18 lat- dzien urodzin, ktory zamienil sie w horror. - coz t

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

18 lat- dzien urodzin, ktory zamienil sie w horror. - coz t

przez Witran 20 paź 2014, 19:10
Wiem, że raczej nikt nie jest w stanie powiedziec na 100% co mi dolega, ale wierze, ze wasze doswiadczenie jest w stanie pomoc mi chociaz troszke.
Bardzo wierze w was, ze naprowadzicie mnie na dobra droge :)

Zaczne od wstepu, swojego zycia, a bardziej czegos jeszcze przed moim urodzeniem- na moje genetyczne nieszczescie moj dziadek mial nerwice/ moja mama miała/ma? , brat od mojego dziadka rowniez. Moj brat jest bardzo mało odporny na stres.

Ja jako dziecko pamietam jeden "motyw", podczas, gdy wieczorem spierala sie moja mama z babcia ( nie jakis hardkor, po prostu kilka gorzkich słow, 0 agresji fizycznej, patoli itp.) to pamietam ze mialem problem z glebokim oddechm, wzdychalem, jednak po pojsciu spac kolejnego dnia nie było zadnych sladow. Brałem tam 2x moze melise i tyle.

druga sprawa, to cos co moze wydac wam sie dziwne jednak dla mnie moze miec jakies podstawego tego co jest teraz- kiedy widzialem np. "odchody" psa, to wtedy zaczynalem lekko sie "dusic?", czuc ze slina zatrzymuje sie gardle i pluc. Jednak nie sprawialo to dla mnie jakiegos super full hardkor problemu.


-- wstep jest dosc dlugi
Ale ok. czas na to co wydarzyło sie w moim zyciu w przeciagu ostatnich miesiecy. Cos co niestety na negatywnie zmienilo moje zycie. Kilka dni przed moja 18'stka, (okolice kwietnia), moj brat wmowil sobie jakas chorobe (tak wiem ze to dziwne..., :)), tzn chodzil do 2 specjalstow i byla niezla akcja, ja jak to zawsze zaczalem sie przejmowac za wszystkich 3x. Była nawet akcja ze poszedł do lekarza pobrac krew. Zemdlal, i dostalismy telefon od poradni, ze jedzie po niego karetka. Oczywiscie hardkor uczucie, strach - ja bylem chory wiec w szkole tego dnia spotkac mnie nie mozna było. Szybko poszła do niego moja babcia( pod szpital) i ja cały spanikowany po kilka minutach. Wzialem jakies rzeczy do jedzenia dla niego (woda,...?), zadzownilem do mamy, i uslyszalem jej placzacy glos. Dluzej nie bede przeciagl tej historii, ale okazalo sie ze nic mu nie jest, to po prostu było z jego stresu. Pamietam tez ludzi, ktorzy tam byli i bardzo bylo mi ich zal -bardzo, przejmowalem sie nimi strasznie chociaz ich nie znalem ( dlaczego to pisze? o tym powiem pozniej). Podczas, kiedy czekalem na wyniki mojego brata nagle wyszedłem z poczekalni bo czulem scisk w gardle i zaczalem kaszlec jakbym sie dusil i duzo ciepla w glowie(nawiazanie do odchodow psa).
Wrocilismy do domu super gitara. Cała sytuacje mnie bardzo zestresowala jego chodzenie do lekarzy + akcja z pogotowiem. Dzien przed 18 urodzinami (czyli kilka dni po akcji w szpitalu), czulem sie git. Wszystko zmienilo sie w nocy. Juz w dzien moich urodzin. Uslyszalem ze moja babcia cos mowi do mamy. Nie wiedzialem co, ale ((!! 1 oznaka tego co trwa juz kilka miesiecy a wczesniej nie bylo)) panika co sie dzieje? czy z moja babcia jest w porzadku i tu TERAZ nagle zaczalem sie trząsnac jak galareta, poszedłem do pokoju i owszem mojej babci zaczeła sie jelitówka. Nom ale moja panika to szok, przez chyba 10-15min trzaslem sie jak galareta az do zasniecia. Budzilem sie tego dnia chyba 2-3 razy. Dzien 18 urodzin nie musze mowic jak wygladal. Zle samopoczucie, uczucie zwatpienia w zycie. Brak apetytu. Kolejnego dnia tez sie trzaslem ale chyba przez 2min i zasnalem bardzo szybko. Przez kolejne noce tego problemu nie bylo, jednak to co dzialo sie za dnia to nic przyjemnego: PROBLEM Z GLEBOKIM ODDECHEM/ WZDYCHANIE / ZIEWANIE. Podnosze ciezary w domu, kilka miechow przed 18 zaczalem, jednak po mojej przygodzie nocnej mialem panike wykonywac cwiczenia, bo myslalem ze sie udusze. Przez kilka mieisecy gdzies do czerwca bylo nie super ale tez nie tragedia. Jakies pojedyncze akcje paniki , ze siedze np. na teorii z prawa jazdy i zaczyna mnie brac atak wzdychania/ziewania i nie wiem czy sie nie udusze. Przyszły wakacje czyli tez czas luzu, bylo spoko do teorii z prawa jazdy. Pamietam ze jak sie obudzilem - luz, przejdzie do wordu- luz, ale juz czekanie na sali, nie wytrzymalem i znowu akcja z duszeniem sie < tzn to co w szpitalu, kaszel, plucie slina >, ale jakos przeszło i musze przyznac ze zdałem :).
Kilka dni pozniej pojechalem na wczasy, super spoko, jednak SAM musailem autobusem wracac do domu ok 15h. Pierwsze 2h to jakis hardkor, panika ze nie wyrzymam tych 15h i ze jade sam jak palec.. Okropne uczucie. Kiedy dojechalem do domu nic mi w sumie nie bylo. Czekala babcia z kolacja. Nie jadlem niczego caly dzien wiem jak prawdziwe zwierze zjadlem z 10 paluszkow rybnych duzo ziemniakow i pomidory. Przyszło uczucie przejedzenia - i nagla panika, wybieglem do lazienki i zaczalem znowu pluc < nerwica gardla? > poszedlem spac z duzym niepokojem, kolejne dni to byla panika co chwile, nie moglem nawet normalnie jesc bo obawialem sie ze jedzenie zostanie mi w gardle. Przyczyna tego był pewnie stres przed praktyka. Przed ktora ODZIWO nie stresowalem sie az tak jak na teorie. Zdałem :) . Ok. skonczyly sie wakacje, zaczal sie rok szkolny, musze przyznac ze panika od czasu do czasu była, czasem wzdychanie ale dalo sie zyc. Nawet rzadko, w szczegolnosci kiedy o tym nie myslalem. Jednak cos co wydawac moze sie smieszne. Wynajmujemy mieszkanie. Kobieta zostawila tam psa. Musiala przyjechac policja i tego psa wziac do schroniska, JA NAGLE panika stres i znowu trzesienie przede wszystkim nog przez moze 2min, jakies dziwne poczucie ze moj swiat sie zawalil, taka pierdółka, jednak cala akcja zakonczyla sie spokojnie. Jakies wzdychanie dzien po i to tyle.
Na moje nieszczescie kilka dni temu moja Mama omdlała.... ( tak - taki wspaniały rok...), nagle panika, wstalismy wszyscy szybko, ona dalej była taka "połzywa" ja stres gorac w głowie, trzasłem sie jak galerta. Przyjechala karetka nic powaznego, wiec sie wyluzowalismy i poszedlem spac. Jednak przez kilka kolejnych dni czulem sie znowu jak na poczatku mojej "przygody z ... ? ", tzn lekkie poczucie paniki, oczywis cie ziewanie wtedy kiedy nie jestem zajety i wzdychanie.
Na koncu dodam ze mam jeszcze dziwna manie bania sie jak dzwoni telefon mojej babci/mamy, boje sie ze ktos dzwoni ze slowa wiadomosc, ze ktos umarl, mial wypadek. Nie potrafie wgl wtedy nad soba zapanowac. Strach o zdrowie ludzi wokol i przewrazliwienie...
Ok jezeli ktos dotarl do konca - szacunek :), wiem troche chaotycznie, ale jest tego tak duzo ze inaczej napisalbym 1 rozdzial ksiazki :). Chcialem byc szczery jak na spowiedzi, zeby ktos mogl mi pomoc. A jakiej pomocy oczekuje :

1. WIem ze to ogolne ale co mi jest? podejrzewam nerwice lekowa, przewrazliwienie, ostatnimi dniami nawet chandre , bo jakies mam zwatpienie nad swiatem i sensem zycia, czuje ze i tak nawet jak zarobie te miliony to w koncu sie pogodze z tym, znudza mi sie pieniadze i bede cierpial psychicznie

2 Czy ktos mial podobne objawy? - poradzil sobie??

3 Leki - nie, Lekarz - jak narazie nie < i bardzo prosze mnie nie namawiac :) >, ksiazki - czy ktos moze polecic jakis wartosciowy tytul??

i na koniec jeszcze raz BAAAAAAAArdzo dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Pozdrawiam :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 sie 2014, 18:38

18 lat- dzien urodzin, ktory zamienil sie w horror. - coz t

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 22 paź 2014, 21:09
Witaj Witran!

Rzeczywiście słusznie się domyślasz, że przez Internet nie da się postawić diagnozy. Myślę, że Twoje podejrzenia co do nerwicy mogą być słuszne, zważywszy na Twoje objawy i reakcje, niemniej jednak odsyłam Cię do specjalisty. Wiem, że napisałeś, że nie chcesz iść do lekarza, ale jeżeli zależy Ci na rzetelnym rozpoznaniu i rozpoczęciu leczenia, to konsultacja psychiatryczna jest konieczna. Pozwól sobie pomóc i nie bagatelizuj swojego pogarszającego się samopoczucia. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Psycholog
Posty
7564
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do