Czy wasze mamy miały ciężki poród?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez maiev 04 gru 2006, 12:26
moja mama twierdzi że poród był normalny ale długi
za to potem byłam chora i myśleli że się nie"wyliżę" podobno zastrzyków nabrałam tyle że mi na całe życie wystarczy - na szczęście nie pamiętam
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez ewa125 04 gru 2006, 13:22
mala TO by sie prawdopodobnie stalo czy bys sie urodzila czy nie.. po prostu tak "ktos na gorze" to zaplanowal. co do "normalnych" rodzin to nie ma takich. moja wyglada na normalna ale co sie dzieje za czterema scianami to tylko ja wiem.

..niby nie pamietamy tego jak sie rodzilismy i komplikacji po porodzie ale moze rzeczywiscie te doswiadczenia wyksztalcily nas mniej odpornymi, podatnymi na lęki bojącymi sie zycia...jak zakladalam ten temat nie myslalam wogole ze sie rozwinie w ten sposob...prawie wszyscy jak narazie mieli jakies komplikacje..a jezeli tak jest...to jaki teraz mamy na to wplyw i czy wogle jakis mamy..?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez aldara.35 04 gru 2006, 13:35
Ciąża mojej mamy również obfitowała w ,,atrakcje,, min.krwotok-ja urodziłam się przez cesarskie cięcie.Mając roczek mało nie umarłam po zatruciu szczepionką.To wszystko na pewno nie pozostaje bez znaczenia.Wiem że lekarze psych. często wypytują również o urazy głowy
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez anka_plock 04 gru 2006, 14:44
No u mnie też podobno nie było ciekawie... Z tego co mama mi opowiadała to jej poród był urazowy z użyciem jakiegoś Vacuum... Bylam bardzo niedotleniona i fioletowa bo się dusiłam...

Czy musze mówić, że jednym z moich objawów przy napadzie paniki, jest ucisk na gardło i uczucie że się duszę...? :)

Ale tak na serio to nie wiem czy powinnam traktować poważnie powiązanie między jednym i drugim...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
02 gru 2006, 20:19
Lokalizacja
Płock

Avatar użytkownika
przez onomatopeja 04 gru 2006, 14:48
podobno poród przebiegł bez problemów,ale sama ciąza była czymś strasznym:moja mama wciąż miała mdłości,nie mogła jesc,mdlała
zapewne wydaliła mnie na świat z prawdziwa ulgą 8)
może to rzeczywiście pozostawia jakiś ślad w organiźmie dziecka?
niektórzy śmieją się po to,by nie płakać
tańczą,by nie stać w miejscu
liczą koraliki,by czyms zająć niespokojne palce
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 gru 2006, 12:37

Avatar użytkownika
przez emiflo 05 gru 2006, 21:21
u mnie też był długi i ciężki poród. Siostrę mama urodziła w 2h , a mnie w 18h. Może coś w tym jest.
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

Avatar użytkownika
przez ewa125 14 kwi 2007, 00:01
podnosze temacik :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez Mona75 14 kwi 2007, 10:20
Ja urodziłam się dwa tyg. po terminie, podduszona, w zamartwicy z dużą niedowagą (2010 gr). Moja mama rodziła mnie dwie doby. Ciąża była zagrożona.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Tygryska 14 kwi 2007, 10:45
Ja bez komplikacji. Jak rozmawiałam z mamą na temat ciąży, porodu itd to wręcz mnie przekonywała że nie ma co panikowac bo wcale nie jest tak strasznie i jakoś traumatycznie tego nie wspomina.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez Tomek 14 kwi 2007, 23:46
_mała_ napisał(a):czasami sie o to obwinialam...

A zwróciliście uwagę na to że wszyscy skądś wiecie jak ciężki był dla Waszej mamy poród? Może tutaj trzeba szukać związku z nerwicą - czujecie się winni, tak?
To taka moja mała teoria na ten temat.
Chcę mieć inną, lepszą przeszłość i już!
Jak to? nie da się???
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 mar 2007, 13:45

przez Ewika 15 kwi 2007, 14:34
witajcie,

mój poród też nie był prosty. Zaczepiłam się gdzieś o jakąś kość miednicy i to trwało kilka godzin, nie mogłam się urodzić. Trochę to trwało zanim lekarz podjął decyzję o cesarce.
Kiedyś na terapii miałam taki wątek - jakbym przeżywała powtórnie lęk że się nie mogę urodzić, chcę się uwolnić, a potem w końcu że boję się urodzić - paniczny lęk.
Ciąża była zagrożona - mama głównie leżała.

Co do poczucia winy - tak miałam. na temat "że tak długo nie chciałam się urodzić".

Myślę że coś w tym jest. Podobno nawet przeżycia matki w czasie ciąży mają wpływ na dziecko. Np. gdyby matka rozważała usunęcie ciązy to na dziecko też wpływa.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
12 kwi 2007, 19:51
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez ewa125 15 kwi 2007, 15:40
moi drodzy sAmi widzicie ze duza wiekszosc tu piszacych miala problemy przy porodzie i takze psychologowie o to pytaja np moja mi kiedys zsugerowala ze bylam w inkubatorze oddzielona od matki. widocznie cos w tym jest skoro o to pytala, a ja pamietam ze zawsze bylam taka jakas bjazliwa, nawet kiedys bardziej niz teraz. niektrzy mowili ze jestem "dziwna" bo niby nie bylam niesmiala a z 2 strony bylam jakas taka bojazliwa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Tomek 16 kwi 2007, 12:19
Rzeczywiście może tak być że oddzielenie malego dziecka od matki może być traumatyczne i rzutować na nasze późniejsze zdrowie psychiczne i lęki ale daleki był bym od uogólniania że ciężki poród powoduje trwałe zmiany psychiczne. To że coś ze mną czy kimś innym jest nie tak to mogło być wiele czynników - trauma, poczucie winy, brak miłości w rodzinie to wszystko się składa na naszą osobowość.
Z tego co wiem to są zaburzenia na które nie ma sposobu i można leczyć tylko objawy ale nerwica to zupełnie co innego. Polecam pozytywne myślenie. Ja twierdzę że kiedyś wcześniej czy póżniej zapanuję nad tym co się dzieje w mojej głowie i to mi daje siłę żeby walczyć bez przerwy. Wiem że czeka mnie jeszcze wiele pracy nad sobą, wiele pomyłek i "ślepych uliczek" ale wierzę w szczęśliwy koniec czego i Wam życzę :)
Chcę mieć inną, lepszą przeszłość i już!
Jak to? nie da się???
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 mar 2007, 13:45

Avatar użytkownika
przez didado1 16 kwi 2007, 13:52
xxx
Ostatnio edytowano 12 mar 2008, 13:45 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 9 gości

Przeskocz do