Nie radzę sobie. Proszę o rady

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nie radzę sobie. Proszę o rady

przez Umpero 25 paź 2015, 18:01
Witam wszystkich

Nie wiem od czego zacząć, ale potrzebuje pomocy i nie wiem gdzie jej już szukać. Jestem w totalnej kropce, nie jestem w stanie być ojcem, mężem gdyż nerwica wyklucza mnie z życia. Panicznie się boję, że stracę rodzinę przez swoją niezdolność do życia. Mam dwie małe córeczki bez których nie wyobrażam sobie życia, a czuję się jak jedna wielka kupa.
Od wielu lat przyjmuje leki z grupy SSRI . Dotychczas był to escitalopram. 2-3 razy do roku miałem takie większe ataki związane zazwyczaj z jakąś sytuacją życiową. Zazwyczaj były to związane z imprezą u sąsiada czy ze szczekającym psem, który mi nie daje spać. Obecnie jest jakaś tragedia. Same czarne scenariusze. Mam wrażenie, że umrę i zostawię rodzinę i nigdy ich nie zobaczę. Nie mogę spać bo mam wrażenie, że bez lekarstw nie mogę funkcjonować.

Od mojego poprzedniego ataku minęły około dwa miesiące. Psychiatra przepisał mi Trittico abym lepiej sypiał. Od czasu do czasu przyjmowałem ten lek i nie miałem problemu z odstawieniem. Zmienił mi też escitalopram na parogen, który przyjmuję ponad miesiąc. W poprzednim tygodniu miałem wizytę u psychoterapeuty na NFZ więc to Trittico brałem na przetrzymanie, żeby spać normalnie dopóki nie rozpocznę psychoterapii. Niestety okazało się, że to była wizyta z tych jednorazowych bo nie ma terminów :( Czekałem na nią kilka miesięcy. Z innym psychoterapeutą jest było to samo. Straciłem dwa skierowania i nie wiem co dalej. Nie stać mnie na prywatnego psychologa gdyż mam wydatki związane z moimi szkrabami.
W poprzednim tygodniu odstawiłem trittico. Od tamtej pory nie sypiam. W głowie mi ciągle siedzi, że bez leków już sam nie zasnę. Do tego w takim stanie chłonę wszystkie inne lęki. Nie wiem co zrobić. U kogo szukać pomocy ?
Mam paniczny lęk do powrotu do trittico. Czy to możliwe, że to ten parogen robi takie spustoszenie ? Czytałem, że bardzo długo się rozkręca.
Może ktoś wie gdzie w Warszawie przyjmuje jakiś psychoterapeuta przyjmujący na NFZ, który mnie z tego wyciągnie.
Tak bardzo chciałbym być normalny i cieszyć się chwilami spędzonymi ze swoją rodziną.

Jeśli skakałem z wątku na wątek i coś jest pomieszane to mocno przepraszam, ale jestem w totalnym psychicznym bajzlu.
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
25 paź 2015, 17:32

Nie radzę sobie. Proszę o rady

Avatar użytkownika
przez Evia 25 paź 2015, 18:03
Nie masz wsparcia ze strony rodziny?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Nie radzę sobie. Proszę o rady

Avatar użytkownika
przez Anke 25 paź 2015, 18:18
Czesc, nie wiem dokladnie na jakie problemy przyjmujesz te leki i co oznacza ze miales ataki. Ja od lat cierpie na PTSD a co za tym idzie to ataki dysocjacji i odrealnienia. Przez bardzo dlugi czas bralam leki na sen Zolpc od ktorego bardzo sie uzaleznilam, dochodzilam do 5 tabletek na jedna noc. Oczywiscie tez bylam pewna ze ja juz nie potrafie spac, zasypiac bez tabletek (a trwalo to 6 lat) i w momencie kiedy znajomi juz do mnie nie dzwonili a maz modlil sie bym rano sie obudzila, powiedzialam sobie dosc musze cos z tym zrobic. Poszlam na odwyk, trwal 4 tygodnie, bylo ciezko, bylo bardzo ciezko ale wygralam, wygralam z jednym demonem w moim zyciu proszkami nasennymi ktore wyniszczyly mi umysl, mialam problemy z pamiecia, z emocjami. Teraz juz pozostalam z PTSD, lekami ale bez uzaleznienia do lekow na sen.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
24 paź 2015, 16:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie radzę sobie. Proszę o rady

przez Umpero 25 paź 2015, 20:05
Żona niestety nie rozumie mojej choroby. Nie potrafi postawić się w mojej sytuacji gdyż jak twierdzi ona tego nie czuje.
Poza żoną i dziećmi nikogo w pobliżu nie mam. Została mi jedynie mama, która mieszka w zupełnie innym mieście.

Leki przyjmuje na te moje lęki. Nie wiem jak to opisać. Sytuacje błahe potrafią u mnie wywołać duży stres.
Przykładowo sąsiadka kupiła sobie psa. On wył każdego ranka. Mnie to tak dotknęło, że się bałem, że tak już będzie, że będę wykluczony z życia, że nie będę mógł się cieszyć dziećmi. Najchętniej bym się skulił w kulkę i leżał.
Teraz po zmianie tych leków boję się iść spać bo ciągle myślę, że leki tak źle na mnie wpływają.
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
25 paź 2015, 17:32

Nie radzę sobie. Proszę o rady

Avatar użytkownika
przez Evia 25 paź 2015, 20:12
Umpero napisał(a):Żona niestety nie rozumie mojej choroby. Nie potrafi postawić się w mojej sytuacji gdyż jak twierdzi ona tego nie czuje.


Tak też podejrzewałam, uważam, że wsparcie osób najbliższych może mieć zbawienny wskutek.
Uważam, że jej zapewnienia o byciu przy Tobie w trudnych chwilach mogłoby utwardzić trochę Twój grunt pod nogami.
Może warto byłoby z nią rozmawiać na temat swoich odczuć, bez tego ona raczej się nie domyśli, i nadal nie będzie rozumiała o co chodzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Nie radzę sobie. Proszę o rady

przez Umpero 25 paź 2015, 20:28
Próbowałem nie raz. Ona tego nie potrafi zrozumieć i sobie wyobrazić jak to można tak się czuć gdy wszystko jest w porządku. Padają teksty typu "przestań o tym myśleć", "weź się w garść", "myśl o czymś przyjemnym". Dziwnie to brzmi, ale czuję się w takich chwilach jak dziecko, które tak jak napisałaś potrzebuje zapewnień, że bliska osoba jest przy mnie.
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
25 paź 2015, 17:32

Nie radzę sobie. Proszę o rady

Avatar użytkownika
przez Evia 25 paź 2015, 20:31
Umpero, bo może istnieje jakiś problem w komunikacji? Może powinieneś inaczej formułować zdania tak aby Ciebie w końcu zrozumiała. Może sam najpierw powinieneś o zrozumieć i przekazać dalej. Bo czy to rozumiesz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Nie radzę sobie. Proszę o rady

Avatar użytkownika
przez Anke 25 paź 2015, 20:35
To nie leki sa przyczyna ze lek narasta, ja czest ze strachu nie jestem w stanie wyjsc do sklepu a mala zmiana w otoczeniu powoduje ze panika sciska za gardlo. Wsparcie i zrozumienie bliskiej osoby to bardzo duzo ale nie jest latwo wytlumaczyc bliskiej osobie jak silny jest lek. Dlatego musisz jej to wytlumaczyc na przykladach. Np jak duzy lek czuje gdy pomysli ze cos moze stac sie jej dziecku i jesli ona Ci odpowie ze jest to lek ktorego nie moze opisac bo jest tak ogromny to powiedz ze to jest wlasnie taki lek ktory czujesz kazdego dnia, kazdej minuty i wlasnie on powoduje ze nie jestes w stanie normalnie funkcjonowac bo to jest jak zycie w ciemnosci bez wlacznika swiatla.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
24 paź 2015, 16:57

Nie radzę sobie. Proszę o rady

przez Umpero 25 paź 2015, 21:07
Właśnie ja nie potrafię tego opisać. Mam sieczkę w głowię, nie potrafię się na niczym skupić. Spróbuję, ale nie wiem czy będę potrafił. Ja nie rozumiem skąd się biorą moje lęki. Nie potrafię ich wyjaśnić. Nie są racjonalne. Po prostu jej mówię, że się boję i wymieniam czego się boję, że nie potrafię wyjaśnić z czego się to bierze. Odpowiedź jest zawsze bardzo podobna... "przestań o tym myśleć". Nie demonizuję jej bo wiem, że jej zależy abym zachowywał się normalnie. Po prostu ona tego nie rozumie co mi nie pomaga w tym wszystkim.
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
25 paź 2015, 17:32

Nie radzę sobie. Proszę o rady

Avatar użytkownika
przez agusiaww 26 paź 2015, 07:24
Ale macie dzieci a Ty wymagasz żeby żona Cie niańczyła? Trudno jestes chory, ale macie dzieci, takze jestes na ostatnim miejscu babka tez wszystkiego nie udzwignie i nie zacznie sie nad Tobą uzalac bo skonczy sama w psychiatryku. Zgłos sie do poradni zdrowia psychicznego przy szpitalu jakimokolwiek w Wawie, to powinni przyjac.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Nie radzę sobie. Proszę o rady

Avatar użytkownika
przez NN4V 26 paź 2015, 07:52
agusiaww napisał(a):Ale macie dzieci a Ty wymagasz żeby żona Cie niańczyła? Trudno jestes chory, ale macie dzieci, takze jestes na ostatnim miejscu babka tez wszystkiego nie udzwignie i nie zacznie sie nad Tobą uzalac bo skonczy sama w psychiatryku. Zgłos sie do poradni zdrowia psychicznego przy szpitalu jakimokolwiek w Wawie, to powinni przyjac.

On niczego nie wymaga. To Evia zapytała o żonę. Może jednak przeczytaj zanim zwolnisz parcie na pisanie czegokolwiek, byle napisać.
Ponadto co ma piernik do wiatraka? - Jak tak dalej pójdzie to dzieci zostaną bez ojca - chyba, że o to właśnie chodzi.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4354
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Nie radzę sobie. Proszę o rady

Avatar użytkownika
przez Anke 26 paź 2015, 12:19
Ale wlasnie taka jest depresja, nie jest latwo myslec racjonalnie i takie gadanie wez sie w garsc, przestan myslec pesymistycznie itd. nie pomaga bo faktycznie osoby z depresja sa jak dzieci w mgle i nie oznacza to ze ktos nie przejmuje sie rodzina. I tak jak napisales, martwisz sie o rodzine, dzieci tylko wszystko na dzien dzisiejszy wydaje sie trudne. Wiem po sobie ze czasem wyjscie do sklepu by zrobic zakupy na obiad jest jak wejscie na gore K2.
Ale jest to do pokonania przy pomocy lekow i dobrej terapii, podkreslam dobrej terapii. Wsparcie rodziny jest ogromnie potrzebne i puki ona nie zrozumie Twojej depresji to pozostaniesz osoba trudna w relacjach, a tak nie jest.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
24 paź 2015, 16:57

Nie radzę sobie. Proszę o rady

Avatar użytkownika
przez tahela 26 paź 2015, 20:08
Evia napisał(a):
Umpero napisał(a):Żona niestety nie rozumie mojej choroby. Nie potrafi postawić się w mojej sytuacji gdyż jak twierdzi ona tego nie czuje.


Tak też podejrzewałam, uważam, że wsparcie osób najbliższych może mieć zbawienny wskutek.
Uważam, że jej zapewnienia o byciu przy Tobie w trudnych chwilach mogłoby utwardzić trochę Twój grunt pod nogami.
Może warto byłoby z nią rozmawiać na temat swoich odczuć, bez tego ona raczej się nie domyśli, i nadal nie będzie rozumiała o co chodzi.
Wsparcie bliskich moze pomoc, ale z problemami trzeba sobie radzic samemu, jeśli sobie sam nie poradzisz to nikt za ciebie tego nie zrobi, Ty i tylko Ty musisz sobie z tym radzic ze wsparciem lub bez wsparcie.Nikt za ciebie nie bedzie czuł świata i odbierał go inaczej, jesli sam tego nie przeskoczysz to nikt inny tego za ciebie nie zrobi i nie moŻNA OBWINIAC INNYCH I OCZEKIWAC OD KOGOKOLWIEK ,ZE CIE Z CZEGOS WYCIAGNIE BO PROBLEM JEST W TOBIE A NIE W KIMS INNYM I TY MUSISZ JAKOS SIER Z TEGO WYCIAGNĄC.Moze brzmi brutalnie ,ale jest to szczera prawda jesli chesz zeby swiat był łqadny i fajny musisz sobie sam to zapewnic we wnetrzu swojej włąsnej głowy a jezeli masz pewne usposobienie czy problemy to musisz sie liczyc z tym, ze ta walka bedzie trwała całe twoje zycie,ale liczenie na to ze ktos z zewnatrz cie zmienie moze przysporzyc ci tylko nieszczescia bo szczescie to raczej w nas jest i naszym postrzeganiu i niczym innym.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 9 gości

Przeskocz do