Problem nie do rozwiązania :(

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Problem nie do rozwiązania :(

przez Lękowiec 20 mar 2014, 22:28
Od dawna zmagam się z różnymi dolegliwościami, byłem już kilkukrotnie w szpitalu na badaniach, również na oddziale leczenia nerwic. Przyjmowałem miliony leków już na tą chwilę sam nie jestem w stanie ich zliczyć i wymienić obecnie przyjmuję Miansegen, Depakine Chrono, Emanerę oraz doraźnie Zomiren. Leczę się i przyjmuję Depakine niby na padaczkę chociaż ostatnio jak byłem na oddziale leczenia nerwic stwierdzili że są to napady rzekomo padaczkowe wywołane nerwicą i lękiem a nie padaczka. Miałem robione badania krwi, EEG, MR i TK głowy kręgosłupa. Poza drobnymi odchyleniami, które jak lekarz twierdzi nie są znaczące wszystkie badania wychodzą prawidłowo a ja czuję się jak wrak człowieka. Przez trzy tygodnie zanim ostatnio trafiłem do szpitala myślałem że to już koniec bóle wszystkiego a już najbardziej brzucha wykańczały mnie nie chodziłem do pracy brałem coraz więcej leków tylko żeby zasnąć i nie czuć bólu. Obecnie pracuję, staram się w miarę normalnie funkcjonować o ile można nazwać to funkcjonowaniem. Obecnie będąc na w/w lekach bolą mnie wszystkie mięśnie mam częste skurcze, czuję się jakbym miał niedowład w rękach i nogach, ciągle rozrywa mnie w klatce i z tyłu na plecach oraz odczuwam bóle brzucha, a do tego wszystkiego dochodzi odrealnienie i ucisk w głowie zupełnie jakbym był gdzieś obok nieświadomy co się dzieje, ciężko mi się oddycha mam wrażenie że mam zawał albo udar mózgu chociaż wydaje mi się że jest to nie możliwe to i tak gdzieś głęboko jest ta myśl na tyle zakorzeniona że wypieranie jej nie pomaga, leki również a ja zaczynam coraz bardziej znów wegetować zamiast żyć. Nie wiem co mogę jeszcze zrobić, każdy ruch sprawia mi trudność, każdy ucisk w klatce lub głowie oznacza dla mnie wyrok śmierci zaraz szukam uzasadnienia w fizyczności w wyszukiwarce, do tego wrażenie jakbym miał zaraz pęknąć jakbym był spuchnięty. Jestem już tym wszystkim bardzo zmęczony nie mam siły żyć, mam dość ciągłego lęku że zaraz umrę, że będzie bolało. Wmawiam sobie że to nerwica lękowa, ale myśl że są choroby których lekarze nie widzą jest silniejsza. To wszystko trwa już kilkanaście lat jestem już naprawdę na skraju załamania. Nie jestem w stanie wyeliminować czynników stresu ze swojego życia tych głównych przynajmniej, natomiast w moim przypadku dochodzą jeszcze kwestie dodatkowe które potęgują lęki, nie wiem czy ma ktoś podobnie ale ja np. przed każdym wydarzeniem w swoi życiu widzę różne scenariusze i je analizuję co się stanie gdyby... podobno za dużo myślę ale nie potrafię tego wyłączyć. Jeżeli to się nie skończy to moje życie które już jest w gruzach tak się rozpadnie że nie będzie już nawet czego składać. To błędne koło ból psychiczny powoduje fizyczny a fizyczny psychiczny, cóż można to nazwać w sumie perpetuum mobile, działa zawsze nawet na skraju wyczerpania i nie wiem czy jest opcja żeby to działanie przerwać. Jeżeli ktoś ma jakieś sugestie jak mogę sobie z tym poradzić co zrobić z czego skorzystać co zasugerować lekarzowi będę wdzięczny ja już pomysłów nie mam. Jest to tak naprawdę urywek tego co się dzieje ze mną i jakie mam objawy, zapomniałem dodać że mam problem z wychodzeniem do zatłoczonych miejsc kościół, market a w szczególności klub, po wejściu dostaje "świra". Zaraz będę miał 28 lat a znam 80-latków którzy mają aktywniejsze i radośniejsze życie niż ja. Boję się że przez to wszystko co się dzieje przyjdzie taki moment w moim życiu kiedy naprawdę coś mi będzie, a nie tylko wyimaginowane przez moją psychikę i że nie dostanę pomocy a chciałbym jeszcze tyle w życiu przeżyć. W zasadzie napisałbym esej gdybym chciał wszystko pisać więc na dziś już wystarczy. Życzę miłej nocy i czekam na jakieś wskazówki.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 mar 2014, 23:31

Problem nie do rozwiązania :(

przez uzytkownik 20 mar 2014, 22:44
Próbowałeś beta blokerów (propranolol lub metoprolol)? U mnie jako jedyne wyciszyły nerwicę i objawy bólowo-wegetatywne. Żaden z leków stosowanych stricte w psychiatrii mi nie pomógł przy nerwicy. Jedynie spanie naprawiły.
sertralina 50 mg
metoprolol 100 mg
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
13 sty 2014, 13:45

Problem nie do rozwiązania :(

przez Lękowiec 20 mar 2014, 22:56
Nie nie brałem tych leków ale z tego co wiem chyba obniżają ciśnienie, które i tak mam njskie boję się że mógłbym po njch znów stracić przytomność. Czy Tobie zestaw Mianseryna +... pomaga?
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 mar 2014, 23:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem nie do rozwiązania :(

przez uzytkownik 20 mar 2014, 23:09
Lękowiec napisał(a):Nie nie brałem tych leków ale z tego co wiem chyba obniżają ciśnienie, które i tak mam njskie boję się że mógłbym po njch znów stracić przytomność. Czy Tobie zestaw Mianseryna +... pomaga?

Bodaj tylko 2 leki stosowane w kardiologii (meto i propranolol), ktore nie dzialaja kardioselektywnie, tylko dzialaja w calym organizmie. U mnie cisnienia nie tknely, natomiast spadl mi w koncu puls, bo mialem szalenstwo na tle nerwowym. Psychicznie mega mnie wyciszylo. Te dwa stosuje stosuje sie wlasnie w nerwicach. Tez przelecialem troche psychotropow i absolutnie nic mnie tak nie wyciszylo tak jak metoprolol. Mianseryna ma dzialac u mnie na korekte snu. Gdyby nie kiepski sen to bym bral tylko metoprolol na nerwice. Po wielu latach boju trafiony lek. Znika adrenalina z calego organizmu. Znika pobudzenie. Znika potliwosc. Znikaja stany lekowe. U mnie strzal w 10.
sertralina 50 mg
metoprolol 100 mg
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
13 sty 2014, 13:45

Problem nie do rozwiązania :(

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 21 mar 2014, 01:39
Lękowiec, A mógłbyś opisać jak to wszystko się zaczęło?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Problem nie do rozwiązania :(

przez Lękowiec 22 mar 2014, 21:00
W zasadzie chyba od dziecka byłem nerwowy pobudzony ale nic mi takiego nie dolegało w domu były co prawda awantury ojciec pił, wiadomo scenariusz jak wszędzie. Prowadziłem normalny tryb życia korzystałem z niego, grałem w tenisa bawiłem się z przyjaciółmi imprezowałem, chodziłem na siłownie. Potem powoli nawet już nie pamiętam kiedy wszystko zaczęło się walić, nie jestem w stanie nawet określić kiedy, zaczęły się bóle brzucha, które powodowały bardzo duże mdłości w pewnych momentach do utraty przytomności, podobno wtedy mam zaciśnięte zęby telepie mnie, sztywnieje i przestaje na chwilę oddychać. Ja na przestrzeni lat zaczynam się zastanawiać czy nie zmieniło się wszystko w chwili kiedy upadłem ze schodów i uderzyłem w kaloryfer kręgosłupem, do tej pory wypadają mi kręgi chodzę raz w tygodniu na masaż i nastawienie. Potem mijały lata spadła na mnie cała odpowiedzialność za utrzymanie domu i wszystkiego co z nim związane łącznie z kredytami itp... ponieważ rodzice się rozwiedli ojciec wyjechał założył nową rodzinę o starej zapomniał... mama się rozłożyła na łopatki nie dała rady no i tak zagłębiałem się coraz bardziej i bardziej w pętlę różnorodnych toksycznych sytuacji. W moim życiu przewinęły się różne kobiety no ale ostatecznie pozostała ta bez której nie wyobrażałem sobie życie i jest obecnie moją żoną. Wszystkim bardzo się stresuje ślub był dla mnie koszmarem a mieliśmy wesele na prawie 200 osób. Poległem po 2 w nocy jak poszedł fotograf i kamerzysta moja małżonka musiała zostać sama na polu walki z czego nie jestem dumny do dnia dzisiejszego. Dostałem w trakcie ślubu i wesela takich boleści brzucha że o mało nie zemdlałem w kościele, podziwiam swoją żoną że chce ze mną być i jeszcze wytrzymuje, staram się jej to wynagradzać w różny sposób chociaż nie zawsze wychodzi. Ogólnie mam cały czas na głowie błędy młodości myślałem że udźwignę ciężar po rodzicach i uda mi się jakoś wszystko poskładać niestety, musiałem przerwać studia, popadłem w długi, obecnie mam komorników na głowie. Staram się jednak żyć normalnie, jestem w miarę ogarnięty więc wszystko pozałatwiałem tak że w zasadzie poza telefonami od wierzycieli nic innego nie mam. Prowadzę obecnie swoją firmę, idzie jak na nową firmę całkiem nieźle. Co do objawów jakie u mnie występują to:
- uciskowe bóle głowy, skronie + potylica
- bóle mięśni rąk i nóg
- skurcze wszędzie w ręce w nodze w palcu w stopie...
- kłucie i bóle w klatce piersiowej
- bóle pleców zarówno odcinka piersiowego jak i lędźwiowego
- bóle brzucha
- kołatanie serca i wysokie tętno
- często mam wrażenie że jestem zdezorientowany jakbym był odrealniony na chwilę, muszę wtedy na chwilę zamknąć oczy napić się czegoś i wraca do normy zazwyczaj
- mam duszności rano budzę się jakby mnie ktoś dusił poduszką chociaż mieszkanie w zimę jest wietrzone praktycznie codziennie, mamy psa który potrzebuje chłodu też już się jakoś do tego przyzwyczailiśmy i w zasadzie w zimę mamy wyłączone grzejniki a teraz obecnie już pootwierane okna
- często czuję jak bym miał ciężar na klatce piersiowej
- często panikuję boję się o swoje życie chciałbym jeszcze trochę pożyć normalnie funkcjonując
- mam pewne natręctwa np. w pracy na biurku muszę mieć wszystko poukładane co do linijki przy kliencie potrafię poprawiać długopis bo leży nie tak itd. :p
- praktycznie wszystkie sytuacje w życiu analizuję różne scenariusze zazwyczaj te czarne są najbardziej uwidocznione w mojej głowie

cóż pewnie jeszcze coś by się znalazło ale nie przychodzi mi nic obecnie do głowy.
Próbowałem już chyba wszystkiego moja teczka z badaniami i jest ogromna, od MR głowy, kręgosłupa przez prześwietlenia klatki piersiowej, po badania różne krwi pobyty w szpitalach, wczoraj właśnie wyszedłem z izby przyjęć ponieważ od rodzinnego dostałem skierowanie na kardiologię z powodów wysokiego ciśnienia i tętna i bóli w klatce, oczywiście na SOR nic nie stwierdzili po 5 h puścili do domu. Próbowałem psychoterapii, chodziłem na psychologa zajmującego się DDA, też nic. W trakcie podróży poślubnej ostatniego dnia coś we mnie pękło wracałem 1300 km w tragicznych bólach trzy tygodnie byłem nieżywy nie chodziłem do pracy nie robiłem nic, ładowałem się lekami żeby usnąć i nie czuć że boli, wylądowałem na oddziale leczenia nerwic, jakoś mnie poskładali do poprzedniego stanu obecnie testuję na sobie różne leki z lekarzem z marnym rezultatem chociaż jestem pełen szacunku dla swojej Pani Dr bo naprawdę mi pomaga, łącznie z tym że udostępniła mi telefon prywatny i kazała dzwonić jakby się coś działo. Wszystko robiłem praktycznie prywatnie bo na wizyty na NFZ można czekać miesiącami. Wydałem kupę pieniędzy na lekarzy, dojazdy do nich bo zazwyczaj starałem się szukać najlepszych w danej dziedzinie, leki brałem ich mnóstwo też wydane setki zł i wszystko na nic. Niby funkcjonuję ale nie satysfakcjonuje mnie takie życie jestem młody chcę żyć korzystać z tego życia chcę mieć z żoną dzieci ale wstrzymaliśmy się przez moje przypadłości bo nie jestem w stanie zająć się sobą co mówić o dziecku, a jednak chciałbym dla niego/niej czegoś więcej niż ja miałem. Zapomniałem dodać oczywiście że leczony jestem od dawna na padaczkę ponieważ tak stwierdzili lekarze że ją posiadam z powodu napadów utraty przytomności itd. jednak będąc ostatnio na oddziale leczenia nerwic dowiedziałem się że żadnej padaczki mogę nie mieć że mogą to być objawy rzekomopadaczkowe. Poniżej zamieszczamlistę niektórych leków które brałem wszystkich nie pamiętam:

ZOMIREN
ZOMIREN SR
WELLBUTRIN
DEPAKINE CHRONO
EMANERA
PERNAZINUM
NEUROTOP RETARD
ASENTRA
SULPIRYD
SEROXAT
LERIVON
CONTROLOC
VENLECTINE
ALVENTA
LEVETRICEATAM
MIRTOR
HYDROHYZYNA
CITAL
RELANIUM
APOTIAMINA
ZOLSANA
ZIRID
CLORANXEN
TRITTICO CR
PRIDINOL
ESCITIL
VINPOTON
ZOLPIC
To chyba tyle i tak nie wiem czy ktoś zdoła do końca to przeczytać, ale jeżeli to zrobiłeś to gratuluję wytrwałości. Jeśli przychodzą wam jakieś pomysły co mogę jeszcze uczynić będę wdzięczny. Nigdy nie radziłem się na żadnym forum może to przyniesie jakiś efekt bo szczerze powiem że już powoli tracę nadzieję że moje życie kiedyś się zmieni.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 mar 2014, 23:31

Problem nie do rozwiązania :(

przez essprit 22 mar 2014, 21:14
Aż dziw bierze że nikt Ci nie uświadomił i nie pokierował z terapią.

Google -> lista certyfikowanych psychoterapeutów Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.
Leczenie - nastaw się zdecydowanie na dłuższy okres.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Problem nie do rozwiązania :(

przez uzytkownik 22 mar 2014, 21:57
Stary, na tej liście nie ma BETA BLOKERÓW! Proszę, spróbuj! To Ci nawet ogólny zapisze jak powiesz o wegetatywnych objawach nerwicy i szybkim pulsie.
Pogadaj o tym z psychiatrą! Też przeleciałem arsenał leków psychotropowych i gówno dały na nerwice.

Tylko 2 masz:
- propranolol
- metoprolol

Poważnie, pogadaj z lekarzem. To są typowe objawy wegetatywne, które Ci to zlikwiduje. Ja walczyłem od 2007 roku. Pół roku temu włączyli mi metoprolol (w szpitalu na kardiologii - po konsultacji z psychiatrą!). Bajka jest. Tylko nie wiem który jest skuteczniejszy, ponoć propranolol chętniej wypisują. Przykro, że tak się męczysz. Strasznie liczę, że to Ci pomoże. Ja już też ręce rozkładałem. Psychiatra też nie miał koncepcji... i marudzi jak trzeba lek zmienić, bo mówię, że nie działa. Szkoda słów. Ogromną rolę grają tutaj beta blokery.
Ostatnio edytowano 22 mar 2014, 22:00 przez uzytkownik, łącznie edytowano 1 raz
sertralina 50 mg
metoprolol 100 mg
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
13 sty 2014, 13:45

Problem nie do rozwiązania :(

przez Lękowiec 22 mar 2014, 21:58
Tzn, co masz konkretnie na myśli ? Nastawiać się na dłuższy okres mogę i chcę, tyle że ja już nawet nie wierzę że dłuższy okres może coś zdziałać, boje się że błędne koło w które wpadłem jest nie do wyleczenia o ile to naprawdę i na pewno nerwica.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 mar 2014, 23:31

Problem nie do rozwiązania :(

przez uzytkownik 22 mar 2014, 22:01
Też myślałem, że psychoterapia na 5 lat i nie wiadomo jakie cuda. Daj szansę betablokerowi i dopiero wtedy podejmij decyzję co dalej.
Jestem bardziej niż pewien, że Ci to pomoże. Optymalnie o długim okresie działania, abyś nie miał wahań. Czyli np. Betaloc ZOK.

Odsyłam do Google - neurosis beta blockers
Ostatnio edytowano 22 mar 2014, 22:14 przez uzytkownik, łącznie edytowano 1 raz
sertralina 50 mg
metoprolol 100 mg
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
13 sty 2014, 13:45

Problem nie do rozwiązania :(

Avatar użytkownika
przez agusiaww 22 mar 2014, 22:10
Lękowiec, czy Ty juz kiedys tu nie pisales? W kazdym razie, masz obajwy typowe dla nerwicy lękowej. Podstawa to diagnoza, terapia, leki i sport. Czyli z lekow antydepresanty i to nie milion czy trylion, tylko jeden: i branie go miniumum 2 lata(wyelimunuje lęki, bole glowy, ucisk itd), nastepnie branie magnezu, dalej terapia z psychologiem (wygadasz to ulzy) i sport, minimum 2 x w tygodniu przez pol roku, pozniej mozesz do jednej wizyty tygodniowo dziennie. Jak umiesz plywac to jeszcze basen, plusy? Poprawi Ci sie na 100%, bedziesz bardziej meski, i teraz mozesz powiedziec co ta wariatka pisze, ale uwierz tez przeszlam bole somatyczne, lęki i depresję. I wyzej zastosowanie zasad(oprocz psychologa) mi dało mega poprawę :) Niestety w tym jedno czego potrzebujesz to KONSEKWENCJA. Powodzenia.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Problem nie do rozwiązania :(

przez uzytkownik 22 mar 2014, 22:19
No niezła teoria. U mnie totalnie niesprawdzona...
Sport - to fakt, ruszać się trzeba, pomaga, ale dalej nie rozwiązuje problemu.
Nerwicowcy mają za bardzo pobudzony układ współczulny i pokrewne.

Żaden tam magnez i inne suplementy. Jakbyś miał niedobór magnezu, to byś miał drżenia, latające powieki, skurcze łydek. Nie wywalaj kasy w suplementy.

Mówię Ci to jako doświadczony nerwicowiec. Spróbuj beta blokerów - dopiero w przypadku niepowodzenia, złap inne rzeczy. I zrób to i daj znać jak poszło. W pierwszej kolejności.
sertralina 50 mg
metoprolol 100 mg
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
13 sty 2014, 13:45

Problem nie do rozwiązania :(

Avatar użytkownika
przez agusiaww 22 mar 2014, 22:27
uzytkownik, sport pomaga, a co robisz, siedzisz na kanapie? :D:D:D Ile cwiczysz? To wlasnie jest realna pomoc, a nie wylacznie leki, i gadanie, tylko trezba ruszyc cztery litery, i nie mow, ze nerwicowcy maja pobudzony uklad wspolczulny bo to wymowka, moze najlepiej sie z domu nie ruszac i umrzec. Natomiast co do magnezu to akurat wszyscy z nerwica i nie tylko maja zazwyczaj braki, i ogolnie witaminy B, nawet brak witaminy B12 wplywa negatywnie na psychike.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Problem nie do rozwiązania :(

przez uzytkownik 22 mar 2014, 22:33
Dobrze. Mam propozycję, aby iść do ogólnego i poprosić o skierowanie na badanie krwi. Tak, jest tam magnez jak i witamina B12 oraz wiele innych wskaźników, KTÓRE MOŻNA ZMIERZYĆ w badaniu krwi. Miałem robione w szpitalu - nic nie wykazało, żadnych odchyleń.

Z istotnych klinicznie jest suplementacja TIAMINY (odsyłam do zespołu korsakowa oraz lżejszych zaburzeń świadomości).

Nie mówię o siedzeniu na kanapie. Ja codziennie jeżdżę na rolkach i rowerze, czasem na basen - zależy jak tam z czasem stoję.
Niepoważna jesteś pisząc, że układ współczulny to wymówka. Szkoda mi słów na odnoszenie się do tego. Mam nadzieję, że włączy się tutaj jakiś lekarz specjalista i Ci wytłumaczy.

Skończmy wątek beta blokerów proszę, bo nie chcę się spierać (miałem przy sobie 6 lekarzy specjalistów będąc w szpitalu, którzy podjęli taką decyzję).
Mam tylko ogromną nadzieję, że Lękowiec spróbuje i sam oceni.

Jeśli jemu wyciszy kilka spraw, cała reszta też się wyciszy, bo nie będzie miał powodów do zamartwiania (uogólniając - zostanie przerwane błędne koło).
sertralina 50 mg
metoprolol 100 mg
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
13 sty 2014, 13:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do