Przełamywanie lęków

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez Artemizja 24 lis 2015, 08:53
Jakie lęki udało Wam sie przełamać? Co zrobiliście, żeby nie dać się nerwicy?
Ja zacznę.
Od x lat mam fobię społeczną. Kiedyś nie byłam w stanie nawet paru minut spędzić z ludźmi. Dlatego między innymi podjęłam pracę....na recepcji ;) Przewija się tutaj dzień w dzień setki ludzi. Najpierw była to prywatna przychodnia i rejestracja, później średni hotel, a teraz potężny ośrodek + badania marketingowe, które wymagają nawiązania kontaktu z "obiektem" badania. Na początku było bardzo ciężko, miewałam ciężkie ataki, ale z czasem było coraz lepiej i teraz, nawet w sytuacjach bardzo mocno stresujących ( np. kiedy gość na mnie wrzeszczy, bo ma zły humor i chce się na kimś wyżyc <i tacy się zdarzają niestety>) - nie miewam ataków paniki. Pracuję bardzo dużo i dużo czasu spędzam z ludźmi. Może nie jest to coś, co sprawia mi nieopisaną radość, ale nie jest to w tej chwili czymś niewykonalnym. Da się? Da ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez Olalala 24 lis 2015, 16:28
Artemizja, super! Ja kiedyś pracowałam w sprzedaży I dużo dzwoniłam I to mi bardzo pomagało przezwycięzyć stres w sytuacjach z ludźmi. Teraz mam inną pracę, nie mam kontaktu z ludźmi bezpośredniego I właśnie mam wrażenie, że to mnie troche uwstecznia...

Ja z kolei postanowiłam, że zacznę sie ruszać - do tej pory bałam się szybkiego bicia serca. Jako, że jestem wolontariuszem w schronisku dla zwierząt tak więc w niedzielę jak byłam z psiakami to zaczęłam biegać z nimi - I nic :) lęk zmniejszył mi się bardzo, wręcz cieszę się, że szybciej mi bije serce jak np. wchodzę po schodach, bo to znaczy, że jestem zdrowa :) Jakoś tak ten przypadek w niedzielę pozytywnie mi się w głowie utrwalił I gdzieś poszedł sobie lęk :) Teraz będę się starała pielęgnować to uczucie I je podtrzymywać, czyli dalej się ruszać :)

Do tego będąc w niedzielę w schronisku podeszłam I rozmawiałam z innymi osobami, bez żadnego stresu, na luzie. Wczoraj widziałam sie z koleżanką I starałam sie być sobą, nie denerwować się. I właściwie udało się :)

Pomału, małymi kroczkami I do przodu :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
10 wrz 2015, 19:58

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez inny 26 lis 2015, 19:27
Z mojego doświadczenia wiem, że długie wykonywanie czynności, które nas stresują i powodują nerwicę, wcale nie pomaga zmniejszyć tego negatywnego uczucia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
27 maja 2008, 19:11
Lokalizacja
bezsens

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez Artemizja 26 lis 2015, 19:58
Niekoniecznie. Zależy od człowieka. U mnie z czasem było coraz mniej stresu.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez inny 26 lis 2015, 20:12
Ja w pracy muszę rozmawiać, kontaktować się z ludźmi, ustalam jakieś terminy, odwołuję, powoduje to stres bo zwykle nie z mojej winy terminów nie mogę dotrzymać a z tego są nerwy itp. Doświadczanie takich sytuacji wcale nie sprawia, że jestem twardszy a wręcz przeciwnie, jest mi źle i zaczyna się ten niepokojący stan z chęcią ucieczki w chorobę, apatia, autoagresja i chęć zorganizowania sobie czegoś, co wymagałoby pobytu w szpitalu. Szpitali nie znoszę, więc jeszcze to mnie wstrzymuje.
Człowiek nikt....no dobra, człowiek drewno
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
27 maja 2008, 19:11
Lokalizacja
bezsens

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez piterotr 26 lis 2015, 20:28
Ja robie muzyke, zawsze bałem się pierwszego koncertu, chyba bardziej niż własnej śmierci. W końcu postawiłem ten krok. Pamietam, że od momentu jak dowiedziałem się o konkretnej dacie stresowałem się tak mocno jakbym za chwile miał tam wyjść. Nie zapomne tego uczucia :D Dzisiaj jak słysze, że gramy koncert to nie mam nawet chwili zawachania i gram gdzie się da. Wiadomo stresik jest zawsze jakiś, ale to nie ten sam stres co przed nieznanym. Ostatnio nawet support przed Tede graliśmy, na oko jakieś 500 osób ;D Da się z tym walczyć. Chociaż nie naprawiło mi to tak jak myślałem, że naprawi mojego poczucia własnej wartości. Gdzie indziej jest pies pogrzebany ;/
I zanim pojmiesz co jest najważniejsze w tym syfie, nie raz się potkniesz syzyfie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
391
Dołączył(a)
17 gru 2013, 00:30

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez inny 26 lis 2015, 21:22
Zazdroszczę. Robisz to co lubisz, utożsamiasz się z tym. Na pewno to pomaga. Ja od pół roku męczę się w pracy, która co prawda daje nie mało na chleb, ale jak dla mnie koszt za wysoki. Z drugiej strony gdzie ja znajde inna. Nie mam dokąd uciec.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
27 maja 2008, 19:11
Lokalizacja
bezsens

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez Adriana83 15 gru 2015, 15:01
Ja staram się wychodzić z domu, mimo lęków.
Kiedy serce jest przepełnione, oczy zachodzą łzami :!: :!:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
01 wrz 2015, 14:29
Lokalizacja
Śląsk

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez platek rozy 15 gru 2015, 15:41
Artemizja, tez sie zmagam z fobia spoleczna i od grudnia zaczelam prace w osrodku w ktorym sa organizowane kursy dla osob bezrobotnych .Jestem w sekretariacie --- sama i tak samo mam stycznosc z duza iloscia osob , poki co jest ciezko bo mam bardzo duzo lękow i czasami mysl zeby zrezygnowac ale mam cichutka nadzieje ze moze z czasem bedzie lepiej? Sama prace lubie.Nie chcialabym sie poddac tak od razu.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15803
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Przełamywanie lęków

przez omakk 15 gru 2015, 18:16
Musisz być ciągle w gazie, musisz pokonywać swoje lęki na bieżąco, wtedy faktycznie przestaną być takie straszne. Jednak jeżeli zdejmiesz nogę z gazu i zwolnisz to wtedy zobaczysz co się stanie. Całe to szambo powróci i będziesz musiał zmagać się z tym od początku. Tak jakby biochemia naszego mózgu stale powracała do poziomu wyjściowego.
omakk
Offline

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez maja_naga 15 gru 2015, 18:52
mojego sposobu nie polecam nikomu, bo przepłaciłam za to dwutygodniowym detoksem na zadupiu, gdzie zaraziłam się wirusem...
"Pomogły" mi benzo- najpierw pochodne- cloranxen, potem bromazepam, alprazolam, diazepam, tramal (to już chyba ironia) brane przez siedem miesięcy, prawie codziennie (z niewielkimi przerwami na zjazdy), w bardzo różnych ilościach (do 5mg xanaxu dziennie).
Wiem i widzę, że to wraca (nie biorę już miesiąc). "To", czyli nerwica natręctw, kompulsje, "złe" emocje, no i przede wszystkim lęk przed ludźmi (niestety, znowu łapię bezdech w komunikacji miejskiej lub idąc ulicą ściska mnie w klatce piersiowej na myśl, że faceci w pobliżu chcą mnie a. zgwałcić, b. napaść lub c. pobić)
A rozsądny sposób na...?
Jeśli lęk nie jest tak silny, że objawia się w reakcjach fizjologicznych, somatycznych to wystarczy zajęcie, koncentracja na tym, co w danej chwili mamy do zrobienia. Wydaje mi się, że wtedy łatwiej jest zapomnieć o lękliwej myśli. Wyjaśnienie sobie, że owa lękliwa myśl to tylko nasza myśl, która nie jest zgodna z rzeczywistością (bardzo trudne dla mnie, ale do zrobienia i bardzo skuteczne, jeśli szczerze chcesz sobie pomóc).
W innych przypadkach psychoterapia (byłam na czterech, fobia społeczna pozostała).
Ostatnie, a może dla niektórych jako pierwsza opcja- farmakologia. Na prawdę pomaga, ale przy zachowaniu farmakoterapia plus wizyty u psychologa/terapeuty.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
20 mar 2015, 22:15
Lokalizacja
Warszawa

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez platek rozy 15 gru 2015, 20:16
U mnie zawsze idzie w somatyki i teraz akurat lapia mnie straszne zawroty glowy , mdlosci , kolatania serca , dusznosci , derealka , doslownie czuje jak swiat ucieka mi sprzed oczu .. Chodze na terapie ale jak duzo stresow to niestety tak sie to konczy jak u mnie ... nawrotem.
najgorzej boje sie tej derealki bo czuje sie jakby mnie ktos wyrwal ze swiata w ktorym przebywam i wrzucil na kilka chwil do jakego nieznanego , doslownie przez kilka chwil nie wiem gdzie ejstem .. To jest okropne .
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15803
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Przełamywanie lęków

Avatar użytkownika
przez Bertha 16 gru 2015, 11:31
Trzymajcie za mnie kciuki. Pojdę dzisiaj na wigilię organizowaną przez moja grupę. Boję się, że się w ogóle nie odezwę. Jeśli dam radę pójść to będzie jakieś małe zwycięstwo z fobią społeczną.
Wybieram się na Curacao oglądać flamingi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
05 sie 2009, 09:27
Lokalizacja
Rypin/Bydgoszcz

Przełamywanie lęków

przez atkam77 31 gru 2015, 14:37
Kiedyś jak już sporo dowiedziałam się o swojej chorobie to pozwalałam żeby lęk mnie ogarnął ale nie zdominował ,jakby krążył wokół mnie a ja na to przyzwalałam ,nie przeciwdziałałam ,byłam wtedy tez na lekach wiec czułam się trochę pewniej w tym towarzystwie lęku. Po prostu wmawiałam sobie że to przejściowe , minie, nie zabije mnie itd. i faktycznie jakoś odeszło.
Trochę inaczej jest jak po długim czasie zapomni się tego uczucia...Mam nawrót lęków po długiej przerwie...2 lata bez leków..mam wrażenie że tym razem
wszystko wróciło spotęgowane, że tak silnie jeszcze lęku nie odczuwałam wcześniej.Stare metody zawodzą czyli wychodzenie do ludzi,sport,spacery ...wycofuję się z życia towarzyskiego ,mam 1,5 roczne dziecko i boje się że nie ogarnę tego lęku.Wiadomo dziecko ma swoje lepsze i gorsze dni a do tego dodac moje lęki. Najchętniej leżałabym pod kołdrą i spała i przetrwała ten czas zanim leki się rozkręcą ale teraz to już nie jest metoda.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 gru 2015, 13:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 47 gości

Przeskocz do