Nienawidzę swojego życia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nienawidzę swojego życia

Avatar użytkownika
przez oliwkazp 09 kwi 2016, 16:43
Tak szczerze go nienawidzę, nienawidzę tego co się w nim i ze mną teraz dzieje.
Założyłam tu konto w 2012 i wtedy opisywałam swoje problemy po raz pierwszy. Były zupełnie inne, niż teraz a wtedy wydawało mi się, że świat się wali. Od tamtego czasu bardzo dużo się zmieniło, ja się zmieniłam chyba pod każdym względem. Zmieniła się moja osobowość, mój wygląd, samopoczucie, postrzeganie świata. Wtedy myślałam, że już nie może być gorzej....
W sumie leczę się już prawie 7 lat. Na przełomie 2008/2009 przeszłam ciężką depresję, następnie załamanie nerwowe (ciężki okres). Zaczęłam się leczyć i po jakimś czasie objawy zniknęły i poczułam się znowu szczęśliwa i pełna życia. W 2011 wyjechałem do Anglii, początki były ciężkie, ale jakoś dałam radę, zaczęłam kurs angielskiego, potem praca... Moje problemy powróciły, zaczęłam cierpieć z powodu samotności i wyobcowania (to w sumie było przed znalezieniem mojej pierwszej pracy) i powodowało, że pragnelam wrócić do kraju, ale wszyscy mnie namawiali, żebym została więc dałam sobie szansę i zostałam (nie żałuję mimo wszystko). Moje stosunki z siostrą u której mieszkałam były dość napięte i powinnam była się wyprowadzić, nie zrobiłam tego bo tak naprawdę nie byłam gotowa na samodzielność, jestem życiowym nieudacznikiem i chyba nigdy się to nie zmieni. Mój stan psychiczny był na tyle ciężki, że w 2014 wróciłam do Polski. Byłam załamana, bo tak bardzo nie chciałam wracać :( W Polsce oczywiście jak to w Polsce, ciężkie życie, ludzie dookoła zdolowani.... Co mnie nie dziwi. Po powrocie do Polski już marzyłam o kolejnym wyjeździe do Anglii. Mój stan psychiczny nie pozwalał na podjęcie pracy więc zaczęłam udzielać korepetycji z angielskiego, potem otworzyłam działalność gospodarczą, wszystko szło pięknie, ale jednak samopoczucie dawało w kość. Zapisałam się na terapię, w międzyczasie pobralam jakieś pożyczki i wpadłam w szał zakupów i gier hazardowych... Większość moich pieniędzy poszła właśnie na ten cel. W maju 2015 postanowiłam wyjechać po raz kolejny do Anglii. Czułam się już znacznie lepiej i pewniej, ale znowu poczułam, że coś jest ze mną nie tak. Miałam problemy ze znalezieniem pracy przez swoje lęki, znalazłam jedną w sklepie odziezowym, ale zwolnilam się po dwóch tygodniach z powodu silnych lęków. Potem już było coraz gorzej, moja siostra zaczęła mnie traktować jak śmiecia. Całymi dniami płakałam, wtedy miałam wsparcie ze strony znajomych (całe szczęście!) i wtedy właśnie zblizylam się do jednego przyjaciela i jesteśmy razem. On jest tak naprawdę jedynym pozytywnym aspektem w moim życiu. Cały czas się zastanawiam co we mnie widzi, ja siebie nie znoszę i nie mogę patrzeć w lustro a on ze mną jest i prawi komplementy itd. i nie przeraża go to wszystko.
Moim problemem był brak chęci do życia, do pracy. Zwłaszcza po kolejnym powrocie do Polski, jestem z powrotem od listopada zeszłego roku i z dnia na dzień było coraz gorzej, podświadomie czułam, że to się nie skończy dobrze. Jakiś miesiąc temu zaczęłam się źle czuć, bolała mnie głowa, miałam lekkie ataki paniki natomiast 3 tygodnie temu dostałam silnego ataku, zaczęły się dziać ze mną dziwne rzeczy... I od tamtego czasu non stop mam bóle głowy, ogólnie bóle mięśni... Całymi dniami śpię i płacze. Miewam lepsze i gorsze momenty, ale czasami nawet się śmieje i mam pozytywne myśli... Ale dziś jest ten gorszy dzień, kiedy znowu dopadly mnie lęki, strach, złe samopoczucie... Nienawidzę tego uczucia, kiedy wszystko cię boli, czujesz się tak beznadziejne ze nie chce ci się żyć, ten lęk przed tym co się z tobą dzieje, przed przyszlością... Wiesz, że kiedyś będziesz musiał stawić czoła życiu i z jednej strony tego chcesz, ale z drugiej bardzo się tego boisz... Nawet nie wiesz, czy się jutro rano obudzisz... Cierpisz i nic z tym nie możesz zrobić :( Z jednej strony chcesz wstać i iść przed siebie, robić coś, pracować... ale nie możesz, bo nie czujesz się na siłach. I wegetujesz, a życie ci przecieka przez palce...

Musiałam się wygadać...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
12 cze 2012, 16:15

Nienawidzę swojego życia

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 09 kwi 2016, 17:47
Byłaś u lekarza psychiatry? Co na to terapeuta?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Nienawidzę swojego życia

Avatar użytkownika
przez oliwkazp 09 kwi 2016, 23:05
Byłam u dwóch psychiatrów w ciągu tego miesiąca, dostałam leki (najpierw Paroksetyne a potem wenlafaksyne) pomimo, że kiedyś je już brałam i tolerowalam dobrze tak teraz totalnie po nich wariuje. Po obydwu czułam się jak po przedawkowaniu adrenaliny, teraz biorę tylko spamilan i doraźnie hydroksyzyne i czuję się spokojniejsza, ale mam Napieciowe bóle głowy które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie, czuję się zestresowana i momentami przerażona, w ogóle masakra. Kolejna wizytę muszę ustalić u innego lekarza, ale ciężko w mojej miejscowości o dobrych specjalistów. Na terapię nie będę nawet w stanie dojeżdżać więc póki co się mecze w domu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
12 cze 2012, 16:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nienawidzę swojego życia

przez Smilepeople 12 kwi 2016, 15:24
Bardzo Ci wspolczuje , lacze sie z Toba w bolu,sama przechodze przez bardzo trudny okres ale wierze ze uda sie i Tobie i mnie :) Czasami wydaje mi sie ze trzeba po prostu wyluzowac-wiem ze latwo sie mowi,wiesz mi jestem osoba ktora cale swoje zycie chodzila spieta bo bralam na siebie wszystkie problemy swiata a moi rodzice tez non stop chodzili spieci ,byl ciagly chaos,niepokoj i to sie odbilo na moim zdrwiu,jak sobie to uswiadomilam wszystkie okropne rzeczy ktore sie dzialy to bylo najgorsze,swiadomosc tego co bylo i co jest,to jaka jestem choc tak naprawde jestem zupelnie kims innym bo jestem radosna,pelna ukrytej milosci i nadziei a zostalo mi to wszystko zabrane... Ale trzeba uwalniac sie od tych demonow z przeszlosci,podchodzic w nowy sposob do roznych rzeczy,nawet probowac myslec inaczej bo czasami tez myslimy schematycznie i juz tak przyzwyczailismy sie do takiego postpeowania czy myslenia ze nawet nie zdajemy sobie sprawe ze nam to szkodzi.na psychoterapie chodzilam krotko bo 2 miesiace ale czulam ze te negatywne emocje ze mnie schodza w dodatku moglam je z psychologiem przerabiac i nakierowywac siebie sama na prawidlowe postepowanie .zaluje ze zrezygnowalam znowu chce isc bo wiem ze to wazne,to podstawa zeby uwolnic sie od zbednego bagazu z przeszlosci ,przetrawic to spojrzec najlepiej ze specjalista na sprawy w sposob zdrowy,prawidlowy ,przecierpiec tez swoje trzeba ,zeby sie odrodzic a potem mozna powoli na tym budowac swoje zycie bez demonow przeszlosci tak mysle.Wiesz co nie wiem jak wyglada Twoje odzywianie i sprawa z aktywnoscia fizyczna ale to jest bardzo pomocne,w sposob naturalny pomaga w uzdrawianiu.Jest coraz cieplej mozna biegac,albo tanczyc i cwiczyc w domu,dodajac do tego racjonalne nieprzetworzone jedzenie( najlepiej bez zboz,cukru i glutenu) i Twoj organizm napewno Ci podziekuje ,gwarantuje ,ze samopoczucie bedzie lepsze ,chcialabym Ci jakos pomoc ale niestety nie jestes psychologiem.Moze sprobuj jakis ksiazek a jesli nie lubisz to moze jakis kanalow na youtube gdzie ludzie mowia otwarcie o swoich problemach.Fajnie ze napisalas tutaj na forum ,bede trzymac kciuki za Ciebie,jesli bedziesz chciala mozesz do mnie napisac w kazdej chwili jakby to mialo Ci w jakis sposob pomoc.pozdrawiam cieplo
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 kwi 2016, 23:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do