Kiedy to sie skończy ? ;(

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Kiedy to sie skończy ? ;(

Avatar użytkownika
przez smutna82 14 sty 2014, 17:10
Ja biore citalopram.no i do tego mam zapisane benzodiazepiny.
psychiatra stwierdzil nerwice lekową z atakami paniki.
tylko najgorzej denerwują mnie te natrętne myśli :(

-- 14 sty 2014, 16:13 --

Jaki lek ci lekarz wypisal?ten antydepresant?
citalopram 40 mg---> 9 styczen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
04 gru 2013, 16:42

Kiedy to sie skończy ? ;(

przez Mafju88 14 sty 2014, 18:04
SCF napisał(a):Ale leczenie lekami czy terapią ?
Czy po leczeniu przestanę się bać tego czego teraz się boję czy zmieni sie moje myślenie i podejście do życia ? Co się zmieni ?
Czy wyleczona nerwica oznacza, że jej już nie ma i nie będzie i żyje się 100% normalnie ?
We mnie nawet wywołuje lęk że zmieni mi się stan świadomości, chociaż chcę żeby się zmienił.


Bez leków, sama terapia. Spokojnie na to trzeba czasu a o zmianę świadomości się nie martw, bo po leczeniu jest w 100% normalnie i przeciez sam kierujesz swoim umysłem tak jak Ci dobrze :)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Kiedy to sie skończy ? ;(

przez SCF 14 sty 2014, 18:44
Pytam właśnie o leki, bo jedna psycholog mi powiedziała, że w moim stanie sama psychoterapia już nie pomoże, że potrzeba tu włączyć leczenie.
Niestety to nie jest ta sama psycholog do której mam iść na testy i która być może zostanie moją terapeutką...
Mówię niestety, ponieważ... Widzę że kobieta do której mam isć na badania jest osobą zimną, mającą gdzieś ludzi i chcącą jedynie zgarniać kasę...
Przez telefon zapytałem ją czy mogłaby cokolwiek poradzić na lepsze samopoczucie (bo jednak muszę czekać na to wszystko i to czekać dość długo)... Kobieta odpowiedziała z taką pogardą: "Ale proszę pana ! Ja poza poradnią nie udzielam żadnych rad !" Na co odpowiedziałem że rozumiem... i jej odpowiedź "Do widzenia !"... Jak widzę, że psycholog ma takie podejście do pacjenta to już wiem co to za osoba i szczerze odechciewa mi się iść do kogoś takiego :/

Też skoro mówi się, że nerwica się nieleczona pogłębia, to dlaczego jak mówiłem po drodze dwóm psychologom o objawach które de facto pojawiły mi się już w podstawówce (i wtedy były wywołane faktycznymi problemami), powtórzyły się w liceum, to oni zbagatelizowali problem twierdząc, że skoro miałem ataki lęku, a teraz nic mi nie jest to nic takiego i nie potrzeba mi leczenia... To jeśli to trzeba leczyć im wcześniej tym lepiej, to oni zbagatelizowali problem tak ?
SCF
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 paź 2013, 07:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kiedy to sie skończy ? ;(

przez Mafju88 14 sty 2014, 18:55
Idziesz prywatnie do psychologa? Znajdź jakąś ciepłą osobę, która Cię będzie wspierać. Do takiej głupiej baby co miała gdzieś pacjentów to i ja chodziłem i każdemu ją odradzam. Nic mi nie pomogła.
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Kiedy to sie skończy ? ;(

przez SCF 14 sty 2014, 19:02
Idę na NFZ akurat, chociaż ta kobieta prywatnie też przyjmuje.
A wyszło tak, że chciałem szybkiej wizyty u psychiatry, i wybrałem takiego który ma same dobre opinie, no jednak nie jest on jakiś z sercem na ręku, wydaje się solidny w tym co robi, aczkolwiek jest małomówny, trochę chłodny. I on mnie skierował na swoją poradnię NFZ, i tam ta o dupe roztrzaś psycholog.
Chociaż z 2 strony mogę w tej poradni dostać diagnozę a na terapie iść gdzie indziej. Przy czym wg tego lekarza nie jest powiedziane że pójdę na terapię. Jeśli jego hipotezy się sprawdzą, ograniczy się całość do leczenia czysto farmakologicznego - podejrzewam że leczenie zaburzeń EEG (na które leki już biorę) i leki na stabilizację psychik czyli leki na nerwicę.
SCF
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 paź 2013, 07:17

Kiedy to sie skończy ? ;(

Avatar użytkownika
przez smutna82 14 sty 2014, 19:15
A psychiatra nie moze ci postawic diagnozy??
a jak pójdziesz do innego psychologa,tez będzie ci mogl przeciez postawic diagnozę.
citalopram 40 mg---> 9 styczen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
04 gru 2013, 16:42

Kiedy to sie skończy ? ;(

przez SCF 14 sty 2014, 20:29
Psycholog nie jest lekarzem, więc nie postawi diagnozy, tzn jak się zna to może wiedzieć co to jest. Ale oficjalnie od stawiania diagnozy jest lekarz psychiatra.
Mój psychiatra nie może postawić diagnozy, dopóki nie bedzie miał wyników EEG i testów psychologicznych.
Ogólnie (tak mi się wydaje), psycholog ma stwierdzić, czy są psychologiczne podstawy przemawiające za nerwicą, a opis EEG ma pokazać jaki typ wyładowań mam w głowie o ile w ogóle mam.
SCF
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 paź 2013, 07:17

Kiedy to sie skończy ? ;(

Avatar użytkownika
przez smutna82 14 sty 2014, 20:43
To zawsze sie robi testy,żeby wiedzieć co dolega?
czy to spowodowane jest tym,ze masz padaczkę?
citalopram 40 mg---> 9 styczen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
04 gru 2013, 16:42

Kiedy to sie skończy ? ;(

przez SCF 14 sty 2014, 22:06
Pewnie to zależy od lekarza. Ja byłem u trzech.
Z niewielką dolegliwością, bo miałem napady lęku przy czytaniu publicznym, a chciałem się tego pozbyć.
Pierwszy lekarz, nie słuchał co do niego mówie, był niemiły dla pacjentów, wielki dr n. med. (z resztą ma w necie bardzo złe opinie). I przepisał mi antydepresant Elicee, kazał przyjść po 3 tygodniach i mówił coś o psychologu.

Drugi lekarz, właściwie lekarka ( a poszedłem z tym samym, twierdząc że ten pierwszy mnie olał) pytała o choroby, powiedziałem, że miałem padaczkę, to kazała pierw iść na wizytę kontrolną do neurologa i planowała mi przepisać stary lek na padaczkę, który kiedyś brałem. Właśnie potem umówiłem neurologa, on zlecił kontrolne EEG, które wyszło złe, musiałem robić badanie obrazowe głowy, potem miałem iść do neurologa (a tam są dłuugie terminy), niestety w dzień wizyty rozwaliła mnei ostra grypa, przełożony termin, potem w ten kolejn termin nagłe odwołanie wizyt przez neurologa, kolejny termin, to ja nie mogłem zaś przyjść bo miałem egzamin na uczelni i tak się to skończyło...

Ten trzeci lekarz właśnie teraz kazał mi robić EEG, twierdząc, że te zaburzenia mogą (ale nie muszą) wynikać z padaczki.
SCF
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 paź 2013, 07:17

Kiedy to sie skończy ? ;(

przez comatom 14 sty 2014, 22:11
SCF, tez przechodziłem pamiętaj jest teraz cieżko ale to minie dasz radę i będzie lepiej -tylko musisz trafić na dobrego lekarza
comatom
Offline

Kiedy to sie skończy ? ;(

Avatar użytkownika
przez smutna82 14 sty 2014, 22:31
No ale zaburzenia obsesyjno kompulsyjne to nic innego jak nerwica
citalopram 40 mg---> 9 styczen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
04 gru 2013, 16:42

Kiedy to sie skończy ? ;(

przez SCF 14 sty 2014, 22:43
No właśnie niekoniecznie. Zaburzenia kompulsywno-obsesyjne można mieć też przy niedoczynności tarczycy, przy zatruciach, przy stosowaniu środków psychoaktywnych jak np THC, przy uszkodzeniach mózgu. Nie musi to być podłoże psychologiczne, aczkolwiek najcześciej to psychika.

-- 18 sty 2014, 09:02 --

Chciałem jeszcze parę rzeczy zapytać. Trochę od poprzedniego weekendu się poprawiło, ale nieznacznie, właściwie to tylko czwartek był lepszy, pozostałe dni do bani. Dziś nie było stanów lękowych ale znów stan depresyjny, przy którym nawet ciężko mi się mówi, w dodatku dziewczyna zaczęła mnie pytać czy jestem nią zmęczony, bo ostatnio jestem małomówny, gburowaty, nie uśmiecham się... :(
Nawet jak nie ma stanów lękowych czy depresyjnych siedzi we mnie robal, którym są dziwne myśli. Ciągle go czuję, nie umiem go zwalczyć ale też nie umiem całkowicie zamknąć gdzieś głęboko żeby się w ogóle nie ujawniał...

Moje myśli i objawy tego są zupełnie inne, niż te które opisują ludzie w internecie, i to dodatkowo mnie dobija. Nie znalazłem ani jednej osoby z tym problemem. Wszyscy piszą, że powtarzają jedną i tę samą czynność, że mają lęki że kogoś pobiją/zabiją, że kogoś zwyzywają, że są opętani, że zastanawiają się nad sensem życia, a ja mam zupełnie inne...

Te myśli które wymieniłem, dla mnie są błahe, no bo czemu się bać, że komuś coś się zrobi, wystarczy pomyśleć, że to nerwica i pomoże, albo, "narazie go nie zabiłem, będę się martwił jak to zrobię". Zastanawianie się typu: "jak to jest, że ja ruszam ręką ?" można zbić myślą, ruszam bo ruszam bo tu i teraz tak właśnie jest - wiem bo sam miałem taki lęk, ale poradziłem sobie z nim bez problemu.
Pojawiła kiedyś się u mnie myśl, a co jeśli się obudzę i stracę wszystko co mam ? Myślę że w tym przypadku, można pomyśleć to samo co z zabiciem kogoś tzn. narazie jest jak jest i bede sie martwił jak tak rzeczywiście się stanie.

Moje myśli niestety (moim zdaniem) osiągnęły wyższy poziom... Od 2 miesięcy się z nimi zmagam i nie umiem niestety ich pokonać, do tego zastanawiam się czy to jest na pewno nerwica a nie początki jakieś psychozy. Może zaprezentuję parę przykładów:
Dzieje się coś miłego dla mnie, odczuwam radość po czym tak jakby zwarcie w głowie albo myśl: "a co jeśli za chwile przestanę się tym cieszyć ?" przestaję się cieszyć, po czym myśl: "a co jeśli już nigdy nic mnie nie ucieszy ?" przychodzi lęk i przygnębienie. Ale myślę np. "było dobrze to będzie dobrze, musi być" na co myśl: "a skąd taka pewność, a może mi się wydawało że było dobrze ?" poddaję się i odczuwam przygnębienie i/lub lęk.
Odczuwam przygnębienie lub stany lękowe, bardzo to męczy, ale sobie myślę: "to tylko nerwica, przejdzie" na co myśl: "a co jeśli nie ?, a może to nie nerwica ? może mnie źle zdiagnozowano ?, może ja jestem inny i mam chorobe której nikt nie zna, może tak bedzie już do końca mojego życia ??..." To nasila lęk, poczucie bezsilności, beznadzieji, poddaję się, leżę sparaliżowany.
Na to wszystko próbuję myśleć, pójdę na terapię, zacznę brać leki, pomogą mi, na co myśl: "a co jeśli mi nie pomogą i rozłożą ręce ? co jeśli leki nie będą działać ?" Dodatkowo poza takimi myślami podsyca ten stan, że leki uspokajające mnie nie uspokajają, że w trakcie nerwicy, alkohol mnie zwiotcza fizycznie ale mojej psychiki nie uspokaja (tzn może i zabija częściowo lęk, ale fatalnego nastroju i myśli nie zmienia nie zmienia), a podobno powinien...
Przy dłuższej rozkminie zaczynam odjeżdzać, zaczyna mi się nierealne to wszystko co tu jest wydawać, zaczynają mi przychodzić myśli, które teraz też mi się przewijają w głowie, że może tego świata nie ma, może to wszystko nie tak jest jak mi się wydaje. Nawet jak ktoś mi powie, że ma tak samo, to przychodzi mi myśl: "a może on kłamie albo on na coś innego cierpi ?" - chociaż częściowo to pomaga.
Wcześniej pomagał odciąganie myśli, teraz już nie jest to takie proste, właściwie niemożliwe. Dochodzą myśli: "a co jeśli ja nigdy o tym nie zapomnę ?", do tego dochodzi strach który ciężko mi nazwać nawet słowami, tak mnie przeraża, że jak zapomnę o tych myślach to tak jakby stracę część świadomości, chociaż chce o tym zapomnieć i normalnie funkcjonować... Dochodzi lęk, i trudność ww wyobrażeniu sobie jak to będzie, że nie będę się tym stresował... Tak nawiasem mówiąc, 10 lat temu pojawiło mi się takie natręctwo przy zasypianiu, że pojawił mi się lęk przed zasypianiem, powodując że jak wchodziłem w półsen zacząłem odczuwać lęk i się wybudzałem. Oczywiście na przestrzeni tylu lat przeważnie o tym nie myślałem, często zapominałem, a jak sobie przypominałem to zdarzały się tego typu problemy... Także nigdy sobie z tym nie poradziłem tak naprawdę, tylko że moment zsypiania to jest chwila z każdego dnia, a świadomość to jest cały dzień...

Niestety nie znalazłem nikogo kto miałbym tyle dziwnych myśli naraz, żeby ktoś taki wir miał... Zaczęło mi przychodzic do głowy że może mam schizofrenie o przebiegu nerwicowym, bo wydaje mi się momenami że czuję inność :(
SCF
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 paź 2013, 07:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do