Nerwica a narkotyki

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez voyager 22 lut 2008, 13:44
Ja po zielsku mam caly czas bad tripy :P dlatego nie pale prawie w ogole. Kilka lat temu bylo zupelnie inaczej bo zabawa byla niezla. Od czasu do czasu daje sie namowic z regoly juz po jakims alko ale zawsze konczy sie tak samo :P Ludzie z ktorymi trzymam pala czesto i jakos im to weszlo w nawyk a ja sie od nich alienuje bo ciezko pozniej mi odmowic jak juz wyjmuja instrumenty na stol. Swietnie sie wtedy bawia a ja "tak srednio". Tak sie zastanawiam jak to jest ze na mnie dziala to w taki sposob ze mam takie jazdy. Najlepsze jest to ze chyba im sie wydaje ze mnie jeszcze nie kopie i z cheica by mi dali wiecej a ja juz wtedy mam paranoje w glowie. To jest taki stan ze nawet nie rozumiem co oni mowia i nie wiem czy to co widze jest prawda czy tylko iluzja. Po takiej zabawie zazwyczaj dlugo nie moge sie pozbierac. leki i stany depresyjne , zlosc na wszystko i wszystkich , wstyd.

Najlepsze jest to ze to jest niby najlzejszy narkotyk a to co robi z ludzmi to poprostu niedowiary. I w pelni zgadzam sie z przedmowca "Ganja zostawia ślady jak sanek płoza"
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 lut 2008, 22:19
Lokalizacja
z piwnicy

Ja

przez avis 02 kwi 2008, 16:54
na początek - przepraszam za kiepski tytuł tego tematu, ale nie byłem w stanie wymyślić niczego lepszego i nawet niebardzo wiedziałem, gdzie ten temat wrzucić. mam problem i kompletnie nie wiem co z tym zrobić i mam nadzieję, że tutaj się uda:
przez jakiś czas nadużywałem tabletek z dxm, często ale w małych ilościach. pozniej zapaliłem do tego trawe i wszysyko kompletnie sie dla mnie zmienilo, czulem sie jakbym byl w jakims pudelku , albo jakbym zemdlal i ktos probowal mnie obudzic, chociaz normalni moglem rozmwawiac itp. temu wszystkiemu towarzyszyl lek i mocne bicie serca. tydzien pozniej zapalilem znowu ale wtedy juz odstawilem te tabletki, ale znowu mialem te pojedyncze drgawki, bardzo szybkie bicie serca i troche strach - bez innego widzenia i uczucia zamkniecia w przestrzeni. za kazdym razem wzialem jakas silnie uspokajajaca tabletke, niestety nie znam jej nazwy bo zostala mi podana przez siostre, za piewwszym razem wzialem jej cwierc i bicie serca ustalo, za drugim juz cala i czulem jej dzialanie chyba przez dwa dni.
od czasu tego drugiego zapalenia czesto wracaja mi uczucia tej pierwszej bani, czasem czuje sie jakby ktos mnie wtapial w otoczenie, wszystko robi sie wyrazne. czesto odczuwam jakis strach, lęk. nei wychodzę z domu bo często mam wrażenie że wszystko ma senne barwy i zaraz się obudzę, czy ze poprosru znowu wrócą te uczucia. opisuje tutaj to dosc plytko, al enie estem w stanie nawet oddac tego wszystkiego. trwa to piec miesiecy, czasem czuje sie pelen energii i mysle sobei, ze nic mi nie jest. przez pierwsze dwa miesiace mialem nagle ataki takiej paniki, uciekalem z miejsca na miejsce, pozniej nie czulem w ogole siebie, zwiazania ze swoim cialem, takiejakby rozbicie na miliion osob w jednym. 5 miesiecy to dosc dluggo i nie wiem co z tym zrbic, bo uniemozliwia mi to w duzym stopniu normalne funkcjonowanie, bardzo prosze o jakas rade, czy pomoc

dodam jeszcze ze od tamtego czasu odstawilem wszystkie uzywki, nie pale papierosow, nie pije alkoholu, nie biore zadnych narkotykow i nawet nie pije kawy.

aha i jeszcze przd snem czesto slysze dosc wyraznie pojedyncze slowa wypowiadne glosem znajomych ludzi, zazwyczaj jakies totalnie 'z du.py' np 'szklanka' 'plyta' 'jeden' 'pożar' itp. ostatnio caly dzien spedzilem w samochodzie i domu handlowym i przed snem odtwarzaly mi sie rozne rzeczy zzwiazane z pobytem tam, zupelnie nad ty nie panowalem, Nie wiem czy to tez jest skutkiem tego, i nei wiem tez, czy spowodowal o dxm, czy marihuana.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 16:39

przez avis 02 kwi 2008, 20:00
noo właśnie, jak odstawiłem trawe toprzez jakiś tydzień było całkiem w porządku, ale później miałem coś w stylu flashback'a, czyli nagle poczułem się jak na bani która mnie poprostu przeraziła i tak miałem dość często, czasem nawet kilka razy dziennie. Teraz czasem też tak jest ale już trochę płyciej.
Myślicie, że jest szansa na wyjście z tego ?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 16:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez viviana 02 kwi 2008, 22:58
avis , pewnie , że jest szansa , ale tak jak napisał Rafik , musisz zacząć się leczyć . Samo nie przejdzie , skoro nie przeszło do tej pory.
"Normalność jest linoskoczkiem nad odchłanią anormalności"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
27 paź 2007, 00:00
Lokalizacja
Ze swojego świata :)

przez avis 03 kwi 2008, 14:53
chcialbym jeszcze spytac, czy jezeli pojde do lekarza z rodzicem, ale bede z nim rozmawiac sam i powiem od czego to sie zaczelo, to czy lekarz przekaze to rodzicom, czy dotrzyma tajemnicy?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 16:39

Avatar użytkownika
przez jaaa 03 kwi 2008, 16:01
jak masz wiecej niz 18 lat to dotrzyma tajemnicy a w innym wypadku nie wiem chyba tez:)

a po co z rodzicami chcesz isc?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez staram się 07 kwi 2008, 11:15
narkotyki i nerwica to zabójcze połączenie to jest koniec człowieka na tym świecie
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

przez Mafju88 07 kwi 2008, 11:23
moim zdaniem jak ktos ma nerwice i bierze narkotyki to jest naprawde skonczonym... sorki za slowo ale myslac o tym to krzyk cisnie mi sie na usta, niektorzy robia wszystko zeby z tego wyjsc a ktos tam jeszcze trawe czy jakis inny specyfik sobie bierze :? hehe albo wyczyta w necie ze jakis tam na cos w nerwicy pomaga i zaczyna brac :D haha to dopiero glupota :D
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

marihuana i nerwica

Avatar użytkownika
przez romek 11 kwi 2008, 14:29
Chciałbym ostrzec ludzi, którzy "leczą się" zielonym. Jarałem przez 10 lat sporadycznie (raz na miesiąc, weekendy, wakacje) mając niewyleczoną nerwicę lękową. Ostrzegam - marihuana może i jest nieszkodliwa, ale dla ludzi ZDROWYCH. W moim przypadku palenie zaprowadziło mnie do gabinetu psychiatry. Nie wierzcie kolegom z podwórka, którzy was będą przekonywać, że "musisz wyluzować", zajarać bata itd. Mózg to bardzo wrażliwy organ. Szkoda życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 13:23
Lokalizacja
Warszawa

przez fisiel 11 kwi 2008, 14:53
ja zapaliłam trawę dwa razy. ale pierwszy raz się praktycznie nie liczy bo wtedy złapałam tylko jednego marnego buszka. Za drugim razem paliłam skuna. Wypaliłam go praktycznie połowę sama, bo się wściekłam że innych poklepało już dawno a mnie wcale nie chciało. No i zaczęło się, najpierw pośmiałam się z 5 sekund, od razu po tym kołatanie serca, myślałam że umrę, straszliwy lęk, gdy słyszałam że samochód nadjeżdża, wydawało mi się że mijało 15 min zanim mnie minął, a później kolejne 15 min słyszałam jak odjeżdża, to samo było z krokami gdy ktoś przechodził obok. KOSZMAR, później siedziałam na murku i wpatrywałam się na liście na ziemi, układały mi się w całe safari, lew, słoń, żyrafa itd... gdy mówiłam coś do mojej siostry i chłopaka wcale się nie odzywali co mnie wkurwiało. później helikopterek i bełt. w kółko powtarzałam: niech to się skończy, niech to się skończy... Wydawało mi się że puściło po 4-5 godzinach. spojrzałam na zegarek - minęło 40 minut. głowa mi pękała, chciało mi się płakać. cały wieczór zdychałam w łóżku.
to było najgorsze przeżycie w moim życiu.
nie wiem czy już wtedy miałam nerwicę. nie wiem czy od tego się zaczęła. ale wiem jedno - NIGDY WIęCEJ
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 12:09

Avatar użytkownika
przez romek 11 kwi 2008, 15:32
Nie sądzę, że od dwukrotnego zajarania złapałaś nerwicę. Te objawy, o których opowiadasz to normalna reakcja organizmu na "przejaranie". Generalnie osoby, które jarają długo i wiele razy przyzwyczajają się do tego stanu i czerpią z tego pewną przyjemność. Krótko mówiąc - twoje "dwa razy" się nie liczą :-). W sumie ciesz się, że właśnie tak zareagował twój organizm i nie masz ochoty na jaranie - są osoby (w tym ja) dla których była to miłość od pierwszego bucha.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 13:23
Lokalizacja
Warszawa

przez fisiel 11 kwi 2008, 16:28
to dobrze :)
ale muszę przyznać że ten skun to cholerne ścierwo było :) ja mam dość. to też utwierdziło mnie w przekonaniu że jakiekolwiek narkotyki są nie dla mnie i na pewno nie spróbuję czegoś "mocniejszego" :)
tylko lepiej dla mnie.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 12:09

Avatar użytkownika
przez romek 11 kwi 2008, 17:18
dodam jeszcze moje spostrzeżenia - ku przestrodze:

1. marihuana kupowana od polskich dealerów to nie tylko konopie - często liście nasączane są różnym syfem (nie chcę was straszyć, ale słyszałem nawet o rozpuszczalnikach i innych toksycznych substancjach), dlatego często zapalenie 1-2 jointów daje takie "zrycie"

2. masz nerwicę i palisz - idź jak najszybciej do psychiatry - NIE MA SZANS na wyleczenie się bez farmakologii

c.d.n
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 13:23
Lokalizacja
Warszawa

moje przezycia

przez rundak 12 kwi 2008, 23:05
Witam wszystkich "znerwicowanych"!! hehe :) Jestem tutaj nowy. Mam na imię Dominik i 23 sierpnia skończe 22 lata. Mieszkam w Bochni. Obecnie studiuje w Krakowie i pracuje w firmie zajmujacej sie recyklingiem. To tyle o mnie wiec przechodze do sedna mojego problemu, ktorym jest nerwica wegetatywna. Jak to się zaczeło?? Hmm... pod koniec lutego br. dostałem prace i byłem bardzo zadowolony. Po pierwszym dniu pracy z kumplem postanowilismy jakos ubarwic wieczorek dobrym filmem, 4 browarkami i gramem marihuany. I wszystko było pieknie ładnie. Wróciłem do swojego mieszkania ok. godz 22-ej i zjadłem "co nie co", umyłem ząbki i położyłem sie spac. Usnąlem momentalnie. Około godziny 2-ej w nocy nagle sie obudziłem, dusząc się a serce waliło mi jak "dzwon". Nie mogłem złapać oddechu wiec szybko podbiegłem do okna i otwierając je "łapałem" świeze powietrze i gdy oddech powrócił zaczeły sie okropne drgawki, puls serca czułem aż w głowie. Po chwili poczułem że zbiera mnie na "kibelek"(biegunka). Tak czułem się przez ok. godzine - straszne. Rozmyślajac przez tą "straszna" godzine doszedłem do wniosku, ze to od marihuany wiec nie wzywałem pogotowia myślac że zaraz przejdzie. Po godzinie troszke sie uspokoiłem wiec powiedziałem do siebie spróbuje zasnąc lecz to sie nie udało i zaczeło sie wszystko od początku. W koncu obudziłem ojczyma(ma problemy sercowe) aby dał mi jakas tabletke na uspokojenie(NITROGLYCERINUM), która pomogła na szczescie. Obudziłem się około godz 13:30 czując sie świetnie. Tak wyglądał mój pierwszy a zarazem najgorszy atak. W przeciągu nastepnych dni czułem sie prawie normalnie tylko ciśnienie strasznie mi skakało i ciężko było mi usnąc(aby usnać pilem przed snem 2-5 piwek i było okay). Pewnego dnia(Poniedziałek Wielkanocny) znów zapiłem sie alkoholem(bez marihuany, bo uswiadomiłem sobie ze to przez nia mialem ten atak) i na drugi dzien zamiast kaca miałem atak nerwicowy od 7 rano do 16 i o tej godzinie nie wytrzymałem(drgawki, zmiana cisnienia, biegunka, niepokój, skurcze miesni, zamotanie w głowie) i poszedłem do szpitala. Dostałem zastrzyk(nie pomógł). Miałem 2 razy robione ekg, krew, rentgen płuc i okazało sie ze wszystko wporzadeczku. Tylko ciśnienie miałem troszke wyższe (140/80). Dostałem w końcu "mixtura sedativa" i 25mg Metocardu i dolegliwości ustąpiły. Diagnoza: Nerwica. Neuralgia międzyżebrowa. Zalecenia lekarskie: Propranolol 10mg 1 tab. doraźnie i Hydroxyzinum 10mg 3X1 tab. oraz rade abym poszedł do lekarza rodzinnego. Poszedłem po jakims tygodniu. W przeciągu tego tygodnia codziennie miałem ataki jak próbowałem zasnąc. W ciągu dnia było spoko. Lekarz przepisał mi Neurol 1,0(bardzo skuteczny na ataki, ale uzależniajacy) oraz Polsen na noc abym szybko usnął(nie brałem jeszcze ani razu bo na ulotce zostało napisane że nie wolno brać kiedy wystepuja duszności wiec sie przestraszyłem). Od tej wizyty mineło 2 tygodnie i zamiast się polepszać jest coraz gorzej. Ataki mam coraz częściej tzn. w ciągu dnia, na uczelni, autobusie i zawsze przed snem(Neurol pomaga). W ten poniedziałek planuje kolejna wizyte u lekarza i chciałbym aby przepisałby mi cos na przewlekłe leczenie ale zobaczymy. Nocki dla mnie są najgorsze.

Pdsumowujac chciałbym dodac, że nerwice mieć jest nieciekawie ale dzieki takim ludziom jak wy wiem ze nie walcze z nia tylko sam. Mam nadzieje, ze wszyscy tutaj zebrani szybko pokonają ją siła umysłu, woli i jakimis "wspomagaczem" medycznym wracając tym samym do normalnego, radosnego życia. Tego wam życze. Napiszcie cos o mojej sytuacji i podzielcie się swoimi niemiłymi doświedczeniami z nerwica(to uspokaja) i napiszcie jak dajecie sobie z nią rade.
To tyle o mojej sytuacji. Ide wziąc połóweczke Neurolu i do spania. Zycze rychłego powrotu do zdrowia wszystkim. Do jutra! Papa.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:06 pm ]
Witam wszystkich "znerwicowanych"!! hehe :) Jestem tutaj nowy. Mam na imię Dominik i 23 sierpnia skończe 22 lata. Mieszkam w Bochni. Obecnie studiuje w Krakowie i pracuje w firmie zajmujacej sie recyklingiem. To tyle o mnie wiec przechodze do sedna mojego problemu, ktorym jest nerwica wegetatywna. Jak to się zaczeło?? Hmm... pod koniec lutego br. dostałem prace i byłem bardzo zadowolony. Po pierwszym dniu pracy z kumplem postanowilismy jakos ubarwic wieczorek dobrym filmem, 4 browarkami i gramem marihuany. I wszystko było pieknie ładnie. Wróciłem do swojego mieszkania ok. godz 22-ej i zjadłem "co nie co", umyłem ząbki i położyłem sie spac. Usnąlem momentalnie. Około godziny 2-ej w nocy nagle sie obudziłem, dusząc się a serce waliło mi jak "dzwon". Nie mogłem złapać oddechu wiec szybko podbiegłem do okna i otwierając je "łapałem" świeze powietrze i gdy oddech powrócił zaczeły sie okropne drgawki, puls serca czułem aż w głowie. Po chwili poczułem że zbiera mnie na "kibelek"(biegunka). Tak czułem się przez ok. godzine - straszne. Rozmyślajac przez tą "straszna" godzine doszedłem do wniosku, ze to od marihuany wiec nie wzywałem pogotowia myślac że zaraz przejdzie. Po godzinie troszke sie uspokoiłem wiec powiedziałem do siebie spróbuje zasnąc lecz to sie nie udało i zaczeło sie wszystko od początku. W koncu obudziłem ojczyma(ma problemy sercowe) aby dał mi jakas tabletke na uspokojenie(NITROGLYCERINUM), która pomogła na szczescie. Obudziłem się około godz 13:30 czując sie świetnie. Tak wyglądał mój pierwszy a zarazem najgorszy atak. W przeciągu nastepnych dni czułem sie prawie normalnie tylko ciśnienie strasznie mi skakało i ciężko było mi usnąc(aby usnać pilem przed snem 2-5 piwek i było okay). Pewnego dnia(Poniedziałek Wielkanocny) znów zapiłem sie alkoholem(bez marihuany, bo uswiadomiłem sobie ze to przez nia mialem ten atak) i na drugi dzien zamiast kaca miałem atak nerwicowy od 7 rano do 16 i o tej godzinie nie wytrzymałem(drgawki, zmiana cisnienia, biegunka, niepokój, skurcze miesni, zamotanie w głowie) i poszedłem do szpitala. Dostałem zastrzyk(nie pomógł). Miałem 2 razy robione ekg, krew, rentgen płuc i okazało sie ze wszystko wporzadeczku. Tylko ciśnienie miałem troszke wyższe (140/80). Dostałem w końcu "mixtura sedativa" i 25mg Metocardu i dolegliwości ustąpiły. Diagnoza: Nerwica. Neuralgia międzyżebrowa. Zalecenia lekarskie: Propranolol 10mg 1 tab. doraźnie i Hydroxyzinum 10mg 3X1 tab. oraz rade abym poszedł do lekarza rodzinnego. Poszedłem po jakims tygodniu. W przeciągu tego tygodnia codziennie miałem ataki jak próbowałem zasnąc. W ciągu dnia było spoko. Lekarz przepisał mi Neurol 1,0(bardzo skuteczny na ataki, ale uzależniajacy) oraz Polsen na noc abym szybko usnął(nie brałem jeszcze ani razu bo na ulotce zostało napisane że nie wolno brać kiedy wystepuja duszności wiec sie przestraszyłem). Od tej wizyty mineło 2 tygodnie i zamiast się polepszać jest coraz gorzej. Ataki mam coraz częściej tzn. w ciągu dnia, na uczelni, autobusie i zawsze przed snem(Neurol pomaga). W ten poniedziałek planuje kolejna wizyte u lekarza i chciałbym aby przepisałby mi cos na przewlekłe leczenie ale zobaczymy. Nocki dla mnie są najgorsze.

Pdsumowujac chciałbym dodac, że nerwice mieć jest nieciekawie ale dzieki takim ludziom jak wy wiem ze nie walcze z nia tylko sam. Mam nadzieje, ze wszyscy tutaj zebrani szybko pokonają ją siła umysłu, woli i jakimis "wspomagaczem" medycznym wracając tym samym do normalnego, radosnego życia. Tego wam życze. Napiszcie cos o mojej sytuacji i podzielcie się swoimi niemiłymi doświedczeniami z nerwica(to uspokaja) i napiszcie jak dajecie sobie z nią rade.
To tyle o mojej sytuacji. Ide wziąc połóweczke Neurolu i do spania. Zycze rychłego powrotu do zdrowia wszystkim.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 kwi 2008, 23:03
Lokalizacja
Bochnia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do