Somatyzacje w nerwicy - watek zbiorczy.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez ola...27-8 05 sty 2007, 11:22
Dzięki za wsparcie i zrozumienie. Czy też to przezywałaś kiedys?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 lis 2006, 10:43

Avatar użytkownika
przez medusse 05 sty 2007, 11:26
u mnie poranne odruchy wymiotne , jak się okazuje, były symptomem nerwicy, rano wstawałam (jeszcze czasy liceum) i raz nawet chaftnełam za taki u nas płotek... :oops: ...nie wiedziałam z czego to, ale jakoś specjalnie się tym nie przejmowałam, dopiero teraz przekonuję się, że to był wstęp do nerwicy, dopiero rok później zaczęły się pojawiac dziwne lęki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
03 sty 2007, 14:21

Avatar użytkownika
przez Lusi 05 sty 2007, 11:53
Ja nie chaftam. Mam inne "strachy" i "umieram" troszkę inaczej. Ale jestem w stanie wszystko sobie wyobrazić. Dosłownie WSZYSTKO.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez misiaczek 05 sty 2007, 13:33
Ja tez nie chaftam i też mam inne strachy podobnie jak Ty Lusi jestem w stanie WSZYSTKO sobie wyobrazić. Mój mąż mówi że nadałabym się do pisania horrorów. Moja psychika myśli tylko o najczarniejszych scenariuszach jak mam sobie z tym poradzić wiele razy zastanawiałam się skąd się to wszystko wzięło ale nie mam pojęcia CZY ZGłUPIAłAM :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :(
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 sty 2007, 11:04
Lokalizacja
CZęSTOCHOWA

przez tom25 08 sty 2007, 19:51
Witam wszystkich

Jeśli to nie jest zapalenie żołądka.....albo jeśli kogoś z tutejszych badano bez wykrycia istotnych zmian to mogą to być też objawy tzw "dyspepsji funkcyjnej" w której to po postu układ nerwowy układu pokarmowego nie funkcjonuje najlepiej.

Jeśli nie ma zmian organiczych: jak zapalenie żoładka, czy wrzodów lub refluxu etc.... to lekarz powienien to wziąść pod uwagę.

Ale na poczatek trzeba się zbadać u gastrologa, to nie taki stres można zawsze zrobić badanie z anesteziologiem trzeba tylko poszukać...albo zapytać:)

Z tego co wiem te zaburzenia są słabo poznane i raczej bagatelizowane, nie da się tego zobaczyć podczas gastroskopii, usg ani badania krwi, czy też zdjęciem rtg z kontrastem. Jedynym chyba pomocnym badaniem jest nieinwazyjna EGG- electrogastrografia ale nie jest ono ogolnie dostępne. Te badanie może wykazać rożne dysrytmie w pracy żołądka, które własnie są przyczyna nudności. Ta dogliwość może też powodować w efekcie duży reflux żółci z dwunastnicy, która nie jest obojętna dla żołądka i raczej prędzej czy poźniej wywołuje przewlekły stan zapalny, który sam w sobie może dawać takie objawy.

Jeśli więc masz poza nudnościami jeszcze uczucie pełności nawet po niewielkim posiłku, puste odbijanie, brak apetytu, nudności zaczynające sie ok 30 minut po ostanim posiłku, to trzeba mieć to na uwadze.
Nerwy i stres wszystko pogarszają no i lęk przed niewyjaśnionym tzn "co mi właściwie jest"

Ja podobne problemy miałem od dzieciństwa i w sumie od kiedy pamietam. Dopiero stosunkowo niedawno postanowiłem coś z tym zrobić. Typowe tłumaczenia, że to TYLKO co podkreślam nerwica mi teraz już nie wystarczają, to takie rutynowe gdy nie wiedzą co ci jest. Jednak gdy leki czy psychoterapia nie działają w tym polu jak powinny to każdemu powinna się zapalić lapka ostrzegawcza. Lekarze czasem zachowują się jak wszystkowiedzacy Bogowie, tak że pacjent czuje się mniej chory (mentalnie) niż ten który ma go leczyć, więc trzeba się kierować zasadą ograniczonego zaufania człowiek to omylna istota to samo tyczy się psychoterapeutów i psychologów, w końcu to też ludzie.


Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 sty 2007, 18:07
Lokalizacja
Warszawa

przez jacek81 10 sty 2007, 19:28
czesc

nie chce cie straszyc - ale moze to byc po prostu erytrofobia
Ja w tej chwili mam 25 lat i wlasnie na to choruje - i uwierz mi, ze wiem o tej chorobie duzo wiecej niz ty,
Mnie to dopadlo okolo 7-8 klasy podstawowki, niestety, nikt nie zauwazal problemu i tak trwam z tym gownem do dzisjaj - chociaz z dnia na dzien coraz bardziej swiadomy problemu i z nadzieja, ze jutro bedzie lepsze.

Oczywiscie nie jestem lekarzem, zeby cie diagnozowac - ale sa to typowe objamy erytrofobi - dlatego radze ci, abys poszla ze wzgledu na wiek, na poczatku do psychologa i z nim porozmawiala - jestes jeszcze mloda i mysle, ze jestes w stanie, przy odrobinie pomocy poradzic sobie z tym problemem w miare szybko.

(polecam tez forum www.czerwienienie.prv.pl)

zycze powodzenia i pozdrawiam
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
10 sty 2007, 19:21
Lokalizacja
Zielona Góra

Avatar użytkownika
przez samotniczka 10 sty 2007, 19:54
Witaj Konwalia! Zgadzam się z moim przedmówcą, w dodatku mam to samo co Ty... Najgorsze jest to napięcie i nieświadome oczekiwanie na atak ze strony innych, którzy chcą "dogryźć".
Popracuj nad swoją samooceną-im mniejsza samoocena, tym większa skłonność do czerwienienia. Zapisz się na sztuki walki-mnie to naprawdę pomoglo, a mianowicie poskutkowało tym, iż miałam docinki innych w nosie i teraz czerwienię się coraz rzadziej. Ponadto używam zielonego korektora na policzki, aby nie były takie czerwone-zielony kolor odbija czerwony i nie jest on już tak widoczny. Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

..

przez mamtegodosc 11 sty 2007, 16:10
skąd ja to znam ?? Przez około 3 lata miałam z tym problem. Cokolwiek usłyszałam .. miałam wrażenie że wszyscy sie na mnie patrzą... jak ktoś dłużej spojrzał było podobnie. Gdy ktoś coś do mnie powiedział..znowu czerwona twarz ! . Musze Ciebie jednak pocieszyć... Z tego po jakimś czasie się wychodzi jeżeli tylko tego chcesz. Powiem tak: Im częściej bedziesz myśleć o lęku przed otoczeniem tym bardziej Ciebie to wciągnie ... Ja walczyłam z tym 3 lata i niebyło lekko. Wynajdywałam różnego rodzaju sposoby na tą moją "opaloną" twarz ! Po jakimś czasie opracowałam plan.... wykonywałam ćwiczenia... na to aby tak sie nie denerwować. Np.. kładłam sie na łóżko i wyobrażałam sobie że ktoś sie na mnie patrzy.. początkowo bardzo sie stresowałam.. potem uspokajałam sie i powtarzałam ćwiczenie albo pocierałam sobie uszy żeby krew przelała się do uszów a nie na twarz :). Ostatnia sugestia:.. Jeżeli non stop bedziesz z tym walczyć .. myśleć że wszyscy Ciebie obserwują.. obgadują.. sa przeciwko Tobie .. zniszczysz się tym sama.. jak zjarasz buraka śmiej sie z tego :) .. mówie Ci ze po jakims czasie samo to przejdzie..
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 gru 2006, 18:24

przez Gal Anonim 12 sty 2007, 20:08
dxvf

[ Dodano: Pią Sty 12, 2007 7:08 pm ]
Czesc. Jestem nowym uzytkownikiem.
Patrycja. na poczatek chcialbym powiedziec, ze mam to, a nawet wiecej niz ty. Tez mi sie trzesa rece ale... zawsze. Tak zawsze, ze nawet kiedy jestem sam to w domu czy gdziekolwiek to niemoge sie normalnie podpisac, zjesc, a nawet napic sie orezady, bo mi reka chodzi i jest to bardzo widoczne. Ludzie wtedy patrza na mnie jak... jak na dziwaka.
Czy jestem dziwny? Chyba nie tylko ta choroba mnie dobija i coraz wieksza depresja. Tak samo czuje jakby wszczyscy na mnie patrzyli ale nawet gdy sie na nich popatrze tak jak ktos tu wspomnial to nic nie pomaga. Trzeasace sie rece bez przerwy. Jest przejeb.....
Nic na to niemoge poradzic. Zmuszony bylem ze zrezygnowania z towarzyskich spotkan, jadania w reustaracjach, pizzeriach. To jest to dupy z tymi łapami. Kompletnie nic niemozna zrobic. Herbaty nawet nieidzie poslodzic bo mi sie cukier wysypuje, a mam 21 lat i jest coraz gorzej. Pare lat temu zaczelem jesc tabletki o ktore mi pomagaly ale musze brac ich coraz wiecej, a nie zdrowo jest zeby ich tyle jesc ale co na to poradze.Powoduja one obnizenia cisnienia ktore dotad mialem idealne. Przed zazywaniem ich mialem duzo wiekszy klopot, bo przestalem chodzic do szkoly, bo trudno wytrzymac jezel nauczyciel cie prosi do tablicy aby np narysowac figure, a ty??? nawet tej linijki w rece niemozesz trzymac ale to nic w porownaniu jak jedziesz kreda po tablicy a trzecaca sie reka rysuje linie pogiętą. Duzo napisalem ale to i tak za malo aby opisac chodzmy odrobine problemow zwiazanych z tymi.... rekoma. Mysle, ze ktos kto przeczytal to cale napewno w jakis sposob mi pomoze.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 sty 2007, 19:26

przez marmarc 13 sty 2007, 20:58
a myślałem, że to ja przechodziłem (i pewnie jeszcze będę przechodził) przez piekło upokorzenia trzęsących się rąk, ale Twoja historia sprawia że moje problemy to zwyczajny "pikuś"...
Jeżeli masz fobię społeczną, to jest to jakiś ekstremalnie ciężki przypadek.
Nie wiem czy forum ci pomoże.
Jeśli miałbym coś radzić, to może powinieneś szukać kontaktu z ludźmi, przy których ręce ci się nie trzęsą, i stopniowo się przy nich ćwiczyć, wychodzić z nimi do pizzerii itp.
Z drugiej strony - szukać możliwości terapii, żeby zmienić swój stosunek do otoczenia - jeśli przyczyną jest faktycznie nerwica/fobia.
Nie załamuj się jeśli akurat jest z tym wyjątkowo ciężko - wiem po sobie że to się czasem nasila, a potem ustępuje.
A co w ogóle robisz? Tylko siedzisz w domu? Za wszelką cenę staraj się wrócić do życia.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez Gal Anonim 13 sty 2007, 22:45
Moze zle to troszke ujelem. Co prawda zrezygnowalem z paru albo wielu rzeczy ale przesada byloby calodniowe siedzenie w domu. Wczesniej napisalem, ze jest coraz gorzej. Troche chyba przesadzilem. Przesrane jest kiedy robisz cos i wszyscy ci na lapy patrza, a to wtedy pogarsza sprawe. Musialbym dokladniej opisac wszystko, bo teraz mialem tylko chwilke. Niezalamuje sie tym zbytnio tylko, ze jak juz nieraz zaczne o tym gadac to mi sie chyba smutno robi i tak o tym gadam. :lol:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 sty 2007, 19:26

Avatar użytkownika
przez arla 14 sty 2007, 16:59
ja najbardziej nie lubie wystąpień publicznych, jeszce jak musze cos czytac z kartki a jak mam czytac jak ręce mi sie tak trzęsa ,że literek nie mozna odczytac :? . Jak kiedyś dawno dawno temu(czyli w podstawówce ) :mrgreen: bylam przy odpowiezdi z Geografi i miałam pokazac granice Polski..tak mi siełapy trzęsły.... nauczycielka stwierdziła ,że barzdo ładnie ustanawiam nowe terytoria dla naszego cudnego hehe kraju, klasa miała ubaw ja niekoniecznie ale dawne dzieje :D
'Zacząć jest łatwo. Wytrwać jest sztuką'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
06 sty 2007, 18:19

Avatar użytkownika
przez silesiaster 15 sty 2007, 22:10
to zależy czy chcesz brac leki czy nie - jak cchesz brać to do psychiatry a jak nie chcesz to do psychologa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
09 gru 2006, 20:18

przez Adaś2222 17 sty 2007, 00:49
Czesc. Moim zdaniem na pewno to jest zwiazane i wywolane przez psychike, i musisz sobie po prostu powiedziec, ze organizm w cale nie chce wymiotowac po prostu psychika zmusza cialo do wywolania odruchu. Sadze ze jest to nerwica natrectw, poniewaz masz natrente mysli w sytuacjach stresowych o wymiotowaniu, to wywoluje lęk i tak sie nakrecasz. Moim zdaniem powinienes pojsc od razu do psychiatry wyjasnic sprawe, byc moze przepisze Ci jakies leki na uspokojenie, rozluznienie dorazne abys bral przed tymi sytuacjami, i mozesz sie zapytac zeby polecil lub sam znajdz psychologa. Spokojnie takie cos sadze ze jest do opanowania ;).
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 44 gości

Przeskocz do