Sytuacja beznadziejna ?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Sytuacja beznadziejna ?

przez Pretoria 08 mar 2014, 22:45
W skrócie: Moja nerwica zaczęła się od początku 3 klasy liceum, chociaż od zawsze byłam raczej nerwową osobą. W wrześniu, po 2 tygodniach szkoły przestałam do niej chodzić. Gdy jechałam do szkoły cała się trzęsłam, było mi niedobrze, a gdy już w niej byłam to nigdy nie zostawałam do końca. Chodziłam na „wagary” do empiku i tam uczyłam się bieżącego materiału by móc jeździć do szkoły tylko i wyłącznie zaliczać przedmioty. Jadłam w tym czasie ziołowe specyfiki i myślałam ,że jakoś to będzie, że to chwilowe. W końcu przyznałam się do tego rodzicom i siedziałam w domu. Mijały miesiące, a mnie było wszytko jedno. Wychowawczyni powiedziała ,że załatwi mi indywidualne, bo i tak już sama nie nadrobię całego materiału. Wtedy po raz pierwszy w listopadzie poszłam do psychiatry. Dostałam leki(Mozarin 10mg, hydroxyzynę, relanium-na maturę) i diagnozę „Zaburzenia lękowe z napadami lęku” .Po 3 tygodniach wróciłam na nauczanie indywidualne w szkole. Nauczyciele byli bardzo wyrozumiali i to dzięki nim w ciągu 5 miesięcy skończyłam szkołę i zdałam maturę(z poprawką )Mimo wszystko dalej miałam lęk przed wejściem do większej grupy i dlatego nie poszłam na studia. Myślałam ,że szybko znajdę pracę. Roznosiłam CV pytałam, prosiłam..Nikt się nie odezwał. Nie pojechałam nawet na wakacje z rodziną, bo boję się tłocznych miejsc. Czasami wychodziłam jedynie ma piwo z znajomym i nic poza tym. Sytuacja trwa do dnia dzisiejszego. Po drodze pracowałam jedynie przez 4 dni przy wykładaniu towaru (oczywiście ciągle na lekach). Minęło już prawie 8 miesięcy ,a ja tylko patrzę jak wszystko mi umyka. Straciłam najlepsze lata życia. Nie mam znajomych, faceta, nie byłam na studniówce ani dniu maturzysty. Boję się nawet pójść do kina. Teraz gdy wysyłam Cv modlę sie ,żeby nikt nie odpisał, bo po prostu boję się podjąć pracy, nowych obowiązków. Rodzina uważa mnie za lenia, a w czasie świąt życzyła mi ,żebym przestała być dłużej pasożytem. Chciałabym jeszcze chodzić do szkoły. Miałabym pretekst by wstawać rano i mogłabym chociaż z kimś pogadać. Nauczyciele zawsze mnie wspierali, pytali jak się czuję itd. W domu mama twierdzi, że udaję..przecież czym mogę się stresować siedząc ciągle w domu ? Nigdy nie zapytała jak się czuję, a gdy z dumą mówiłam jej ,że byłam w szkole do końca zajęć to kwitowała „ przecież bierzesz tabletki”. Dodatkowo przy każdej możliwej okazji opowiadała wokoło ,że biorę psychotropy i mam depresję (chociaż to nie prawda) oraz ,że jestem „słaba”. Czuje że przegrałam życie. Miałam wizytę u psychiatry (oczywiście w tajemnicy przed rodziną) i on stwierdził zaburzenia adaptacyjne.Przepisał mi Sulyrpid ,ale bałam sie go brać w końcu to neuroleptyk. Pozostało więc na Elicei 20mg, jednak po tej dawce miałam strasznie napięte mięśnie szyi, które bolały więc odstawiłam. Od dzisiaj biorę Velafax, lekarz twierdzi ,że potrzebuję kopa, bo tamte leki strasznie mnie rozleniwiły.Dodatkowo łykam duże ilości hydroksyzyny. Która diagnoza jest bardziej prawdopodobna ?
Jak ta sytuacja wygląda z innej perspektywy ? Czy można coś jeszcze z tym zrobić.. ? Jestem taka młoda i już biorę silne(?) prochy :why: Co będzie dalej ?
Offline
Posty
467
Dołączył(a)
08 mar 2014, 21:44

Sytuacja beznadziejna ?

Avatar użytkownika
przez Znachor 09 mar 2014, 10:35
Pretoria, bierzesz leki, fajnie, ale czy myślałas żeby podjąć psychoterapię? Niezależnie od rozpoznania (te które masz, są z kręgu zaburzeń nerwicowych) i przyjmowanych leków, może warto byłoby podjąć pracę z psychoterapeutą, żeby przepracować lęki i inne trapiące Cię trudności i dokonać zmiany w życiu.Zapytaj siebie, dlaczego mogłabyś chcieć wyzdrowieć i odpowiedz sobie na to pytanie...a potem umów się z terapeutą.
Gdyby ludzie realizowali swoje marzenia, szpitale psychiatryczne byłyby puste...
Czekając na cud frustrujemy się staniem w miejscu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 sty 2014, 22:47
Lokalizacja
Opole

Sytuacja beznadziejna ?

przez Pretoria 09 mar 2014, 12:29
Dzięki za odzew. Niestety, ale na psychoterapię trzeba mieć skierowanie i dość długo się czeka. Mój psychiatra nie chciał mi go dać i powiedział ,że jeśli mu ufam to podejmę leczenie (chciałam ,żeby pomógł mi odstawić leki, bo nie wierzę już w ich działanie). Coraz to nowsze leki a ja ciągle w tym samym miejscu.
W sumie nie chciałabym wyzdrowieć, ale muszę, muszę ,żeby nie być nazywana pasożytem. Kolejny rok mi umyka. Muszę iść na studia albo do jakiejś szkoły bo inaczej będą ciągłe awantury, pretensje..ale jeśli mam spojrzeć na siebie to najchętniej zaszyłabym się w domu przed kompem, z psem i czekoladą, to mi wystarcza.
Offline
Posty
467
Dołączył(a)
08 mar 2014, 21:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sytuacja beznadziejna ?

przez zaczarowana 09 mar 2014, 12:42
Jak nie chce wystawić Ci skierowania na terapię, to radzę mu nie ufać tylko szybko uciekać i znaleźć takiego, który nie uważa, że psychotropy to najlepsze i co najważniejsze jedyne rozwiązanie i wypisze Ci skierowanie na terapię. Taki, który tego nie chce zrobić tylko z pobudek farmaceutycznych to moim zdaniem tylko i wyłącznie szarlatan jest.
Jeśli większość jest o czymś przekonana, to wcale nie znaczy, iż ma rację.

całkowicie wolna od psychotropów od 24.04.2014r - NIGDY WIĘCEJ!
Offline
Posty
847
Dołączył(a)
12 sty 2014, 13:14
Lokalizacja
kraina teletubisiów

Sytuacja beznadziejna ?

przez Pretoria 09 mar 2014, 12:49
niestety nie jest tak łatwo znaleźć jakiegokolwiek, nie mam kasy więc pozostaje NFZ a co za tym idzie ogromne kolejki. Pierwszy psychiatra był super niestety wtedy jeździłam z rodzicami i to oni wszystko finansowali. Teraźniejszy z NFZ-tu też wydaje sie OK, ma bardzo dobre opinie i zawsze jest do niego kolejka. Tylko ,że on nie pyta o objawy itd. Po prostu pyta co u mnie słychać, co robię, jak rodzice itd. On jest lekarzem rodzinnym z stażem z psychiatrii (tak ma na pieczątce) Myślicie ,że to źle ?
Offline
Posty
467
Dołączył(a)
08 mar 2014, 21:44

Sytuacja beznadziejna ?

Avatar użytkownika
przez warrior11 09 mar 2014, 13:21
Pretoria, Myślałaś o tym,co byś chciała w życiu robić?
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1004
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Sytuacja beznadziejna ?

przez Pretoria 09 mar 2014, 13:36
Nie, nie mam na siebie kompletnie pomysłu. Niczym się nie interesuje. Sprzedaje ciuchy przez internet, ale na pewno nie chciałabym iść w tym kierunku. Kiedyś biegałam, grałam w siatkówkę, ale obecnie czekam na operację kolana więc sport także odpada.
Offline
Posty
467
Dołączył(a)
08 mar 2014, 21:44

Sytuacja beznadziejna ?

Avatar użytkownika
przez warrior11 09 mar 2014, 13:43
to zastanów się nad tym,co chcesz robić,nie możesz żyć w próżni,
znajdź cel i zacznij powoli ku niemu dążyć,
nie możesz biegać,to spaceruj,
podoba Ci się sprzedawanie,to rób to,zacznij szukać tego co lubisz
a nie tego,co inni Ci nakazują,
faszerowanie prochami niewiele Ci pomoże,to żadne rozwiązanie w Twojej sytuacji
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1004
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Sytuacja beznadziejna ?

przez zaczarowana 09 mar 2014, 13:49
Oczywiście, że źle. Bo farmakologia nic nie załatwi. Lekarz, który nie chce wypisać skierowania tylko dlatego, że uważa, że 1. albo leki są świetne 2. albo jeśli pacjent, chce iść do terapeuty to lekarzowi nie ufa (to są moje pomysły na uargumentowanie tego, że nie wypisuje tego skierowania) to albo despota, albo osoba o bardzo zaniżonym poczuciu własnej wartości, która obawia się "konkurencji", a jednocześnie chce "panować" nad pacjentem ewentualnie ignorant w sprawie leków psychiatrycznych, który nie ma o nich żadnego pojęcia. Tym bardziej, że stwierdził zaburzenia adaptacyjne, a to jak najbardziej jest wskazanie do terapii.
Ostatnio edytowano 09 mar 2014, 13:50 przez zaczarowana, łącznie edytowano 1 raz
Jeśli większość jest o czymś przekonana, to wcale nie znaczy, iż ma rację.

całkowicie wolna od psychotropów od 24.04.2014r - NIGDY WIĘCEJ!
Offline
Posty
847
Dołączył(a)
12 sty 2014, 13:14
Lokalizacja
kraina teletubisiów

Sytuacja beznadziejna ?

przez CórkaNocy 09 mar 2014, 13:50
nie ty jedyna bierzesz takie leki w tym wieku, wiele osób takie bierze - i wiesz co, nie jesteś przegrana, możesz wszystko zmienić, znałam człowieka, który miał takie problemy jak ty, 3 lata przesiedział w domu nic nie robiąc, aż wziął się w garść, znalazł dziewczynę i poszedł na studiach i utrzymał się, teraz zaczyna się towarzysko udzielać, ale zmian trzeba chcieć
sama mam nerwicę lękową, boję się ludzi, ale po dobraniu odpowiednich leków lęk może nie znika całkiem ale maleje znacznie i mogę względnie normalnie funkcjonować, siedzę wśród ludzi i nie uciekam, nie boję się tak
a te leki co bierzesz brałam sama i nie są one tak silne, silne leki to dają schizofrenikom w szpitalach, po których są warzywami

naprawdę, możesz wszystko zmienić jeszcze - co bym zrobiła na twoim miejscu? brałabym cały czas leki mimo skutków ubocznych - każdy lek jakieś ma, a bolesność szyi czy coś nie jest jeszcze najgorszym skutkiem i powodem do odstawiania go
velafax jest bardzo dobrym lekiem przeciwlękowym, tylko działa po czasie - u mnie działał po miesiącu, dwóch, a ważne by go cały czas brać
poza tym najgorsze jest tak siedzieć w domu i nic nie robić, przyzwyczajasz się do tego stanu i potem ciężko się zabrać za cokolwiek, wiem po sobie jak to było, dlatego powinnaś brać leki, nawet jak nie chodzić na terapię to próbować samej walczyć - zacząć od spotkania się z koleżanką, kolegą, od wyjścia gdzieś nawet samej, potem pomyślenia o studiach, bo na pewno coś cię kręci - jak nie ścisłe przedmioty to humanistyczne, kierunków jest mnóstwo, a nie musi coś cię mocno pasjonować, możesz pójść bo to jest użyteczne, a praca - nawet najprostsza - do ulotek cię nie przyjmą? z tego co wiem to tam każdego wezmą i nie trzeba mieć tam żadnych umiejętności, a ważne, żeby tak nie siedzieć po to żeby nic nie robić

nie jest beznadziejnie, z tym się da żyć, sama z tym żyję, studiuję, dorywczo jak jestem w lepszej kondycji pracuję, jest mi cholernie ciężko, ale nie rezygnuję ze studiów, bo chcę COŚ robić, nawet połowicznie, ale nie stać w miejscu
a chłopaka znajdziesz, naprawdę, to nie najważniejsze w tej chwili,najpierw musisz się ogarnąć, o ile chcesz
CórkaNocy
Offline

Sytuacja beznadziejna ?

przez emka34 12 mar 2014, 23:51
Pretoria, jestes jeszcze mloda, nie mysl o tym, ze przegralas zycie, to zdecydowanie nie czas na takie wnioski. Po prostu czasami jest w zyciu taki czas, ze musisz sie zatrzymac, przetrwac, przeczekac, zaczac od podstaw. I dla Ciebie to jest wlasnie taki czas.
I to jest tez czas, kiedy chorujesz, a wtedy nie mozesz za bardzo uczyc sie i pracowac. I dlatego nie oceniaj, ze jestes pasozytem, bo to zupelnie inna kategoria. Nie pracujesz i nie uczysz sie, bo nie mozesz, a nie dlatego, ze Ci sie nie chce. A zaburzenia psychiczne jak najbardziej prace i nauke utrudniaja albo i unemozliwiaja.
Dlatego najpierw musisz uporzadkowac kwestie swoich zaburzen - jesli bierzesz leki to OK, choc nie wypowiem sie na temat tych preparatow, ktore stosujesz, bo ich nie znam. Jesli nie dzialaja, probuj do skutku z innymi. Moze rzeczywiscie przydalby sie inny lekarz? Psychoterapia tez moglaby byc dobrym pomyslem, choc tu chyba potrzeba madrego i dobrego terapeuty.
Jesli juz leki albo terapia zaczna skutkowac bedziesz miala sile zeby realizowac swoje plany. Moze studia (niekoniecznie dzienne, moze byc tryb zaoczny albo wieczorowy), ewentualnie praca (w ktorej czulabys sie dobrze). Juz teraz mozesz zaczac zastanawiac sie, co chcialabys dalej robic, choc chwilowo moze Ci sie to wydawac abstrakcyjne.
Na marginesie, zauwaz, ze mialas sporo wsparcia w szkole, ze strony nauczycieli. Nie obawiaj sie zatem ewentualnych studiow, tym bardziej, ze moglabys je podjac, jak poczujesz sie lepiej. Bywaja jeszcze na swiecie zyczliwi ludzie.
Poza tym, wiem, ze to nie moja sprawa ale zastanawiam sie, na ile mozesz liczyc na wsparcie ze strony rodziny, bo z tego, co piszesz to nie do konca... A z wlasnego doswiadczenia wiem, ze swiadomosc, ze mozna liczyc na bezwarunkowa akceptacje chocby jednej osoby to polowa sukcesu w terapii. Wszelkie naciski, niestosowne wypowiedzi, wysmiewanie lub bagatelizowanie sprawy tylko pogarszaja sytuacje.
W kazdym badz razie, trzymaj sie.
A na pocieszenie powiem Ci, ze tez zachorowalam w maturalnej klasie, w czasie matur, przed egzaminami na studia (dawno to bylo). Nawet papierow na uczelnie nie moglam zawiezc. Wylizalam sie bez lekow - u mnie zadzialala zmiana otoczenia, duzo zajec, koniecznosc podjecia nowych obowiazkow. Drugi rzut juz w czasie studiow - na trzecim roku - tym razem musialam brac leki. Terapia trwala piec lat ale jej pozytywne skutki kolejne osiem. Dzis pracuje, radze sobie, mam w miare poukladane zycie. Gdybym wtedy zalozyla, ze przegralam, moje zycie na pewno wygladaloby inaczej.
Teraz znow mecza mnie pewne zaburzenia ale jakos daje rade.
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sty 2014, 15:27

Sytuacja beznadziejna ?

przez Pretoria 19 mar 2014, 14:52
To właśnie rodzina mówi ,że jestem pasożytem, szczególnie siostra i jej mąż. Nie liczą się z moim zdaniem na jakikolwiek temat, ciągle tylko "zacznij na siebie zarabiać to będziesz dorosła, jak można być takim leniem" (siostra chciała mi załatwić pracę ,ale to produkcja i się boję (dużo ludzi, przestrzeń, praca na czas). Nie wiem czemu się tak wtrącają, skoro to rodzice mnie utrzymują a nie oni. Nie potrafię znaleźć żadnej pracy ,bo boję się odpowiedzialności. Ostatnio znalazłam idealną ofertę. Sprzątanie instytucji w dość bogatej okolicy, 3 razy w tygodniu(chciałam na niepełny etat), dobrze płatne itd. Osobiście zaniosłam CV, myślałam ,że świetnie poszło mi na rozmowie i ,że oddzwonią i się przeliczyłam. Myślę ,że decydujące było to ,że zapytali dlaczego mam tak długą przerwę,(od końca szkoły nie pracowałam nigdzie). Wszędzie zadają te pytanie. Powiedziałam oczywiście prawdę, że jestem dość nerwową osobą i trudno mi znaleźć pracę mało stresującą. Facet coś obie zapisał i na tym pozostało. Trudno mi z wykształceniem średnim znaleźć coś innego niż sprzedawca, telemarketing, kasjerka..a na sprzątanie jestem chętna tylko w 90% przypadków potrzebne jest orzeczenie o niepełnosprawności..

-- 19 mar 2014, 13:59 --

A co do szkoły/studiów to boje się porażki, poza tym nie wyobrażam sobie siedzenia w sali pełnej osób. W dodatku słabo zdałam maturę i nie dostane się na inne studia niż jakieś humanistyczne bzdety. Teraz przez te nowe leki ciągle czegoś zapominam, powtarzam się, trochę słabo kontaktuję, nie umiem się skoncentrować..Poza tym mam lęk przed zwymiotowaniem (wiem ,że to chodzi o publiczne upokorzenie/wstyd). Nikomu jeszcze o tym nie mówiłam, nawet lekarzowi, bo wydaje mi się to głupie. Ciągle tylko łykam hydroyzyne bo na niej pisze, że ma właściwości przeciwwymiotne :roll:
Offline
Posty
467
Dołączył(a)
08 mar 2014, 21:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do