Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

przez JKB 13 maja 2014, 20:54
papillon24 napisał(a):dam radę,dam radę. Ciągle sobie to próbuję wmówić, ale z różnym skutkiem. Każda chwila bez ataku jest cenna. Aczkolwiek nie wiecie nawet,jak cenne jest dla mnie każde pozytywne słowo i wsparcie,to naprawde daje siłę. Pewnie nie tylko mnie!
Mam jeszcze jedno pytanie, czy otoczenie-bliższe bądź dalsze(czyt. panie na poczcoe:D)widzą, że z nami coś nie tak, kiedy mamy ten atak? Tak się nad tym zastanawiam, bo ja sobie powtarzam,że nic mi nie będzie, proszę 3 znaczki na polecone, daję awizo a w środku mnie jest dramat,czy to widać? Robimy się bladzi,jakoś to okazujemy? Owszem,niektózy mają drżenie rąk(mi się to nie zdarza)więc może ktoś z zewnątrz coś wywnioskowaćale kiedy staczamy tę walkę ze sobą,jest do rozpoznania,że coś z nami nie tak? Ja mam jakby takie uczucie,że chciałabym być wtedy sama, bo nie chcę,a by ktoś wzywał pogotowie, kładła mnie na ziemi z nogami do góry etc;P


To samo powiedziałem 2 lata tem na spotkaniu z psychologiem:) nikt nie widzi ze masz atak, raczej jak będziesz miała widoczne objawy to powiedzą ze albo wypilas cos albo masz kaca :)
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

Avatar użytkownika
przez Ma89 13 maja 2014, 21:03
JKB, Nie mówie nigdzie, że możliwe wyzdrowienie w miesiac i bez leków ;) tylko, że wraca normalne życie tzn. jesteś w stanie funkcjonować jako tako i opanowywać te lęki do tego stopnia by nie blokowały życia. Tzn. spotykać się ze znajomymi, chodzić do pracy, jeździć samochodem, pojechac do innego miasta. A dla niektórych - wyjść z domu, wyjść na zakupy. W momencie gdy zaczynaja sie problemy trzeba z nimi walczyć. Ja twierdze, ze jesli teraz papillon24 przełamie się i wyjdzie do znajomych, zacznie od małych kroków, spotkań w mniejszym gronie, w pobliżu domu, w znanych miejscach, to za miesiąc takie wyjścia nie będą niczym nadzwyczajnym. Nie wróżę wyzdrowienia z nerwicy za miesiąc, rok czy nawet 5 lat. Także spokojnie. Tym bardziej, że już takie kroki czyni i widać chęć do walki.

Ja tylko skupiam się na jednej rzeczy w swoich postach. Porównajmy nerwicę do nagłego wypadku, gdzie młoda dotąd sprawna osoba siada na wózek. Tutaj w tym aspekcie nie będzie nigdy trafnych porównań, ale to chyba będzie najlepsze chociaż oczywiście nerwica jest nieporównywalnie innym schorzeniem. Bach, z nienacka pojawia się problem i tysiące nowych barier architektoniczne, towarzyskie, sportowe itp. można mnożyć w nieskończoność. I też spora część dotkniętych problemem od razu wyszukuje niejako usprawiedliwienie w swojej niepełnosprawności, do tego by tych barier nie przełamywać. Czyż nie jest tak? Czy nie bardziej doceniamy ludzi niepełnosprawnych ruchowo, ale walczących całe życie, mimo przeciwności spotykających się z ludźmi, uprawiających sport, pracujących? Według mnie podobnie jest z nerwicą. Każdy jest w stanie z nią walczyć na swoim podstawowym polu, oczywiście nieraz przy wsparciu: leków, terapii, ale też życia, wyzwań, sportu, spotkań, bliskich ludzi. Dlaczego terapeuta, lekarz od razu pyta: o znajomych, rodzinę, otoczenie, pracę. Myślę, że to najbardziej się liczy w walce z nerwicą i są to "narzędzia" pomocne i niezbędne tak jak leki czy terapia (która też de facto motywuje pacjenta, więc jest elementem walki).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
02 kwi 2014, 09:34

Twoja nerwica a Twoje otoczenie

przez JKB 13 maja 2014, 21:26
Ma89 napisał(a):JKB, Nie mówie nigdzie, że możliwe wyzdrowienie w miesiac i bez leków ;) tylko, że wraca normalne życie tzn. jesteś w stanie funkcjonować jako tako i opanowywać te lęki do tego stopnia by nie blokowały życia. Tzn. spotykać się ze znajomymi, chodzić do pracy, jeździć samochodem, pojechac do innego miasta. A dla niektórych - wyjść z domu, wyjść na zakupy. W momencie gdy zaczynaja sie problemy trzeba z nimi walczyć. Ja twierdze, ze jesli teraz papillon24 przełamie się i wyjdzie do znajomych, zacznie od małych kroków, spotkań w mniejszym gronie, w pobliżu domu, w znanych miejscach, to za miesiąc takie wyjścia nie będą niczym nadzwyczajnym. Nie wróżę wyzdrowienia z nerwicy za miesiąc, rok czy nawet 5 lat. Także spokojnie. Tym bardziej, że już takie kroki czyni i widać chęć do walki.

Ja tylko skupiam się na jednej rzeczy w swoich postach. Porównajmy nerwicę do nagłego wypadku, gdzie młoda dotąd sprawna osoba siada na wózek. Tutaj w tym aspekcie nie będzie nigdy trafnych porównań, ale to chyba będzie najlepsze chociaż oczywiście nerwica jest nieporównywalnie innym schorzeniem. Bach, z nienacka pojawia się problem i tysiące nowych barier architektoniczne, towarzyskie, sportowe itp. można mnożyć w nieskończoność. I też spora część dotkniętych problemem od razu wyszukuje niejako usprawiedliwienie w swojej niepełnosprawności, do tego by tych barier nie przełamywać. Czyż nie jest tak? Czy nie bardziej doceniamy ludzi niepełnosprawnych ruchowo, ale walczących całe życie, mimo przeciwności spotykających się z ludźmi, uprawiających sport, pracujących? Według mnie podobnie jest z nerwicą. Każdy jest w stanie z nią walczyć na swoim podstawowym polu, oczywiście nieraz przy wsparciu: leków, terapii, ale też życia, wyzwań, sportu, spotkań, bliskich ludzi. Dlaczego terapeuta, lekarz od razu pyta: o znajomych, rodzinę, otoczenie, pracę. Myślę, że to najbardziej się liczy w walce z nerwicą i są to "narzędzia" pomocne i niezbędne tak jak leki czy terapia (która też de facto motywuje pacjenta, więc jest elementem walki).


Zacznę od drugiej części Twojego postu ... Osoba na wózku i nerwica to 2 rożne rzeczy. Osoba na wózku ma współczucie całego swiata , a osoba na nerwice fizycznie jest zdrowa szwankuje jej psychika. Dla większości społeczeństwa będzie osoba która udaje, ściemnia, itd. Ludzie zazwyczaj nie rozumieją tego problemu. Wiec to porównanie tych dwóch przypadków jest słabe. Współczucie swiata kontra jesteś sciemniaczem.
Co do pierwszej części postu to powiem tak - generalizujesz. Sa ludzie co walczą kilka lat i stoją w miejscu, sa tez tacy co systematycznie idą ku wyzdrowieniu. Szczerze nie zna osoby która sama bez leków w ciagu miesiąca wróciła do normalnego trybu życia i aktywnie funkcjońowala. "Spotykać sie ze znajomymi" ok chce wyjść spotkać sie ze znajomymi , ale pojawia sie obawa ze oni ńie zrozumieją mojej choroby (mój przyjaciel lekarz powiedział mi ze wymyślam ....), nie mam ochoty na znajomych bo wole pójść na spacer, bo nie mam nastroju, itd. Pojechać do innego miasta hmmm juz widze poczucie strachu i atak leku - sam w ńowym mieście kto mi pomoże jak cos sie stanie. Jazda samochodem tak, ale po trasach które znam i czuje sie bezpiecznie. Zasięg strefy bezpieczeństwa będzie z czasem sie powiększał. Itd itd itd
Czy ty wogole miałas nerwice ???? Jak ciężka ???

-- 15 maja 2014, 15:58 --

JKB napisał(a):
Ma89 napisał(a):JKB, Nie mówie nigdzie, że możliwe wyzdrowienie w miesiac i bez leków ;) tylko, że wraca normalne życie tzn. jesteś w stanie funkcjonować jako tako i opanowywać te lęki do tego stopnia by nie blokowały życia. Tzn. spotykać się ze znajomymi, chodzić do pracy, jeździć samochodem, pojechac do innego miasta. A dla niektórych - wyjść z domu, wyjść na zakupy. W momencie gdy zaczynaja sie problemy trzeba z nimi walczyć. Ja twierdze, ze jesli teraz papillon24 przełamie się i wyjdzie do znajomych, zacznie od małych kroków, spotkań w mniejszym gronie, w pobliżu domu, w znanych miejscach, to za miesiąc takie wyjścia nie będą niczym nadzwyczajnym. Nie wróżę wyzdrowienia z nerwicy za miesiąc, rok czy nawet 5 lat. Także spokojnie. Tym bardziej, że już takie kroki czyni i widać chęć do walki.

Ja tylko skupiam się na jednej rzeczy w swoich postach. Porównajmy nerwicę do nagłego wypadku, gdzie młoda dotąd sprawna osoba siada na wózek. Tutaj w tym aspekcie nie będzie nigdy trafnych porównań, ale to chyba będzie najlepsze chociaż oczywiście nerwica jest nieporównywalnie innym schorzeniem. Bach, z nienacka pojawia się problem i tysiące nowych barier architektoniczne, towarzyskie, sportowe itp. można mnożyć w nieskończoność. I też spora część dotkniętych problemem od razu wyszukuje niejako usprawiedliwienie w swojej niepełnosprawności, do tego by tych barier nie przełamywać. Czyż nie jest tak? Czy nie bardziej doceniamy ludzi niepełnosprawnych ruchowo, ale walczących całe życie, mimo przeciwności spotykających się z ludźmi, uprawiających sport, pracujących? Według mnie podobnie jest z nerwicą. Każdy jest w stanie z nią walczyć na swoim podstawowym polu, oczywiście nieraz przy wsparciu: leków, terapii, ale też życia, wyzwań, sportu, spotkań, bliskich ludzi. Dlaczego terapeuta, lekarz od razu pyta: o znajomych, rodzinę, otoczenie, pracę. Myślę, że to najbardziej się liczy w walce z nerwicą i są to "narzędzia" pomocne i niezbędne tak jak leki czy terapia (która też de facto motywuje pacjenta, więc jest elementem walki).


Zacznę od drugiej części Twojego postu ... Osoba na wózku i nerwica to 2 rożne rzeczy. Osoba na wózku ma współczucie całego swiata , a osoba na nerwice fizycznie jest zdrowa szwankuje jej psychika. Dla większości społeczeństwa będzie osoba która udaje, ściemnia, itd. Ludzie zazwyczaj nie rozumieją tego problemu. Wiec to porównanie tych dwóch przypadków jest słabe. Współczucie swiata kontra jesteś sciemniaczem.
Co do pierwszej części postu to powiem tak - generalizujesz. Sa ludzie co walczą kilka lat i stoją w miejscu, sa tez tacy co systematycznie idą ku wyzdrowieniu. Szczerze nie zna osoby która sama bez leków w ciagu miesiąca wróciła do normalnego trybu życia i aktywnie funkcjońowala. "Spotykać sie ze znajomymi" ok chce wyjść spotkać sie ze znajomymi , ale pojawia sie obawa ze oni ńie zrozumieją mojej choroby (mój przyjaciel lekarz powiedział mi ze wymyślam ....), nie mam ochoty na znajomych bo wole pójść na spacer, bo nie mam nastroju, itd. Pojechać do innego miasta hmmm juz widze poczucie strachu i atak leku - sam w ńowym mieście kto mi pomoże jak cos sie stanie. Jazda samochodem tak, ale po trasach które znam i czuje sie bezpiecznie. Zasięg strefy bezpieczeństwa będzie z czasem sie powiększał. Itd itd itd
Czy ty wogole miałas nerwice ???? Jak ciężka ???


I cisza ????
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do