Wieczne lęki?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Wieczne lęki?

przez Mich4el 07 wrz 2014, 21:40
Cześć,
od przeszło dwóch lat zmagam się problemami na podłożu psychicznym. Wszystko zaczęło się to od momentu gdy wstąpiłem do szkoły średniej. W niej delikatnie mówiąc byłem nielubiany, padałem ofiarą szyderstw i znęcania psychicznego. Niemal każdego dnia przeżywałem podobne udręczenia. Czas mijał aż w końcu coś we mnie ubumarło, to była moja linia obrony. Reakcja organizmu była gwałtowna, skończyłem w szpitalu nie wiedząc co mi dolega - kołatanie serca, duszności, lęk przed nieznanym - i tak to się napędzało dopóki nie przeszedłem wszelkich badań, które niczego nie wykazały. Minęło kilka miesięcy względnego spokoju po czym podobne sytuacje zaczęły zdarzać mi się coraz częściej i częściej, zdawałem sobie poniekąd sprawę w czym tkwi problem, ale nadal do mnie to nie docierało. Przypisywałem sobie najróżniejsze choroby zwykle posiłkując się internetem. Przez około 3 tygodnie doświadczałem bólu głowy i zaburzeń koncentracji i wręcz świadomości, wmówiłem sobie, że mam guza i dopóki nie odwiedziłem kilku lekarzy mój stan się pogłębiał, po jakimś czasie moje problemy ustały jednak nie na zawsze, bo jeszcze kilka razy doświadczyłem podobnych stanów z innymi częściami mojego ciała, wystarczyło, że coś mnie zabolało. Jednocześnie musiałem zmagać się z nieustającą sytuacją w szkole i coraz to większym stresem przed wyjściem do niej. Stopniowo lęk przed wyjściem wzrastał i coraz częściej opuszczałem zajęcia. Trwa on do dziś i jego objawia się nudnościami, wymiotami, przyspieszonym biciem serca ogólnym złym samopoczuciu i trwa do momentu gdy przejdę przez próg szkoły, wtedy wszystko przeważnie wraca do normy. Choć nie zawsze.
Nie wiedziałem co dalej, utraciłem wiarę w siebie i mimo okresów, które dawały mi motywację - twarde słowa ojca, pogrążałem się w depresji. Najbardziej odczuwałem pustkę, potęgowała moje problemy. Nie miałem przyjaciół, kolegów, koleżanek, dziewczyny, nikogo. Nie wychodziłem wręcz nigdzie z domu poza szkołą. Zanurzałem się w wirtualnej przestrzeni jako ratunek przed rzeczywistością. Zdawało mi się poprawiać samopoczucie, jednak w dłuższej perspektywie nie rozwiązywało mojego problemu. Starałem się poznać kogoś w Internecie na czacie jednak zwykle taka znajomość kończyła się tego dnia, którego się zaczęła. Poznałem też kilka ciekawych osób z którymi pisałem dłużej, do kilku miesięcy. Zdarzyło mi się spotkać trzykrotnie, ale tylko z jedną udało się ciągnąć dalej aż do dziś. Ta osoba jest moją dziewczyną, znam ją 1,5 roku, spotkałem się dwa razy w lutym i sierpniu tego roku, piszemy ze sobą na okrągło. Jednak tu też los nie jest łaskawy. Fakt, że dzieli nas 200km nijak się ma do stresu i lęku jaki przeżywam w jej obecności. Zarówno kiedy pojechałem do niej w lutym jak i w sierpniu doświadczyłem tego samego co przed szkołą - lęk, nudności, wymioty, skręcanie w brzuchu, złe samopoczucie. Gdy tylko na moment od niej odszedłem od razu czułem się lepiej. Czułem się kilkukrotnie przez nią zraniony, ale nie sądziłem, że mogę się bać osoby, którą kocham i bardzo mi na niej zależy. Podobny stan odczuwam gdy nie ma jej w pobliżu i nadchodzi sytuacja w której zwyczajnie się o nią boję. To tylko najważniejsze z moich problemów, które mimo świadomości ich występowania wciąż nie opuszczają mojego organizmu.
Postanowiłem działać dopiero po drugim pobycie w szpitalu, który zdarzył się kilka miesięcy po tym jak to się wszystko zaczęło. Wtedy zostałem skierowany do specjalistów - psychologa, oraz psychiatry. Dotarło do mnie, że udawanie nie ma sensu i tylko pogłębia moje cierpienie i rozpocząłem terapię, którą szybko zakończyłem. Nie jestem pewien, czy to wizja zażywania leków i spowiadania się za pieniądze mnie zniechęciła. Popełniłem błąd, bo pozostałem sam sobie, nic nie czyniąc. Stawałem coraz bliżej przepaści, później były okresy w których przez kilka dni nie opuszczałem pokoju. Aż nagle coś we mnie tchnęło i się wydźwignąłem. Powiedziałem sobie, że nie muszę dalej z tym żyć, że jestem w stanie sam to odwrócić i faktycznie. Poprawiłem swój mizerny wygląd regularnie ćwicząc, podciągnąłem się w nauce wierząc, że coś mogę osiągnąć, wyszło mi z dziewczyną, z którą tak długo pisałem, zdałem prawko mimo trudnego okresu w życiu, miałem niezłe wyniki w nauce i w końcu zacząłem chodzić do kościoła od czasów bierzmowania i modlić się, jednym słowem uwierzyłem w siebie. Poszedłem do innych specjalistów, dostałem lek, który dał mi wytchnąć, poczułem, że mogę wreszcie funkcjonować, nie spodziewałem się, że mogę otrzymać wszystko o czym jeszcze kilka miesięcy wcześniej mogłem pomarzyć. Mimo tych osiągnięć wróciłem po pewnym czasie do punktu wyjścia, tak jak wspomniałem o uczucie jakie mi towarzyszy podczas spotkania z dziewczyną ten koszmar nadal trwa. Dziś idę do szkoły, jestem w IV klasie technikum i każdego dnia przeżywam to co przeżywałem wcześniej, wydane setki zł na wielu specjalistów nic nie pomogły, moje starania również. Nie chce już żyć!
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
17 wrz 2012, 15:33

Wieczne lęki?

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 08 wrz 2014, 21:18
Mich4el, prawdopodobnie masz nawrót choroby, dlatego znowu boisz się szkoły, odczuwasz pustkę, jest Ci źle. Przypomnij sobie jednak czas, kiedy się z tego wszystkiego wydźwignąłeś i udało Ci się tyle osiągnąć. Teraz też tak możesz. Wierzę, że uda Ci się wygrać ze swoimi słabościami. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Psycholog
Posty
7564
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Wieczne lęki?

Avatar użytkownika
przez tahela 09 wrz 2014, 00:54
leki sa ciagle, wiem ,z eto cięzko bardzo z drugiej strony tak zupe4łnie bez ludzi to sie nie da chyba zyc , chociaz w depresji to ma sie gdzies a raczej nawet nie gdzies tylko człowiek cierpi po prostu, moze warto isc do lekarza zeby nie byłó gorzej ,leki przed szkoła trzeba przełamywac albo indywidualne sobie załatwic ,ale takie zycie w zupełnym wyizolowaniu prawdopodobnie tez nie przysłuzy Ci sie dobrze
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do