Somatyzacje w nerwicy - watek zbiorczy.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez pajak_leon 09 paź 2006, 21:46
też tak mam, zdaje się, ze to taki rodzaj napięcia u nerwicowców..
poza tym ja mam jeszcze lewostronną skoliozę kręgosłupa piersiowego i dyskopatię szyjną..mówię Wam - żyć nie umierać!!!! :D

[ Dodano: Pon Paź 09, 2006 9:51 pm ]
Co do nadciśnienia Malcolm, osobiście znam wielu ludzi, którzy żyją z takim problemem i nawet nie powiem, że się z nim borykają, bo najzupełniej nie zwracają na to większej uwagi..powiem Ci, że zdają się być zdrowsi i szczęśliwsi od nas..
Kiedyś wujek poprosił, zebym mu zmierzyła ciśnienie, tak zrobiłam, zobaczyłam 180/110, zamarłam...mówię: Wujek, jak możesz? dlaczego się nie leczysz? (jest otyły, ma cukrzycę) a on na to z uśmiechem: "Tak właśnie czuję, że Abraham mnie wzywa". Uśmiech od ucha do ucha, wsiada na rowerek i sru do pracy :)
A nad tym wszystkim kto panuje?

Jak to kto??

Pająk Leon :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
06 paź 2006, 21:39
Lokalizacja
zewsząd

przez lublinianka 12 paź 2006, 10:30
Dziwię się, że dopiero teraz znalazłam ten temat. Przecież on jest o mnie!!!
jak byłam dzieckiem uwielbiałam występować publicznie, nie miałam tremy, a jeśli nawet to było to motywujące uczucie...
potem miałam dwa wypadki, dosyć ciężkie obrażenia głowy...
i potem w okresie liceum coś się zmieniło...zaczęłam bać się odzywać publicznie, nawet jeśli głos miałam zabrać wśród przyjaciół,a już wygłaszanie referatów - koszmar!!! ręce mi się tak trzęsły, że nie mogłam utrzymać w nich notatek, więc potem próbowałam się uczyć referatów na pamięć, ale nawet gdy w domu doskonale umiałam, to potem miałam taką pustkę w głowie, że mogłam przypomnieć sobie tylko jedno, dwa zdania.
wszyscy w domu pocieszali mnie, że to minie..więc zgodnie z zainteresowaniami poszłam na wymarzone studia - polonistykę. ale przebrnięcie przez konieczne praktyki w szkołach było koszmarem. Postawówka jakoś jeszcze poszła, gimnazjum też, w tym roku jakoś przebrnęłam przez liceum. Szczerze mówiąć nawet było fajnie, poszło mi dobrze, ale to byli obcy ludzie,na zajęciach jest gorzej.
na studiach - wygłoszenie jakiegoś referatu - porażka!!! mam wrażenie, że robię z siebie pośmiewisko i tak jest - ręce mi strasznie drżą( nawet nie mogę utrzymać kartek i nic z nich odczytać (jak o tym teraz myślę, to nawet tomnie śmieszy, ale " na żywo" - koszmar!!!), ludzie się patrzą, komentują to(niektórzy nawet nie cicho, ale głośno, co jeszcze bardziej"wybija z rytmu", a ja nie umiem nic z tym zrobić. doszło do tego, że przestałam się zgłaszać do wszelkich wystąpień. mam wrażenie, ze coś mnie omija. Bo owszem lęk jest straszny, ale chciałabym czasem pokazać, że coś wiem, bo dane zagadnienie mnie interesuje, ale przez ten lęk, w końcu siedzę cicho i wychodzę na kogoś, kto na niczym się nie zna i przez to tez mam gorsze wyniki w nauce niż inni.
poradźcie coś proszę. może dla Was wyda się to głupie, ale czuję że już nie potrafię sobie dłużej z tym radzić. Nawet bliscy już mnie nie rozumieją, dla nich powiedzenie czegoś publicznie nie jest niczym strasznym, mówią, ze sobie to wyolbrzymiam, a już umieram ze strachu( na zaliczenie mamy wygłaszać każdy po 6 godzinnych referatów, dojdzie do tego, ze w końcu rzucę studia).
Niby mój problem dotyczy tylko referatów, ale jest ogromny! Wiecie co jest najśmieszniejsze??? że znajomi mają mnie za pewną siebie osobę, spokojną, ale która zawsze wszystko załatwi, poradzi sobie ze wszystkim itp. A ja umieram ze strachu!
W dodatku mam problem - (nawet przyjaciółka dowiedziała się o tym dopiero teraz), że ciągle się z kimś porównuję i to oczywiście z tymi "lepszymi" ode mnie. Przyjaciółka stara mi się uświadomić, że i tak radzę sobie duuuużo lepiej od niektórych, ale ja nie potrafię się zmienić. Tzn. staram się, chyba w ciągu ostatniego roku, dwóch bardzo się zmieniłam na plus, nie boję się już np. rozmawiać z obcymi, nie stresuję się ważnymi rozmowami, załatwianiem spraw itp. jestem pewniejsza siebie, ale gdy tylko przychodzi moment wygłaszania referatu i znowu trzesą mi się ręce, to pewność siebie budowana z takim trudem rozsypuję się jak domek z kart. Czuję, że już dłużej nie dam rady! Poradźcie coś....
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

Avatar użytkownika
przez problemik 12 paź 2006, 15:08
A wlasnie wam sie rece trzesa zawsze czyli jak np. siedzicie w domu czy tylko w stresujacych sytuacjach :?:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
24 lip 2006, 22:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez lublinianka 12 paź 2006, 15:19
problemik napisał(a):A wlasnie wam sie rece trzesa zawsze czyli jak np. siedzicie w domu czy tylko w stresujacych sytuacjach :?:

hmmm....cięzko jednoznacznie stwierdzić, generalnie czasem zdarza się, ze ręce trzesą mi się np. w domu też, ale wynika to z chorej tarczycy i jest to jakby "inne drganie" - nie tak zauważalne dla innych i dla mnie też - nie przeszkadza mi w zyciu, a takie "trzęsienie" o jakim tu mówimy to w sumie zdarza mi się tylko w jednym jedynym przypadku - gdy wygłaszam referat i trzymam notatki w rękach.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

Avatar użytkownika
przez problemik 12 paź 2006, 17:04
Ja nie mam chorej tarczycy a rece mi sie trzesa zawsze tylko w stresujacych sytuacjach jest to nasilone, tylko zauwazylem ze wieczorem mniej mi sie rece trzesa niezaleznie czy wezme jakis lek a w dzien zawsze jest identycznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
24 lip 2006, 22:28

przez aleksanderalien 13 paź 2006, 14:46
witam ja tez mam tachykardie migotanie nadkomorowe jak to juz ktos napisal i szybkie przyspieszanie serca lecz stopniowo i przyspieszenie serca odrazu bez zmeczenia ani nic a przy zmeczeniu wiadomo ze kazdy ma przyspieszone bicie serca wiec to nie nazawl bym tachykardia ja mam 20 lat i takie objawy mam od kilku lat a ostatnio sie to nasililo i lecze sie serce mam zdrowe wszystko w pozadku badania dobre itp a cos jest biore magnez potas wit b6 atenolol corectin i persen na uspokojenie i jak naraziejest to skuteczne a paniczny lek smierci w takim przypadku to normalnosc
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 paź 2006, 14:35

Ucisk w gardle

przez żubrek 17 paź 2006, 22:27
Witam
Ja mam podobny problem. Od roku, czyli od pójścia do nowej szkoły mam straszny ucisk w gardle, gdy sie na nim skoncentruje, próbuje przełykać śline i robie to dość czesto ale nie pomaga. Przełykanie te jest bardzo uciążliwe w szkole i w kontaktach z innymi, ludzie myślą że sie czegoś boje a tak nie jest, jest to bardzo krempujące. Zanim przeczytałem to forum myślałem że jestem jakiś nienormalny :smile: ale widze że nie tylko ja mam taki problem
PROSZE O POMOC,JAK Z TYM WALCZYĆ?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 paź 2006, 21:52
Lokalizacja
Zamośc

bole krzyza mrowienie igly

przez kamka 19 paź 2006, 19:55
witam
zas mam dziwne obiawy z moji krzyzem dziwne bolesci jak by mi ktos igly w bijal dziwnie boli jak by byly zdrenfiale plecy dziwne pieczenie w tym momecie nie wiem czy siedziec stac czy lezec masakra moze to jakis paralisz idzie sama nie wiem :roll: [/quote]
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
17 lut 2006, 12:26

Napadowe mdłości (wymioty)

przez Moniczka 20 paź 2006, 17:33
Nie moge juz tego zniesc,probuje ziolek,landrynek,mietusow,wszystkiego!Ale nic nie daje rady tym objawom.Pare razy dziennie juz od rana nagle od zoladka nachodza mnie straszne mdlosci,chec na wymioty,ogolna slabosc, tak ze musze sie polozyc.Bardzo sie boje tych nudnosci-lapia mnie niespodziewanie,w lazience,u gosci,w autobusie.Jak je zwalczyc??Czy sa wylacznie objawem ubocznym nerwicy??
Moniczka
Offline

przez frontiero 20 paź 2006, 18:06
jesli masz nerwice to raczej tak,one są objawem ubocznym,ale moze to byc cos innego np jakies wrzody albo refluks.
u mnie tak wlasnie zaczela sie nerwica identycznie,oczywiscie badania wykazaly ze wszystko ok ,wiec bralem lek o nazwie losec,jest to lek który mi przepisal gastrolog,leczy on refluks czyli mdlosci i cofanie sie tresci zolodkowej,po miesiacu brania mdlosci i wymioty ustapily calkowicie z dnia na dzien .
takze sie nie przejmuj tylko sie zbadaj i po klopocie :smile:
pamietaj ze ani wrzody zoladka,,ani refluks nie sa w dzisiejszych czasach grozne.sa na te dolegliwosci nowoczesne leki które powodują wyzdrowienie
pozdrawiam
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 21:53
Lokalizacja
zielona góra

przez atrucha 20 paź 2006, 19:36
Zaprzeczam ;) Miałam wszystkie te objawy a po gastroskopii okazało się,ze mam zdrowy żołądek. Mdłości to jeden z objawów nerwicy..Trudno powiedzieć co jest dobrym środkiem na nie..
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 20 paź 2006, 19:51
Zgadzam sie z Dzierlatką.....nudności przy nerwicy to żadna nowość....Swego czasu często mnie mdliło.....ale nie umarłem....z czasem przeszło....i jak narazie nie wróciło.....
Moniczko zrób gastroskopię (dla świetego spokoju), a jezeli ona nic nie wykaże......to mozesz byc spokojna.......to tylko następny podstępny krok nerwicy ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez JanRO 20 paź 2006, 21:07
Tez mam podobne objawy bole w krzyzu ,dretwienie twarzy ,wiem jaki to koszmar,tez mysle ze to paraliz, ,ale przy nerwicy bardzo mi sie nasiliły te objawy.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do