Czuje się beznadziejnie i chciałbym się poradzić.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Czuje się beznadziejnie i chciałbym się poradzić.

przez oe242 08 kwi 2016, 15:39
Dzień dobry. Mam na imię Maciej i niedługo skończę 25 lat.

Potrzebuje pomocy ale nie mam pojęcia gdzie jej szukać. W ostatnich dniach moje samopoczucie obniża się coraz bardziej, a myśli samobójcze towarzyszą mi w tym momencie w zasadzie bez przerwy. Od kilku lat mam silną depresje, stany lękowe i nerwice. Niestety nie mam żadnego wsparcia ze strony rodziny (jestem DDA, którego wychowywała tylko matka, która również jest DDA i cierpi na narwice) Mam również problem z uzależnieniem od marihuany.

Całe swoje życie poświęcam ucieczce od tego kim jestem i jak się czuje. Jedyną osoba wobec, której byłem kompletnie szczery w rozmowie w cztery oczy jest moja terapeutka z poradni uzależnień, jednak z racji tego, że mam ogromy problem w kontaktach z ludźmi to nie potrafię okazać emocji i nawiązanie prawdziwej relacji z ludźmi i otoczeniem zdaje się niemożliwe.

Wczoraj odbyłem wizytę u psychiatry i opowiedziałem mu jak się czuje i jak wygląda moje życie. Powiedział mi, że to co usłyszał dokładnie pokrywa się z wynikami testu MMPI i stwierdził, że najlepszym wyjściem w mojej sytuacji była by terapia dzienna lub stały pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Chciał zapisać mi leki aby trochę ustabilizować mój nastrój lecz przez najbliższy miesiąc/dwa nie stać mnie na wykupienie leków więc z tą opcją jeszcze zaczekam.

Jeśli otrzymam tutaj jakąś odpowiedź to postaram się lepiej naświetlić moją sytuacje, na razie niestety duży problem sprawia mi zebranie myśli i wyartykułowanie tego co mi dolega. Jestem bardzo zmęczony gdyż praktycznie nie mogę regularnie spać ponieważ cierpię również na szumy uszne w postaci wysokiego pisku w lewym uchu, również atopowe zapalnie skóry bardzo utrudnia zaczerpnięcie prawidłowego snu.

Moje pytanie jest następujące. Czy ktoś mógłby naświetlić mi jak wygląda terapia na oddziale dziennym lub jak wygląda pobyt w szpitalu psychiatrycznym w przypadku osób z nerwicą, depresją i nieprzystosowaniem do życia w ogóle?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 kwi 2016, 15:09

Czuje się beznadziejnie i chciałbym się poradzić.

Avatar użytkownika
przez Kontrast 08 kwi 2016, 15:55
Czesc, a ogolnie palisz jeszcze trafke?
Pobyt w osrodku przebiega na ogol spokojnie (chyba ze trafisz na jakies megalomany bordery, czy inne odmiany narcystyczne) Zazwyczaj wszyscy sa tam widocznie zaburzeni, troche lękliwi. Jak tam trafisz to pewnie będziesz jedna z aktywniejszych jednostek, z racji sformułowanie tego postu:). Jesli chcesz pójść na oddział ambulatoryjny grupy uzaleznien, to jest troche inaczej. Prym wiodą alkoholicy i sa najbardziej aktywni i niemili z racji wiecznego wkurwu, przydaje sie dobry feedback aby porozstawiać od razu towarzystwo po katach. Narkomani maja chyba najgorzej zalezy na jaka grupe trafisz, mozesz trafic na grupe mieszana seksoholików, zaburzonych i uzależnionych i wtedy jest chyba najlepiej. Mitingi uzależnionych od narko. sa podobno najbardziej spoko.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3535
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Czuje się beznadziejnie i chciałbym się poradzić.

przez oe242 08 kwi 2016, 18:56
Dziękuje za odpowiedź.

Trawę próbuje rzucić od ponad 2 lat ale abstynencja nigdy nie trwała dłużej niż 2-3 dni (pale codziennie od ok 8), dzisiaj mija piąty dzień od kiedy jestem trzeźwy i ta myśl, że chociaż to mi wychodzi naprawdę mnie uspokaja i daje jakieś nadzieje.
Kocham palić i myślę, że to zwyczajnie kolejny symptom mojej zaburzonej osobowości. Wiem jednak, że palenie to tylko ucieczka przed rzeczywistością, która zwyczajnie mnie przerasta i nie potrafię się w niej odnaleźć. Mógłbym się chyba rozpisać na temat mojej relacji z trawą i wnioskach jakie wyciągam po latach palenia ale chyba nie w tym rzecz.

Terapia uzależnień faktycznie jest świetna, jednak stworzenie relacji z moją terapeutką póki co wydaje się jak przepłynięcie oceanu pod wodą na jednym wdechu. Żeby w ogóle dotrzeć na spotkanie muszę sam ze sobą ciężką bitwę, a jeszcze ciężą na samym spotkaniu.
Mimo wszystko te spotkania trwają tylko 40 minut i dobywają się mniej więcej 1 w tygodniu, a wygląda na to, że potrzebna jest mi bardziej intensywna terapia skupiona bardziej na mojej osobowości, traumie i ogólnych zachowaniach (mam wrażenie jakbym ciągle porzucał i oszukiwał sam siebie, stawiał pod ścianą) niż na moim uzależnieniu od plenia.

Dlatego zastanawiam się nad terapią dzienną albo pobytem w szpitalu, ale mam pełno obaw.
Jeśli posiadasz taką wiedzę to proszę powiedz coś o tym jak to wygląda ze od strony ZUS/NFZ/Pracodawca, czy jeżeli dostane 3 miesięczne L4 to będzie mi przysługiwać jakiś dochód? Mam spore długi, które muszę regularnie spłacać, dodatkowo potrzebuje trochę pieniędzy aby opiekować się skórą (200-300 zł/mc na leki i emolienty), no i oczywiście na jedzenie i czynsz.
Na pewno nie chcę przebywać w grupie z alkoholikami, najbardziej skłaniam się do tej terapii na, którą chodził bym od 7 do 15 i później wracał do domu, przeraża mnie wizja szpitala. Jedak czy terapia i spędzanie czasu w domu z mamą, gdzie oboje jesteśmy dla siebie emocjonalnie nie dostępni ma sens? Moja mama dosłownie twierdzi, że ją terroryzuje swoim zachowaniem, że okłamuje psychiatrę i terapeutę a koniec końców jestem hipochondrykiem. To mnie bardzo rani, czuje się jakbym był sam nawet wśród rodziny.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 kwi 2016, 15:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czuje się beznadziejnie i chciałbym się poradzić.

Avatar użytkownika
przez Kontrast 08 kwi 2016, 19:18
Jesli masz umowe o prace to idziesz normalnie na chorobowe. Jesli juz nie chcesz tam wracac (pracy) to mozesz po 3 miesięcznej terapii pójść na tzw nawroty. Są to takie spotkania cotygodniowe, na nich będziesz sie stawiał i psychiatra z tego osrodka wypisze ci papier, po ten zasilek ktory tez mozna brac chyba pare miesiecy z Zus. Jesli nie masz ubezpieczenia lub zawaliłeś cos z urzędem pracy i cie wywalili to mozesz isc na terapie z tzw. ustawy o przeciwdziałaniu... i nie muszisz miec ubezpieczenia.
Moim zdaniem i z tego co sie znam/czytam to jesli bedziesz prawidłowo rozpoznany to powinienes isc na grupe dzienna odziału ambulatoryjnego o profilu uzależnień. Po prostu wtedy po paromiesięcznej abstynencji mozna realnie stwierdzic co ci jest naprawde a co bylo skutkiem palenia.
Jak pójdziesz na zwolnienie i bedziesz palil to cie od razu wywala a psychiatra nie przedłuży zwolnienia, robia sie potem z tego problemy wiec sie zdecyduj na poczatku (dobra rada)
Jesli mieszkasz w duzym miescie pewno beda tam oddzialy z przewaga osob uzależnionych od narkotyków i lekomanów oni nie sa w cale lepsi:)
Terapia to ciezka praca ogolnie i moze byc tak jak w przykładzie z matka, ze wyjdzie, ze wiele zawdzięczasz sobie. Konfrontacja tych stanowisk, informacje zwrotne od ludzie, ze wedlug nich to inaczej wyglada...
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3535
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Czuje się beznadziejnie i chciałbym się poradzić.

przez oe242 08 kwi 2016, 20:24
Mam umowę. Umówiłem się na wizytę z psychiatrą w przyszły czwartek, zobaczę jak będę się czuł do tego czasu.
Wczoraj na spotkaniu stwierdził, że prawdopodobnie uzależnienie jest wynikiem tego w jakim otoczeniu się wychowywałem i jak to na mnie wpłynęło. Używki odstawiam całkowicie, bo zdaje sobie sprawę, że dla zmian, które muszę wprowadzić w życie powinienem zrobić jak najwięcej miejsca. Trawa kompletnie blokuje u mnie postęp i tylko utrudnia drogę do rozwoju. Nie chcę, żeby to wyglądało tak, że obwiniam mamę o wszystko złego co mnie spotkało. W zasadzie to nie obwiniam nikogo bo wiem, że nigdy nie chciała mnie skrzywdzić, a problemy z alkoholem dostała w spadku.

Wiem, że jedyną osobą, którą potrzebuje aby być szczęśliwy jestem ja sam. Muszę przestać tak dużo analizować i wziąć się do pracy.

Jestem bardzo zmęczony, postaram się dzisiaj dobrze wyspać i jutro zastanowię się nad zaplanowaniem wyjścia z tego stanu.
Dziękuje bardzo, że odpowiedziałeś na mój post, czułem się dzisiaj wyjątkowo samotny i bezradny, nabrałem trochę dystansu do tego jak może wyglądać terapia.

Btw. Świetny cytat w stopce. Dzisiaj oglądałem Vikingów i też była linia warta zacytowania trochę odnosząca się do mojej sytuacji.

"Nie patrz do tyłu. Nie zmierzasz w tym kierunku" Ragnar Lodbrok
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 kwi 2016, 15:09

Czuje się beznadziejnie i chciałbym się poradzić.

Avatar użytkownika
przez Kontrast 08 kwi 2016, 20:47
Przestaniesz palic, pojawi sie nagle troche wolnego czasu ktory bedziesz chcial zagospodarować i zaczniesz robic koło siebie, ruszysz do przodu.
Zaczniesz sie cieszyć z dupereli i angażować bez znaczących powodów. Inaczej postrzegać swiat i siebie, zacznie sie haj zwany zyciem. Mozg jest bardzo plastyczny, człowiek wrażliwy rozwija sie do naprawdę poznych lat. Pozdro
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3535
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do