boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

przez aguss8787 04 maja 2016, 22:24
półtora miesiąca temu przeszłam przez piekło
jadąc na rutynowe badanie ciąży dowiedziałam się, że mój nienarodzony synek nie żyje
zmarł we mnie
to był 20 tydzień, właściwie jego końcówka, czyli 5 miesiąc, połowa ciąży
wszystko było ok, czułam się dobrze, badania i wyniki miałam świetne
nie wiem co się stało, lekarze też nie wiedzą, na sekcję zwłok dzidziuś był za mały

urodziłam, pochowałam
z przygodami w szpitalu - rzeźnia
wróciłam do codziennej rutyny
do wspaniałej 5 letniej córki i kochanego męża

niestety coś we mnie pękło
do takiego stopnia, że do dnia dzisiejszego nie umiem żyć, a mianowicie wszędzie widzę śmierć, boje się wychodzić z domu, boje się jazdy samochodem
boje się, że zaraz umrę, że pęknie mi tętniak w głowie - mimo, że nic mi nie dolega, chyba go nie mam
że pęknie mi trzustka - tak po prostu - słyszałam o takich przypadkach
że dostanę raka - obojętnie jakiego
zaczyna mnie wszytko boleć, nagle mi wszystko dolega
biegałam - nie biegam, bo od wysiłku coś może mi się stać
ćwiczyłam w siłowni - boje się j.w.
jak wieczorem gdzieś wychodzę, chociażby na zakupy muszę natychmiast wrócić
kręci m isię w głowie, duszno mi się robi - zaraz umrę a przecież mam córkę - nie mogę odejść, nie pożegnałam się z nią
codziennie przytulam i kocham ją tak jakbym to robiła po raz ostatni - tak nie można :(
mam ochotę zacząć pisać listy na każdy dzień jej życia, w razie by się okazało, że na prawdę coś mi się stanie
mąż JESZCZE mnie słucha....:(



u psychologa byłam - nie pomogło
czy pora iść do psychiatry ?
a jak umrę po drodze ?
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
02 kwi 2016, 13:47

boję się, że umrę, boję się, że zachoruję, nie umiem ŻYĆ

przez Alexandra 04 maja 2016, 23:19
Myślę, że w tej sytuacji wizyta u psychologa nic nie da- tylko rozpoczęcie terapii u psychoterapeuty, która trwa zazwyczaj dłuższy czas. Psychiatra może zapisać leki, ale powie to samo.

Ja w najbardziej nasilonej nerwicy miałam też takie objawy- musiałam szybko wracać do domu, bałam się gdzieś wyjść bo zaczynały się- zawroty głowy, miękki chodnik, wrażenie plynięcia. Koszmar. Dopiero po pól roku terapii nastapiła poprawa. Teraz wszędzie chodzę normalnie, a jeszcze 2 mce temu bylo to niemożliwe.

Biorąc pod uwagę taką traumę u Ciebie- nie zwlekalabym, bo te objawy niestey mogą się nasilić.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do