez skórę). Co prawda nie jest to podanie doustne, ale zasada jest ta sama jak w przypadku doustnych leków o przedłużonym uwalnianiu. Niestety pech tak chciał, że zbiorniczek w którym znajdowała się substancja czynna uległ kontaminacji/ uszkodzeniu. Całkowita, sumaryczna ilość substancji czynnej uwolniła się natychmiast do organizmu co spowodowało osiągnięcie dawki toksycznej/letalnej i facet zmarł. Koniec końców nie wyjaśniono czy lek był obarczony wadą fabryczną czy też żona celowo uszkodziła zbiorniczek, aby uśmiercić swojego męża, albo zrobił to sam zainteresowany w celach samobójczych (bo i takie podejrzenia były). W każdym razie nic takiego nie miałoby miejsca gdyby lek stopniowo uwalniał się do ustroju przez zaplanowany okres czasu. Oczywiście jest to skrajnie wyolbrzymiony przypadek, ale ma na celu zobrazowanie, że mądrzy ludzie w kitlach laboratoryjnych nie tworzą skomplikowanych postaci leku i nie badają parametrów farmakokinetycznych medykamentów dla jajec.

2) Tabletki powlekane- mogą być powlekane po to, aby zapewnić przedłużone/zmodyfikowane uwalnianie substancji leczniczej (patrz: pkt 1) ale równie dobrze mogą ochraniać substancję przed jakimiś czynnikami zewnętrznymi albo np. środowiskiem panującym w żołądku. Co jeżeli substancja czynna X jest wrażliwa na działania niskiego pH, działanie kwasu chlorowodorowego albo enzymów trawiennych występujących w żołądku, a my z radosną beztroską zedrzemy powłokę albo rozkruszymy tabletkę? Otóż, substancja lecznicza ulegnie inaktywacji, nie będzie wywierać działania biologicznego, a my równie dobrze nasz lek możemy wyrzucić do hasioka zamiast go zażywać, bo nie przyniesie to żadnego efektu.

3) Tabletki dojelitowe- po to są DOJELITOWE, aby substancja lecznicza uwolniła się dopiero w jelitach. Nie w jamie ustnej, nie w żołądku, tylko w JELICIE. Najbardziej modelowy przykład: kwas salicylowy. Kwas salicylowy jest substancją o działaniu wysoce drażniącym na błonę śluzową żołądka. Dlatego pewien mądry chemik wpadł na pomysł, aby ów kwas salicylowy poddać acetylacji (chociaż były też inne powody ku temu) i w ten sposób powstał kwas acetylosalicylowy- który jest składnikiem takich leków jak m.in. Aspiryna, Polopiryna itp. Wykazuje działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwgorączkowe. W swoich zwyczajowych dawkach (tj. 300-500mg i więcej) nadaje się jedynie do KRÓTKOTRWAŁEGO stosowania, gdyż acetylacja nie wyeliminowała w pełni jego działania drażniącego na śluzówkę żołądka. Gwarantuję, że wystarczy pobrać Aspirynę albo jakiś inny silniejszy NLPZ regularnie przez kilka tygodni, a "najlepiej" jeszcze bez posiłku, na pusty żołądek to w bardzo prosty sposób nabawimy się choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy. Okazuje się, że kwas acetylosalicylowy w mniejszych dawkach (75-150mg) wykazuje działanie antyagregacyjne i zapobiega udarom niedokrwiennym oraz zawałom serca u osób z grup ryzyka. Takie osoby muszą brać kwas acetylosalicylowy przewlekle (często do końca życia) co mimo niższej dawki skończyłoby się w wiadomy sposób(=wrzody). Toteż opracowano kardiologiczne formulacje kwasu acetylosalicylowego (Aspifox, Acard, Polocard) w postaci tabletek dojelitowych, które uwalniają kwas acetylosalicylowy dopiero w jelitach, a nie w żołądku, chroniąc w ten sposób żołądek. Pytanie za 100pkt.- co się stanie jeżeli będziemy majstrować przy takich tabletkach?

Fajnie, że ktoś gryzie przez 7 lat antydepresanty. To dobrze, naprawdę, nic tylko się cieszyć, serio. Szkopuł polega na tym, że na tym forum są ludzie którzy nie biorą jedynie antydepresantów (czy ogólnie leków psychiatrycznych) ale leczą się też na inne schorzenia(pozapsychiatryczne) i przyjmują łącznie z antydepresantami inne medykamenty- leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwdrobnoustrojowe, przeciwpadaczkowe(część z nich jest też zarazem psychiatrycznymi), antyagregacyjne, hipoglikemiczne, hipolipidemiczne, hipotensyjne, spazmolityczne, przeciwalergiczne, immunosupresyjne, endokrynologiczne, neurologiczne i milion pięćset sto dziewięćset innych. Ich gryzienie może się skończyć mniej fajnie niż gryzienie wenlafaksyny(notabene o zmodyfikowanym/przedłużonym uwalnianiu co skraca jej okres biologicznego półtrwania trzykrotnie!) czy benzosów. Jeżeli nie wiemy które leki można dzielić/rozdrabniać, a które nie , to najprościej zapytać o to lekarza.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Boicie się łykać leki?

przez HoyaBella 20 maja 2016, 19:23
ja mam tak, że im mniejsze coś, to tym gorzej.
łykałam takie hardkorowe duże Lecytynki Forte, jakieś wielkie antybiotyki ---- jakie to było, takie było, czasem w gardle stanęło, ale #jakośposzło.

#najgorszarzecz to są takie mini-mini całkiem okrąglutkie maciupeńskie np. mini mini hydroksyzynka albo nospa, która jakoś tak wrednie "przyklei się do gardła" i nie da rady jej zapić.
Dostaję szału, jak ona tam siedzi przyklejona w jakimś gardłowym zakamarku i puszcza całą tą gorzkość. Coś okropnego.
Offline
Posty
1615
Dołączył(a)
16 kwi 2015, 00:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: eovo i 34 gości

Przeskocz do