Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez terka 13 sie 2008, 09:01
nie do końca zgadzam sie z tobą.Bo w końcu choroba borelioza istnieje i nie jest taka lekka i do końca poznana.Lekarka która polecaja na forum istnieje i przyjmuje w przychodni jako lekarz pierwszego kontaktu/sprawdziłam/ ale tez nie do końca wierzę ludziom z forum.No i w końcu wychodzi ze dalej nic nie wiem w tej sprawie.
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
03 lip 2006, 09:21
Lokalizacja
krakow

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

Avatar użytkownika
przez eligojot 14 sie 2008, 10:41
terka, wiesz co ja zrobilbym na Twoim miejscu? Udałbym się do docenta z akademii medycznej od chorób zakaźnych i jemu bym postawił pytanie czy to borelioza czy nie. Czlowiekowi, ktory widzial na wlasne oczy dziesiatki przypadkow boreliozy i, co wazniejsze, je wyleczyl.

Natomiast to forum to jakas farsa. Ci ludzie to jacys fanatycy. Przeczytaj watek pt. "Borelioza - choroba przenoszona droga plciowa" albo podobnie, gdzie zjechali pania mikrobiolog, ktora pracuje w pracowni diagnostyki chorob odkleszczowych za to, ze osmielila sie podwazyc ich teze, ze skoro nie pamietaja ukaszenia kleszcza, to napewno zarazili sie od partnerow seksualnych. Dla nich to jest wszystko jedno - bakteria czy wirus. Nie majac zadnej wiedzy z biologii czasem snuja bzdurne rozwazania, i naprawde mozna sie wystraszyc. Poprostu zbiorowa psychoza.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez terka 14 sie 2008, 14:47
no właśnie przesada w żadną stronę nie jest dobra.Fakt że zaźnicy lekceważą tą chorobę ale też ludzie na forum sieją panikęnp temat borelioza a ciąża, bb wrodzona i z tego by wynikało że w sumie od conajmniej dwóch pokoleń prawie wszyscy mamy bb ujawnione z objawami lub bez.Jak tak na to patrzeć to każda przede wszystkim kobieta nim zajdzie w ciąże powinna obowiązkowo przebadać się czy ma krętki wskazanie również badanie jej partnera bo jak on ma krętki to przeniesie i zarazi .to jest szok i chyba niemożliwe aby prawie wszyscy mieli borelioze
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
03 lip 2006, 09:21
Lokalizacja
krakow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez terka 14 sie 2008, 14:52
dyskusje jaką ostatnio śledziłam to "ciąża w trakcie leczenia" czytając ogarnia człowieka przerażenie.A jednocześnie jak pisałam sprawdziłam polecanych lekarzy-istnieją są lekarzami i przyjmują w ośrodkach zdrowia jako lekarze tzw.1-ego kontaktu a nieraz zwykły lekarz lepiej wyzna się na chorobie niż doc.naukowiec
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
03 lip 2006, 09:21
Lokalizacja
krakow

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez tomakin 14 sie 2008, 16:21
Zacytuję tutaj może Bertranda Russella:

"Większość ludzi wolałaby raczej umrzeć, niż pomyśleć. I tak zresztą robią".

Idź leczyć swoją boreliozę ABX'em i nie zawracaj nam już d... głowy.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

Avatar użytkownika
przez eligojot 15 sie 2008, 13:23
Terka, po prostu zrób Western Blott w klasach IgG i IgM, jeżeli wyjdą ujemne po prostu zostaw temat boreliozy w spokoju i zajrzyj głębiej, co naprawdę przeszkadza Ci w życiu. Czy jakbyś nie miała "boreliozy", to wszystko byłoby perfekt?

Teraz trochę teorii jednak praktycznej, zaczerpniętej od lekarza-naukowca, który widział dziesiątki przypadków boreliozy i je wyleczył:

-to jest choroba ostra, wyniszczająca organizm (ale to chyba wiesz)
-po jakimś czasie jej trwania dochodzą coraz to nowe dolegliwości i nie są to takie, obok których można przejść obojętnie, ignorować:

1. bóle głowy - "boreliozowe" to takie po których się ląduje na pogotowiu, bo nie działają na nie specyfiki typu over-the-counter

2. drętwienie rąk, nóg, języka, ust, ale przebiegające z bólem - t.j. wybudzające ze snu, a nie gdy się obudziłem, to miałem zdrętwiałą rękę - po prostu na niej się położyłem i była niedokrwiona

3. bóle zębów (wszystkich na raz), ale jakby miazgi zębowej, ich drętwienie - ból jest na tyle silny, że wybudza ze snu (oczywiście po wykluczeniu zdjęciem panoramicznym wszelkich możliwych powód - (nota bene panorama wykrywa do 80% zmian próchnicowych, badanie manualne tylko 40% - chodzi oczywiście o zmiany bardzo wczesne )

4. nagminne bóle korzonkowe, oczywiście jeżeli nie ma zmian mechanicznych w kręgosłupie, czyli np. przepukliny, dyskopatii

5. zawroty głowy - ale realne wrażenie, że ściana się na ciebie przewraca, że krzesło wiruje

6. ciągły ból gardła jak przy zapaleniu, anginie- nie: okazjonalny spowodowany np. zjedzeniem lodów, czy nieadekwatnym strojem do pogody, nie poranny przechodzący np. po przepłukaniu jamy ustnej (po prostu w nocy gardło się wysusza i rano boli)

7. zapalnie, porażenie nerwów -np. twarzowego, rąk, nóg (ból jest nie do wytrzymana, na pewno pójdziesz do lekarza z czymś takim)

8. poznawcze: nierozumienie dialogów w filmach, zapominanie znaczenia słów w języku ojczystym, zero (powtarzam: zero) koncentracji, niemożność zapamiętania niczego

9. przewlekłe, niewyjaśnione ostre bóle pochodzące z całego ciała, przeszywające

10. bóle stawów - ale silne, kujące, niepozwalające chodzić, stać, jakby staw był zbyt mały i nie mógł pomieścić kości. Żadne strzykanie - to tylko niedobór mazi stawowej - na to się bierze glukozaminę lub je galaretki.

11. Osłabienie mięśni - ale takie, że szklanka wypada z ręki, nie można podnieść rolki papieru, ubrać się samodzielnie, wejść na 1. piętro po schodach, utrzymać równowagi.

12. drżenie rąk, nóg ale takie jak w chorobie parkinsona, wykręcanie nadgarstków, padaczka z niewyjaśnionych przyczyn

________________________________________________
Teraz dwie najważniejsze rzeczy różnicujące:

1. Żadne z tych objawów nie nasila się podczas stresu, żadne!
One są, niezależnie w jakich warunkach się znajdziesz, i co będziesz robić. Tak jak grypa po prostu jest, i dopóki jej nie wyleczysz, nie pozwoli ci się poczuć lepiej.

2. Objawy występują cyklicznie, zwykle co dwa tygodnie - t.j. raz nasilenie raz ulżenie, nigdy w cyklach dniowych czy godzinowych - to czysta biologia samej bakterii. Nie ma tak, że rano czujesz się dobrze, po południu gorzej, wieczorem znów lepiej. Tak to nie działa.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez tomakin 15 sie 2008, 21:14
Hehe, piękna lista :D

Dwie uwagi:

Cykl następuje raczej co 4 tygodnie, nie co 2. Nie tyle wiąże się z cyklem samej bakterii, co raczej z procesami komórkowymi organizmu chorego, ale tu nauka jeszcze nie zna dokładnej odpowiedzi.

Jedzenie galaretek nic na stawy nie pomoże, to mit który powstał dawno temu i dalej pokutuje.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

Avatar użytkownika
przez eligojot 15 sie 2008, 22:04
Tak, cykl rozwojowy trwa 4 tygodnie, tylko zmiana samopoczucia następuje co dwa - tak słyszałem. Ale charakterystyczna jest ta cykliczność.
Glukozaminę łykam, ale jednak wspieram się galaretkami. :))
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez tomakin 15 sie 2008, 23:26
No jak chcesz, galaretki to takie niepełne białko, które w próbach z podwójną ślepą próbą nie wykazały absolutnie żadnego działania, za to prionów można się nabawić.

Czytałem o setkach przypadków boreliozy, w każdym zmiana samopoczucia następowała co 4 tygodnie - ale możliwe, że są też przypadki gdzie zajmuje to 2. I w sumie nie tyle jest to zmiana samopoczucia, co trwałe pogorszenie. Takie jakby schodki w dół.

No i nie można tak z całą pewnością powiedzieć, że "lekka" borelioza nie istnieje. Sporo wskazuje na to, że ludzie z osłabioną odpornością mają multiinfekcje, w tym także ośrodkowego układu nerwowego - chociażby świadczą o tym wyniki badań z Czech, gdzie okazało się, że pacjenci ośrodków psychiatrycznych mają statystycznie kilkakrotnie więcej specyficznych antygenów boreliozy niż próba kontrolna.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez a_o_wroc 20 sie 2008, 02:25
Czytam i jestem przerazona!!!!!

Krytykujecie forum o boreliozie, ale ja powiem wam jedno. dzieki temu forum zyje. tez mialam zdiagnozowana nerwice, bylam traktowana jak hipochondryk. nie mialalm kleszcza, nie mialam rumienia, o boreliozie niewiele wiedzialam. dzieki tamtemu forum zrobilam badania. WB wyszedlo oczywiscie ujemnie (po 20 latach, z borelioza wrodzona, to raczej normalne). dopiero pcr w poznaniu dodatni. bylam juz w takim stanie, ze nie moglam funkcjonowac. ledwo zylam. lecze sie od prawie roku antybiotykami, u jednego z kilku lekarzy polecanych na forum, leczacych wedlug wytycznych ilads. wedlug was pewnie nie powinnam juz zyc, bo biore kilka antybiotykow naraz w dawkach wiekszych niz napisane jest to w ulotce. a ja czuje sie swietnie! objawy minely w99%. nie mam zadnych skutkow ubocznych, watroba idealnie. i takich osob na forum jest mnostwo! sa ludzie, ktorzy mieli diagnozy sm, nerwice, depresje, als, sparalizowani, a po leczeniu boreliozy maja sie swietnie :) kazdy odpowiada za siebie i jesli ktos chce leczyc nerwice, niech leczy. ja juz to przeszlam. niestety moja corka ma borelioze wrodzona :( , poniewaz nie wiedzialam w ciazy, ze jestem chora na borelioze. ale poki co rozwija sie dobrze, wiec oczywiscie jej nie lecze. wiem jednak, ze borelioza wrodzona najczesciej ujawnia sie dopiero w wieku dojrzewania, wiec trzymam reke na pulsie. męża niestety tez zarazilam :( bo niestety borelioza przenosi sie droga plciowa i jest to udowodnione naukowo.

eligojot , co ty chlopie wiesz o boreliozie????? G.... wiesz i tyle! szkoda tylko tych ludzi, ktorzy ci uwierza :(

Terka, niestety, ale osoby, ktore troche bardziej sa swiadome czym jest borelka i przebadaly osoby ze swojego otoczenia, ktorym cos tam dolega, moga potwierdzic, ze w ich rodzinach jest conajmniej kilka osob chorych. ja wsrod swoich bliskim mam 7 takich osob. a takich historii na forum jest mnostwo. pewnie polowa spoleczenstwa ma w sobie to g..., ale nie u wszystkich sie to rozwinie. ta choroba jest przerazajaca, niestety.
borelioza wrodzona i przenoszona droga plciowa to fakt.

jesli ktos chcialby sie przebadac, dla wlasnego spokoju, zapraszam na forum

http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26140

niemalze wszyscy na forum mieli poczatkowo zdiagnozowana nerwice.
a wasza nerwica tez moze okazac sie borelioza.

i jeszcze cos:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Borelioza# ... i_przebieg
Aneta
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 paź 2007, 19:46

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez a_o_wroc 20 sie 2008, 02:43
i jeszcze cos. zazdroszcze wam, ze wam borelioza nie zniszczyla zycia! a tym ludziom sparalizowanym powiecie, ze maja nerwice???? a matkom, ktorych dzieci maja borelioze wrodzona???

czy naprawde uwazacie, ze borelioza ma tylko bardzo ciezki przebieg???? a co z tymi, ktorzy maja zaatakowane "tylko" stawy??? to nie borelka, bo za malo im dokucza???

na szczescie w Polsce jest juz coraz wiecej lekarzy, ktorzy lecza wedlug ilads. i bedzie ich jeszcze wiecej, bo wytyczne idsa wyladowaly w koszu na smieci!!!! i teraz wszystkie kraje beda leczyc chorych dlugotrwala antybiotykoterapia! a tak a propos, to macie zle informacje na temat grubch pieniedzy wydawanych u lekarzy forumowych. uwazam, ze kilkadziesiat pln wydane raz na 3miesiace, to nie sa grube pieniadze.

eligojot , szkoda, ze wywalili cie juz z kilku forow za glupoty, ktore piszesz, no nie, jeff????

nikomu zle nie zycze, ale jak ktos mnie obraza, to czemu mam sie nad nim litowac? zycze wam zatem calej bandy zarazonych bb i wszelkimi koinfekcjami kleszczy!

i dziekuje Bogu za tamto forum, a przede wszystkim za lekarzy, ktorzy traktuja powaznie swoich pacjentow.

tutaj ciekawy material, swiadczacy, ze problem zaczyna byc dostrzegany

http://dziendobrytvn.onet.pl/1481574,zdrowie.html
Aneta
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 paź 2007, 19:46

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez tomakin 20 sie 2008, 08:24
Jakim sparaliżowanym? Tym wszystkim biedakom ze stwardnieniem rozsianym, którym hieny żerujące na ludzkim nieszczęściu (niejaka B i spółka) wmówiły, że to borelioza, i że jeśli oddadzą im swoje pieniądze to na pewno choroba się cofnie?

Gwoli sprawiedliwości należy dodać, że SM faktycznie z boreliozą bywa mylone, dlatego w KAŻDEJ dobrej klinice wykonuje się testy z płynu mózgowo - rdzeniowego na infekcję krętkami (i ogólnie na neuroinfekcje) zanim postawi się diagnozę SM. Problem w tym, że w bananowych republikach (np w Polsce) nie ma dobrych klinik, ba, nie ma nawet klinik przeciętnych. Faktycznie niektórym pozostaje zażyć antybiotyki i obserwować, czy pojawi się reakcja Herxheimera. Problem w tym, że ci nieszczęśnicy trafiają na naciągaczy internetowych (których Ty tutaj reprezentujesz) i dadzą sobie wmówić, że jeśli reakcji Herxheimera nie ma, to i tak dalej trzeba naciągaczom oddawać swoje pieniądze i liczyć na cud. W efekcie ich stan zdrowia drastycznie się pogarsza, co naciągacze tłumaczą właśnie "przełamywaniem choroby", chociaż każdy jeden zakaźnik powie, że przełom boreliozowy wygląda zupełnie inaczej.

Aha, dla zainteresowanych: Znam historię a_o_wroc

Ona NIE miała boreliozy. Miała przewlekłe, ciężkie zakażenie chlamydiozą i chyba jeszcze jakąś inną paskudą, które to zakażenia zostały potwierdzone badaniami - faktycznie antybiotyki, zażyte zgodnie z moją sugestią, pomogły jej. Gdyby zrobiła terapię tak, jak jej radziłem, obyłoby się bez tych wszystkich skutków których doświadczy po latach. Wybrała inną, która ma identyczną skuteczność a różni się skutkami ubocznymi, no cóż. Pozostaje jej życzyć, aby była wyjątkiem który nie będzie miał zdrowia kompletnie zniszczonego zbyt silnymi dawkami leków. Takie zniszczenia wychodzą po latach.

Ale jasno i otwarcie trzeba powiedzieć, że boreliozy NIE miała. Została okłamana i okradziona, jej zdrowie zostało zniszczone, co gorsza, jeszcze się z tego cieszy. To trochę tak, jakby pójść z jednym bolącym zębem do dentysty, a ten wyrwałby wszystkie i wstawił sztuczną szczękę. Faktycznie człowiek poczuje się lepiej bo przestało boleć, ale to nie znaczy, że ten dentysta był taki wspaniały i trzeba od razu go każdemu polecać.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

Avatar użytkownika
przez eligojot 20 sie 2008, 11:12
Może i g... wiem o boreliozie, jedno wiem, że jej nie mam, ani żadnych innych mykoplazm czy chlamydii. Nie mam zamiaru bezgranicznie wierzyć we wszystko, co ktoś napisze na forum internetowym. Tak jak ty jesteś po etapie wiary w nerwicę, tak ja po etapie wiary w boreliozę.

Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie z porażeniami czy silnymi parestezjami wchodzić na forum o nerwicy, bo każdy wie, że jednak nerwica to nie poważne zaburzenia w funkcjonowaniu organizmu. Tym bardziej sparaliżowany.

Duszenie, palpitacje, ciśnienie, lekkie (niebolesne) mrowienia, zawroty głowy (do opanowania), pocenie, trzęsące ręce to tak. A przede wszystkim lęk.

Ty widzisz w swoim otoczeniu ileś tam osób z boreliozą, ja widzę zbiorową paranoję.
Borelioza nie jest chorobą weneryczną. A jeżeli tak uważasz to skąd przekonanie, że to ty męża zaraziłaś nie odwrotnie?

Nikt mnie z żadnego forum nie wyrzucił.

A w ramach rewanżu tobie życzę zakażenia tymi wszystkimi 20 czy 30 niezidentyfikowanymi zarazkami tez przenoszonymi przez kleszcze.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Borelioza - realne zagrożenie czy fikcja..?

przez a_o_wroc 20 sie 2008, 12:59
eligojot pomylilam cie z tomakinem, sorki. chodzilo mi o jeffa.

spozniles sie z tymi zyczeniami, bo juz mi sprzedal kleszcz duzo paskudztw.

ja choruje od ponad 20 lat, wiec raczej maz nie mogl mnie zarazic. borelioza jest we krwi, znaleziono ja rozwniez w innych plynach ustrojowych (sperma itd). to nie jest choroba weneryczna, ale mozna sie nia zarazic przez kontakty seksualne. pewnie uwazasz tez, ze nie ma czegos takiego jak borelioza wrodzona?
ja i moje dziecko jestesmy tego najlepszym przykladem.

TOMAKIN, lecz sie czlowieku na glowe!!!!
ja mam chlamydie, to fakt i inne patogeny od kleszcza i nadal mam, ale ty twierdziles, ze to tylko niedobory witaminek, wiec nie pisz mi, ze zgodnie z twoja sugestia zaczelam brac antybiotyki!!!! bralam witaminki, stosowalam diete i czulam sie coraz gorzej. ja wiem jedno, gdybym nie brala tych antybiotykow, juz by mnie tu nie bylo. a poza tym czy uwazasz, ze kilkadziedziat pln wydane raz na 3miesiace to duzo???

i jeszcze cos. powiedz tym wszystkim, ktorzy mieli diagnoze sm i byli na wozkach, a po antybiotykach wstali z tychze wozkow, ze zniszczyli sobie zdrowie lekami.

p.s. ty chyba duzo antybiotykow brales w dziecinstwie i teraz skutki uboczne w postaci dziur w mozgu ujawnily sie w twoim wypadku :))))

p.s.2 czemu wyrzucili cie z forum mirror????
Aneta
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
07 paź 2007, 19:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: matteusz89 i 32 gości

Przeskocz do