Nerwica a drżenie mięśni,trzęsienie kończyn,tiki,perestezje.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Moniczka 23 lip 2007, 21:49
Witajcie,dawno nie pisalam w tym temacie ale jestem na dnie rozpaczy i tylko Wy na forum mozecie mi pomoc.Od tygodnia wrocilo (lub moze pojawilo sie) straszne "mdlenie" konczyn. Tak to nazywam bo nie wiem jak inaczej. W moim zyciu niby wszystko okej,czyzbym mialam ukryte emocje,pzrezycia,czyzbym jeszcze nie pogodzila sie ze smiercia babc trzy lata temu...Nie sadze,tym bardziej moj strach.Siedze przy biurku,jade autem,nawet jak siedze przy stole w towarzystwie nagle totalne oslabienie,slabosc tak przerazajaca jakby ktos zabral mi miesnie calego ciala,zwlaszcza dloni i nog,czasem pojawia sie to tylko po jednej stronie ciala,czesciej w kazdej konczynie,czuje ze upadne,ze umieram i sie nie podniose,jak przy zaniku miesni.Ktos mnie ostatnio nastraszyl,ze to moze byc krazenie lub kregoslup a to jedyne dwa badania ktorych nie mialam,poza tym moja teka lekarska jest jak encyklopedia,wiec zaczelam sobie przypisywac ze to od kregow lub cholesterolu,mam do tego zawroty i ciagle dretwienia,male paralize....Ciagle placze bo to tak straszne uczcie,jakby czlowiek juz mial nigdy sie nie poruszyc.Nie mam juz sily isc do lekarza,znow narzekac...Kiedys podejrzewano u mnie SM ale zrobiono rezonans za 400 PLN ( :cry: ) i nic....Czuje po prostu,ze dluzej juz tych objawow nie zniose.Nawet teraz,piszac na komputerze mam dlonie tak slabe jakby ich nie bylo,palce sie zwijaja a ja placze...Pomocy....
Moniczka
Offline

przez @gape 25 lip 2007, 16:00
ja tez czuje jakbym miala nogi z waty albo z plasteliny, mam wrazenie ze beda sie wyginac albo wogóle ugna sie pode mna w czasie chodzenia. Do tego dochodzi uczucie zimna i ciepla na przemian, jakby ktos wlewal mi goraca wode w nogi. Czesto przelewa sie to az do glowy i jeszcze dochodza mrówki.To tylko odczucia z moich dolnych konczyn, ale w zasadzie kazda czesc ciala jest " czyms " zaatakowana. No i równiez staje sie wobec takich objawów bezsilna, ciagle rycze " ze nie dam rady ". A szczególnie jak ma atak, który potrafi trzymac 3 dni...Leki chyba mi nie pomagaja( coaxil od 8 mies. przez pierwsze pare mies. pomagal, spamilan od 1.5 mies )Za tydzien zaczynam psychoterapie, ucze sie pozytywnie myslec i " nastawiac"( ale przy silnym ataku leku - nie da rady pozytywnie myslec )Ogólnie jestem z tych co lubia sobie wyobrazac, analizowac i pisac scenariusze-szczególnie te czarne, wiec nie jest mi latwo pozbyc sie tych " twórczych " mysli, ale mam swiadomosc ze próbuje i z reguly chce walczyc z tym cholerstwem . Pozdrawiam. ( troche to wszystko pesymistyczne...., i jeszcze dzisiaj jezdza co chwile karetki- co nie nastraja )
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
05 sty 2007, 18:41
Lokalizacja
gdynia

przez milenkam 29 lip 2007, 17:18
Witam, ja od 10 lat przeżywam to wszystko, o czym tu piszecie i jeszcze masę dodatkowych odczuć. Mogę powiedzieć, że najważniejsze to się nie bać - bo strach paraliżuje, jedna głupia myśl potrafi podnieść ciśnienie, zacisnąć mięśnie karku, zmusić serce do szalonego rytmu i w efekcie wywołać niedokrwienia pewnych okolic czy odwrotnie.

Zawsze przy jakimś napadzie lękowym pamiętałam i powtarzałam sobie, że takie rzeczy mijają, trzeba tylko cierpliwie przeczekać i nie panikować - to działa, jeśli się w to wierzy. Polecam też kilka wizyt u dobrego psychologa (pamiętajcie, nie chodźcie do takiego, którego od razu nie polubicie, bo trzeba mu ufać, żeby terapia dała jakieś efekty) - to nie boli, wstyd też żaden, a potrafi zdziałać cuda, a przynajmniej pewne rzeczy pomoże sobie uświadomić.

Jeśli chodzi o nogi - takie słabości mogą mieć różne przyczyny, czasem prozaiczne, a nie od razu najgorsze z możliwych:). Warto zrobić badania, owszem - po to, żeby sie uspokoić - skrzywienia czy zwyrodnienia kręgosłupa dają takie odczucia raczej u ludzi starszych, ale warto to także sprawdzić. Cukier też warto zrobić, można też spróbować w momencie słabości zjeść coś słodkiego, bo nagły spadek cukru daje podobne odczucia. Cholesterol, morfologię, OB i mocz warto sobie robić w ogóle od czasu do czasu - nawet jak się nie ma żadnych słabości, więc nie zaszkodzą:) Ciśnienie też trzeba sobie raz na pół roku kontrolować.

Co do konkretnych preparatów - mnie akurat dobrze działał na słabość nóg potas - najlepiej ten uwalniający się powoli (Kalipoz chyba się to nazywało) - tylko trzeba uważać, żeby nie przesadzić z dawkowaniem. Ważny jest też magnez i wszystko co dotlenia - witamina C, masaże nóg, - zawsze od dołu do serca, rajstopki masujące i poprawiające krążenie, wygodne buty, unikanie wysokich obcasów, itp. Polecam też przy trwających parę dni napadach (nie takich chwilowych) preparaty typu sól ringera (można ją kupić w aptece już rozpuszczoną do podawania dożylnego w butelce przezroczystej - przechowywać w lodówce nie dłużej niż 24 godziny - i popijać sobie przez cały dzień - są też inne preparaty uzupełniające sole mineralne, można je kupić w aptece bez recepty do rozpuszczania w wodzie - mnie to pomagało.

Jeśli chodzi o nerwicę, która jest prawdopodobną przyczyną tych wszystkich dziwnych słabości itp. to same leki niczego nie załatwiają. Najlepiej zmienić tryb życia, zacząć coś robić inaczej niż do tej pory, inaczej się odżywiać, zmienić sposób myślenia - i NA SIŁĘ starać się myśleć o czymś innym, gdy do głowy przychodzi jakiś negatywny scenariusz - w ogóle każda zmiana jest dobra. Czasem wystarczy gdzieś wyjechać, żeby się polepszyło. Leki psychotropowe lub inne poprawiające nastrój jeśli już to działają z reguły długofalowo, tzn. trzeba poczekać na efekty, a nie zmieniać od razu, ale nie wszystkie działają na każdego tak samo, więc też trzeba poeksperymentować - czasem wystarczy głupi deprim czy pramolan, żeby ustąpiły różne dziwne objawy, przez które podejrzewaliśmy u nas jakąś straszną chorobę. Ktoś tu pisał, że jak się wykrzyczał, to mu się poprawiło - odreagowywanie też działa - wystarczy sobie powrzeszczeć na jakimś odludziu:)

Polecam też homeopatię - tylko nie taką apteczną czy zapisywaną przez internistę, ale konkretny lek dobrany do konkretnej osoby u specjalisty homeopaty. Też w to nie wierzyłam, ale skoro nawet na mojego psa zadziałało (po pogryzieniu przez innego psa miał stany przedpadaczkowe), to widać to nie tylko sugestia, jak sądzą niektórzy. No i nie trzeba się sobie przyglądać zanadto i analizować - najlepiej zająć się czymś, co pochłonie, odwróci uwagę, sprawi przyjemność.

Ja się jeszcze nie pozbyłam nerwicy i pewnie się nie pozbędę całkiem, słabości nóg mnie czasem też dopadają, ale przynajmniej się tego nie boję i wiem co robić w takiej sytuacji. Wszystkim życzę zdrówka przede wszystkim i pozytywnego myślenia:)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 lip 2007, 16:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Moniczka 29 lip 2007, 18:29
Moje napady slabosci i leku sa juz norma,straszne ze lapia mnie zawsze w momentach przyjemnosci i luzu,nigdy w stresie!Wtedy normalnie przestaje czuc rece,nogi,wszystko,sama az sie wtedy dziwie ze to moze byc atak leku,objawy sa tak realne i nieprawdopodobne.Wszystkie badania wychodza mi dobrze,wiec wiem ze przyczyna to silna nerwica.Dzisiaj stanelam przed kolejnym dramatem:maz chce zarabiac na tirze.Wyjedzie na 3 tygodnie,pozniej tydzien w domu i na nowo.Jak to zniose,samotnosc w domu zawsze powoduje u mnie bicie serca plus przekonanaie,ze na tirze maz zchamieje,zmieni sie,brak slow...Zycie mi nie sprzyja,mam pecha.
Moniczka
Offline

przez @gape 30 lip 2007, 00:47
NO wlasnie, tez zauwazylam , ze moje silne ataki leku zdazaja sie w chwilach kiedy naprawde jest super, kiedy nie mysle o zlych rzeczach , kiedy jestem wyluzowana, wybawiona , wypoczeta...czyli calkiem niespodziewanie.Badania mam porobione od A do Z, wiec to na 100% nerwica, a tez mialam nadzieje ze moze to niedobór np. magnezu czy potasu. Niby dobrze ,ze wszystko jest ok, jestem zdrowa , ale choroba duszy i mysli jest chyba dosc trudna do wyleczenia, choc staram sie wierzyc , ze bedzie dobrze. Przeczytalam wlasnie "Potege podswiadomosci" i jestem natchniona do walki z moimi zlymi myslami.Z tym , ze jak przychodzi atak leku, ze wszystkimi mozliwymi objawami somatycznymi i czlowiek mysli ,ze umiera, to juz nie jest tak latwo myslec pozytywnie.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
05 sty 2007, 18:41
Lokalizacja
gdynia

przez milenkam 30 lip 2007, 02:28
"Moje napady slabosci i leku sa juz norma,straszne ze lapia mnie zawsze w momentach przyjemnosci i luzu,nigdy w stresie!Wtedy normalnie przestaje czuc rece,nogi,wszystko,sama az sie wtedy dziwie ze to moze byc atak leku,objawy sa tak realne i nieprawdopodobne."

- a to się podobno nazywa nerwica wegetatywna, i właśnie w momencie odprężenia odczuwa się skutki jakiejś nerwowej sytuacji, a czasem po paru dniach nawet, jak już się zapomniało o przeżytym stresie. Też to przerabiałam:( Polecam psychologa, bo takie pocieszanie na forum nie wystarczy - psycholog doradzi jak sobie radzić właśnie w takich momentach, gdy się zostaje samemu ze swoim lękiem. Naprawdę warto iść, serio - najlepiej do jakiegoś w miarę młodego, bo tacy mają "świeższe" podejście do człowieka i nie wpadają w rutynę - no i im się jeszcze chce, jak to młodym

Aha - w poprzednim moim poście zapomniałam dopisać jednej ważnej rzeczy - o której pewnie wiecie, ale nie zaszkodzi:) - warto sobie zbadać tarczycę, dla pewności, bo jakieś zaburzenia w pracy tego narządu też się mogą różnie objawiac i nie zawsze książkowo - ale np. tylko lękami właśnie, a długotrwałe lęki prowadzą do innych nieprzyjemnych odczuć z organizmu, jak słabości, niedokrwienia itp. - i koło sie nakręca.

pozdrawiam cieplutko

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:42 am ]
"
@gape napisał(a):Przeczytalam wlasnie "Potege podswiadomosci" i jestem natchniona do walki z moimi zlymi myslami.Z tym , ze jak przychodzi atak leku, ze wszystkimi mozliwymi objawami somatycznymi i czlowiek mysli ,ze umiera, to juz nie jest tak latwo myslec pozytywnie.
"

Dobre są też książki Louise Hay - np. Możesz uzdrowić swoje życie - tylko raczej nie warto ich traktować jak wyrocznię i remedium na wszystko - ale polecam serdecznie, bo mimo wszystko nastrajają pozytywnie - człowiek właśnie tak jak piszesz - czuje że ma siłę do walki:) - przynajmniej ja tak miałam. Potęga podświadomości też fajna.

I rozumiem ten strach - miewam tachykardie napadowe, dosyć silne (bo lekarze to zwykli byle przyspieszenie serducha nazywać tachykardią:) - tak co pół roku, co rok - i chociaż znam to uczucie i wiem, ze jak łyknę propranolol i parę łyków neospazminy, to mi przejdzie jak spokojnie posiedzę i poczekam - ale i tak zawsze się boję - a najbardziej to mnie wkurza, jak mi wtedy ktoś mówi, że panikuję, gdy ja właśnie jestem tak opanowana jak to tylko możliwe w tej sytuacji, a jakiegoś drżenia rak np. to nie jestem w stanie powstrzymać, bo jest samoistne - ehhh, ludzie to są bezmyślni czasem i dopiero jak doświadczą czegoś podobnego, to sami dają czadu:)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 lip 2007, 16:21

przez Moniczka 30 lip 2007, 09:01
No wczoraj to moj ortganizm juz totalnie oszalal,polozylam sie spac wieczorem i zachcialo mi sie do lazienki a tutaj nogi odmawiaja posluszenstwa,nagle mi je podcielo,ciezkie jak zelazo i nic,zaraz serce zaczelo walic a ja lapac powietrze jak ryba,do tego pzrerazajacy bol lewej skroni,myslalam ze umieram.W nocy spalam niespokojnie,mialam jakies dretwienia lewej nogi i pobolewania zoladka,koszmar.Co do psychologow-powiem jedno:bylam u wielu,zaden nie pomogl,albo bagatelizowali sprawe,albo zalezalo im tylko na kasie za wyklady,tragedia.
Moniczka
Offline

przez milenkam 30 lip 2007, 13:06
Moniczka napisał(a):Co do psychologow-powiem jedno:bylam u wielu,zaden nie pomogl,albo bagatelizowali sprawe,albo zalezalo im tylko na kasie za wyklady,tragedia.


To może po prostu źle trafiłaś - współczuję. A psychiatra? to też nie wstyd po jakieś leki się wybrać - bo masz to naprawdę nasilone. Nie wiem ile masz lat, ale jak się długo nic nie robi z takimi objawami, to choć nerwica jako taka nie jest groźna, tak w końcu takie ciągłe zaburzenia krążenia czy inne, spowodują jakieś silniejsze niedotlenienie jak będziesz starsza i wtedy to może mieć już poważniejsze skutki.

A homeopatii próbowałaś? Tam jak lekarz zbiera "wywiad" do leku dobranego specjalnie dla ciebie, interesują go właśnie takie objawy - kiedy zdarzają się najczęściej takie napady jak opisałaś, po której stronie się coś się dzieje, jak to odczuwasz itp - wszystko co się powtarza z jakąś regularnością i stara się dotrzeć, co mogło być powodem nerwicy. A komuś, kto jest nastawiony na obserwowanie siebie - tak jak większość nerwicowców - łatwiej dobrać lek. Ja dostałam granulki, które mi pomogły (w sumie za 3 razem dopiero się udało dopasować:) - a było już źle bardzo, bo byłam na studiach, a więc trzeba chodzić na zajęcia, a tu nagle tak z niczego serce zaczynało walić jak dzwon, nogi były miękkie i czułam się jakbym wróciła z wycieczki w górach - zakwasy które się rozlewały na całe ciało - i tak przez parę dni - nie mogłam spać ani chodzić - a potem nagle wszystko przechodziło i zero objawów - koszmar.

Zwykle oszczędnie opowiadam o homeopatii, bo ludzie są uprzedzeni i nastawieni jakimiś bzdurami w TV, choć ja się przekonałam na własnej skórze i mojego psa:) - u którego nie mogła zadziałaś autosugestia:D - ale tu są zdesperowani, więc sobie pozwalam:), bo wiem jak takie objawy jak piszesz potrafią dać w kość. Aha - i nie chodzi o leki homeopatyczne z apteki zwykłej, które zapisuje internista, bo to są mieszanki działające na zasadzie, że jak któryś z 5 leków tej mieszanki na ból gardła na przykład jest akurat tym, który by ci lekarz homeopata dobrał jako twój - to ci mieszanka pomoże, ale jak akurat jest ci potrzebny zupełnie inny, to możesz sobie łykać całe tony tych mieszanek i wywalać kasę i nic nie pomogą. Najlepiej jak idziesz do gabinetu specjalisty-homeopaty i on ci sam daje granulki - wtedy jest to pojedynczy lek, specjalnie dola ciebie dobrany.

A jeśli sie budzisz w nocy z takimi objawami, to możesz spróbować zrobić coś inaczej - np. nie pić przed snem jakoś dużo, bardziej się zmęczyć, żeby od razu usnąć, zmienić ustawienie łóżka, wywietrzyć dobrze pokój albo spać przy otwartym oknie, w innej pozycji niż zwykle - poduszka pod łydkami - przykryć się czymś innym i przed uśnięciem myśleć o czymś innym niż zazwyczaj, o czymś przyjemnym - i jeśli ci się uda fajnie wyspać, to staraj się powtarzać taki schemat - u mnie podziałało.

pozdrawiam cieplutko
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 lip 2007, 16:21

Telepie sie wewnatrz

przez Andzia 12 sie 2007, 15:03
Witam wszystkich!
Tyle sie czyta i slyszy o drzeniu rak itp. Ja mam taki problem, ze czasem podczas chodzenia czuje jakbym sie telepala wewnatrz, zupelnie jak zle skrecona szafa. Na zewnatrz nic nie widac bo sprawdzalam. Innym razem czuje drzenie w nogach przy kazdym kroku, czego naormalnie nie powinno sie odczuwac, chyba bo jestem tak strasznie spieta wewnatrz, bo na zewnatrz znow nic nie widac. A czasami z koleji mam wrazenie , ze sie troche podloga rusza jak chodze, ale nie chwieje sie ani nic.
wiem, ze przy nerwicy sa rozne teatralne objawy, ale jednak sie troche niepokoje. dodam jeszcze, ze mam to odkad zaczelam sie psychicznie wkrecac i wymyslac rozne choroby, najpierw bylo tylko to dziwne uczucie w glowie, dekoncentracja i sennosc.
Pozdrawiam
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 sie 2007, 14:26
Lokalizacja
Slubice

Avatar użytkownika
przez kapitan żbik 12 sie 2007, 19:36
Miałem drżenia w srodku,ale ustapiły.Też byłem spanikowany.Jeszcze pozostała mi lewa dłoń troche zdretwiała i dziwne napiecia nerwowe na oczach.Spoko bedzie dobrze:)
Na świecie nie ma lepszego psychiatry od szczeniaka liżącego cię po twarzy.

Nie ważne ile razy upadniesz , ważne ile razy się podniesiesz . ... ehh..

To nie koniec,tylko przerwa w trasie,zero w czasie,ja wiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
14 paź 2006, 21:22
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez Jovita 12 sie 2007, 21:34
to wszystko te drzenia, tiki itd to normalka , nerwica i tyle zadne choroby trzeba z tym zyc.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez Dino 12 sie 2007, 21:39
Jovita napisał(a):to wszystko te drzenia, tiki itd to normalka , nerwica i tyle zadne choroby trzeba z tym zyc.

Jovita podoba mi sie to stwierdzenie"nerwica i tyle żadne choroby" :D
nie ma ludzi zdrowych są tylko nie przebadani.
normalność to zbiorowe szaleństwo
ja jestem odlotowym kierowcą zawodowym
kryzys wieku średniego?-kupiłem sobie YAMAHE XS 400
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
06 sie 2007, 21:11
Lokalizacja
Dolnośląskie

Avatar użytkownika
przez Jovita 12 sie 2007, 22:10
bo taka prawda pogodzmy sie wreszcie z tym i nie przypisujmy sobie zadnych chorob BO NIE MA ICH! to nerwica i jej objawy a jak nie bedziemy sie na tym skupiac to bedzie jeszcze lepiej.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez Marina82 13 sie 2007, 03:27
Bolko, świetnie Cię rozumiem :!: Mam to samo :cry: Jest to chyba najgorszy objaw nerwicy. Od kilku lat z nim walczę. Sposobów miałam na niego bardzo wiele. Obecnie jestem na etapie wewnętrznego rozluźniania i skupiania uwagi na temacie rozmowy lub jeżeli jestem np w Kościele staram się wsłuchiwać w mszę albo myślę o czymś innym.
Kiedyś było mi z tym bardzo ciężko. Nie chciałam chodzić do psychologa ani tym bardziej do psychiatry, bo co powiedzą inni...
Nie miałam internetu, dlatego myślałam,że jestem jedyna na świecie z takim problemem. Miałam okropne doły, totalny brak siły do walki, ciągła chęć śmierci. Patrzyłam na innych i widziałam jak są pewni siebie, nie trzęsą się! Czułam się potwornie :evil:
Dopiero teraz wiem, jak dużo jest takich ludzi dookoła nas. Dodaje mi to otuchy. Nie czuję się już takim dziwakiem. Może jestem trochę bardziej rozdygotana, ale to jeszcze nie koniec świata.Pozdrawiam.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
03 maja 2007, 17:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 35 gości

Przeskocz do