Wsparcie, problem z chłopakiem (3 lata antydepresanty)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Wsparcie, problem z chłopakiem (3 lata antydepresanty)

przez GretaGarbo 03 lis 2015, 19:26
Witam, otóż mam problem z chłopakiem (34l), a mianowicie z ex chłopakiem. Zaczęliśmy spotykać się w kwietniu, w połowie sierpnia wymusiłam na nim aby powiedział mi prawdę o sobie. A mianowicie, że bierze 3 lata leki antydepresyjne i tabletki NASEN. Deklarował, że odstawia je i podobno od 1 października nie bierze już nic.
Najbardziej boli mnie to, ze mi nie zaufał i nie chciał ze mną porozmawiać. W czerwcu dopiero dowiedziałam się co z jego ojcem, a we wrześniu co z matką. Bardzo zamknięty w sobie. Rozstałam się z nim bo nieestety nie chciał się przede mną otworzyć. Zależy mi na nim jako osobie.
Nie powiedział jaką ma diagnozę, raz określił to jako nerwicę. Raz jako objawy somatyczne nerwicy. Od samego początku przypuszczałam ze coś może brać, bo zauważyłam, bo dziwnie marszczył czoło - stwierdził ze ma obręcz w głowie/ uciski. Widziałam ze stara się głęboko oddychać - powiedział, ze ma ucisk w gardle. Zaraz po jedzeniu, musiał iść do toalety (mówił ze ma ucisk w żołądku).
Nie stronił też od alkoholu i papierosów.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 lis 2015, 19:13

Wsparcie, problem z chłopakiem (3 lata antydepresanty)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 04 lis 2015, 21:31
GretaGarbo, rozstaslas sie to zamknij ten rozdział.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Wsparcie, problem z chłopakiem (3 lata antydepresanty)

przez GretaGarbo 08 lis 2015, 19:30
Staram się, ale ciężko.
Chciałam też zrozumieć. Czuję się po prostu oszukana .
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 lis 2015, 19:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wsparcie, problem z chłopakiem (3 lata antydepresanty)

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 08 lis 2015, 19:50
W jaki sposób oszukana? Zatajenie prawdy nie jest tym samym co kłamstwo, a imho jego zachowanie nie podpada ani pod jedno, ani pod drugie, po prostu uznał, że lepiej będzie nie mówić o sobie wszystkiego naraz. Może chciał z tym wyznaniem zaczekać? Wszak nie braliście jeszcze ślubu(kościelnego), nie podpisywaliście intercyzy, ani aktów notarialnych. Spotykaliście się raptem niecałe pięć miesięcy. To kiedy teraz zgodnie z normami społecznymi i savoir-vivrem powinno się mówić- "Cześć, wiesz... choruje na depresję/nerwicę/ChAD/schizofrenię/jestem DDA lub DDD i miałem trudne dzieciństwo, leczę się psychiatrycznie, zażywam na stałe leki przeciwdepresyjne/uspokajające/nasenne ale generalnie jest spoko. A co tam u Ciebie?" ? Na pierwszej randce, trzeciej, dziesiątej? Czy gdyby przykładowo zataił przed Tobą fakt, że choruje na cukrzycę albo arytmię i musi na stałe zażywać odpowiednio leki normujące poziom glukozy/wstrzykiwać insulinę albo zażywać leki przeciwarytmiczne to też czułabyś się oszukana? Czy może chodzi po prostu o fakt, że zaczęłaś spotykać się z "wariatem"?

Od samego początku przypuszczałam ze coś może brać, bo zauważyłam, bo dziwnie marszczył czoło - stwierdził ze ma obręcz w głowie/ uciski. Widziałam ze stara się głęboko oddychać - powiedział, ze ma ucisk w gardle. Zaraz po jedzeniu, musiał iść do toalety (mówił ze ma ucisk w żołądku).


To co opisujesz to typowe objawy nerwicy, a nie "brania" czegoś. Leki przeciwdepresyjne to nie narkotyki. Co tam 3 lata- jak to dobitnie podkreśliłaś. Ja biorę antydepresanty już 10 lat , to w Twoim mniemaniu muszę być człowiekiem drugiej albo jeszcze dalszej kategorii, i pewnie typowym świrusem, kloszardem , niezdolnym do stworzenia stabilnego związku i założenia rodziny. Oczywiście chcąc budować z kimś na poważnie wspólną przyszłość byłoby wysoce wskazane i przydatne możliwie wcześnie wejść w posiadanie informacji, że naszemu wybrankowi lub wybrance może brakować przysłowiowej "piątej klepki", ale nie sądzisz , że za bardzo martyrologicznie podchodzisz do całej sprawy? On też mógłby chować urazę bo , jak sama przyznałaś , niejako wymusiłaś na nim to wyznanie.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Wsparcie, problem z chłopakiem (3 lata antydepresanty)

przez GretaGarbo 08 lis 2015, 23:31
Dzięki bardzo za odpowiedź. Może mój opis sytuacji jest niefortunnie sformułowany, chciałam oddać jak najbardziej stan faktyczny sytuacji. Przepraszam jeśli poczułeś się innej kategorii. Moje rozgoryczenie rozstania wynika z czegoś innego. Aama przeżyłąm trudne chwile w życiu i wiem co to jest stan depresyjny.
Rozeszliśmy się z innego powodu, a mianowicie, chodziło o wierność. Dla mnie choroba niczego nie wykluczała, a wręcz mam w sobie ogromne pokłady współczucia i pomocy, ale jeśli jedynym celem wyzdrowienia jest po to aby ‘ruchać inne dziewczyny’ – niestety nie mogę tego zaakceptować. Dla mnie choroba była efektem niewyjaśnionych spraw z przesłości, ale jeśli nie ma woli pracy nad sobą tylko uciekanie w nowe zadania i pracę to nie mam możliwości wsparcia.
Tak czy inaczej wracając do kwestii mówienia, mam ogromny żal, ze względu ze znaliśmy się wcześniej. Praktycznie wprowadził się od razu, więc nie było randek. Mówię o sytuacji kiedy wpuszczam kogoś do życia, do swojego domu i staram się budować z nim dom. Po rozmowie z nim dowiedziałam się ze nie zamierzał mi mówić, bo przecież zamierzał się sam z tym rozprawić. Nie można budować bliskości, jeśli ktoś nie chce z Tb rozmawiać o niczym poza bieżącymi sprawami.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 lis 2015, 19:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do