Ciąża urojona

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Amy Lee 29 sie 2007, 22:42
gwiazdunia186 napisał(a):nie moge mamie powiedziec ze obawiam sie ze jestem w ciazy bo mi nie uwierzy ze nie spalam z nikim

No widzisz jak to działa...
Boisz się czyli mozna wnioskować, że masz podstawy.
Nie masz podstaw, to nie powinnaś się bać.
To jest zdrowa logika, ale twoje lęki w ogóle jej nie podlegają.

Ja bym poleciła ci wizytę u ginekologa - ogólne badanie i rozmowa, która rozwiałaby w jakimś stopniu twoje wątpliwości, no a potem psycholog w sprawie lękow i nerwów. Wszystko dla zdrowia.

A póki co, nie wiem, obejrzyj sobie jakiś fajny film, żeby przez chwilę nie myśleć.
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 29 sie 2007, 22:54
Accountant ja zaszłam w ciąże będąc już nerwicowcem nawet brałam leki na samym początku przez jakieś półtora miesiąca potem je odstawiłam oczywiście wszystko było pod kontrolą psychiatry i ginekologa, mój synek jest zdrowiutki po porodzie miałam silną depresję poporodową z atakami leku panicznego znowu się leczyłam potem znowu miałam 2 lata remisji bez leków teraz mam nawrót biorę leki a od środy przyszłej zaczynam terapię, natomiast ten nawrót jest dużo słabszy niż poprzednio, być może ja wiem na temat nerwicy więcej i lepiej dzięki temu ją znoszę w każdym bądź razie nie przeszkadza mi ona w byciu mamą :)
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez gwiazdunia186 30 sie 2007, 11:10
jeszcze nigdy nie mialam takich stanow pije sobie meliske i jakos mi lepiej dzieki Wam! uświadamiam sobie powoli ze jesli nie tylko ja twierdze ze moja "ciąża" jest niemozliwa to cos w tym musi być! ciesze sie ze zerknelam na to forum
GWIAZDUNIA186
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 sie 2007, 14:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Matylka 02 wrz 2007, 02:28
Gwiazdunia - jesteś na pewno mądrą dziewczyną, więc wiesz jak może dojść do zapłodnienia. Twój chłopak jakoś musi wprowadzić Ci nasienie do pochwy. Innego wyjścia nie ma. Jeśli się tylko pieścicie, to nie ma bata, wiatropylna nie jesteś :) Poza tym, współżycie to przyjemna sprawa i możecie się w odpowiedni sposób zabezpieczyć i Twój strach przed tym, co mówi mama (jakież to dziwne, że to co mówi mama jest najbardziej przerażające) okaże się całkowicie nieuzasadniony. Jeśli możesz używać pigułek, to stosuj je, pójdź do ginekologa i szczerze porozmawiaj, nie ma się czego wstydzić, to część życia :) Poza tym chłopak przy okazji może się zabezpieczać prezerwatywą, dla Twojego komfortu psychicznego.

Nie daj w sobie wyrobić lęku przed seksem, bo pozbawisz się pięknej części życia :) Wierzę w Ciebie i mocno ściskam!!

Accountant - zaszłam w ciążę nie będąc nerwicowcem jakby już, a po urodzeniu dziecka zaczęło się. Postanowiłam, że nie będę katować się lekami (po roku) i teraz wybieram psychoterapię. To naprawdę zależy od tego jak kobieta pojmuje macierzyństwo. Mnie dołuje siedzenie z dzieckiem non stop. A siedzę z moim synkiem od roku i 9 miesięcy. Kocham go szalenie, ale ciągłe siedzenie w 4 ścianach dobija. Często przyjeżdża moja mama i mi pomaga, bo ja łapię dołki. Twojego męża dziecko mogłoby albo bardzo hmm, brakuje mi słowa, może uszczęśliwić, ale tak samo przerazić. Można nie odnaleźć się w roli mamy czy taty. Np. mój mąż to urodzony mamo-tata, a jakie takie cuś :) Se mua, czyli nerwicowiec wówczas bez nerwicy bardzo mocno chciałam dziecka i było to dla mnie błogosławieństwem chociaż brzuch często mnie wkurzał. Potem wzięłam na siebie zbyt wiele, bo po dwóch miesiącach od urodzenia wróciłam do pracy (jestem tłumaczem, więc pracuję w domu, a dziecię obok), pracowałam strasznie dużo i raczej tłumaczyłam w nocy, bo w dzień zajmowały mnie różne dziecięce sprawy. Wykończyłam sobie system nerwowy. Wsparcie w mężu naprawdę się przydaje. Chociażby wtedy kiedy padasz na pysk i on jest po prostu silniejszy fizycznie i pomajta, pobuja, połaskocze. Trywialne. Ale tak to jest z dzieciakami :)
Pozdrawiam,
Matylka
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
02 wrz 2007, 00:41

przez Bluma 25 sty 2008, 00:05
Witam serdecznie.
Postanowiłam się zarejestrować i napisac o moim problemie. Mam ogromna potrzebe podzielenia się tym z kimś a w moim otoczeniu nie ma takich osób.

Zacznę od początku aby wszystko było jasne. Mam 17 lat, kilka lat temu (może 4/5) miałam nerwicę żołądka (tak podejrzewam). Wszystko zaczeło się od pewnego 'ataku' ... zrobiło mi się słabo, jakbym zaraz miała zemdleć, czułam, że 'odpływam', miałam ściśnięte gardło trudno mi się oddychało a gdy ktoś do mnie mówił słyszałam jakby jego głos był z oddali, dochodził z jakiegoś tunelu. Trwało to do kilku minut i było straszne po czym przechodziło i zostawało uczucie wielkiego zmęczenia i ból głowy. Do tego miałam tiki można powiedzieć, że 'potrząsałam głowa' jakby szybkie i liczne skurcze mięśni szyi. Odwiedziłam wielu lekarzy żaden nic nie stwierdził konkretnego (miałam EEG, EKG, badania krwi i wiele innych badan wszystko było ok). Mówili 'to przy dojrzewaniu' albo 'na tle nerwowym' jeden nawet powiedział, że to początki padaczki :| i wtedy się zaczeło wymyślanie i wmawianie sobie chorób jak np. rak. Byłam na lekach uspakajających, ale zrezygnowałam z nich bo nie mogłam normalnie funkcjonować. Wkońcu zaczełam brać zioła na uspokojenie, zrezygnowałam z tańca (pierwszy 'atak' dostałam właśnie podczas obozu tańca towarzyskiego i nie dałam rady już chodzić na treningi bo bałam się, że znowu dostane ten 'atak'), odcięłam się od wszystkiego co mogło by spowodować atak (jak np. treningi) ... powoli wszystko zaczeło mi przechodzić, do dziś nie miałam już żadnego ataku (może w małym stopniu, ale umię sobie jakoś z tym radzić) ... stwierdziłam, że nikt mi z tym nie pomoże, że muszę radzić sobie sama bo problem tkwi w mojej psychice (dużo pomogła mi w tym moja mama bowiem ona też cierpiała na nerwicę żołądka, miała też depresję, ale wyszła z tego i rozumiała mnie) i jakoś mi się udało (nie będę dokładnie opisywać bo to nie ten temat).
Jednak psychikę mam dalej słabą potrafię wmówić sobie dosłownie wszystko ... ostatnio w wakacje wmówiłam sobie ciąże a jest to nie możliwe bo jestem dziewicą, jednak zaczął sie wrzesień, ogrom nauki i nie myślałam o tym. Teraz jest styczeń a gdybym była w ciąży to byłby to już 6 miesiąc więc to wykluczam nie miałam żadnych objawów i jest to nie możliwe, żeby w 6 miesiącu nie mieć brzucha.
Jednak od kilku dni przeżywam ponownie koszmar a wszystko przez spóźniający się okres. Znowu sobie wmówiłam, że moge być w ciąży i znowu od kilku dni jestem na tabletkach uspakajających (Persen Forte, Validol). W sylwestra można powiedzieć, że wypiłam sporo wina jak to na tego typu imprezach, ale nie do tego stopnia żeby nie wiedziec co się ze mna dzieje, nie kontrolowac się. I tu pojawia się problem bo wmawiam sobie, że mogło dojść do zbliżenia z kimś i ja tego pewnie nie pamietam :| to jest chore bo nie ma takiej mozliwośći (koleżanka z która byłam mówi, że cały czas byłam z nia na sali i z nikim nie wychodziłam), ale moja psychika mówi coś zupełnie innego. Czytałam wiele stron o objawach ciaży i oczywiście większość objawów mam jak brak okresu, od dwóch dni bolą mnie krzyże (dziś nawet bardzo), bolało mnie podbrzusze, ale teraz już nie, a od wczoraj z kolei boli mnie pierś. Wmówiłam sobie prawdopodobienstwo ciąży jakieś 5 dni temu .. 5 dni ogromnego strachu i paniki. Przez dwa dni praktycznie nic nie jadłam bo miałam tak skórczony żołądek z nerów do tego czuje jak cały czas wali mi serce a także w brzuchu (w miejscu aorty brzusznej) wszytsko mi pulsuje. To poprostu paranoja ... doszukuje się cały czas objawów, gdy jestem w szkole nie myśle o tym, że mogę być w ciąży (znajomi, nauka zapominam o tym na chwilę) a gdy przychodzę do domu to wchodzę na internet i szukam kolejnych objawów ciąży ... chwile jest dobrze a za jakis czas znowu powraca myśl, że to może byc ciąża. Ja nie moge być w ciąży mam dopiero 17 lat to był by dla mnie koniec ... koniec życia, moich planów, marzeń ... poprostu koniec.

Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta i będzie umiał mi jakoś pomóc albo chociaż coś napisać ... piszę na forum bo nie mam komu o tym powiedzieć (nie mogę powiedziec mamie bo nie uwierzy mi, że z nikim nie spałam, koleżance to samo bo mnie wyśmieje) a musze to z siebie wyrzucić nie dam rady sobie z tym sama ... jak nie wymyśle sobie jakiejś choroby (choć to mi sie już rzadko zdarza ... ostatni raz miało to miejsce jakieś 2 lata temu) to teraz znowu ciąża. Nie mam już sił.
Chciałabym bardzo dostać okres (choć wiem, że jak jest się w ciąży to mozna go mieć nawet jeszcze 3 miesiące, ale to już by zawsze coś było ... jakieś uspokojenie, że to nie raczej nie ciąża) czy taki stres może być przyczyną, że się opóźnia ?

Z góry dziękuję za pomoc i za przeczytanie (przepraszam za tak długi wywód)
Pozdrawiam :*
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 sty 2008, 23:11

przez Amy Lee 25 sty 2008, 01:11
Z góry przepraszam za cynizm, ale swego czasu różne rzeczy czytałam, okres dostałam, wnioski wyciągnęłam i mówię.

Przypadki poczęcia syna bez udziału ojca znam dwa. Jeden z Ewangelii, drugi z Gwiezdnych Wojen.

W ogóle rak piersi i ciąża to są fajne tematy do rozmyślań, kiedy człowiek jest zestresowany szkołą. Odciągają skutecznie.

W każdym razie, ujmując sprawę łopatologicznie i przyziemnie, do zapłodnienia dochodzi kiedy sperma jest wtryśnięta do środka. Nie w oko, nie na prześcieradło i.t.d. I w odpowiednim momencie cyklu kobiety, bo komórka jajowa ma krótką żywotność, a plemnik też nie jakoś super długo.

Oczywiście jak się jest młodym i nie ma zaufania do swojego ciała, można pogadać z ginekologiem.

Reasumując: z wywiadu środowiskowego wynika, że w ciąży nie jesteś, ale możesz się udać do jakiejś poradni, bo nie warto się męczyć z takimi natręctwami.

Aha, co do terminologii: ciąża urojona występuje zwykle u kobiet, które bardzo chcą mieć dziecko, a nie mogą :( W drugą stronę to raczej natręctwo. Ciąża natrętna? :roll:
Amy Lee
Offline

przez Oliwka333 13 lut 2008, 21:47
Zgadzam sie z przedmowczynia calkowicie....
Bluma to jest wrecz niemozliwe zebys byla w ciazy nie odbywajac stosunku,niema nad czym tu sie zastanawiac i to chyba rzeczywiscie jest natretna ciaza.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
02 gru 2006, 13:35

przez vesna84 24 kwi 2008, 11:22
ja też to kiedyś przeżywałam.... naprawde straszne, miałam już chłopaka ale nie współzyliśmy ze sobą.uprawialiśmy peeting. pewnego dnia zaczęłam się schizować, że mogłam przez takie pieszczoty zajść w ciąże..nakręciłam się na maksa. zaczęłam mieć poranne mdłości i dziwne zachcianki....kurcze najadłam sie strachu, kupiłam test i on rozwiał moje wątpliwości. osoby z nerwicą moga naprawde wmówić sobie wszystko, szczególnie to czego się boją.
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Ciąża urojona

przez Załamana. 27 mar 2013, 15:54
Pomocy błagam :( jestem załamana...
Nie chcę się bardzo rozpisywać, ale inaczej nie mogę...
w styczniu zrobiłam z chłopakiem to pierwszy raz...później miałam problemy z tym że moge być w ciąży.. jednak nie "na szczęście"
13.02.2013 nie kochałam się z nim tak, że uprawialiśmy seks tylko ocieraliśmy się o siebie w sensie, że Ocierał swoim o moją... przysięgami że był suchy nie miał wytrysku ani nie miał tego pelajkujatu (czy jak to się tam pisze) 10 dni później na bieliźnie miałam 2 plamki krwi.. przeraziłam się strasznie i 2 dni po tym plamieniu jednocześnie 12 dni po "niestosunku" zrobiłam badanie z krwi wynik był (znak mniejszości) 0.100 na następny dzień 06.03.2013 przyszła miesiączka i trwała 5 dni z czego 2 ostatnie dni to były brązowe plamienia..:( boli mnie podbrzusze, piersi :( codziennie rano budze się mokra przez ten śluz :(
Po okresie czyyli 20 dni po "niestosunku" i 19 dni po plamieniu zrobiłam kolejne badanie beta hcg i wynik był taki sam. Mam dziwne objawy takie jak ślinotok, często chodzę siku, boli mnie podbrzusze, piersi zaczynają..(w sumie to w przyszłym tygodniu powinnam dostać okres) ale i tak masakrycznie się boję przez te objawy.. :why:
35 dni po stosunku 37 dni po stosunku 40 i 41 dni po stosunku robiłam testy ciążowe BOBO-Testy i wszystkie były negatywne..a i jeszcze robiłam jeden pink-test też negatywny... Boję się że mam urojoną ciążę bo nawet mam wahania temperatury i śluz dziwny....raz mam taki mleczny biały wodnisty a zaraz mam rozciągliwy przeźroczysto-biały taki zmieszany.. Czy to może być przez moją psychikę ? mam 17 lat i strasznie się boję :( :cry:
Proszę o jakąś radę :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 mar 2013, 15:35

Ciąża urojona

Avatar użytkownika
przez linka 27 mar 2013, 18:01
Idź do ginekologa, a najlepiej przestań współżyć, czy odbywać "niby-stosunki" i poczekaj aż do tego dojrzejesz.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Ciąża urojona

przez Anna Maria 27 mar 2013, 18:31
Rozumiem lęk przed ciążą bo sama mam lęki z niepokalanym poczęciem,z tym,że to niepokalane to mam,że boję się że ktoś mnie wykorzysta przez sen :oops: Nikomu o tym nie mówiłam,ale przechodzę przez to prawie co 2 miesiące.Do tego nie miesiączkuję pod wpływem leków więc moje lęki są potrójne (tak mi się wydaje).
Anna Maria
Offline

Ciąża urojona

przez Załamana. 27 mar 2013, 18:36
Kasiątko współczuję Ci na prawdę widzisz...ja zapytałam o jedną rzecz bo też jestem w ogromnym strachu i panice.. a dostałam kazanie jakbym miała 13 lat ... to że mam 17 lat wcale nie musi znaczyć, że jestem niedojrzała...

Byłam u ginekologa i powiedział że żadnych spraw ginekologicznych on nie widzi i odesłał mnie z kwitkiem .
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 mar 2013, 15:35

Ciąża urojona

Avatar użytkownika
przez Candy14 27 mar 2013, 19:02
Załamana., skoro zdecydowalas sie na wspolzycie to najpierw trzeba bylo zastanowic sie nad zabezpieczeniem i dokladnie w tej kolejnosci. Przestan panikowac i robic testy a idz do ginekologa, przebadaj sie, dobierzcie jakas antykoncepcje.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ciąża urojona

przez mrs.grey 27 mar 2013, 21:46
A ja bym cholernie chciała być w ciąży, najlepiej nie tracąc dziewictwa :D Też miałam okres, w którym sobie ją wmawiałam, rozmawiałam z "dzieckiem", przygotowywałam ubranka. Jednym słowem, nakręcałam się. Tyle, że ja chciałam wtedy raczej zwariować, bo mogłabym dojść w końcu do takiego momentu, w którym zaczęłabym się uważać naprawdę za kobietę w ciąży. Mniejsza z tym gdzie bym potem trafiła. Chciałam mieć Dziecko, jeśli nie prawdziwe to urojone.
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
14 sty 2013, 21:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 8 gości

Przeskocz do